Wywiad w busie i amerykańska klątwa

Kolejny wywiad dla angielskojęzycznych. Ocenę merytoryczną wywiadu pozostawiam wam.

 

Take Care Sweethearts And Have A Nice Day!

Reklamy

Wywiad Z Gas’em (z 19 września 2013)

gas ville

Wywiad dla angielskojęzycznych i przeprowadzony w „polowych” warunkach ale jako ciekawostkę można obejrzeć.

Gas opowiada co nieco o swojej chorobie przez która nie mógł grać na perkusji, o muzyce, kontaktach z Bam’em Marger’ą a także pokazuje swoje tatuaże, jednak ze względu na jakość tego video niewiele można dostrzec.

 

I kilka niezwykłych zdjęć:

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Take Care Sweethearts And Have A Nice Day!

“To jest właśnie ta magia rock n’ roll’a. To wspaniałe.” [wywiad]

Oto tłumaczenie wywiadu dla Z Rock Magazine.  Jest niedokładne, ale niestety nie mam zbyt wiele czasu na szczegółowe tłumaczenie.

Poza tym, Ville to naprawdę gaduła, gdy tak się czyta te jego wywody a słownictwo, którego używa doprowadza mnie do szału  🙂
Także bez słownika ani rusz, tym bardziej, że przecież nie znam biegle angielskiego 🙂

Fiński Love Metal w najlepszym wydaniu

him2

Kameralna rozmowa z frontmanem zespołu HIM – Ville Valo o wszystkim: od sukcesów do iPad’ów.
Przeszliśmy przez długi korytarz, zbliżając się do pokoju w którym czekał obiekt naszych zainteresowań. Był słabo oświetlony przez światło wydobywające się z łazienki a w telewizji na ekranie zaczynał się koncert zespołu.
Zapalając świece przy typowym dla backstage’u lustrze stał Ville Valo. Wydawał się być zaskoczony naszym przybyciem ,a gdy znalazł popielniczkę zapytał, czy mógłby zapalić w pokoju.
“Możesz  palić w Las Vegas ile chcesz” – powiedzieliśmy
Po tym jak zapaliliśmy i krótkiej chwili rozmowy przystąpiliśmy do wywiadu. Nie spodziewałem się wcale pokory ani odpowiedzi na pytania. Ale nie był typową osobowością „gwiazdy rocka”. To było raczej jak spotkanie starych przyjaciół. Zobaczycie dlaczego:

him3

ZR: Czy kiedykolwiek spodziewałeś się takiego sukcesu jaki odnieśliście?

Ville: Więcej. Liczyłem na więcej.

ZR: Naprawdę?

Ville: Oh tak. Musisz o tym myśleć kiedy zaczynasz, czymkolwiek się pasjonujesz, chcesz wszystkiego. Mógłbyś być pierwszym zespołem grającym na księżycu albo mógłbyś chcieć wszystkie gwiazdy z nieba.  Oczywiście jest to nieco ryzykowne jeśli chodzi o sztukę. Więc nie, po prostu założyliśmy zespół, gdyż mieliśmy taką potrzebę. To działa w taki sposób. Jeśli chcesz założyć zespół, potrzebujesz zebrać ludzi razem, potem znaleźć miejsce, potrzebujesz piosenek i rzeczy takich jak struny do gitar. To są małe kroki do bycia zespołem. Nigdy nie dzieje się to naprawdę szybko. Wtedy też grasz swój pierwszy koncert albo wydajesz pierwsze demo i wtedy oczywiście, jedną z największych rzeczy jest zawarcie kontraktu. To wszystko dzieje się małymi kroczkami. Zaczynaliśmy koncertować w naszej rodzimej Finlandii a potem w Szwecji oraz w Niemczech. To było bardzo dziwne bo nigdy nie wydaliśmy albumu, który odniósł by sukces we wszystkich miejscach. Wydało się tak, że jedna była sukcesem tutaj w Stanach a druga w Wielkiej Brytanii, co utrzymuje wszystkich zawsze na nogach i jest wyzwaniem dla trasy, ponieważ to nie tak, że wozimy nasze tyłki dookoła w limuzynach. W jednych miejscach gramy dla 400 osób w innych dla 4000 i wszystko pośrodku, więc to całkiem interesujące. Więc nie, nie mamy żadnych wskazówek oraz żadnych oczekiwań. Jeśli masz zbyt wiele oczekiwań po prostu się zawiedziesz. Najlepszy sposób to po prostu płynąć z prądem, dawać z siebie wszystko i ciężko pracować.

him4

ZR:  Jak ze sobą wytrzymujecie po tak długim czasie?

Ville: To cholernie trudne. Cechą szczególną naszego zespołu jest to, że dorastaliśmy razem. Znam gitarzystę i basistę od 8 roku życia.  Chodziliśmy do tej same szkoły. Tak więc to jedna wielka sprawa.

ZR: To jest nieco anomalią  samą w sobie.

Ville: Tak. Odkąd jesteśmy razem minęło 20 lat i myślę, że jedynym wyjściem dla zespołu złożonego z 5 różnych osobowości by przeżyć, to poznać się naprawdę dobrze. Wiemy, kiedy kogoś zostawić w spokoju i dać mu trochę własnej przestrzeni. Humor jest ważną rzeczą, ponieważ utrzymuje zespół razem, więc rozmawialiśmy o tym, że jest wiele zespołów gdzie jest po 4 czy 5 indywidualności, które mają swoje własne ego. W Europie niejednokrotnie zespoły nie zaczynały grać dlatego, że chciały być bogate i sławne. Zaczynały grać muzykę bo kochały ją grać. Zawsze powtarzam, że jak jest bardzo zimno podczas zimy tak tylko rock nas rozgrzewa. Fizycznie, uderzając do głowy i tego typu rzeczy.

ZR: Co sprawiło albo kto, że zająłeś się rock and roll’em i robisz to co robisz?

Ville: Cóż, to nie był jeden specyficzny moment. Moi rodzice mówili mi o grze na bangosach na rodzinnych imprezach a jeden z naszych przyjaciół był spersonalizowanym Elvisem z późnych lat 70, ale zacząłem grać na gitarze basowej kiedy miałem 8 albo 9 lat dzięki Gene Simmons. Byłem wielkim fanem KISS i myślałem, że bass jest cholernie super, ponieważ kiedy jesteś młody dochodzi efekt wizualny. Nie wiedziałem nic o muzyce. Potem był handel kasetami KISS w szkole i rzeczy takie jak WASP, TWISTED SISTER czy IRON MAIDEN. Urodziłem się w 76’ więc wszystkie te rzeczy związane z metalem były czymś. Ozzy Osbourne i inne. Wtedy przerzuciłem się na skating i te rzeczy związane z Santa Cruz  a potem dużo rzeczy związanych z Indie rock jak Black Flag czy Dinosaur Jr. I całe to gówno. Więc, kiedy to wszystko miało miejsce nadeszły lata 90’ a wraz z nimi Nirvana a po nich Soundgarden, Screaming Trees i rzeczy takie jak Seattle, a potem odkryłem Black Sabbath i Led Zeppelin, ponieważ wszyscy mówili o tych zespołach. Więc to był jeden wielki misz masz. Próbowałem grać każdy rodzaj muzyki. Miałem kilka zespołów i byłem basistą i perkusistą przez długi czas. Grałem więc jazz, reggae, pop itp. Wszystko się działo stopniowo. Byłem wielkim fanem Jane’s Addiction i pomyślałem, że głos Perry Farrell’a brzmiał tak dziwnie że być może miałem szanse na to aby zostać wokalistą. Zacząłem więc śpiewać Ritual de lo Habitual i „Angel Dust” Faith No More i parę rzeczy z reggae i wtedy uformował się HIM, gdzie początkowo miałem być basistą, ale nie mogliśmy znaleźć wokalisty. Chciałem spróbować więc zrobiliśmy pierwsze demo ze mną jako wokalistą i z moim przyjacielem, który wrócił ze służby wojskowej i do tej pory jest w zespole, czyli Mige jako basistą.

ZR: Jak dotąd kto jest waszym ulubionym zespołem i z kim lubicie koncertować?

Ville: Uwielbiamy Australians. Są zabawnym gronem. The Danish są nieco cisi, Volbeat ale oni grają na nieco gównianych tonach. Koncertują już od dwóch lat więc wyobrażam sobie, że są już zmęczeni. Grają wspaniałe show i ludzie świetnie się bawią. Muzycznie jest to elektroniczne grono i to jest coś innego. Airbourne jest jak współczesne AC/DC, które spotyka The Darkness. All That Remains to trochę szwedzkiego pod wpływem Gothamberg. To bardzo melodyjny death metal. My i Volbeat jesteśmy do siebie nieco podobni. Wywodzimy się z melodycznego i mistycznego tła, i nikt o tym nie mówi ale brzmi jak Keith Capturo z Life of Agony, kiedy śpiewa niższe partie głosowe. To naprawdę wspaniałe. Oni wszyscy są dobrzy w tym co robią i są zupełnie od siebie różni, co jest naprawdę super jeśli chodzi o trasę. Jednakże, to cholernie trudna rzecz, jeśli chodzi o publiczność. Kto przyjdzie lubiąc wszystkie 4 zespoły? To było naszym specjalnym wyzwaniem. Czasami zdarzało się, że było wielu fanów HIM a innym razem żadnego. Czasem fani krzyczeli „Pieprzcie się! Zejdźcie ze sceny!”, co jest zabawne! To wielkie wyzwanie dla nas ponieważ nie koncertowaliśmy od 2010 roku, żyjąc w autobusie. To ekscytujące ale też i nie łatwe. Po tej trasie wracamy na występy do Europy, co będzie odmienne od tego ponieważ wiemy, że tam ludzie przychodzą dla nas, obojętnie czy bilety są wyprzedane czy też nie. To inna para kaloszy. Można grać różne sety.

him5

ZR: Czy podczas tej trasy próbujecie wszystkiego po trochu?

Ville: Ciągle próbujemy robić coś nowego i próbować wszystkiego, inaczej byłoby to nudne. Kiedy zespół wypuścił nowy album i gra tylko nowe piosenki to staje się cholernie nudne. Dzisiaj gramy 15 piosenek i zagramy około 4 nowych. Wszystko inne jest z pierwszego albumu aż do teraz. Tęsknimy za paroma albumami. Nie gramy nic ze Screamworks, ponieważ koncertowaliśmy z tym albumem i tym razem to nie pasuje. Gramy „Passion’s Killing Floor, które jest bardziej jak Black Sabbath, co jest dobre. To pasuje lepiej, ponieważ żaden z tych zespołów, które nam towarzyszy nie jest mięczakiem.
ZR: Utworzyliście termin “Love Metal”. Jak do tego doszło poza tym, że jest to tytuł jednego z waszych albumów?
Ville: Wiesz, to strasznie zwariowane jeśli chodzi o dzielenie muzyki na te wszystkie gatunki metalowe i rock and rollowe. Kiedy zaczynaliśmy byłem pod dużym wpływem Type of Negative, Paradise Lost i innych podobnych im zespołów.W muzyce musisz mieć odrobinę humoru nawet jeśli jest ona ponura.  Kiedy zagraliśmy „Wicked Game” Chris’a Isaak’a zdaliśmy sobie sprawę, że nie baliśmy się być emocjonalni mając jednocześnie jaja ze stali. To jest kombinacja, którą musisz mieć. Kocham Fleetwood Mac, Neil’a Young’a, Cat Stevensa czy Roy’a Orbisona ale kocham także Krokus’a i death metal i tego typu rzeczy. Kiedy zaczynaliśmy grać nie narysowaliśmy planu na kartce papieru, że chcemy to robić albo tamto. Więc to jest powodem dla którego mamy brzmienie takie jakie mamy i dlatego ludziom ciężko jest nas skategoryzować. Czy jesteśmy gotyckim zespołem? Czy jesteśmy zespołem metalowym? Ludzie tutaj w Stanachzaczęli nas nazywać zespołem Emo, czego kompletnie nie rozumiem! Termin „Emo” wywodził się z „emotional hardcore”. To stara szkoła zespołów, które nie śpiewały o polityce ale śpiewały o sprawach sercowych. Tak więc, byłem zagubiony. No i był jeszcze white metal i Black metal.

ZR: Zrobiliście parę coverów, na przykład “Solitary Man” i jak wspomniałem wcześniej “Wicked Game”. Czy macie jakiś pomysł na cover, który chcielibyście wykonać w przyszłości?

Ville: Zrobiliśmy jeden na płcie XX: Two Decades of Love Metal, piosenka miała tytuł “Strange World” wykonana oryginalnie przez artystę zwanego Ke.  Musisz zachować emocjonalną esencję bez zniszczenia jej. Zrobiliśmy wiele coverów i na razie nie planujemy żadnego. To również bywa nudne.
ZR: Wasz symbol, heartagram, jest bardzo eksponowany w waszych teledyskach. Na przykład w clipie „Into the Night” gdzie olbrzymi heartagram pojawia się na końcu, tak samo jak w „Funeral of Hearts”.  Skąd koncepcje na teledyski, które są bardzo różne? Tak jak na przykład „Gone with the Sin”, które jest wspaniałym klipem z końcowym żartem na temat Jack’a Danielsa.
Ville: Tak, to był żart pomiędzy mną i reżyserem. Zazwyczaj rozwijamy relacje z profesjonalistami takimi jak reżyserzy czy ilustratorzy okładek i staramy się robić więcej, niż jedną rzecz z jedną osobą. Budżet bywał szalony jeśli chodzi o setki czy tysiące wyłożone na klip, ale teraz kiedy istnieją muzyczne kanały na YouTube, budżet jest nieco mniejszy lecz potrzebny jest naprawdę dobry pomysł. „Into the Night” został zrobiony przez tego samego reżysera, który stworzył „Funeral of Hearts”, a zamierzeniem klipu było nakręcenie czegoś prostego i przywrócenie heartgramu, ponieważ przez ostatni czas byliśmy nieco w cieniu jeśli chodzi o zespół. Więc to dobrze, że się pokazaliśmy. Jest mnóstwo zespołów, które zostają szybko zapominane więc to jest nasz sposób, żeby ludzie powiedzieli: „Oh, tak to jest ten zespół!”.
Siedzieliśmy kompletnie pijani w mojej kuchni i spisaliśmy wszystkie pomysły. Musisz po prostu spotkać odpowiednich ludzi w odpowiednim czasie. Ludzie w tych czasach mają możliwość bycia anonimowym w sieci co jest cholernym przekleństwem. Wszyscy są pieprzonymi krytykami.  Ludzie chcą, abyśmy kręcili nowe video każdego dnia i nawet to nie byłoby wystarczające. Nienawidzę Facebooka, Twitter’a i Instagramu. Zabierają cała tajemnicę Rocka. Możesz wygooglować słowa piosenki i zastanowić się „Wow! Co on miał na myśli?”. Lubię, kiedy to jest podróż i musisz się sam nad tym zastanowić. Wiele razy kiedy się myśleliśmy o ludziach takich jak Geezer Butler, który napisał mnóstwo piosenek dla Black Sabbath, to nie miałem najmniejszego pojęcia, co miał na myśli. Mam swoją własną interpretację i ona wiele dla mnie znaczy. To jak porównywanie książki do filmu. Trzeba mieć trochę przestrzeni dla wyobraźni, aby móc zrobić cokolwiek. Rozumiem zalety social mediów ale nie jest to moją mocną stroną.

vv m

ZR: Wiele osiągnęliście. Na przykład byliście nominowani do nagrody Golden God, którą wygraliście. Jak to odbieracie? To jest dla was jakieś wielkie poruszenie, zaskoczenie czy szok?

Ville: Cóż, myślę że jedną bardzo ważną rzeczą dotyczącą zespołu jest to, iż zdajemy sobie sprawę, że nie robimy niczego w 100% oryginalnego.  Jeśli jesteśmy uznani za coś, to trzeba zdjąć czapki z głów przed naszymi idolami. Dziękuje Gene i Steve’owi Steele za bycie dobrą inspiracją dla nas i podkradanie dobrych wibracji czy pomysłów i robienie z nich własnych mieszanek, oraz pokazywanie tego światu. Wiele zespołów jest bratnimi duszami. Tam są wibracje. Nagroda Goden God była nie tylko dla nas. Ona była dla całej rock n’ roll’owej sceny.  Fajnie, że są jeszcze ludzie, którzy potrafią się poświęcić. Różnica pomiędzy światem muzyki rock a pop polega na tym, że za rockiem ludzie będą podążać przez długi, długi czas. Nawet teraz, kiedy istnieją social media i ludzie ściągają z sieci takie gówna i rzeczy jak Spotify ale jest jeszcze coś co przypomina o starej kulturze, kiedy wychodzą nowe albumy czy koszulki. To coś spektakularnego i wiem to, ponieważ i ja jestem fanem.Ciągle mam swoją koszulkę z pierwszego koncertu Iron Maiden w Helsinkach  z 1986. Tam skąd pochodzimy nie było zbyt wiele koncertujących zespołów. To niesamowite kupić bilet na koncert.

ZR: Czy masz swoją ulubiona piosenkę, którą lubisz wykonywać, obojętnie czy po to aby się rozgrzać czy wykonywana na żywo; twoja czy kogoś innego?

Ville: Nie wiem. Nie zakochuje się w jednej piosence, obojętnie czy to w nowej czy starym klasyku. Podczas tej trasy jest to chyba „More Than A Feeling” Boston’u.To jest to, co nucimy. Znaleźliśmy również szalenie dobrą piosenkę wyprodukowaną przez Rock’a James’a dla Eddiego Murphy’ego „Party All the Time”. Jest zajebista! Dokopaliśmy się do video. Nigdy wcześniej tego nie widzieliśmy, więc to było jak “Co się kur*a dzieje???”. Wydawało się smutne więc spojrzeliśmy na tekst. Mówił o dziewczynie, która cały cza imprezuje a Eddie kupuje jej rzeczy takie jak diamenty i szampan, ale ona tylko chce imprezować. To melancholijna piosenka i zrobił z niej świetny cover. Po raz kolejny pomyślałem, że różne albumy odnoszą różne poziomy jeśli chodzi o sukces. W Niemczech, Szwajcarii i Austrii „Join me” było ogromnym sukcesem w 2000 roku. W Anglii „Love Metal” był albumem, który nas umiejscowił na mapie a w Stanach to było „Dark Light”. Tak więc kiedy gramy „Wings of A Butterfly”  mamy poczucie, że stworzyliśmy kawałek czegoś. Czasem zdarza się tak, że gwiazdy torują sobie drogę piosenką, której publiczność nawet nie zna, ale wydaje się działać. To jest właśnie ta magia rock n’ roll’a. To wspaniałe.

a

Magia rock n’rolla naprawdę pojawiła się tego wieczora.  Mimo, iż wydawało się, że tego wieczoru nie było zbyt wielu fanów zespołu to i tak dali z siebie wszystko. Niebieska scena, oświetlenie podobne do tego z teledysku „The Sacrament”, przypomniało i udowodniło, w Joint w Las Vegas, że po 20 latach ciągle potrafią grać rocka.
HIM zagrał wszystko od hitu „Join me” do piosenki, które jeszcze nigdy nie widziałem wykonywanej na żywo (więc to była naprawdę uczta!) „Soul on Fire”.
HIM ciągle wkłada mnóstwo energii w swój występ i nie zawodzi. Nigdy ich nie widywałem odkąd zobaczyłem ich pierwszy raz na scenie w 2004 roku, kiedy promowali album „Love Metal” i nigdy wcześniej nie widziałem zespołu tak silnym na scenie. Można powiedzieć, że ci panowie naprawdę kochają to co robią i to w jakim wydaniu!
Niestety, HIM zbyt szybko się ulotnił. Po akustycznej wersji „Funeral of Hearts” i zmianie na elektrykę, zespół opuścił scenę a fani HIM zrobili strużkę wolnego miejsca dla innych i ostatniego zespołu tej nocy, Volbeat, który miał zagrać na scenie.
– Stephy Hayward

Take Care Sweethearts And Have A Nice Day!

Co ja „Paczę”? :) Czyli kilka nowych newsów z trasy

him

„Co ja Paczę?”

Czy domyślacie się o kogo chodzi? 🙂

Poniżej kilka kolejnych zdjęć z trasy, krótki filmik z wiadomością od Ville’go dla fanów z Brazylii oraz link do wywiadu, którego wokalista udzielił podczas wizyty w Las Vegas. (tłumaczenie prawdopodobnie zamieszczę jutro)

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Is here anyone from Brazil? 🙂

i

j

Z Rock Magazine Interview with Ville Valo

wht

(dzisiejsze zdjęcie zamieszczone na FB przez Gas’a)

Take Care Sweethearts And Have A Nice Day!

Nowy album HIM szybciej niż można było przypuszczać?

Wygląda na to, że profil Gas’a na Facebook’u może okazać się kopalnią wiedzy jeśli chodzi o zespół.

gas new songs

W jednym z komentarzy Gas napisał:

„Mamy już napisane wszystkie piosenki na następny album. Musimy tylko znaleźć czas, aby je nagrać. Myślę, że może to nastąpić w przyszłym roku.”

W takim razie czekamy z niecierpliwością!

11293259-wesola-skoki-emotikony-w-powietrzu

SPROSTOWANIE!

OKAZAŁO SIĘ, ŻE GOTOWY MATERIAŁ O KTÓRYM PISAŁ GAS NIE BYŁ PRZYGOTOWANY NA ALBUM HIM ALE NA JEGO WŁASNY PROJEKT SEPERATE THE FLESH FROM BONES.

INFORMACJA DZIĘKI UPRZEJMOŚCI PAULI.

Cieszmy się więc na razie „Tears on Tape” i czekajmy cierpliwie 🙂

Take Care Sweethearts And Have A Nice Day!