„Zatem jazda :D” – coverownia cz.1

Witajcie 🙂

Wakacje i sezony urlopowe rozpoczęte, wielu z was żyje pewnie EURO 2016 albo Brexitem, a co powiązane – zaraz za nim Englout, bo Anglicy naprawdę są zdesperowani opuścić Europę hehehee  (Tak, to miało być złośliwe 😛 )

Oczywiście w tym miejscu wypada też pogratulować naszym chłopakom 🙂

Dziękujemy panowie! I trzymamy kciuki za wygraną w następnych meczach!

No ale co z nami? ;/

Valos się urlopuje a my sobie czekamy na nowy album 😀

To samo robi reszta zespołu z Burtonem na czele 🙂

e

Chociaż w sumie on to się jeszcze do jakiejś roboty zabrał huehuehue Tu możecie podpatrzeć jak pracuje:

Tymczasem blog odwiedzają fajne ludki z którymi rozmowa toczy się od pierdoły do pierdoły, a kończy na przykład tym dzisiejszym artykułem 😀

Nieoszlifowany diament literacki heh jakim jest LIV, bądź też Milena jak kto woli 🙂 zebrała się sama w sobie i przygotowała nam coś na przetrwanie beznewsowego okresu. Rozmowa dotyczyła naszych ulubionych coverów i ostatecznie wypłynęło, że niekoniecznie wszyscy zdają sobie z niektórych w ogóle sprawę. Tak więc dzielna Liv 😀 przebrnęła przez stos materiałów i przygotowała bardzo fajny spis-prezentację utworów coverowych dokonanych przez HIM. Ale przeczytajcie sami i przygotujcie się na mnóstwo słuchania, bo wbrew pozorom tych coverów jest bardzo dużo (tak, ja sama byłam zaskoczona XD )

Dlatego też wpis podzieliłam na kilka części.

Cytuję: „Zatem jazda :D”

Ville Valo wspominał dość często w wywiadach,że on sam jak i zespół HIM zrobili już wystarczająco dużo coverów i nie ma potrzeby robić następnych. Zastanowiło mnie to,ponieważ na oficjalnych wydawnictwach wcale tak dużo tych coverów nie ma,dopiero po solidnych poszukiwaniach okazało się,że rzeczywiście trochę tego jest … głównie w wersjach koncertowych.
Poniżej przesyłam zestawienie coverów,do których dotarłam. Niestety są one ułożone w kolejności przypadkowej, ponieważ często nie mogłam znaleźć roku,w którym danym utwór został wykonany przez VV albo HIM. Nie dzieliłam również na, te które zrobił sam Ville, a które zrobił zespół HIM.
1) W pierwszej kolejności przywołam utwory niewątpliwie znane już szerszej publice, nagrane przez Ville z zespołem The Agents,w hołdzie Rauli „Badding” Sommerjoki:

„Jykevaa On Rakkaus” –   jako ciekawostkę mogę wspomnieć,że jest to wersja fińsko języczna przeboju Dusty Springfield „I only want to be with you”

2) Kolejnym pięknym kawałkiem w dorobku VV (nagranym w prezencie dla taty – Kari’ego Valo) jest niewątpliwie cover utworu napisanego w połowie XXw. przez Tuomari Nurmio „Valo Yossa”

 

3) Pozostając nadal przy utworach w języku fińskim nie sposób wymienić dość ciekawej pozycji jaką jest album „Synkkien Laulujen Maa”. Album został wydany w 2006r. i stanowi kompilację coverów bardzo znanych pieśni/piosenek zaśpiewanym przez czołowych artystów fińskiej sceny muzycznej. Ville Valo zaśpiewał w duetach dwa utwory z tej płyty:
„Kun minä kotoani läksin”

w duecie z Tommi’m Viksten’em
„Täällä Pohjantähden Alla”

   w duecie z Kari’m Tapio.
4) I przechodzimy do coverów w języku angielskim 🙂 Na pierwszy ogień idą wszystkie, utwory,które znalazły się na oficjalnych płytach, singlach, demówkach itp. Starałam się znaleźć ciekawe wykonania akustyczne lub koncertowe,aby nie powtarzać wersji,które już są znane, niestety nie zawsze się to udawało :/
Oficjalne wydawnictwa (albumy, single, koncerty na CD i DVD):
„(Don’t Fear) The Reaper” (cover Blue Oyster Cult) – wersja z albumu


„Wicked Game” (cover Chris Isaak) – wersja z albumu w wersji wzbogaconej 😉


„Rendezvous with anus” (cover Turbonegro) – wersja z albumu „Uneasy Listening”


„Solitary Man” (cover Johnny Cash) – jedna z lepszych wersji akustycznych


„Poison Heart” (cover The Ramones) – najpiękniejsza wersja ze wszystkich, mogę jej słuchać godzinami :*

(Ta jest również moją ulubioną – Catherine Noir 🙂 )

„Hand of Doom” (cover Black Sabbath) – wersja z albumu  w wersji wzbogaconej 😉


„Sail On” (cover Bad Brains) – wersja z albumu  w wersji wzbogaconej 😉


Koniec części pierwszej.

Take Care Sweethearts And Have A Nice Day!
Reklamy

„Out Of Control”- Still Trying to Find the Light Through the Pouring Rain

Czeeesio 🙂

Dzisiaj kolejna część naszego w zasadzie dalej nowego działu „Out of Control”.

Kolejnego muzyka, którą sylwetkę zaraz poznacie przedstawię wam Ja.
A będzie to bardzo sympatyczny facet:

Luke Ryan Barnes.

Luke1

A ponieważ w życiu, jak to się mówi, nic nie dzieje się bez przypadku, to od razu wam wyznam, że ten bardzo miły gość o dość specyficznym guście muzycznym i interesującym głosie był w ostatniej trasie Aiden (znowu przypominam link hehe) menadżerem trasy oraz ich specem technicznym od gitar.

Panowie oczywiście są przyjaciółmi bo jakżeby inaczej 😀 Dzięki temu, że szwędał się po „Underworld” tego dnia kiedy odbywał się tam koncert, miałam okazję go poznać i dzięki temu zaciekawił mnie swoją osobą.

 

Luke2

 

Jako iż jest on na początku swojej artystycznej kariery, niewiele można tutaj pod tym względem powiedzieć. Od naszego spotkania minęło już trochę czasu i z tego co wiedziałam, to Luke przygotowywał się już do nagrania swojej pierwszej płyty a może już nawet zaczął hehe

Ale w sumie po co się zastanawiać… Postanowiłam z nim porozmawiać i nawet pomimo tego, że jest oczywiście bardzo zajęty, znalazł dla mnie czas by odpowiedzieć na kilka moich pytań, co jest bardzo miłe i co bardzo doceniam 🙂

Luke pochodzi z Manchesteru, który jak uważa jest bez wątpienia jednym z najbardziej ważnych dla muzyki miastem. Niestety już nie mieszka w Anglii bo jego domem obecnie jest Nowy Jork, gdzie pracuje w Uniwersal Music Group a do Nowego Jorku przeniósł się po zakończeniu ostatniej trasy Aiden, a więc dopiero co zaczął swoją przygodę z tym miastem. I oto zaczęło się spełniać jego marzenie 😀

Luke dorastał jako muzyk klasyczny. Pochodzi z rodziny z długimi tradycjami muzycznym. Kiedyś śpiewał w Manchesterskim chórze chłopięcym (Manchester Boys’ Choir) zanim się rozpadł i był solistą sopranowym zanim został solistą tenorowym.  Spędzał on także czas w Rosji pracując razem z Hallé Orchestra, BBC Philharmonic oraz The Royal London Symphony Orchestra.

Przez cały ten czas, kiedy był w chórze nauczył się grać na pianinie w wieku 9-10 lat a następnie zaczął grać na gitarze w wieku 11-12 lat. Jest całkowitym samoukiem, jeśli chodzi o granie na tych instrumentach. Potrafi także czytać muzykę, co w dzisiejszych czasach jest już całkowicie zapomnianą sztuką (chodzi tu o popularnych muzyków, nie kompozytorów itp.)

Na jego kontach społecznościowych możecie podpatrzeć jego życie w Nowym Jorku, koncerty na których bywa i przy których pracuje oraz jego drugi dom – Anglię.

nyObecnie jak już wspomniałam, pracuje w N.Y. na płytą która ukaże się dopiero pod koniec roku i jak mi powiedział:

It’s a full band record, so not another boring singer/songwriter…or at least I hope.” – skromnie i na temat 🙂

Dodał jeszcze, że tak naprawdę ta płyta to 10 lat pracy a trwało to tak długo, ponieważ prawdopodobnie było to spowodowane wątpliwościami, lękiem i paniką przed rozpoczęciem byciem solowym artystą. Jednak dzięki doświadczeniom życiowym, rodzinie, przyjaciołom a także niektórym zespołom z którym pracował, jest w końcu gotowy pójść swoją własną ścieżką, wyjść ze swojej skorupy i pokazać światu to co potrafi od strony wokalnej i muzycznej.

Jest to dla niego duży krok, bycie w centrum sceny a nie chowanie się za gitarami czy innymi zespołami. Ale wierzy w swoje piosenki i ludzi z którymi gra. Naprawdę cieszy się z tej możliwości i nie może się doczekać kiedy zacznie grać koncerty na żywo.

fb_icon_325x325
Luke Ryan Barnes

new-instagram-logo_1-large_transqVzuuqpFlyLIwiB6NTmJwfSVWeZ_vEN7c6bHu2jJnT8
lukeryanbarnes

indeks    @Luke Ryan Barnes

Główną inspirację muzyczną znajduje się dziełach zespołu The Smiths i osobie Morriseya, których to covery wykonuje kiedy np. mu się nudzi. Jeden z takich coverów doczekał się nagrania w studio i oto tego ostateczny efekt:

Więcej jego muzyki można posłuchać tutaj:

sd

Luke Ryan Barnes

Co do jego osoby, poza tym ,że ma wypasiony kapelusz, który każdy chce mu ukraść to wydaje się bardzo pozytywną osobą, dość wrażliwą i raczej odniosłam wrażenie, że gra bardziej dla siebie niż innych lecz oczywiście miło mu mieć swoją publiczność – jeszcze nie jest zepsuty fejmem heh choć w sumie Will z Aiden też swój człowiek pozostał 🙂

Luke pracował przez ostanie 10 lat jako właśnie Tour Manager oraz techniczny od gitar dzięki czemu zwiedził kawał świata. Sam grał przez krótki czas w zespole The Dear and Departed w Kalifornii.

465

Na koniec oczywiście ciekawostką, którą się muszę z wami podzielić a którą Luke podzielił się ze mną, kiedy się dowiedział że napiszę o nim na blogu HIM 🙂 Otóż nie omieszkał się pochwalić, że współpracował z zespołem podczas trasy, kiedy ukazała się płyta Venus Doom! 🙂

 

Big thanks to Luke Ryan Barnes for his time.

I really appreciate it. It was a great pleasure introduce you to Polish people.

Thank you for everything, and we wish you all the best for your new adventure. And maybe see you on stage at your own gig!

 Take Care Sweethearts And Have A Nice Day!