Linde Lindström o powoływaniu do życia nowego, ostrego albumu.

Hej,

W ostatnim poście wspominałam o wywiadzie jakiego udzielił Linde a także o tym, iż mój ulubieniec do tłumaczenia –  pan Valos się rozgadał na 12 stron i nie bardzo mam czas na przetłumaczenie tejże wypowiedzi.

Okazało się jednak, że niektórzy chyba są jak Harry Potter czy coś…

tumblr_l5mwkjdvrg1qazko2o1_400_large

bo mogą sobie wyczarować dodatkowy czas albo lepiej nim zarządzają niż ja hehe idlatego właśnie Liv przetłumaczyła z grubsza ten wywiad 🙂

Publikuję go więc dzisiaj i polecam przeczytać co tam kolejny „rozgadany” Fin mówi 😛

Natomiast kolejna część wywiadu z Ville jest w przygotowaniu i jest trochę smutniejsza, gdyż wspomina on o swoim załamaniu w związku ze zbyt dużą ilością wypitego alkoholu 😦


daniel-lioneye-2016-2-2

Pasja do muzyki pozwoliła Linde Lindström’owi wznieść się niewiarygodnie wysoko. Bardziej znany jako gitarzysta H.I.M., którego nienasycenie, aby rozwijać się muzycznie, pozwoliło wznieść się niewiarygodnie wysoko, jednocześnie ustanawiając go jednym z najbardziej imponujących graczy w tej grze.Trzeba zauważyć, że katorżnicza praca nie ogranicza się tylko do gatunku „love metal”, który (Linde) pomógł ukształtować. W zasadzie, jego poboczny projekt, Daniel Lioneye, oferuje jedną z najbardziej imponujących dotychczasowych prac.

Daniel Lioneye, utworzony w 2001r., pierwotnie składał się z Ville Valo (HIM) grającego na perkusji, Mige (HIM) grającego na basie i Linde (HIM) jako gitarzysty i wokalisty. W tym samym roku wydali „The King of Rock’n’Roll” w Finlandii i Niemczech, psychodeliczny rockowy album „z przymrużeniem oka”. W Finlandii występowali na festiwalach pod pseudonimem „Daniel Lioneye and The Joint Rollers” (można też przetłumaczyć jako „Daniel Lioneye spotyka walce/rolki” 😉 ), a ich muzyka szybko zdobyła międzynarodową publiczność, kiedy tytułowy utwór został piosenką przewodnią w programie Bam’a Margery, Viva La Bam w MTV. W 2006r. “The King Of Rock ‘n’ Roll” było najczęściej granym fińskim utworem na świecie (oczywiście zaraz po „Sibelius”).

W 2008r., Linde chciał aby kolejny album Daniel Lioneye był całkowicie inny od poprzedniego. Następny album, zatytułowany po prostu „Vol II” (The End Records), był znacznie cięższy niż poprzedni i bardzo rock’n’roll’owy, dało się zauważyć znaczny wpływ black metal’u. Album prezentuje codzienne życie – rozwód, radzenie sobie z trudnymi sytuacjami i ludźmi, psychozy po marihuanie, ekstremalne koszmary, samorealizację, seks, życie dalej (w sensie „iść/żyć dalej do przodu”),powstawanie dla samego siebie, zarządzanie gniewem i wszechświat.

Teraz, Daniel Lioneye, podjął jeszcze raz współpracę z The End Records (USA), aby nagrać „Vol. III”, którego planowana data wydania to 19 sierpnia. Album, pod wieloma względami, jest kombinacją ich poprzednich dwóch płyt. Pławiąc się w magnetycznym blasku zorzy polarnej, album traktuje o kryzysie egzystencjonalnym – depresji, rozczarowaniu, byciu zagubionym, bezsensie. Jason Cena z Icon Vs. Icon dopadł ostatnio Linde Lindström’a, aby podyskutować z nim o życiu w muzyce, tworzeniu albumu „Vol. III” Daniela Lioneye i co przyniesie mu przyszłość.

Cofając się do początku, jakie jest Twoje pierwsze muzyczne wspomnienie w życiu?

Moja mama śpiewająca mi kołysanki poza skalą (fałszując).

Jak zacząłeś angażować się w sztukę i grać na gitarze?

Byłem zafascynowany gitarą od kiedy pamiętam. Od zawsze wiedziałem, że chcę być muzykiem. Błagałem moich rodziców, aby kupili mi gitarę i w końcu dostałem małą akustyczną jako prezent pod choinkę kiedy miałem 10 (lat). Zacząłem natychmiast brać lekcje. Byłem bardzo zmotywowany. I wkrótce zacząłem grać we wszelkiego rodzaju zespołach.

Co możesz nam powiedzieć o procesie poszukiwania swojej kreatywności jako gitarzysta (grający)?

To ciągły proces. Im jesteś starszy, tym pewniej się czujesz. Przynajmniej w moim przypadku. Dla mnie najważniejszą rzeczą jest akceptacja samego siebie takim jakim jestem i to,aby nie słuchać ludzi, którzy mówią jak mam grać albo co mam zrobić ze swoim życiem. W głębi serca jestem muzykiem jazzowym.

Kim byli wykonawcy i ludzie zza kulis, którzy pomogli ukształtować artystę jakiego widzimy dzisiaj?

Ogólnie życie. Wszyscy ludzie i zwierzęta w moim życiu. Każda muzyka jaką kiedykolwiek usłyszałem. . Iggy Pop, Black Sabbath, Jimi Hendrix, Kingston Wall, Nachtmystium, Elvis Presley to tylko niektórzy z nich.

Jesteś bardzo silne zmotywowany jeśli chodzi o Twoją karierę. Co Cię inspirowało przez lata jako artystę i wyzwalało Twój twórczy ogień?

Muzyka jest dla mnie naturalnym sposobem radzenia sobie ze wszystkimi emocjami i trudnościami w życiu. Codzienne życie jest dla mnie inspiracją. Zazwyczaj kiedy robię sobie przerwę od wszystkiego, coś zaczyna się dziać…

daniel-lioneye-2016-3

Jesteś po nagraniu “Vol. III” jako Daniel Lioneye. Minęło 8 lat od poprzedniego wydawnictwa. Co sprawiło,że teraz nadszedł czas na nową płytę?

Pracowałem nad albumem przez lata kiedy tylko miałam czas albo miałem na to ochotę. I prawie chciałem, aby to nigdy się nie skończyło. To był niesamowity proces. Zasadniczo, teraz jest ten czas, bo album jest gotowy, po prostu.

Jakie były dążenia i cele związane z tym albumem kiedy rozpoczynałeś? Czy było coś czego chciałeś spróbować, a co nie udało się w przeszłości?

Tak naprawdę nie miałem żadnych celów. Nie czuję, że piszę cokolwiek, to samo skądś przychodzi. Zawsze kończę robić różne rzeczy inaczej. Powtarzanie starych rzeczy jest bezużyteczne. Chciałem, aby ten album był „lepszy” od poprzednich i chciałem spróbować czy potrafię wydać z siebie dźwięk na wokal, którego mógłbym słuchać. Prawie mi się udało.

Dla fanów, którzy znają Twoje poprzednie prace, jakie są podobieństwa, a jakie różnice z obecnym albumem?

W pewnym sensie to kombinacja między “The King Of Rock ‘n Roll” i “Vol II”. Więcej śpiewania mniej warczenia. Więcej rozmytych riff’ów, więcej melodii. Tekstowo tematem albumu jest kryzys egzystencjalny – depresja.

Współpracujesz z pozostałym członkami zespołu od lat. Jak wpływają na Twoją twórczość?

Czuję się komfortowo z nimi, niesamowitymi muzykami i świetnymi ludźmi. Nadajemy na tych samych falach. Mige napisał większość tekstów na ten album, a mimo to są właściwe i osobiste dla mnie. To dużo mówi.

Co możesz powiedzieć o procesie pisania piosenek do Twojej muzyki? Co się zmieniło, a co pozostało takie samo przez lata?

Tak jak powiedziałem wcześniej, nigdy nie czuję, że piszę cokolwiek, to skądś przychodzi. Melodia, riff, rytm, cokolwiek. Potem ustawiam perkusje w Pro Tools i pozostałe instrumenty i wysyłam demo do chłopaków. Jest to całkowicie inny proces w stosunku do albumu “The King of Rock ‘n Roll”. W tamtym czasie poszliśmy do studia na 5 dni bez jakiegokolwiek materiału, najebani, a reszta to już historia haha. Jedynym podobieństwem w przypadku wszystkich trzech albumów jest to, że podstawowe utwory, perkusja, bas i gitary były nagrane w 5 dni.

Co było największydaniel-lioneye-2016-1-1m wyzwaniem w trakcie tworzenia albumu?

Jestem leniwy, ale rozbawiony. Zawsze wydawało mi się,że mogę znaleźć coś bardziej odpowiedniego do roboty niż nagrywanie mojego wokalu. Nie lubię ludzkiego głosu, zwłaszcza swojego. Nagrałem wszystkie wokale sam w moim domowym studiu. Poza tym wszystko poszło bardzo sprawnie.

Przez chwilę żyłeś z tymi piosenkami. Która z piosenek na „Vol. III” najbardziej rezonuje z Tobą?

Mam relację typu miłość/nienawiść z muzyką. I to właściwie wszystko. Co drugi dzień wszystkie utwory są największymi arcydziełami jakie kiedykolwiek napisano, a co drugi dzień są kompletnie bezwartościowym gównem. ‘Blood on the Floor’, ‘Ravensong’ i ‘Aetherside’ są w tej chwili moimi ulubionymi.

Jak czujesz, że rozwinąłeś się najbardziej jako artysta, od czasu kiedy profesjonalnie zacząłeś (grać)?

Nauczyłem się, że nie obchodzi mnie co ludzie o mnie myślą. To dało mi dużo swobody jako artyście i jako człowiekowi.

Jako artysta, tak wiele rzeczy można powiedzieć o obecnym stanie muzyki. Co podnieca Cię w byciu pracującym artystą?

Muzyka mnie podnieca. Musisz się skoncentrować na rzeczach, w których rzeczywiście coś możesz zrobić i zapomnieć o wszystkim innym. W przeciwnym razie jesteś cały czas zdenerwowany.

Gdzie widzisz siebie, skupionego na muzyce, w przyszłości – zarówno bliższej jak i dalszej?

W ogóle nie mam pojęcia. Nie myślę w ten sposób. Sądzę, że nadal będę rozpisywał muzyczne rzeczy, które przychodzą do mnie znikąd. To wszystko co mogę powiedzieć.

W jaki sposób fani mogą pomóc i wspierać Cię na tym etapie Twojej kariery?

Jeśli podoba ci się album, kup go, nie ściągaj za darmo. Poza tym przyjdź i zobacz nas na żywo!

Czy są jakieś plany na trasę koncertową w USA?

Żadnych planów związanych z USA na razie. Gramy 5 koncertów w Finlandii na początku września i kilka koncertów w Europie też mamy w planach. Więcej o tym później.

Możesz być inspiracją dla wielu młodych artystów. Jaką najlepszą lekcję możemy wynieść na przykładzie Twojej podróży jako artysty?

Jak powiedziałem wcześniej, dla mnie było to nauczenie się, aby nie przejmować się za bardzo tym co myślą inni ludzie, tylko pozwolić płynąć (żyć). Zasadniczo dojść do siebie (Przezwyciężyć swoje słabości). Polecam to wszystkim.

Dzięki Liv!

Take Care Sweethearts And Have A Nice Day!

 

Reklamy

8 thoughts on “Linde Lindström o powoływaniu do życia nowego, ostrego albumu.

  1. @ liv – dobra robota. A wiesz, że chodziło mi po głowie, żeby to przetłumaczyć? XD Tylko jakoś wtedy dostałam drugą porcję tłumaczenia wywiadu z panem Valo do korekty – na szczęście:)

    • Ehehe zawsze się polecam 😀 Też bym się za niego zabrała bo jak go tak przeczytałam to uznałam, że nie będzie ciężko jak w przypadku VV no ale jak ten walnął 12 stron…
      Skoro Mige napisał większość tekstów to może powinnam znaleźć chwilę i zobaczyć co on tam natworzył 🙂 Może się okazać, że lepszy niż Valos jest huehuehue 3:)

  2. Serio Catherine masz świetną ekipę do pomocy 😀
    Ale Linde mądrze, jasno i konkretnie gada. Nie to co ekhem… Widać, że się w życiu nie pieprzy i skupia na najważniejszych rzeczach. Ale i tak dredów z TAKICH włosów, to mu nie wybaczę.
    I nie spodziewałabym się, że Mige pisze teksty. Jakoś mi to do niego nie pasuje.
    Właśnie dzięki Bamowi i tej piosence odkryłam, że Linde ma swój projekt. Na coś się Margera przydał. Widziałam kiedyś jego zdjęcia z BVB i ostatnio z Local Band. Dopóki z nimi nie chleje, to jest ok. Ale co on tak jeździ do tej Finlandii? Chce Valosa osobiście przepraszać? 😀

    • No właśnie ja też Bam Bama widziałam jakoś w Finlandii (to znaczy nie to że byłam i se go widziała tylko fotki widziałam 😀 ) w klubie/barze The Riff i chyba nawet z Jussim był… Nieważne, mam nadzieję że nie będą się kumplować znowu bo coś toksyczna ta przyjaźń by była mi się zdaje. Jakoś nie ufam Margerze, a jeszcze ta cała akcja z tym listem i tym filmikiem… no odniosłam wrażenie jakby tylko o rozgłos chodziło :/

      • Pewnie oglądamy te same foty hahah. Ja Bamowi dziękuję tylko za ich teledyski i making offy do nich. Przynajmniej się pośmiałam. A co do listu, to może to jakaś forma kroków w leczeniu alkoholizmu? 😀

  3. Dzięki za ciepłe słowa,ogólnie to ten wywiad dość dobrze się tłumaczyło. Jak zauważyliście same konkrety,więc bezczelnie wykorzystałam czas,żeby się pochwalić,że tez nieco umiem 😉 A tak na poważnie od czasu do czasu chętnie Was wesprę,tylko muszę mieć czas,a u mnie jest tak,że dwa tygodnie mam luzu,a potem miesiąc takiej presji,że śpię po 5h na dobę,bo wszystkiego nie ogarniam. I tak w kółko,czasem jest spokojnie,a czasem mega nerwówka. A przy okazji tłumaczenia poznałam kilka nowych słówek:
    *ferocious – srogi lub dziki,wręcz zdziczały (rzeczywiście, moim zdaniem to słówko „srogi” idealnie oddaje klimat,ale w naszym języku taka kolokacja byłaby dziwna,więc jest dziki)
    *shitfaced – najebany (tego nie znałam akurat i zdecydowanie mój faworyt z całego tekstu heh 😀 )
    *fuzzy – rozmyty
    Teraz jeszcze znalazłam fajny fragment, w którym VV opisuje swój stosunek do Linde „Nasz gitarzysta jest bardzo utalentowany. Jest naturalnie super obdarzony [talentem], ale jednocześnie jest tak bliski byciu niemową jak tylko mówiąca osoba może być. Nigdy nie możesz się z nim dogadać. Nigdy nie wiesz, co myśli”. Normalnie posłodził mu, nie ma co heh 😀

    Z tego co pamiętam Mige wydał też swój solowy krążek „Cimmerica” jak MZ, który remiksował Ville. Tutaj można posłuchać https://www.youtube.com/watch?v=E0cv8zuQq_U
    Podobno Mige jest najinteligentniejszy z całej 5 – tki, a reszta zespołu zgodnie to przyznaje 🙂

    Natomiast w kwestii Bam’a M. to,z tego co kojarzę, w różnych wywiadach Gas podkreślał,że zarówno on jak i reszta zespołu mają regularny kontakt z nim.Poza VV oczywiście.Podobnie kontakt z nim muszą mieć obecnie np. The 69 Eyes,bo poznali się dzięki Valo,ale dopiero teraz wbijają się na amerykański rynek,więc pewnie Bam wspomaga ich (zapewne jakieś niemałe znajomości muzyczne mu zostały). Z drugiej strony The 69 Eyes starają się maksymalnie wykorzystać wszelkie znajomości,które mają z czasów wspinania się HIM na listy przebojów w USA np. mają duet z Kat von D https://www.youtube.com/watch?v=AZsRF9PlKNg (osobiście wyczuwam jakiś dysonans między tembrami ich głosów oraz tekstem i muzyką ogólnie,ale Jyrki nigdy powalających tekstów nie miał …). Zresztą Valo wspominał,że fińska scena muzyczna to mały światek,więc wszyscy wszystkich znają itp. stąd pewnie Bam ma tam też swoje projekty i ja realizuje.

    • Mige najinteligentniejszy? Nie pomyślałabym hahaha. Serio.
      Jak dla mnie, to Bam chce wrócić na wyższy szczyt i odnawia znajomości, bo w ostatnich latach kiepsko to wyglądało.

      • Jeśli dobrze pamiętam to,w którymś z wywiadów VV wspominał,że Mige jest mocno zainteresowany buddyzmem, medytacją i filozofią,ale nie mogę go teraz znaleźć.

        Natomiast w kwestii Bam’a to powiem szczerze,że nie mam pojęcia co się działo z nim i resztą jego kolegów po zakończeniu emisji „Jackass” i „Viva la Bam”,ale nie ulega wątpliwości,że dla amerykanów to on odkrył i wprowadził na ich rynek HIM.Wielu z nich nie może wybaczyć Valo,że po leczeniu odciął się od Bam’a i w ogóle. Dla nich HIM = Bam ewentualnie HIM = VaM. Natomiast mnie osobiście ciekawi kwestia samego logo „heartagram”. Już kilkakrotnie natknęłam się na informację,że Bam i Ville są współwłaścicielami znaku towarowego „heartagram”. Więc sobie tak myślę,że jakoś muszą się kontaktować między sobą,jeśli wspólne interesy mają …
        A tak na marginesie przez przypadek znalazłam,że „bam” mówi się w Szkocji na osoby o inteligencji poniżej przeciętnej heh 😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s