Ville Valo mówi o początkach, załamaniach i byciu symbolem seksu cz.2

Cześć,

Dzisiaj kontynuujemy jak do tej pory najdłuższy wywiad pana Valo.  Po tym czasie spędzonym nad nim, oficjalnie stwierdzam, że na jakiś czas mam go już po prostu dość 😀

52songs52weeksday1

Jeśli jednak chcecie się dowiedzieć co to są „mgliste kiełbaski” i dlaczego Valo nie poszedł do szpitala, kiedy tego potrzebował przeczytajcie kolejną część:


Gdzie byłeś, kiedy zadzwonił telefon?

Siedziałem w wannie. To było przed erą telefonów komórkowych, zadzwonił mój telefon domowy. Ociekając wodą, pobiegłem odebrać. Po drugiej stronie jakiś gość mówił do mnie, że „jest tym a tym  z BMG Finland”. Myślałem, że to któryś z moich przyjaciół stroi sobie ze mnie żarty i o mały włos się nie rozłączyłem. Mój rozmówca udowodnił jednak, że mówi prawdę. Pamiętam nasze pierwsze spotkanie. Nie wiedziałem czego się spodziewać, więc zrobiłem się na lata 70. Wyglądałem jak Jim Morrison na kwasie – wielki futrzany płaszcz, super szerokie dzwony, super platformy, do tego paliłem i prawdopodobnie miałem piwo w ręce.

Jednak się udało…

Ostatecznie tak. To zabawne – wiele z tych rzeczy, które ludzie utożsamiają z życiem rock’n’rollowca, jest opartych na niepewności. Ukrywasz się za ostentacyjnością. Marc Bolan podobno też był niepewny, kiedy zaczynał. Cały ten przerost – to tylko narzędzia, staranie się o akceptację.

Byłeś tym, który prowadził HIM w tamtym momencie?

Zawsze byłem tym bardziej poważnym gościem, który gonił resztę biczem. Jeśli posmakowałeś czegoś, czego zawsze pragnąłeś, aby się spełniło, to nie ma powodu, aby na to napluć. Niektórzy ludzie się boją… „[niezdecydowany głos] ach, cóż, może chcę spróbować czegoś innego…” Ale ja miałem nastawienie typu „zobaczmy, jak daleko możemy z tym zajść”. Ukazało się nasze EP – chyba w nakładzie 500 albo 1 000 sztuk. Wszyscy zmusiliśmy naszych rodziców i krewnych do kupienia po egzemplarzu. Sam wydałem pieniądze na kilka kopii. Wtedy zaczęli grać „Wicked Game” w radio i zawarliśmy kilka przyjaźni [dalsza część zdania powtarzała jego początek, co kompletnie nie miało sensu, więc wyrzucone – Mel.]

Pracowałeś wtedy jeszcze w sex shopie ojca?

Z przerwami. Nigdy nie byłem tam zatrudniony na cały etat – pomagałem na pół etatu. Moi rodzice byli bardzo pomocni. Tata płacił czynsz, kiedy się wyprowadziłem. Wierzyli we mnie. „Dajmy mu spróbować. Zobaczmy co się stanie.”

Czy zawsze wyobrażałeś sobie, że będziesz sławny?

Nie sądzę, aby chodziło o sławę. Muzyka zawsze dawała mi poczucie bezpieczeństwa. Jak Iron Maiden – to świat, do którego wchodzisz i zamykasz za sobą drzwi, twoja własna przestrzeń w głowie – twoje własne miejsce, gdzie możesz się schować przed całym światem. Zawsze tak to postrzegałem. Byłem wielkim fanem Steve’a Harrisa. Uwielbiałem fakt, że potrafił grać tak szybko na gitarze, że nie można było dostrzec jego palców. „Mgliste kiełbaski”, mieliśmy w zwyczaju mówić.

318

Poznałeś kiedyś Steve’a Harrisa?

Nie, nie poznałem.

Jeśli kiedyś go spotkasz, powiesz mu o „mglistych kiełbaskach”?

Tak, oczywiście. Nie nabijamy się z niego. To oddanie hołdu. Właściwie to byłaby dobra nazwa dla tribute bandu. Mgliste Kiełbaski Steve’a Harrisa. 😀

Na początku towarzyszyła zespołowi aura okultyzmu. Braliście to na poważnie czy chodziło tylko o fajny image?

Nie, to nie była kwestia image’u. Kiedy jesteś mody, zadajesz sobie te egzystencjalne pytania i zaczynasz czytać filozofię, rzeczy związane z religią. Widzisz swoich przyjaciół, którzy zwracają się w stronę chrześcijaństwa albo w stronę przeciwną, albo w jakąkolwiek inną stronę.  Chodziło raczej o fascynację – znajdować te wszystkie rzadkie książki w bibliotekach. Zawsze staraliśmy się uhonorować mistrzów tym, co robimy, a jednocześnie sami traktowaliśmy to jako żart.

W latach 90. Skandynawia była domem satanistycznej muzyki.

Tak, w tamtym czasie, kiedy nazywaliśmy się His Infernal Majesty [Jego Piekielną Wysokością], strasznie nam się obrywało od zespołów black metalowych, które pytały: „Co wy do cholery robicie? Gracie ten mierny hard rock i używacie naszego wizerunku!”

Mieliście kiedyś jakieś fizyczne kłopoty od fanów innych zespołów metalowych?

Graliśmy w jednym miejscu pośrodku Finlandii. Połowa widowni była goth-black-metalowa i to ta połowa nas wygwizdała. Drugą połowę stanowili Świadkowie Jehowy trzymający Biblię i modlący się. Zachodziliśmy w głowę, o co do cholery chodzi?  Tłum był ogromny! Przyjęliśmy więc postawę “pewnie, weźmiemy wasze pieniądze, a wy róbcie cokolwiek chcecie.”

Czuliście się w tamtym momencie, jak dziwne dzieciaki, które nigdzie nie pasują?

Przez chwilę, owszem. Nie wiązało się to z niebezpieczeństwem, ale z… ryzykiem. Byliśmy jednak szczęśliwi z bycia dziwnymi dzieciakami. Miło było być outsideremi. W pewnym sensie nadal nimi jesteśmy. Cały gatunek muzyki nazywany Love Metal to jeden wielki uniesiony palec do wszystkich gatunków muzycznych i w ogóle. Tak naprawdę nie ma to znaczenia. Gramy muzykę, którą chcemy i rzeczy, które płyną z naszych serc. To się nie zmieniło. To zabawne, że ludzie wciąż wychodzą ze skóry, by upchać nas i to, czym jesteśmy, w jakąś szufladkę. Myślę, że dobrze jest, jak jest.

Nie upłynęło wiele czasu, a HIM został zauważony poza granicami Finlandii. Jakie to uczucie, znajdować się pośrodku tego szaleństwa?

To jak przejażdżka kolejką górską. Pierwszy album promowaliśmy srylionem koncertów w Finlandii – myślę, że zagraliśmy też jeden w Szwecji czy coś. Potem po raz pierwszy pojechaliśmy do Niemiec. Graliśmy przed może 200 albo 300 ludźmi, szło nam naprawdę nieźle. Wtedy poznaliśmy Johna Fryera, producenta –po raz pierwszy rozmawiałem z Anglikiem, będąc jednocześnie w wielkim budynku BMG na spotkaniu z prawdziwego zdarzenia. Zastanawiałem się, co to do cholery jest? I wtedy John w pewien sposób utorował nam drogę – pojechaliśmy nagrać „Razorblade Romance” do Rockfield w Walii. Później puściły wszystkie hamulce. Wypuściliśmy w Niemczech piosenkę „Join Me In Death”, która stała się numerem jeden, co było szalone z takim tytułem, a album „Razorblade Romance” utrzymywał się na 1. miejscu na początku 2000 roku. I nagle znaleźliśmy się w limuzynach i byli gośćmi w wielkich talk show. Często występowaliśmy w telewizji, często w programach dla dzieciaków.

7209db5f-ab1b-4ca1-881d-4494a0bd4706

Sprawiało wam to radość?

Śmialiśmy się z tego. Nigdy nie mieliśmy pieniędzy ani możliwości do podróżowania, więc chłonęliśmy tę masę informacji.

Opowiedz mi o HER. Jak to było zmienić płeć?

[Śmiech] Ach, ta sprawa z HER. Istniało amerykańskie HIM – artystyczna bździna jakiegoś kolesia z Chicago. Zarzekał się, że to „jego tożsamość i to dla niego bardzo ważne.” Aż tu nagle [na niby potrząsa torbą pieniędzy] – „brzdęk, brzdęk, brzdęk” i wtedy powiedział „okay, możecie użyć tej nazwy.”

Jak dużo musieliście zapłacić?

Nie pamiętam. Myślę, że to było coś koło tysiąca dolarów. To była dla nas bardzo duża suma, ale takie rzeczy stanowią część rock’n’rollowej mitologii – jest mnóstwo takich historii. Musisz się z tego śmiać. Nawet Nirvana miała podobny problem. Zawsze czułem, że kroczymy ścieżką dla potworów. Daleko w tyle, oczywiście.

297Czy „Razorblade Romace” była tym punktem, w którym zdaliście sobie sprawę, że świat może otworzyć się na HIM?

Żaden zespół rockowy nie chciałby być tylko sławny w Niemczech. Oczywiście, posmakowaliśmy odrobiny sukcesu, chcieliśmy jednak rozszerzyć nasze terytorium, jak psy obsikujące okolicę. Nagraliśmy zatem album „Deep Shadows And Brilliant Highlights”, który wypadł dobrze. To umożliwiło nam koncertowanie po raz pierwszy w południowych częściach Europy. BMG w Wielkiej Brytanii w ogóle miało nas gdzieś, więc zaoszczędziliśmy wszystkie nasze pieniądze, a następnie wydaliśmy je na autobus i trasę po pubach w Anglii. Zagraliśmy może 15 koncertów i na każdym z nich było jakieś 20 osób. (Ehh być na takim koncercie teraz <3- C.N. Nooo *.* – Mel)

Jakie to było uczucie?

To było ekscytujące. Być w Birmingham po raz pierwszy – Sabbath, Priest… Stąpać po ziemi, po której chodziły legendy. To mógł być ten pisuar, do którego odlał się Ozzy w ’68 – coś w tym stylu.

Pamiętasz pierwszy koncert w Anglii?

To było tak dawno temu. Jestem całkiem pewien, że nie odbył się w Londynie. Graliśmy w miejscach takich jak Bradford czy Leeds. Zagraliśmy też podczas gotyckiej nocy w jednym z klubów. Wszyscy nas nienawidzili. Graliśmy 20 minut i potem się stamtąd wynieśliśmy. Ewan McGregor był wtedy w hotelu, to pamiętam.

Jakie były twoje pierwsze wrażenia z pobytu w Ameryce?

Nie miałem żadnych oczekiwań. Byliśmy tam na jednej wycieczce w 2000 roku. Poznaliśmy Bama Margerę z Jackass, który zaprosił nas do siebie i poprosił, żebyśmy zagrali na przyjęciu w Filadelfii. Graliśmy 30 minut. Niektórzy nas pokochali, inni znienawidzili. Wróciliśmy na jakieś dwa tygodnie przed tym, jak zawaliły się dwie wieże WTC. Na zdjęciu z vana możecie zobaczyć je jako moje rogi. Jest naprawdę przerażające.

Czy byłeś kiedykolwiek zmartwiony faktem, że wasza nazwa budzi skojarzenia z satanizmem?

Nie za bardzo. Kiedy nas poznasz, zrozumiesz, że nie jesteśmy całkowicie źli. Tylko trochę źli.

Jak poradziłeś sobie z pierwszym smakiem sukcesu?

Czy sprawił, że oszaleliśmy? Myślę, że byliśmy trochę szaleni już przedtem, a na sukces pracowaliśmy krok po kroku, kraj za krajem. Sądzę, że mieliśmy szczęście, że nie osiągnęliśmy globalnego sukcesu w ciągu nocy, bo to zepsułoby umysł każdego.

Wasze pierwsze albumy zawierały twoje zdjęcie na albumie. Czy fakt, że wydajesz się być twarzą zespołu nie powoduje żadnych starć z pozostałymi?

Prawdopodobnie powinieneś o to zapytać ich. Na etapie pierwszego albumu mieliśmy pomysł na artystyczne zdjęcie i to zadziałało. Na „Razorblade Romance” zdjęcie było ikoniczne i zabawne, jakby Michael Jackson spotkał Marca Bolana. A ponieważ to znowu zadziałało bardzo dobrze, popłynęliśmy z prądem po raz trzeci.

Znienawidzisz to pytanie. Jak się czujesz jako symbol seksu?

Jeśli mam być szczery, nie wiem czym jest symbol seksu. Komplementy są miłe, ale zawsze bardziej lubiłem te dotyczące muzyki. Jestem nerdem. Lubię mówić o muzyce (Eeee serio? Nikt jeszcze nie zauważył 😛 C.N.)

316

Love Metal” był olbrzymim krokiem naprzód dla zespołu, zwłaszcza w UK. Jak czuliście w centrum tych wydarzeń?

Moim zdaniem wraz z „Love Metal” znaleźliśmy tożsamość zespołu. Koncertowaliśmy tak dużo i zaczęliśmy pracować nad materiałem, który był bardziej w stylu Black Sabbath, poczuliśmy także, że Heartagram stał się czymś więcej niż tylko moją twarzą, czy twarzą kogokolwiek. Chcieliśmy rozpowszechnić ten symbol jak świat długi i szeroki. Dlatego poszliśmy w tę stronę na „Love Metal”. Pod względem muzycznym zawiera te same elementy. Dla mnie był to moment przełomowy – „tym jesteśmy, to chcemy robić”. Stworzyliśmy jedność i siłę wewnątrz zespołu, ponieważ wszyscy podążaliśmy w tym samym kierunku. Trasy koncertowe przebiegały naprawdę dobrze, Brytyjczycy poświęcali nam coraz więcej uwagi, różne rzeczy zaczynały dziać się w Ameryce.

Z następnym albumem „Dark Light” staliście się pierwszym fińskim zespołem, który otrzymał Złoto w Ameryce (czyli duży nakład sprzedaży płyt – przyp. C.N.) Musicie być bardzo dumni z tego osiągnięcia.

To była jedyna złota płyta, której nie dałem moim rodzicom. Ale to jedna z tych sytuacji – kiedy wszystko idzie dobrze, jesteś super zajęty przez cały czas i nie masz czasu, aby docenić owocu swojej pracy. Nie możesz przestać, ponieważ wszystko idzie tak dobrze – więcej koncertów, więcej piosenek. Tak to było przez wiele lat. I to prawdopodobnie wyczerpało mnie kilka lat później.

„Venus Doom” jest zupełnie innym albumem. Wydaje się, jakbyście sami rzucili sobie nim pewne wyzwanie.

Zawsze musisz sobie rzucać wyzwania. Nie ma sensu tkwić w rutynie. Powróciłem do swoich korzeni – My Dying Bride, old schoolowej Anathemy, starszego Paradise Lost. Chcieliśmy zrobić super ciężki, super wolny, popie*rzony album. To był rodzaj zniekształconego płaczu o pomoc, na wszystkich poziomach. Mądry nastrój, byłem wtedy w dość  mrocznym miejscu, masa imprez, trudny związek…

348

Jak mroczne się zrobiło?

Zrobiło się wręcz krwawo. Piłem tonami i nie byłem w stanie w ogóle spać. Wymiotowałem krwią i srałem krwią, nie jadłem tygodniami i żyłem tylko piwem. To był trudny okres. Finowie nazywają to „samouzdrawianiem się”. Wpierw udajesz się na imprezę i to pomaga na początku, aż zaczynasz leczyć kaca alkoholem, pijesz sześciopak piwa, żeby być na normalnym poziomie, a potem jeszcze kilka kielichów Jacka Danielsa i już jesteś na szczycie. I wtedy wszystko zaczyna się od początku. Kilka-kilkanaście miesięcy takiego życia i jesteś wyczerpany.

Jaki był najniższy punkt w tym okresie?

Cóż, pierwsze załamanie nerwowe, jakie miałem. Nagrywaliśmy właśnie „Venus Doom”. Obudziłem się, nie wiedząc gdzie jestem, z wielką sową północną na moim parapecie, pohukującą na mnie. Zachodziłem w głowę „co się ku*wa dzieje? To jest takie surrealistyczne – na moim parapecie siedzi sowa, gdzie ja jestem?” Nie myłem się przez wiele dni, byłem umorusany, zje*any oraz opuchnięty. To był pierwszy raz, kiedy zadzwoniłem do chłopaków i producenta i powiedziałem „nie mogę dzisiaj przyjechać do studio.” Nagle nie jesteś w stanie poradzić sobie z rzeczywistością. Wydaje się, jakby wszystko rozpadało się na kawałki, tracisz poczucie perspektywy, poczucie przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Nie wiem, jak to wyjaśnić. Każdy pewnie odczuwa to inaczej.

Jak więc przetrwałeś nagrywanie tego albumu?

Starałem się wyluzować, na ile tylko było to możliwe, jeść cokolwiek, aby tylko przetrwać dzień. Było trochę lepiej, kiedy polecieliśmy do LA, aby zmiksować materiał, ale kiedy wszystko zaczynało wychodzić dobrze, ja znowu sięgnąłem po butelkę. I wtedy wszystko się posypało, a ja powiedziałem menadżerowi, że nie umiem sobie z tym poradzić i potrzebuję pomocy. Poszedłem do lekarza, który zaraz wysłał mnie na pogotowie, na co ja odpowiedziałem, że „nie mogę, mam wywiad do zrobienia.” To zabawne, śmiałem się z tego, ale wszystko było w rozsypce. I wtedy Seppo, nasz menadżer, pomógł mi znaleźć miejsce w Malibu, gdzie mogłem zrobić sobie trochę wolnego. To naprawdę pomogło. Potem byłem trzeźwy przez jakieś cztery lata.

338Mogłeś liczyć w tym czasie na resztę zespołu?

Trudno rozmawiać o takich rzeczach [o nałogu]. Nie jesteśmy jak Amerykanie, którzy z łatwością się sobie zwierzają, dbają o siebie nawzajem i chodzą na sesje terapeutyczne. [Moi przyjaciele] zrobili coś bardzo skandynawskiego – dali mi czas dla siebie. I szanuję to wsparcie. Prawdopodobnie zamartwiali się i zastanawiali czy terapia zakończy się sukcesem, czy może wszystko zacznie się od początku, a mi znowu odwali. Pozostanie trzeźwym i nagranie albumu na trzeźwo stało się dla mnie sprawą honoru. Tak powstało „Screamworks”. Zupełnie inny punkt widzenia.

Golf jest typowym sportem dla gwiazd rocka na odwyku. Czy rozważałeś zabranie się za to? Spotkanie się z Alice Cooperem i tak dalej?

Niee, nie jestem typem sportowca. Klub AA wychodzi z założenia „mam chorobę, która nie może być uleczona, potrzebujesz siły wyższej”. Pamiętam to. Będąc na odwyku, musiałeś odmówić Modlitwę Spokoju: „Bóg napawa mnie spokojem, abym mógł uczynić bla bla bla…” Nie mogę użyć tych słów. Za każdym razem, gdy przychodziła moja kolej na zmówienie modlitwy, mówiłem: „Ozzy dał mi siłę i spokój, aby pójść naprzód…”

Widzisz siebie podążającego tą ścieżką ponownie?

Kiedy Gas miał problem z ręką, upiłem się po raz pierwszy od wieków. I było zabawnie, ale potem nastał bardzo ciężki rok. Jest dobrze czasem pogrążyć się w nocy, bo potem możesz docenić również tę drugą stronę. Nie możesz robić tego, co robimy i być urżniętym przez cały czas. Kiedy jesteś odrobinę młodszy możesz pozwolić sobie na trochę więcej, ale wtedy zaczynasz robić gó*niane koncerty, a to niesprawiedliwe w stosunku do ludzi, którzy płacą za bilet i podróżują tylko po to, aby cię zobaczyć, tak samo jak wobec reszty chłopaków z zespołu. W tym wszystkich chodzi o znalezienie równowagi. Jestem typem włącz-wyłącz. Jeśli piję, to piję dużo przez długi okres czasu. Ale jeśli nie piję, to nie piję wcale.

Koniec części drugiej…

Tłumaczenie: Catherine Noir
Korekta:Mel

Źródło:  TeamRock.com

14212160_10154391166526718_7669971151231058794_n

14203286_149992052115750_1118415323731902237_n

Take Care Sweethearts And Have A Nice Day!

Reklamy

31 thoughts on “Ville Valo mówi o początkach, załamaniach i byciu symbolem seksu cz.2

    • Ehhh weź… Dobrze że Mel robi korektę, przynajmniej gładko się czyta bo moje tłumaczenie nieco kanciaste jest 😀 No i ostatnio pomyliłam wanne z metrem XD I tak myśle, coś mi się tu nie zgadza ale dobra tam… 😛

  1. @ Catherine – i tak szacun, że wytrwałaś do końca ;D Nie ma się co przejmować, choć chwilowo zbaraniałam z tym metrem 😉 Pamiętam, że kiedyś w moim khem… opowiadaniu napisałam, że „w rogu okrągłego pokoju stało krzesło”, więc nazwijmy to nieszkodliwymi wypadkami przy pracy 😀
    No i nie da sie ukryć, że ten tekst wyjątkowo poszerzył mój angielski XD
    Także mimo chwilowego „panie Valo mam cię dosyć, już się lepiej przez jakiś czas nie odzywaj” jestem bardzo szczęśliwa, że mogłam się do czegoś przydać.

  2. Chyba muszę zacząć czytać więcej łatwych tekstów po angielsku. Może przerzucę się na bajki? Pamiętam, jak miałam z kumpelą wrzucić wywiad z Purdym, na naszą stronkę. Podzieliłyśmy się dość dłuuuugim wywiadem na pół i to była ogromna harówa. Także szczerze Was podziwiam, naprawdę.
    A co do Valosa, to właśnie w tej części jest poruszone to, co mnie w nim najbardziej wkur*ia. Ogólnie sama z siebie mam uraz do alkoholików itp. ale jestem w stanie zrozumieć, że to nałóg. Natomiast kompletnie nie czaję zachowania Ville. Był na odwyku, „leczył się”, a dalej pije alkohol. To na kij w ogóle poszedł na ten odwyk? I jeszcze ten tekst, że jak nie pije, to nie pije x czasu, a jak pije, to jest w ciągu. Czyli normalnie dalej ma z tym problem i jest czynnym alkoholikiem. Najgorszej, że on o tym wie, ale nic z tym nie robi. I to mnie ogromnie drażni.
    Ale zostawiając już ten temat, @Catherine świetne fotki♥
    „Love metal” to moja ulubiona płyta. Chociaż to też zależy od wieku, bo jak kiedyś nie za bardzo lubiłam „Deep shadows and brilliant highlights”, tak teraz od nowa się w niej zakochuję. Ogółem 4 pierwsze płyty to taki mój top. „Screamworks…” jest niezłe, ale mam uraz, bo część piosenek jest o relacji z Kat Von D, a jej nie znoszę od zawsze 😉

    • Kiedyś w Anglii poznałam Francuzkę, jak pracowałam w szkole jazdy i ona przyjechała tam uczyć się angielskiego i wiesz co robiła? Kupowała sobie książeczki dla dzieci i z tego się uczyła – wydaje mi się, że to dobry sposób, bajki i książki dla dzieci. Jeszcze możesz dodać do tego oglądanie seriali bądź filmów, które lubisz i dobrze znasz 😀
      Widzisz to po prostu alkoholik, będzie nim do końca życia. Poszedł na odwyk bo sprawy miały się naprawdę źle i nie mógł pracować ani normalnie funkcjonować ale kiedy wszystko wróciło do normy, wystarczył jakiś mocny bodziec, jak w tym przypadku choroba Gasa (normalnie ludzie też sięgają alkohol w trudnych sytuacjach). Jeden odwyk nie zawsze pomaga ale skoro on wie o tym, że ma problem to już jest dużo bo to chyba zawsze pierwszy krok do leczenia. I tak lepiej, że nie pije cały czas :/ Tu mi się też chyba fińska mentalność załącza z tym piciem, kiedyś w wywiadzie mówił, że on nie potrafi pić „tylko trochę” tylko jak zaczyna to już po to żeby się upić :/
      No ale co zrobisz, nic nie zrobisz :C Mojej koleżanki ojciec wpadł w ten nałóg i to naprawdę straszne co się z nim dzieje, mało tego jej bratu się posypało życie i zamiast wziąć się w garść to do niego dołączył :C To naprawdę straszne: alkohol i narkotyki tak wyniszczą człowieka i mało tego, jeszcze wszystkich bliskich :/
      Ja oczywiście kocham „Razozblade Romance” 😀 Pamiętam jak poszłam do sklepu muzycznego i się pytam o tą płytę a gość mówi, że będzie gdzieś za godzinę, dwie bo wszystkie wyszły i dowiozą. No więc z kumpelą, która była ze mną czekałyśmy siedząc na murku, na tę płytę 😀 (miałam wtedy 15 lat ona 14 hehe) Potem chyba jest właśnie „Love Metal” a co do „Screamworks” to mam tak samo jak ty, choć to nie to, że nienawidzę Kat, tylko po prostu jakoś jej nie lubię (widziałam parę jej odcinków tego programu o tatuowaniu i wydaje mi się, że jest dość wywyższająca się i chamską osobą a czasem tylko pokazuje jaka to fajna jest przed kamerami :/ A niczego tak nie lubię jak chamstwa i bycia niegrzecznym, raczej lubię ludzi w stylu „dżentelmeńskim” co nie wyklucza sarkazmu i ironii, kiedy się rozmawia z idiotą :D)

      • Wiem, wiem. Mam dużo alkoholików w swoim otoczeniu, czy w rodzinie i przez to jestem trochę bardziej „surowa” dla nich. Ale właśnie najtrudniej zdać sobie sprawę z tego, że ma się problem. Valo o tym wie, więc mógłby coś z tym zrobić. Bo teraz ma zwykłe ciągi, ale kiedyś może nie przestać pić.

        Co do Kat Von D to jej nie nienawidzę, ale właśnie wielokrotnie mi się przewijała w różnej tematyce i od początku mnie drażniła. A potem gdy się dowiedziałam, że kręciła z Valosem to miałam ochotę strzelić sobie facepalm. Nie że coś, ale Ville ma… oryginalny gust 😀 I teraz wyjdę na powierzchowną, ale od ludzi często odpychają mnie ich tatuaże. Jak ktoś ma ładne, albo oryginalne, to spoko, pasują mu. Ale jej mi się nie podobają hahahah.

        • No nie…. XD To w jaki sposób Ty możesz zdzierżyć Andy’ego czy Controla jak to takie chodzące bazgroły są haha 😛 Sama mam jeden tatuaż i jakoś nie korci mnie żeby zrobić kolejny a mówią, że niby to też uzależnia 🙂 Ale ja go mama w miejscu w którym z łatwością mogę go schować 😀 U kobiet natomiast nie podoba mi się jak jest tak cała „pomaziana” u facetów natomiast mi się to podoba heh Tu chyba działa jakaś zależność płci 😉

    • To trudno zrozumieć ludziom, którzy mają „poukładane” w głowie. Gdy obudzisz się z poczuciem odrealnienie, a najprostsza czynność wydaje się niewykonalna… Nie masz pewności czy to minie… chociaż z doświadczenia wiesz, ze raczej tak… PRZEJMUJĄCY LĘK, PANIKA, BEZRADNOŚĆ. Szukasz sposobu by jakoś jednak iść przed siebie bo są spray , ludzie, którzy na tobie polegają. Nie przepadam za alkoholem, nie lubię tego uczucia splątania w głowie, jakie alkohol powoduje, ale kiedy słucham, lub czytam gdy ludzie mówią jak to jest, gdy mimo wszelkich starań ich dopadnie, to wraca wspomnienie tego lęku, który znam i którego nie chcę już czuć. Pracowałam przez jakiś czas z ludźmi chorymi na schizofrenię, depresję, często o alkoholowej i narkotykowej przeszłości. Łatwiej ich zrozumieć gdy samemu było się chociażby na progu tej przepaści (z każdym powrotem na ten próg jest obawa, że tym razem się nie uda, że spadniesz) Ale zazwyczaj się udaje… Później wracasz do normalnego życia. Większość ludzi (nawet bardzo ci bliskich) nie ma pojęcia gdzie byłaś. Szkoda czasu na wyjaśnienia bo niestety nie potrafią zrozumieć, mimo, że bardzo się starają. Gdy mówisz ludziom, że boli cie ząb, głowa, masz 40 stopni gorączki to wszyscy wiedzą o czym mówisz, rozumieją, też to kiedyś przeżyli więc jest im łatwiej. A depresja… czy inne zaburzenia psychiczne? to już nie takie oczywiste. Używki to tylko efekt, próba wsparcia samego siebie (nie dobra droga, też tak sądzę, mam taki przykład obok siebie na co dzień)
      Nie chcę nikogo tłumaczyć tylko przybliżyć coś…
      Smutny ten wywiad. Słyszałam te wypowiedzi w różnych wywiadach z Ville, to tu, to tam mówił o tych sprawach… Nie mogę odpędzić moich osobistych wspomnień i świadomości, że tak już będzie zawsze, może do końca życia, będzie wracało…. może jutro, może za miesiąc, za rok… Już się nie łudzę, że nie wróci… Trzeba nauczyć się z tym żyć. Życzę Panu Valo by zatrzymywał się w porę… na progu.

      • W punk i bardzo ładnie napisane. Musisz mieć ciekawe przeżycia i na pewno wiesz więcej o takich rzeczach ale faktycznie, czasem żeby zrozumieć czyjąś historię, jego punkt widzenia trzeba założyć jego buty – choć oczywiście nie polecam tego robić w przypadku alkoholików, narkomanów itp. 🙂

  3. Łożżż tyle czasu mnie tu nie było,tyle nadrabiania w czytaniu.Obiecałam @ Catherine,że w zeszłym tygodniu się odezwę na blogu i tyle wyszło.Normalnie doby mi brakuje na wszystko,ale właśnie skończyłam część pracy na dzisiaj i choćby się waliło i paliło nadrabiam 😀
    Wrócę do mojego komentarza sprzed jakiegoś czasu pod cz.1 wywiadu. Zauważyłam,że mój komentarz przyczynił się do lawiny postów – no czuję się podjarana,że taką dyskusję fajną wywołałam i przy okazji nieco się dowiedziałam 🙂 Nie wiedziałam,że Europa jest taka droga do promocji i prowadzenia tras koncertowych. W zasadzie jak przeczytałam to co @ Vixen napisałaś to wtedy tak naprawdę dotarło do mnie,że HIM bardziej teraz tworzy dla starych fanów niż próbuje pozyskać nowych.Z drugiej strony dopiero wbijają się na rynek azjatycki czy Ameryki Płd.,ale też mają tam fanów w wieku „dzieści”,a nie „naście”.Znowu jednak nie do końca zgodzę się z tym,że zespoły grające muzykę niekomercyjną zarabiają mniej np. Kazik z Kultu (a Kult to zdecydowana nisza) ma dom w Hiszpani,który utrzymuje,więc taki HIM musi zarabiać kasy ileś tam razy więcej.I tutaj zgadzam się w całej rozciągłości,że „być biednym” ma różne znaczenie dla różnych ludzi. I też słyszałam podobnie jak @ Mel,że Ville jest dość bogaty-nie tylko z tytułu tej spółki,która wypłaca pensje wszystkim pracownikom zespołu itp., ale wspólnie z Bam’em Margerą jest współwłaścicielem marki/symbolu Heartagram,swojego czasu był też fińską twarzą Coca-coli, o ile dobrze kojarzę. Zatem w sumie wyszło na moje hehe 😀 A tak na marginesie popieram też to,aby artyści sami tworzyli swoją muzykę,bo wtedy na nikogo nie będę pracować i będą mogli tworzyć to co chcą,bez presji i współczesnego niewolnictwa 🙂 A propos niewolnictwa sam Valo dał się tak wkręcić w wytwórni,że musiał udawać takiego samotnego, zagubionego, kompletnie nierozumianego przez świat i kiedy dziewczyny chciały ze skóry wyjść żeby go ukoić,on w tym czasie był w związku z Susanną (następne dziewczyny były już oficjalnie publiczne 😉 )

    Widzę,że nam się druga dyskusja szykuje o alkoholizmie. Od siebie dodam tylko tyle,że jak chodziłam jeszcze do podstawówki to taki znajomy ze szkoły powiedział,żeby zawsze unikać ludzi,którzy piją do lustra.Wtedy nie bardzo wiedziałam o co mu chodzi,ale z wiekiem okazało się,że bardzo mądre to były słowa.Dodałabym tu jeszcze coś o ludziach,którzy codziennie „przytulają” po 2-3 browary, bo „piwo to nie alkohol”,ale wszyscy wiemy o co chodzi.
    A temat kobiet, w tym Kat von D. to przewijał się już tyle razy,że ho ho. Osobiście nie widziałam żadnego wywiadu z nią ani programu. Raz widziałam urywek jakiegoś filmiku z nią i Bamem,ale wyłączyłam po kilkunastu sekundach,bo Bam tak bełkotał,że praktycznie nic nie rozumiałam (poza „yeah man”),więc stwierdziłam,że jej angielski jest pewnie na podobnym poziomie 🙂 @ Catherine chyba czeka Cię długaśny wpis o każdej z tych sławetnych kobiet Valo hehe 😀

    Przyznaję,że próbowałam znaleźć online (w wersji z napisami dla pewności) film „Artifact” o walce 30 STM z wytwórnią,ale nie znalazłam.Może niedługo znowu zacznę szukać,jak będę miała głowę spokojniejszą.

    Widzę,że powiększa mi się lista filmów do obejrzenia: wcześniej „August Rush”,a teraz „Zacznijmy od nowa”. Swoją drogą,z muzycznych filmów, osobiście bardzo dobrze wspominam „Zostań,jeśli kochasz” – chociaż najpierw przeczytałam książkę to film też jest ma swój urok.Słyszałam o nim wiele negatywów,a ja w opozycji powiem-w natłoku badziewia miło mnie zaskoczył i ujął 🙂

    • Ja się sama zdziwiłam, że w Europie jest tak drogo itp. Jeszcze bardziej nie lubię przez to Unii :/ Co do ich zarobków to też jest tak, że jak ktoś nie umie oszczędzać, to jest w głębokiej d. Weźmy taką naszą Rodowicz, jak to się żali, że nie ma kasy, musi grać, bo nie ma emerytury, ani oszczędności. To tylko i wyłącznie jej wina i tyle. Ostatnio czyłam wypowiedź pani Czerwińskiej, jak wyśmiała kolegów. Ona umiała odłożyć pieniądze, kiedy je miała.

      Btw. może Ville płaci swoim byłym za jakieś milczenie buhahaha. No i jak za tyle wystawił swoją wieżę, to jakąś kasę na pewno ma.

      @liv ja oglądałam ten film chyba na zalukaj, ale chyba go tam nie ma. Był niedawno też na efilmy.tv
      Jak mi się przewinie gdzieś na necie, to Ci wyślę link 😉

      P.S. grr czemu mnie nie loguje przez google…

      • Dokładnie! Artyści mają inaczej z płaceniem ubezpieczenia i emeryturą ale na litość, o takich rzeczach się myśli skoro „pracodwca” tego nie płaci jak normalnym ludziom to trzeba wziąć sprawy w swoje ręce. Mało nie zarabiają, Beata Kozidrak za występ na Dniach Jakiegoś Tam Miasta dostała 10 tys. :/ więc teraz powiedzcie mi, jak można tyle kasy przetracić i na starość płakać. Co zrobiła Kora? Płaczliwie prosiła o wsparcie finansowe bo jej „nie stać” i jak płakała bo musiała sprzedać jedno ze swoich mieszkań… 0_o A kiedyś zapytana, dlaczego jej płyty są takie drogie odpowiedziała „Jak kogoś nie stać to niech nie kupuje” noż kuur… Następny mądry – Michał Figurski, jakie to on życie nie miał, sushi na co dzień, woziła się furami itp. a jak dostał wylewu to łoojeżuu jaka bieda, jego żona zrobiła zbiórkę na rehabilitację :/ Nożż kurw.. nikomu nie życzę źle ale jakim prawem oni w ogóle żebrzą o pieniądzę? Normalny Kowalski to by nawet tygodnia nie przeżył a oni biedni płaczą w tabloidach. Krew mnie zalewa normalnie :C

      • Dziękuję za linka, właśnie go już sprawdzałam i mniej więcej po 6 min. rwie mi i przerywa i zaczyna buforowanie od nowa. Nie wiem czy to specjalna „wersja”,żeby kupować dostęp czy moje łącze szwankuje. Ale w wolnej chwili,wykupię sobie dostęp,bo mnie zaciekawiłyście 🙂 żebym tylko zdążyła z niego skorzystać,a nie jak zawsze rozwlekę oglądanie na 6 mies. i tyle z tego będzie heh ;D

        • Ale chyba rejestracja jest za darmo. Tzn. ja oglądałam tam za free na swoim koncie i faktycznie musiałam mieć dobrego neta, ale mój nieźle śmiga.

  4. Dzieki temu wywiadowi (i Waszemu tlumaczeniu : ) ) dowiedzialam sie, ze Valo wlasciwie wciaz pije. O swieta naiwnosci!… pffffffff… Pozdrawiam serdecznie!

    • Nie jest łatwo wyrwać się ze szponów nałogu ale jeśli pije to nie słychać o tym jak kiedyś z Bamem który kręcił wszystko więc może teraz albo nie jest tak źle albo pije w gronie bardziej zaufanych znajomych….

  5. Tak… zwlaszcza, ze za kazdym nalogiem kryje sie glebsza jego przyczyna i to z nia sie trzeba zmierzyc. Jaka ona jest w przypadku Valo, tego pewnie dowiedzial sie tylko jego terapeuta w Malibu, jesli w ogole ktokolwiek wie… ale ta informacja ma dla mnie jeszcze inne znaczenie. Wiesz, Catherine, Ja Valo i HIM interesuje sie zaledwie od dwoch lat, wiec do niedawna mialam tendencja do idealizowania go. Teraz przyszedl czas na dostrzezenie Valo z ludzka twarza. 🙂 Troche jak w kazdym zwiazku, przyjacielskim czy romantycznym. 😉 Jestem mu niesamowicie wdzieczna za wszystko, co mi dotychczas dal (jak koncert w Gdansku w zeszlym roku czy Helsinki tego lata) i za wszystko, co caly czas mi daje. To zobowiazuje… do akceptowania go takim, jakim skubaniec jest. 😉 🙂

    • Łooo to ja już z 16 lat będzie mojego „związku” z Valosem 😀 I już dawno go nie idealizuję ale patrzę na niego w sposób nawet mało romantyczny tylko przyjacielski bardziej hehe Mam do niego bardzo duży sentyment bo był w tych tych przełomowych momentach mojego życia oraz gdy „przemierzałam ogrody umierających świateł”- cytat samego Valosa pardzo tu pasuje. Choć czasem mnie skubany zaskoczy i powróci jakieś takie zauroczenie XD Łaaa, byłaś w Helsinkach??? Widziałaś się może z tatą Valo? hehe Może i mnie się uda w końcu na weekend tam wyskoczyć, kurde strasznie drogi ten kraj… hehe 😛

      • Catherine, tak, udalo mi sie spotkac z tata Valo. 🙂 To bylo bardzo mile spotkanie i bardzo… surrealistyczne. 😀 W pewnym momencie Kari zapytal mnie, czy widzialam nowe video do „Jestes moim sonarem”, ja na to, ze piosenke slyszalam, ale video jeszcze nie widzialam (bylam 11 – 15 lipca; a ze nie mam smartphona tylko stara Nokie, to bylam offline), no to on poszukal jej na You Tubie na swoim laptopie w kacie kanciapki i tak sobie ogladalismy przez moment jego syna na ekranie. 😀 To znaczy ja probowalam, ale jakos dziwnie mi bylo… 😀 Tak w ogole nie wiedzialam, gdzie mam patrzec, zeby nie wybuchnac smiechem, bo sklep jest malutki i zewszad atakuja rozmaite kurioza :D, no to sie skupilam na Karim i na rozmowie z nim. Zapytal mi sie tez, czy nie chcialabym kupic koszulki, a ja na to, ze chetnie, ale nie nosze czarnego (To prawda. Cala mlodosc bylam czarna i w kolorach ziemi, to w wieku dojrzalym nosze wszystkie kolory teczy i bialy!) i zapytalam, czy nie ma bialych, a on na to, ze niestety nie, ale powie Ville, zeby zrobili biale! 😀 Kiedy zaproponowal mi kupno pejczyka z inskrypcja „HIM”, myslalam, ze sie posiusiam, ale dalam rade. 😀 Do konca nie wiedzialam, jak to bedzie ze zdjeciem, bo, jako ze w Helsinkach bylam sama, to byloby selfie, ale na szczescie w odpowiednim momencie do sklepu wszedl klient i zaraz sie zaoferowal. 🙂 Do Helsinek lecialam z Francji (dokladnie, ze Strasbourga), gdzie mieszkam od osmiu lat, i wszystkie rezerwacje zrobilam juz w lutym, ze znacznymi obnizkami. Swoja droga, to Doris (ktora tu zdala relacje ze swojej podrozy do FI 🙂 ) zainspirowala mnie do tego, zeby szukac juz w lutym, bo chcialam wziac sie za to w kwietniu. Strasznie balam sie cen, ale na miejscu dalo sie ujechac. 🙂

        Taaak, domyslam sie, ze osoby, ktore tu wpadaja albo sa stalymi bywalcami, maja niezly staz „zwiazkowy” z HIM i z Valo. 🙂 U mnie wszystko zaczelo sie od „Bittersweet” (Apocalyptica), ktory to utwor znalam od kilku lat, ale dopiero w pazdzierniku 2014 cos mnie tknelo, zeby poszperac, kim jest ten facet z aksamitnym glosem i aksamitnym wlosem. 😀 No i jak tak zaczelam szperac, to nie moge przestac… 🙂 Serdecznosci!

        • Ale fajnie 😀 Nie chcesz napisać coś więcej na bloga jak to zrobiła Doris? Albo chociaż pozwól mi wrzucić w notkę Twój opis spotkania z tatą Valo hehe (swoją drogą to on pewnie ma tam ładne pielgrzymki, ciekawe ile dziennie osób mu się tak wbija do sklepu XD ). Ja tak myślę o wybraniu się do Helsinek ale kurde ceny mnie odstraszają, tym bardziej że odkładam kasiorkę na swoją podróż życia więc staram się oszczędzać a to, że w chwili obecnej funt staniał i nie wiadomo co będzie też nie pomaga 😛 (Pozdrawiam Francję z UK 😛 ) No ale zobaczymy po nowym roku jak będzie to może się zdecyduję 😀
          A tutaj zaglądają nie tylko osoby ze stażem, świeżynki też są, ja tam chętnie witam wszystkich 🙂

  6. Catherine, chetnie napisalabym cos na bloga, no ale pojawia sie pytanie, czy nie bede powtarzac tego, co wszyscy wiedza… wiesz… chociaz to bylo dla mnie bardzo emocjonalne przezycie i bardzo znaczace, takze w sensie przekonania mnie do samotnych zagranicznych podrozy. 🙂 Moj ukochany ma swoje pasje, ale Finlandia i Valo ta pasja nie sa, chociaz na koncercie w Gdansku ze mna byl i bardzo mu si podobalo. 🙂 On kocha dwa kolka i pedalowac przez Europe. 😉 Co do notki ze sklepu, to prosze Cie bardzo, moge tez dolaczyc dowod w postaci zdjec z papa jesli oczywiscie chcesz, tylko napisz mi prosze, na jaki adres je wyslac.
    Podroz zycia… rozumiem i trzymam kciuki. ♥ Moja podroza zycia jest Nowa Zelandia, ale kiedy sie spelni, trudno powiedziec. W przyszlym roku chce wrocic do Helsinek (juz odkladam do skarbonki 🙂 ), a potem to juz bede zbierac na NZ. Podejrzewam, ze zajmie mi to lata… ale nie zamierzam sie poddac. Sisu, finska „sila charakteru” bedzie ze mna. 😉

    • Ale właśnie wcale nie bo Twoja wersja ma już inną opowieść ze sklepu więc i wrażenia z całej wycieczki masz inne. To kwestia osobistego podejścia i wrażeń, każdy zwróci uwagę na coś innego, zainteresuje go inna kwestia itp. Także śmiało pisz 😀 Dodamy fotki i wyjdzie fajna relacja, ja bardzo lubię czytać takie rzeczy hehe i pewnie większość również 🙂 Mój email: Catherinenoir666@gmail.com
      A co to wyprawy życia to ja równiez w tamte strony… konkretnie tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=SZ5mooMQgaw Przygotowuję miesięczną „ekspedycję” więc i kasy sporo potrzeba, wielu nie mam pojęcia w ogóle o tym miejscu a ta wyspa jest „rzut beretem” od NZ – zważywszy na odległości z Europy hehe ale NZ eh… też mi się marzy bo jestem fanem „Władcy Pierścieni” więc wyprawa śladem Drużyny i odwiedzenie Hobbitonu to moje marzonko 😀
      A i kiedy się wybierasz do Helsinek? Może jak ja pojadę to będziemy w tym samym czasie więc jakieś piwko i nóżkowanie do papy Valo hm…? 😀

      • Oooooch… co za piekne miejsce „na koncu swiata”… ♥ Dobrze, jutro i pojutrze nie pracuje, to sie zabiore za relacje i wkrotce Ci ja przesle. 🙂 Co do Helsinek, to jeszcze dokladnie nie wiem, czy polece w lipcu czy w sierpniu, sprawa rozstrzygnie sie w lutym, kiedy przyjdzie czas na rezerwacje. Duzo zalezy od tego, jak umowie sie z partnerem. W tym roku ja bylam w lipcu, on na swojej wyprawie w sierpniu i troche juz marzlo mu siedzenie, to sie umowilismy, ze w 2017 odwrocimy sytuacje. Byloby fajnie wypic piwko razem, z jeszcze jedna wspolna znajoma („Rambo Rimbaud Polish Fansite”), no ale zycie nam to wszystko zweryfikuje. 😉 Dzieki za zaufanie. 🙂 Na razie! ♥

        • Ok, nie mogę się doczekać 😀
          Kurczę ja jeśli już miałabym jechać to chyba coś w czerwcu bo lipiec to powrót do pracy 🙂 Ale jak coś to będziemy w kontakcie, maila mojego masz a i ja będę mieć Twojego wkrótce hehe A właśnie – nie mam pojęcia, kto prowadzi tę stronkę o Rambo Rimbaud ale jak się znacie to ją pozdrów i podziękuj za publikowanie moich postów blogowych 😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s