Ville Valo mówi o początkach, załamaniach i byciu symbolem seksu cz.3

Dzień dobry,

Dzisiaj publikuję ostatnią część naszego długiego wywiadu i na razie kończymy z filozofowaniem Ville. Tymczasem wiemy już, że w końcu opuścił Londyn i jest już w Finlandii, gdzie wiele osób złapało go na koncercie Daniela Lioneye w Turku 🙂 Posypały się fotki z wszystkimi panami:

lol14225447_10154398386651718_7224910327225453102_n

pol14232995_10154399475656718_3568658486592971134_n

bez-tytulu

A dzisiaj Linde jest już w Rosji na Guitar Master Class, oto zdjęcia z Backstage’u:

14212762_1763696567181542_3324422999669152599_n

14322373_1763696563848209_1589875479156629294_n


Porozmawiajmy o austin-osman-spareczymś mniej mrocznym. Kto jest twoim ulubionym artystą?

Jestem fanem sztuki, ale jestem takim typem człowieka, który wolałby posiadać raczej pędzel Picassa niż jego obraz. Zawsze uważałem proces i pomysł za bardziej interesujący niż samo dzieło sztuki. Ostatnio strasznie zaintrygował mnie Austin Osman Spare, będący kimś więcej niż zwykłym artystą – również magikiem i wolnomyślicielem. Czasy,  w których żył, przemiany w XX wieku – były bardzo interesujące, co ma wiele wspólnego z aktualną sztuką – jak, gdzie, kiedy i dlaczego dzieło zostało stworzone?  Caravaggio albo ktokolwiek inny – ich prace są wspaniałe pod względem technicznym, ale nie przemawiają do mnie, ponieważ nie rozumiem życia, kiedy to się wszystko działo.

 

Co z filmami? Postrzegasz je w ten sam sposób?

Uwielbiam ludzi, którzy przemycają swoją własną osobowość do filmów. Mam fazy.  Zawsze mam. Miewam obsesję na punkcie jednej rzeczy przez jakiś czas. Raz kocham prace Hitchcocka, raz Luisa Bunuela. Mayę Deren także – była reżyserką surrealistką, szaloną osobą w pozytywnym znaczeniu tego słowa. Przez większość czasu chodzi bardziej o charakter danego człowieka. Byłem kiedyś uzależniony od biografii gwiazd rock’n’rolla. Czytałem o artystach, których nawet nie lubiłem za bardzo. Zawsze byłem zainteresowany, jak dotarli do miejsca, w którym się znajdowali. Może miałem być antropologiem. Nie wiem, wszystko jest interesujące.

Czy byłeś kiedyś kuszony propozycją, aby zaangażować się jako aktor?

Miałem takie oferty w przeszłości. Nic specjalnie dużego, nic specjalnie interesującego. Ale nie jestem aktorem. Zawsze czułem, że musimy sprzedać 80 milionów płyt więcej zanim stanę się aktorem, malarzem, śpiewakiem operowym czy osobowością telewizyjną. Myślę, że potrzeba określonej dawki nudy, aby chcieć podążyć tą ścieżką.

539„To be, or not to be- that is the question”

Jakich trzech ludzi – żyjących lub nie – zaprosiłbyś na kolację?

Ku*wa… to trudne pytanie. Jezus Chrystus byłby oczywiście jedną z nich. Albo ktoś taki, jak Edgar Allan Poe, HP Lovecraft, Austin Osman Spare. Ale w sumie, nie wybrałbyś ludzi z podobnych miejsc, potrzebujesz ludzi, którzy prowadziliby kłótnię. Kaczor Donald, Mussolini i Anton LaVey. Właściwie, jeśli mam być z tobą szczery, to prawdopodobnie zaprosiłbym moich kolegów. Mógłbym być lokajem, starającym się dowiedzieć, o czym oni w ogóle rozmawiają.

Wspomniałeś, że wiele gwiazd rocka jest w gruncie rzeczy niepewnych tego, co robi. Jak to wygląda u ciebie?

To przychodzi fazami. Dobre w naszym zespole jest to, że może jesteśmy pretensjonalni i zbyt ekstrawaganccy jeśli chodzi o muzykę, ale nie mamy swojego alter-ego, jeśli chodzi o nas, jako o ludzi – jesteśmy tym, kim jesteśmy, a to co widzisz jest tym, co dostajesz – na dobre i na złe. To znacznie ułatwia sprawy – jeśli ludzie cię nie lubią, mogą się odpier*olić. To najłatwiejsze podejście. Ponieważ oszczędzi ci wiele zastanawiania się. To pozwala twojemu małemu dyskowi twardemu, twojemu mózgowi, skoncentrować się na tym, co najważniejsze – co w naszym przypadku oznacza kradzież riffów i składanie kawałków w innej kolejności oraz zarzekanie się, że jest to naszą własną pracą.

Czy istnieje jakaś część ciebie, która myśli: “Zrobiłem wszystko co miałem do zrobienia. Mogę już to sobie wybić z głowy”?

Nie. Są czasem takie chwile, kiedy jestem znudzony albo kiedy odpycha mnie na widok gitary akustycznej. Po długiej trasie koncertowej albo po nagraniu albumu odczuwasz coś w rodzaju muzycznej blokady. Myślisz „Po co ja to właściwie robię? To koniec, skończyłem z tym.” Ale wtedy pojawiają się rozmowy, których nie mogę przeprowadzić werbalnie – lecz muzycznie. To tylko ta jedna melodia, tylko ten jeden moment… To komunikacja bez słów, komunikacja z samym sobą, rodzaj medytacji. Gdzieś wewnątrz znajdujesz nuty, które zabierają cię do wewnątrz twojego umysłu, miejsca, gdzie dotąd nie byłeś; zdarzają się też nuty, które przenoszą cię do twojego dzieciństwa, do jesieni albo gdzieś, gdzie nigdy przedtem nie byłeś. To sprawia, że muzyka jest naprawdę interesująca. Dla mnie jest miejscem, w którym mogę się ukryć, drogą ucieczki. To znacznie lepsze niż wódka i narkotyki.

350

Czy jeśli zdarza ci się słuchać twoich starych nagrań, myślisz sobie „kim jest ten koleś”?

Och, tak. Nie spędzam czasu słuchając naszych starych albumów, ale kiedy zaczynaliśmy tworzyć ostatnią płytę, zerknąłem wstecz, aby sprawdzić, co zrobiliśmy. W chwili, kiedy jesteś bardzo zaangażowany w to, co robisz, myślisz, że na nowo wynalazłeś koło, a potem wracasz do poprzednich rzeczy i słuchasz piosenki, a tu okazuje się: „Oh, ku*wa, to dokładnie ten sam riff, jaki napisałem w ’99 roku”. To zdarza się cały czas. Istnieje mnóstwo rzeczy, których bym teraz nie zrobił, ale z drugiej strony rozumiem, że zrobiliśmy wtedy wszystko z jakiegoś powodu. Tak czuliśmy się w tamtym momencie i myślę, że uczciwość jest ważną rzeczą, kiedy do tego [tworzenia] dochodzi.

 

Jak bardzo jesteś dumny z dziedzictwa HIM?

Cóż, jestem dumny z przyjaźni z tymi chłopakami, którzy wspierali mnie przez wiele strasznych i przerażających oraz cudownych lat. To mój osobisty sposób myślenia o dziedzictwie. Wieść życie ze swoimi najlepszymi kumplami, podróżować z nimi dookoła całego świata, doświadczając tych wszystkich cudownych i przerażających rzeczy, spotykać wspaniałych ludzi, zawierać nowe przyjaźnie w dalekich krajach – to prawdziwa rzadkość. Na pewno nie mam daru do zostania już nikim innym. To uszkodzenie mózgu, które sam sobie zrobiłem.

359

Take Care Sweethearts And Have A Nice Day!

Reklamy

5 thoughts on “Ville Valo mówi o początkach, załamaniach i byciu symbolem seksu cz.3

  1. No w życiu bym się nie skapowała Ville, że lubisz Mayę. No wcale, choć często widzę twój tatuaż z nią hahah. Lubię Kaczora Donalda. Myszka Miki jest zbyt zakochana w sobie.
    Ale trzeba przyznać, że jak na wywiad z Valosem, to ten był wyjątkowo głęboki 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s