Ewa w krainie Muminków :) #Przygodnik

Hej 🙂

Dzisiaj w niedzielę, mam dla was kolejną relację z wyjazdu do Finlandii. Ewa- fanka HIM mieszkająca we Francji postanowiła wyruszyć tropem pana Valo do jego ojczyzny i tak jak wcześniej Doris, postanowiła się podzielić z nami swoimi wrażeniami z podróży.

Także nalejcie sobie rosołku albo zróbcie kawy i przeczytajcie co też ją spotkało w krainie Muminków 😀


Chcąc przekazać Wam relację z mojej podróży do Helsinek, muszę cofnąć się do samego początku… Nie, nie do moich narodzin :D… Jedynie do momentu, w którym zainteresowałam się HIM i Ville Valo, a było to całkiem niedawno, bo w październiku 2014 roku.

Wszystko dzięki „Bittersweet” zespołu Apokalyptica, który to utwór znałam już kilka lat, ale tamtej jesieni przechodziłam trudne chwile i słuchałam tego utworu na okrągło, oglądając teledysk na You Tube’ie. W pewnym momencie zatrzymałam się i pomyślałam : „Zaraz, zaraz, ale właściwie kim jest ten przystojniak o aksamitnym głosie?”

Zaczęłam szperać w internecie i… wsiąkłam kompletnie. Równolegle z rosnącą fascynacja Valo i HIM wzrastało moje zainteresowanie Finlandia i Helsinkami. Poczułam się wręcz przyciągana przez  tamte rejony, a towarzyszyła temu bardzo dziwna, niewytłumaczalna tęsknota. Poczułam dosłownie, jakby Ville Valo „dał” mi Helsinki. Ta fascynacja narodziła się dzięki niemu i zaczęła żyć własnym życiem. Po koncercie HIM w Gdańsku, w sierpniu 2015, postanowiłam uroczyście: latem 2016 roku polecę sama do Helsinek na kilka dni!

Dotychczas nie miałam zwyczaju podróżować sama, ale tym razem wiedziałam, że tak po prostu musi być. Nie chciałam robić z mojego ukochanego «bodyguarda». On ma swoje pasje, ale Finlandia nią nie jest. Poza tym finansowo samotna podróż jest łatwiejsza do zrealizowania.

cien

Jesienią 2015 na Facebooku poznałam Doris z HIM Poland – Polish Fans (Pozdrawiamy 🙂 ) i zaczęłam z nią korespondować. Dowiedziałam się, że odwiedzenie Helsinek to również jej marzenie i że ona także planuje podróż tego samego lata.

Dużo pisałyśmy do siebie na ten temat i to ona zainspirowała mnie, aby szukać hotelu już w lutym. Udało mi się znaleźć pokój w hotelu położonym bardzo blisko ścisłego centrum, z 40% zniżką, bez możliwości anulowania rezerwacji. Podjęłam to ryzyko. Następnie kupiłam bilet na lot ze Strasbourga przez Amsterdam, również ze znaczną zniżką. (Ze Strasbourga, bo od ośmiu lat mieszkam we Francji, w małym miasteczku w Wogezach)

Doris poleciała do Finlandii w czerwcu i jej relacje mogliście przeczytać na tej stronie już jakiś czas temu 😀 Moja podroż miała się odbyć pomiędzy 11 a 15 lipca. Do  samego końca przygotowań towarzyszyła mi mapa Helsinek zawieszona na ścianie po mojej stronie łóżka, a ze stoliczka nocnego nie znikał przewodnik „Helsinki” z serii „Miasta Marzen” Gazety Wyborczej. 😀

Kiedy samolot zniżał się do lądowania, poczułam, że mam kule w gardle i byłam bliska płaczu. Nie mogłam uwierzyć, że to się dzieje, i nawet szczypałam się w przedramię, aby się upewnić, że to nie sen.

ladowanie

To tylko wyjazd do Helsinek, powiecie… ale dla mnie to było coś bardzo ważnego. Dla mnie to była podroż wewnętrzna odbywająca się w trzech wymiarach. Za moment miałam zobaczyć na własne oczy to, co dotychczas zwiedzałam jedynie wirtualnie i o czym czytałam.

Po opuszczeniu lotniskselfiefontannahavisamandaa wsiadłam w autobus, który dojeżdżał do Głównego Dworca Kolejowego w Helsinkach. Wysiadłam i… byłam kompletnie zagubiona, a jednocześnie miałam przedziwne, kojące uczucie, że jestem u siebie. (Ja miałam to samo uczucie, kiedy pierwszy raz pojawiłam się w Wenecji – jakbym wróciła do domu 🙂 Do tej pory to moje ukochane miasto i doskonale wiem o czym mówisz 🙂 -C.N.)

To dobry moment, aby Wam powiedzieć, że nie mam smartphona, więc byłam offline. Do mojej dyspozycji miałam przewodnik, papierową mapę i moją łamaną angielszczyznę. 😀 Tak, total vintage! 😀 O drogę do hotelu zapytałam przechodniów. Finowie, lepiej lub gorzej, ale mówią po angielsku. Podczas całego pobytu, za każdym razem, kiedy pytałam o drogę, z uśmiechem odpalali swoje smartphony i notbooki, tłumacząc mi cierpliwie „Pani jet tutaj i idzie tam.” 😀

Do hotelu dotarłam przed 15.00 czasu fińskiego i o 16.00 byłam już gotowa do wyjścia. Z radością skonstatowałam, ze Kościół w Skale, ten, który z lotu ptaka przypomina latający spodek, znajduje się na końcu jednej z przecznic, tuż przy hotelu (Dlaczego na mapie to nie było takie oczywiste?! :D).

Kiedy wyszłam z kościoła, rozpadało się. Zdecydowałam, że nie wracam do hotelu po kurtkę, tylko ruszam naprzód. Padało coraz bardziej, a ja dosłownie biegłam w stronę Centrum, od czasu do czasu chowając się przed deszczem pod zadaszeniami. W pewnym momencie z zaskoczeniem stwierdziłam, że moja chaotyczna bieganina zawiodła mnie prosto pod klub „Tavastia” ! 😀 To był naprawdę piękny dzień! 😀

tavastia

Wszystkie pozostałe dni były równie piękne, a do tego słoneczne i cieple (około 20-22°C). Z hotelu wychodziłam przed 10.00, a wracałam po 20.00. Celowo w ogóle nie korzystałam z komunikacji miejskiej, tylko chodziłam… chodziłam… chodziłam. (Ja też uwielbiam takie spacery – uważam, że to najlepszy sposób na poznanie miasta – C.N.) Przez cztery dni (15 lipca nie liczę, bo samolot miałam wcześnie rano) zobaczyłam prawie wszystko, co sobie zaplanowałam. Nie byłam tylko na wyspie Seurasaari, na której znajduje się skansen Finlandii „w pigułce”.

piwko

 

Rozkoszowałam się każdym widokiem, głęboko oddychałam, i od czasu do czasu… szczypałam się w przedramię. 😀 Piłam herbatę rooibos w nadmorskiej kafejce „Ursula”, jadłam mięso z renifera na placu Kauppatori , piłam fińskie piwko i zatrzymywałam się, by posłuchać i wesprzeć ulicznych muzyków, miedzy innymi Henry’ego Vistbacke, który przykuł moją uwagę swoim wykonaniem „Wicked Game”.

Odwiedziłam też Kariego Valo w jego sex-shopie.

Po drodze do Dzielnicy Kallio, w której znajduje się sex-shop, zaintrygowała mnie witryna sklepu muzycznego «Music Hunter» (Unioninkatu 45). Weszłam do środka i myślałam, że już stamtąd nie wyjdę! Płyty cd i analogowe, dvd i mnóstwo gadżetów, wszystko w kilku połączonych ze sobą pomieszczeniach, w których panuje duszna metalowa atmosfera. 😀

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

To najprawdopodobniej komis, bo ceny są naprawdę atrakcyjne. Od razu wiedziałam, że zostawię tu pieniądze. 🙂 Zapytałam właściciela, gdzie znajdę płyty HIM, a on wskazał mi «HIM section». 😀 Kopiłam dwie części „Uneasy listening”, dvd „Love Metal Archives vol. 1” i  HIMowy prezent dla koleżanki. Kiedy płaciłam, właściciel spojrzał na dvd i powiedział: „To wydanie nie jest najlepsze. Dam pani pierwsze wydanie w tej samej cenie”. Z płytami w plecaku i z szerokim uśmiechem ruszyłam do sex-shopu KariegoValo.

sexshop

Weszłam do sklepu z szybko bijącym sercem, przedstawiłam się i uścisnęliśmy sobie dłonie. Po wymianie kilku uprzejmości, Kari zapytał mnie, czy widziałam video do „Olet Mun Kaikuluotain”.

Odpowiedziałam, że  słyszałam tylko piosenkę, no to on poszukał video na You Tube’ie i tak sobie oglądaliśmy przez moment jego syna na ekranie laptopa. To znaczy, ja próbowałam, ale czułam się jakoś dziwnie… 😀 W ogóle nie wiedziałam, gdzie mam patrzeć, żeby nie wybuchnąć śmiechem, bo sklep jest malutki i zewsząd atakują rozmaite kurioza :D, wiec skupiłam się na Karim i na rozmowie z nim. Zapytał mi się też, czy chciałabym może kupić koszulkę. Powiedziałam, że chętnie, ale nie noszę czarnego (Całą młodość byłam czarna i w kolorach ziemi, to w wieku dojrzałym noszę wszystkie kolory tęczy i biały.) i zapytałam, czy nie ma białych, a on na to, że niestety nie, ale powie Ville, żeby zrobili białe! 😀 Kiedy zaproponował mi kupno pejczyka z inskrypcja HIM, myślałam, że się posiusiam, ale dałam rade. 😀 Do końca nie wiedziałam, jak będzie ze zdjęciem, bo to byłoby selfie, ale na szczęście w odpowiednim momencie do sklepu wszedł klient i od razu się zaoferował. Kari spojrzał na zdjęcia i skwitował «Very romantic pictures.» A jak! 😀

karivalo

Helsinki i Finlandia to nie jest dla mnie historia jednej podroży. Już oszczędzam na powrót tam w przyszłym roku, tym razem na tydzień. Marzy mi się także Laponia i obserwowanie zorzy polarnej. Często śnię o Helsinkach i nieustannie czuję tę tęsknotę…

Tekst i zdjęcia: Ewa Włodarczyk

No cóż, jak wiadomo wszystko co dobre kiedyś się kończy😦 Jeśli jednak ktoś z was również był w Finlandii lub dopiero ma taki zamiar i chciałby się podzielić z nami swoimi wrażeniami, zdjęciami, napiszcie maila: CatherineNoir666@gmail.com

                                                                       w tytule mail wpisując PRZYGODNIK😀

Być może i wkrótce przeczytacie moją relację, kto wie…? 🙂

Na sam koniec, ponieważ zapomniałam podać tę informację w poprzedniej notce zapodaję newsa dotyczącego koncertu HIM na Tuska Festival 😀

Take Care Sweethearts And Have A Nice Day!

Reklamy

25 thoughts on “Ewa w krainie Muminków :) #Przygodnik

    • Jest jeden bolesny fakt zwiazany z takim wyjazdem. O wiele latwiej jest podrozowac w obrebie krajow w strefie euro, w innym wypadku i tak juz wysokie ceny wydaja sie po prostu astronomiczne. 😦 Gdybym nadal mieszkala w Polsce, watpie, czy moglabym sobie pozwolic na ten wyjazd.

      • Owszem, ja też nie wiem czy będą w PL byłoby mnie stać. Nawet teraz jak zarabiam w funtach to i tak mi się wydają Helsinki strasznie drogie… nawet gorzej niż Londyn normalnie… No ale ziarnko do ziarnka i chyba się uda w przyszłym roku ehehehe 😀

  1. @ Catherine dostałam maila – dziękuję 🙂 odpisze niebawem, bądź cierpliwa 😀
    Tak na marginesie pamiętam,że kiedyś rozmawialiśmy na temat standardu życia i wspomniałaś wtedy o Korze. Niedawno przeczytałam jakiś artykuł w którym płakała,że musiała sprzedać jedno z mieszkań (wow, zwykli śmiertelnicy nawet czasem jednego nie mają …), potem dostała z jakiejś fundacji ok.160 tys. zł na leczenie, ponieważ ludzie wpłacali tam datki na jej rzecz. W międzyczasie Ministerstwo zaczęło refundować leczenie dla niej i 200 innych kobiet. Obecnie Kora kupiła sobie nowy samochód i zrobiła wypoczynek w ekskluzywnym hotelu. O zwrocie pieniędzy z fundacji postanowiła się nie wypowiadać,a sam prezes tej fundacji przyznał,że ma związane ręce,bo nie może żądać zwrotu, a te pieniądze chętnie przeznaczyłby na leczenie kogoś,zamiast na jej nowy samochód … Ehh szkoda gadać…

    @ Ewa super relacja! 😀

    Zazdroszczę, tak w pozytywnym sensie 🙂 Ja w tym roku byłam na krótkim wypadzie Berlin – Poczdam. Narazie nie mam funduszy na dalsze wyjazdy,ale może kiedyś uda mi się pojechać w tamte rejony.
    Moja znajoma kilka razy do roku, zimą, jeździ do Helsinek, a stamtąd gdzieś na północ jadą,bo jej mąż jest kierowcą rajdowym i ćwiczy jazdę na lodzie. Kiedyś mocno wypytywałam ją o zorzę polarną, tę zimową ciszę na kole podbiegunowym, o ludzi itp. ale stwierdziła,że jej to już spowszedniało i nie podzieliła mojego entuzjazmu 😉 🙂 W sumie każdy ma prawo do swojego zdania. Póki co nie natrafiłam na takie „swoje” miejsce za granicą, ale tak czuję się w kilku naszych miastach nad morzem 😀

    • Hehehe spoko z mailem się nie pali, jak piszę z Mel maile to też czasami sobie odpisujemy po kilku tygodniach 🙂
      Tak właściwie to my, Himki gadałyśmy wczoraj na fejsie i coś kombinujemy na wyjazd do Finlandii, Mel już poważnie ogarnia temat ja też, także jakbyś chciała dołączyć to nie ma sprawy 😀
      Z tym spowszednieniem to tak jest, i z miejsce i wieloma innymi rzeczami, dlatego cały czas szukamy nowych wyzwań bo wiadomo kto nie idzie do przodu ten się cofa 🙂 Dla mnie np. normalna jest obecność reniferów jak dla innych kotów czy psów i ciągle mnie zaskakuje reakcja ludzi na nie i przypomina, że to jednak jest coś innego 🙂 Tak samo z Pustynią gdzie jechałam z kumpelą gdzie ona już widziała Pustynię. Mówię do niej; wiem, że dla ciebie to nic takiego ale ja się tym strasznie ekscytuję więc się nie śmiej ze mnie XD I chyba jej samej też się to udzieliło hehe

  2. Hej, wiem że o finansach się nie powinno otwarcie rozmawiać ale można jakiś kosztorys takiej wyprawy? Zupełnie nie wiem czego się po tej Finlandii spodziewać… Może jakiś link do hotelu czy coś? A ile tam piwo kosztuje albo obiad? Będę wdzięczna za każdą finansową wskazówkę 🙂

  3. Panno Migotko :), jesli o mnie chodzi to zatrzymal sie w hotelu „Helka” (Pohjoinen Rautatiekatu 23). W lutym zarezerwowalam cztery noce z 40% znizka (na stronie „Ekspedia”), jakies 54 euros za noc. Czytalam, ze zywienie sie w restauracjach jest dosyc drogie, wiec nawet nie mialam ochoty sama sie przekonac 😀 i kazdego dnia pobytu jadlam na placu Kauppatori, pod chmurka, syty, pyszny obiad za okolo 11 euros. Jesli chodzi o piwo, to nie bardzo pamietam, bo bralam je do obiadu i placilam razem. Uderzyla mnie natomiast cena 30 mililitrowej butelki wod mineralnych, 2 euro, w porownaniu z Francja to bardzo duzo. Wieczorem kupowalam ma marketach jakas przekaske, w rodzaju francuskie ciasto ze szpinakiem i kozim serem (mnian mniam!) i sok owocowy, i tu ceny byly calkiem przyzwoite – wciaz w porownaniu z Francja, bo z uwagi na to, ze to tu teraz mieszkam, automatycznie porownywalam wzystko do francuskich cen. Volà, voilà!, jak mowia Francuzi :D, to tyle. Jesli mialabys jeszcze jakies pytania, to jestem do dyspozycji. 🙂 Pozdrawiam!

    • Dzięki, każda wskazówka się przyda aczkolwiek na standardy polskiej wypłaty to ładnie musiałabym się wziąć za oszczędzanie 🙂 No ale może kiedyś się uda 🙂

    • Migotko, tak, to jest ten bol… 😦 Trzymam kciuki! ♥

      Catherine, faktem jest, ze po rozmowie z Doris zeszlej zimy zaczelam intensywnie szukac hotelu i w lutym na „Ekspedii” bylo sporo promocji. Bylam tak zdeterminowana i zapalona, ze poszlam za ciosem. Wiele razy mowilam sobie potem, ze to nieostrozne, ze to jeszcze piec miesiacy i wszystko moze sie zdarzyc, ale kurcze… cale zycie nie mozna byc ostrozna! 😉 😀

  4. Może nie na temat ale tyczy się Helsinek więc…

    Kilka miesięcy temu Sven Friedrich (przedstawiałem jego postać w „Out of Control” jakby ktoś zapomniał) grał w Helsinkach koncert ze swoim projektem Solar Fake.
    Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że na ów koncert zabrał ze sobą cały niemiecki fanklub o nazwie „Shadow Play” 🙂
    Trasę z Berlina do Helsinek przepłynęli statkiem a w czasie tej podróży Sven dał koncert na rozgrzewkę przed… koncertem w Helsinkach 😀

    Wszystkie utwory z koncertu na statku można oglądnąć tutaj:

    Też chciałbym kiedyś wziąć udział w tego typu wydarzeniu 😉

    • Ehehe czyli że co? Wynajmujemy łódź, kradniemy Valosa i resztę i niech nam śpiewają przez drogę z Helsinek do… Helsinek? XD
      A tak na poważnie to fajna akcja dla fanów, ciekawe jakie koszta… no ale przy niemieckich zarobkach to pewnie tragicznie nie wyszło 🙂
      A tak na marginesie to czekałam aż klawiszowcowi co się tak wczuwa w końcu spadną te spodnie XD

    • Wow, super! 😀
      Zgadzam się z Tobą w pełni @ LimaK – też bym chciała w takim koncercie wziąć udział 🙂 Coś mi się jednak zdaje,że VV nie byłby zadowolony z takiego rejsu. Czasem wydaje mi się,że mimo tych rozmów z fanami, zdjęć itp. traktuje to jak swoisty dopust boży, a taki rejs z rozwrzeszczanymi, macającymi ich fankami byłby już ponad siły jego i pozostałych członków zespołu 😉 😀

      • Ej no 😀 Nie wszyscy fani to nastoletnie groupies XD Jakby tak odpowiednio dobrać ludzi to i Valos by co pogadał, przecież jemu się gęba nie zamyka jak trafi się na temat mu bliski 😀 A poza tym nikt nie mówi żeby się integrował z fanami tylko zaśpiewała cholera jedna i może uciekać do swoje kanciapy 😛

      • Mam dokladnie takie samo zdanie, Liv, i pewna obserwacje, ktora od dluzszego juz czasu mnie nie opuszcza. Wielu fanow mowi „Oj, jaki on sympatyczny!”, „Chcialabym go miec za przyjaciela.” itd. , a ja z samej jego mowy ciala wyczytuje ogromny wrecz opor przed ludzmi, jesli nie przed tym swiatem w ogole. Czasem jego cialo wrecz krzyczy „Nie chce byc tutaj!” , no ale z roznych wzgledow on nie moze sobie na to pozwolic, wiec usmiecha sie i robi miny do selfie, zaklada maske „rownego goscia”. Nie mowie, ze jest falszywy, ale na pewno jest zlapany w sytuacje pelna sprzecznosci. Paradoksalna, jak on sam. 🙂

        • No dziewczyny toż to Fin jest 😀 Jak mówiłam kiedyś, że jest wycofany to ktoś mi zwrócił uwagę „przecież se strzela foty z fanami” – no ale co z tego? Taka część jego pracy to pstryka 😀 I miły też jest choć on generalnie raczej dżentelmeński jest. Dla introwertyka, którym pewnie jest albo ma dużo z niego w sobie takie długie i ciągłe spotkania są wyczerpujące – mam tak samo jak za dużo czasu spędzam z ludźmi XD I tu ciekawostka – byłam kiedyś na evencie z naszym reniferem Bene, bardzo pięknym i wspaniale się prezentującym i uwierzcie mi, ledwo co wyszłam z nim z przyczepy ponad 50 ludzi waliło nam w oczy fleszami od aparatów a przez kolejne 2 godziny odpowiadałam na pytania i generalnie „smile i nice for everyone” – byłam taka zmęczona że miałam ochotę tylko legnąć w łóżku 🙂 A co dopiero jak tysiące fanów chce się dopchać, pogadać, dotknąć czy uciąć kawałek włosów na pamiatkę (o ile pamiętacie ten incydent heheh) Także to nie amerykanin żeby z każdego funfla robić XD Popatrzcie na takiego Jareda Leto – temu to sprawia przyjemność wodzenie fanów za nosek XD I jak sobie tym mniemanie stale podnosi hehe

      • Tez tak to widze, Catherine. Jest wycofany… to osobowosc ucieczkowa… w alkohol zwlaszcza. I nie chodzi mi o to, by go osadzac. Jest jaki jest i takim go lubie i cenie. Natomiast nikt mnie nie przekona, ze on w jakims sensie nie „placi” za zycie, jakie wybral. Ja widze, ze sie meczy, ale, ale… nie chodzi mi tez o to, by sie na nim litowac, ha ha ha! 😀 Jest dorosly. 😀

  5. Jakoś nie widzę Ville śpiewającego na statku ale kto wie? 😛
    Zawsze to jakieś nowe, ciekawe doświadczenie mogłoby być dla niego i całego zespołu (no chyba, że mieli już taki występ ale nic mi na ten temat nie wiadomo) 😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s