Z Nowym Rokiem, nowym krokiem – Witam w 2017 roku!

No i stało się!

Kolejny rok za nami. Mam nadzieję, że ten będzie równie dobry jak miniony, a byłoby wręcz niesamowicie gdyby był jeszcze lepszy 🙂

No i jak sądzę, nikt z nas nie obraziłby się gdyby HIM postanowił znów odwiedzić PL lub jeśli wy sami mielibyście okazję pojechać na jego koncert hehe

Do tego czasu… Aha, niech będzie… mały toaścik za wszystkich Himsterów z noworocznymi życzeniami 😀546Winko?

piwkoPiwko?

finlandia-butelka-wodka

Coś mocniejszego? 🙂

No to „brzęk” i siup… Chluśniem bo uśniem XD

Skoro tradycji stało się za dość, przechodzimy do rzeczy… W HIMowym obozie nadal się nic nadzwyczaj ciekawego nie dzieje. Zostały ogłoszone koncerty w Hiszpani ale nadal nie jest to właściwa trasa koncertowa. Pozostaje także festiwal Tuska (zbieżność nazwy przypadkowa XD ) we Finlandii. Po szczegóły zajrzyjcie na oficjalną stronę zespołu.


 Przypominam: każdy kto chce, może napisać o swoim ulubionym artyście, który jego zdaniem jest wart szerszej uwagi oraz polecenia do posłuchania innym ludziom odwiedzającym bloga. Swoje teksty i propozycje nadsyłajcie na Catherinenoir666@gmail.com. Forma tekstu dowolna po prostu „Out Of Control”.

Dziś chciałabym Wam przedstawić jeden z ciekawszych japońskich zespołów, w którego dorobku każdy powinien być w stanie znaleźć coś dla siebie. To niemały dinozaur, choć niestety w naszych rejonach mało znany.

BUCK-TICK

(Od lewej: Imai, U-ta, Toll, Hide, Atsushi)

W ramach przywitania zafunduję Wam odrobinę mroku (z przymrużeniem oka) i melancholii oraz chwytliwą melodię, co mi osobiście przywodzi na myśl HIM. Nie o uparte szukanie podobieństw tu chodzi, ale serio, w ich twórczości zdarza się poczuć to coś, co tak bardzo urzeka mnie w dokonaniach Valo i spółki.

 

A teraz cofnijmy się do roku 1983, kiedy Imai Hisashi wpadł na pomysł założenia zespołu, nie potrafiąc grać na żadnym instrumencie. Zaprosił do współpracy swojego przyjaciela Higuchi Yutakę (U-ta) i obaj zabrali się do dzieła – Imai chwycił za gitarę, a Higuchi za bas. Przyszła pora na wokalistę – panowie zwrócili się do znajomego Hoshino Hidehiko (Hide), który jednak okazał się na tę fuchę zbyt nieśmiały, więc objął stanowisko kolejnego gitarzysty. Mikrofon trafił ostatecznie w ręce zbuntowanego samotnika Sakurai  Atsushiego (Acchan), który wpierw był perkusistą. Zamienił go brat Yutaki, Yagami Toll. Zespół wpierw nazywał się Hinan GO-GO, później dopiero Buck-Tick, inaczej Bakuchiku, co znaczy tyle co „petarda”.

Po przeniesieniu się do Tokio, grupie udało się podpisać kontrakt z niezależną wytwórnią Taiyou Records i wydać  w 1987 pierwszy album „Hurry Up Mode”. Trzeba przyznać, że panowie stawali na rzęsach próbując się wypromować – jedna z historii głosi, że obkleili całą stolicę naklejkami z krótką informacją o koncercie, który miał się odbyć w pokaźnej wielkości hali. Akcja zakończyła się powodzeniem.

W tym momencie trzeba wtrącić, że Buck-Tick uznawany jest za prekursora nurtu visual kei, podobnie jak bardziej znany na arenie międzynarodowej X-Japan. Krótko mówiąc, chodzi o stronę wizualną, która dla członków Buck-Tick od samego początku była bardzo ważna. Aby się wyróżniać, panowie postanowili występować w garniturach, a swoje długie włosy układali w imponujące irokezy. Wraz z rosnącą popularnością dali sobie jednak z tym spokój (z wyjątkiem Tolla), ponieważ dziennikarze częściej pytali o fryzury niż o muzykę. Zmiany w ich wizerunku i poniekąd w twórczości, możecie prześledzić w podsumowaniu niżej. Dodam jeszcze, że Buck-Tick zachował wolność, jeśli chodzi o własną twórczość i image, mimo że z czasem podpisał kontrakty z innymi wytwórniami.

Hurry Up Mode (1987), Sexual XXXXX! (1987), Seventh Haeven (1988)

Płytki pełne utworów szalenie prostych kompozycyjnie. To takie urocze i chwytliwe łubu-dubu o różnym natężeniu poziomu szaleństwa z brzmieniem podobnym do innych kapel z tego okresu.

Taboo (1988), Aku no Hana (1990), Kurutta taiyou (1991), Darker than Darkness ~ Style ’93 ~ (1993)

Nagrany w Londynie krążek „Taboo” jest przełomowy i akcentuje moment, w którym Buck-Tick zaczyna zmierzać w inne rejony muzyczne. Nieco mrocznej i liryczniej robi się na krążku „Aku no Hana”, co znaczy „Kwiaty Zła” i jest echem fascynacji  Sakuraia tymże tomikiem poezji autorstwa Baudelaire’a. Ten kierunek rozwija się w kolejnych dwóch albumach; przybywa eksperymentów brzmieniowych (Hide próbuje swoich sił na klawiszach, Acchan na saksofonie), różnych hałasów (pasja Imai), zabaw z muzycznymi kalkami, w warstwie tekstowej pojawiają się inspiracje śmiercią, aż panowie docierają do najbardziej eksperymentalnego i psychologicznego albumu…

 

SIX/NINE (1995)

… który zwala z krzesła. Moim zdaniem kawał dobrej roboty, który angażuje na wielu płaszczyznach. „SIX/NINE” pełne jest ciekawych brzmień, ekspresyjnego wokalu i niepokojącego nastroju.

 

Cosmos (1996), Sexy Stream Liner (1997), One Life, One Death (2000), Kyokutou I Love You (2002), Mona Lisa Overdrive (2003)

Era cyberpunku – co może brzmi nieco przerażająco z nazwy, ale muzycznie u B-T wypada świetnie. Dla fanów noisowego grania w sam raz – Imai zaczął używać thereminu, co dało wiele nowych możliwości.

 

13kai wa Gekkou (2005)

Po tej muzycznej eskapadzie, panowie postanowili zwrócić się w stronę gotyku*, wydając koncepcyjny album „13kai wa Gekkou”. To dziwny twór, na którym również nie brakuje ciekawych brzmień i melodyjnego grania, masy melodramatu, a całość stanowi świetną ścieżkę dźwiękową do niezwykle dopieszczonych pod względem wizualnym występów – przez pewien czas z ekipą podróżował klown i balerina.

*patrz teledysk na początku.

 

Tenshi no Revolver (2007), Memento Mori (2009)

Po tym krótkim wyskoku B-T kieruje się w stronę bardziej „przyziemnego” grania, które Sakurai nazywa „straight rockiem”. Wydaje mi się, że „Tenshi no Revolver” jest albumem najłatwiejszym do przełknięcia z wszystkich, wydaje się bardzo „nasz”.

Razzle Dazzle (2010), Yume Miru Uchuu (2012), Arui wa Anarchy (2014)

Era rock-dance. Wspominałam już wcześniej, że panowie lubią wykorzystywać różne kalki muzyczne, ale na tych albumach tanecznych rytmów jest pod dostatkiem.

Atom mirai-ha No.9 (2016)

Krążek, który muszę jeszcze przetrawić.  Pojawiło się wiele szalonej elektroniki, niektóre kawałki nieco przytłaczają, inne płyną z typową dla zespołu wzniosłością.

Ciekawostki

– Każdy z panów jest zaangażowany w różne projekty poboczne – Imai udziela się w kapeli Lucy, Hide współpracował z Kelli Ali z byłego Sneaker Pimps w Dropz, chcąc sprawdzić się w muzyce elektronicznej, U-ta udzielał się w Wild Wise Apes, a Toll grał w grupie Yagami Toll and the Blue Sky. Acchan wspólnie z Imai postawili na nogi zespół Schwein, natomiast ten pierwszy nagrał solową płytę wraz z wieloma innymi artystami, a później chwycił za mikrofon w formacji The Mortal, gdzie podążył bardziej mroczną i melancholijną drogą – jak twierdzi.

– Buck-Tick otwierał koncert Marilyna Mansona w Japonii w 2003 roku.

– Muzyka B-T znalazła się w anime „Mayonaka no tantei Nightwalker” (1998), „Trinity Blood” (2005) i „×××HOLiC” (2006).

– Sakurai zagrał wampira w filmie krótkometrażowym „Lunginus”. To jedna z najdziwniejszych rzeczy dotyczących tej tematyki, jaką oglądałam.

– Buck-Tick nie koncertuje poza granicami swojego kraju – z małymi wyjątkami – ale do Europy nie przyjeżdża (dajcie mi chusteczki).

Na koniec wpierw nagranie z koncertu, gdzie widać przeurocze pląsy Imaiego z gitarą i najbardziej uśmiechniętego basistę pod słońcem. Dalej kawałek, który śpiewa tylko Imai (no te oczy, te ruchy!). I coś do pośmiania się.

Tekst: Mel

Take Care Sweethearts And Have A Nice Day!

Reklamy