«Bez syndromu sztokholmskiego» – część pierwsza

Dzień Dobry!

Wyobrażaliście sobie kiedyś że poznaliście Ville Valo? Albo że dostajecie taką możliwość aby z nim porozmawiać, ale nie szybko i tylko 5 minut a potem fotka na pamiątkę i tyle…

Lecz że macie z nim nieograniczony czas (no prawie 😛 W każdym bądź razie tyle ile potrzebujecie) i możecie z nim porozmawiać o wszystkim o czym chcecie, że możecie przeprowadzić z nim wywiad i zadać pytania które zawsze chcieliście… Brzmi obiecująco?

A od czego mamy wyobraźnię? 🙂

Dwie dziewczyny: Ewa, której teksty już mogliście przeczytać wcześniej na blogu, oraz Paulina, która prowadzi stronkę na FB Rambo Rimbaud Polish Fansite, przeprowadziły wyimaginowany wywiad z Ville Valo. Chcecie wiedzieć jak potoczyła się ta „rozmowa”? Przeczytajcie sami 🙂


« Bez syndromu sztokholmskiego»

(absolutnie fikcyjny wywiad z Ville Valo)

    Udało się! Po kilku latach prób i starań przeprowadziłyśmy wywiad z Ville Valo. Przyleciałyśmy z Pauliną do Helsinek tego samego lipcowego dnia, ale z dwóch rożnych krajów. Ona z Polski, ja z Francji.  Byłyśmy już tu razem rok wcześniej, aby wręczyć Kariemu Valo, tacie Ville, prezenty dla jego syna oraz list opisujący nasze marzenie  i nakreślajaąy temat wywiadu. Nie miałyśmy zbyt dużej nadziei, ale po prostu musiałyśmy spróbować. Ten ostatni raz. Po około miesiącu, kiedy już wróciłam do Giromagny, odebrałam maila od Ville, w którym podziękował za książki i napisał, że byłoby świetnie porozmawiać o nich przy okazji wywiadu. Myślałam, że spadnę z krzesła! Natychmiast napisałam do Pauliny. Na finalizację musiałyśmy poczekać jeszcze rok, ale to nie miało znaczenia. Miałyśmy rok na ostateczne przygotowania i dopięcie wszystkiego na ostatni guzik.

Na pierwsze spotkanie z Ville umówiliśmy się przy pomniku Trzech Kowali naprzeciwko galerii handlowej Stockmann. Żartując, napisałam, że go rozpoznamy. Serca waliły mam obu jak młotem. Podszedł do nas, ubrany w swoją nieśmiertelną bluzę z logo sex shopu ojca, uśmiechnął się, uścisnął nam dłonie i zaprosił do jednej z pobliskich kawiarni na omówienie szczegółów. To spotkanie trwało krótko. Powiedział, że może nam  poświęcić jeden wieczór i że najlepiej będzie, jeżeli ten wywiad przeprowadzimy u niego w domu. Umówiliśmy się więc na następny dzień. Punktualnie o 17.00 zadzwoniłyśmy do jego drzwi. Otworzył uśmiechnięty i zaprosił nas do rozległego, jasnego salonu, w którym królowały wysokie segmenty z książkami. Przygotował coś do picia i usiadł na fotelu. Ja siedziałam na sąsiednim fotelu, trochę po przekątnej, więc niski stolik, na którym stały filiżanki, niezupełnie nas oddzielał. Zapytałyśmy, czy zgadza się, by – podczas gdy będę z nim rozmawiać – Paulina robiła zdjęcia. Zgodził się bez problemu. Denerwowałam się, ale jednocześnie, paradoksalnie, czułam się dziwnie pewna siebie. Towarzyszyła mi myśl, że skoro cały ciąg wydarzeń – od poznania Pauliny, po prace nad koncepcją wywiadu, aż do napisania naszego listu – doprowadził nas do tego momentu, to to spotkanie po prostu nie może się nie udać. Od tego, w pewnym sensie oczywiście, zaczęłam mój wywiad.

Przede wszystkim chcę Ci bardzo podziękować za to spotkanie. Za to, że nasze marzenie może się spełnić. Pamiętam, że jedna z moich koleżanek, której opowiedziałam o moim projekcie, miała bardzo zabawne rozwiązanie, by ten wywiad mógł się odbyć: porwanie Cię i poczekanie, aż rozwiniesz w sobie syndrom sztokholmski. (śmiech)

 (śmiech) Oj, to nie byłby dobry pomysł! Nie cierpię być zamknięty, a tym bardziej związany. Na pewno bym cię nie polubił. Raczej znienawidził. A tak to, jak widzisz, wszystko dobrze się skończyło.

Ten wywiad był pomyślany jako rozmowa dla miesięcznika kobiecego, co jednak się nie udało. Niemniej, chciałabym Ci zadać pytanie związane z czasopismami. Mianowicie, jakie magazyny czytasz? Lifestylowe? Psychologiczne? A może śledzisz to, co o Tobie piszą tabloidy?

Nie lubię plotek i plotkarstwa, więc do tabloidów zaglądam rzadko. Jedynie wtedy, gdy wiem, że znajdę tam swoją twarz (śmiech). Lubię czytać magazyny muzyczne i przeglądać katalogi z instrumentami. Jednak zdecydowanie bardziej lubię czytać książki.

Tak, Twoi fani wiedzą, że dużo czytasz. Portrety swoich ulubionych autorów masz nawet wytatuowane na prawym przedramieniu. Ciekawi mnie w związku z tym jedna rzecz. Czego poszukujesz w książkach? Jakie są Twoje powody i motywacje do czytania?

 Te powody są rozmaite. Uwielbiam ciekawe i wzruszające historie. Lubię uciekać w inne światy, różniące się od rzeczywistości, która mnie otacza i którą znam. Lubię książki dla dzieci, mam całkiem niezłą kolekcję komiksów i jestem wielkim fanem “Muminków”. Uwielbiam też czytać poezję, bo rozkoszuję się tym, w jaki sposób pojedyncze słowo, użyte w odpowiednim kontekście, potrafi stymulować wyobraźnię, a nawet zmieniać nasz punkt widzenia. Jest jeszcze motywacja do zdobywania i pogłębiania wiedzy na tematy, które mnie interesują. Jestem typem szperacza.

Czy istnieje książka, o której uważasz, że każdy powinien ją przeczytać i którą bez wahania poleciłbyś swoim fanom?

 Nie chciałbym nic sugerować. To byłoby zbyt proste. Z czytaniem jest tak, jak z zakochiwaniem się. To bardzo indywidualna sprawa i też bardzo tajemnicza. Każdy ma swój gust, coś, co go porusza i pociąga, czasem nie potrafi nawet powiedzieć, dlaczego. Tak więc fakt, że lubię wysokie, szczupłe brunetki w niczym nie pomoże innym mężczyznom (śmiech). Ważne jest, żeby szukać, oraz iść za tym, co nas pociąga.

 553A mogłabym się dowiedzieć, co obecnie czytasz? 

 Zawsze czytam kilka książek jednocześnie. Po daną książkę sięgam w zależności od nastroju. Tak jest też teraz. Powróciłem między innymi do “Psychonauty” Petera J. Carrolla. Magia chaosu i wszystko, co związane z kontrolowaniem naszego własnego umysłu bardzo mnie interesuje, bo umysł potrafi być naszym największym wrogiem.

W książce Carrolla jest między innymi mowa o sygilach, dzięki którym możemy zakotwiczyć swoje pragnienia w podświadomości. Wiesz, pomyślałam, że heartagram, który narysowałeś w swoje dwudzieste urodziny, był dla Ciebie takim, pewnego rodzaju, sygilem.

 To ciekawe, co mówisz. Nigdy tak o tym nie myślałem. Ale fakt, że identyfikuję się z heartagramem dość mocno. To nie tylko logo. On odzwierciedla to, w co wierzę. Tak więc, owszem, można powiedzieć, że jest dla mnie sygilem. Tylko nie wprowadziłem go do podświadomości podczas orgazmu, tak jak radzą adepci magii sygilii (śmiech).

 Domyślam się, że inne symbole, które znajdujemy na okładkach albumów HIM, takie jak Ouroboros czy kaduceusz, też nie są dla Ciebie jedynie ciekawymi piktogramami.

 To prawda. Ich graficzna strona nie jest bez znaczenia, ale to przede wszystkim skrótowy zapis pewnej filozofii, pewnych idei, które do mnie przemawiają. Lubię zarówno ich estetyczną stronę, jak i przesłanie, które niosą. Lubię, jak coś ładnie wygląda, ale nie lubię formy wyzutej z treści.

 Wielokrotnie mówiłeś, że nie jesteś przywiązany do żadnej religii. Jednak, wnioskując po Twoich wypowiedziach i tekstach, jesteś przywiązany do duchowości. Czy jesteś zwolennikiem jakiegoś nurtu lub trendu czy jesteś raczej wiecznym poszukiwaczem?

 Pytasz, czy płacę składki jakiejś sekcie? (śmiech) Nie, nigdzie nie należę i za nikim nie podążam, a w swoich poszukiwaniach jestem bardzo eklektyczny. Jeśli chodzi o religię to lubi buddyzm, bo to religia bez boga, która kładzie nacisk na współodczuwanie. Interesuje mnie wszystko, co dotyczy naszej ludzkiej kondycji oraz tego, co nas warunkuje. Od zawsze zadaję sobie pytania «Dlaczego?», «Z jakiego powodu?» oraz «Po co?».  Te pytania zawodzą mnie na różne ciekawe ścieżki i z każdej biorę coś dla siebie. I moją drogą podążam sam. Fascynują mnie przeróżne osobowości, ale nie na tyle, by im ślepo wierzyć. Wszystko, czego się dowiaduję, filtruję poprzez własne doświadczenie. Liczy się dla mnie to, jak to się ma do mojego życia oraz do sytuacji, w które się pakuję (śmiech).

 W duchowości istnieje pojęcie «dziecka indygo». Kiedy zetknęłam się z Twoją twórczością i gdy zaczęłam przeglądać różne wywiady, natychmiast pomyślałam, że masz wiele cech człowieka, którego nazywamy «dzieckiem indygo». Czy spotkałeś się z tym konceptem?

 Moja mama interesuje się takimi rzeczami i coś mi kiedyś o tym wspominała, ale nie mam na ten temat wyrobionego zdania. Czy możesz mi powiedzieć, jakie moje cechy masz na myśli w tym kontekście?

Mam na myśli przede wszystkim to, że dla «dzieci indygo» najważniejsza jest miłość, i że rodzą się z poczuciem określonej misji, z pasją, która staje się dominującą częścią ich życia.

 Tak więc jestem dzieckiem indygo! (śmiech) Nawet, jeśli nigdy nie myślałem o swoim śpiewaniu i graniu jako o misji.  Robię to, bo tylko to chcę i potrafię robić. I chcę i potrafię śpiewać tylko o miłości, o relacjach międzyludzkich i o wszystkim, co się z nimi wiąże. A jeśli to do kogoś przemawia, jeśli słuchacze się w tym odnajdują, to tylko mogę się z tego powodu cieszyć i być wdzięczny… Ale zaintrygowałaś mnie. Czy są jeszcze jakieś inne cechy „dziecka indygo“?

Tak, jest ich trochę. Na przykład wyróżniający się wygląd, posiadanie swojego, bardzo określonego, stylu. I w tym przypadku myślę przede wszystkim o Twoich tatuażach. Masz między innymi wytatuowanego Klausa Kinskiego, który zwinięty jak embrion, ssie własny palec i leży na nagiej kobiecie. Czy mógłbyś zdradzić, co oznacza dla Ciebie ten tatuaż?

 To świetna metafora artysty, bezbronnego i zagubionego jak dziecko, oraz w ciągłym kontakcie ze swoją kobiecą, intuicyjną stroną. Artysta musi być otwarty na swoją bezbronność, nie może bać się bólu i porażek, które są nieodłączną częścią procesu tworzenia. Tyle razy coś nie wychodzi, że gdybym za każdym razem z tym walczył, to bym zwariował. Robię, co w mojej mocy, ale jest tyle czynników, na które nie mam wpływu! Wsiadłem do tej kolejki górskiej i staram się cieszyć jazdą.

Jedna z piosenek HIM, która bardzo mnie porusza, „In the Night Side of Eden“, przedstawia życie jako „ciemną stronę Raju“, gdzie jesteśmy „ukrzyżowani do marzeń“, które nigdy się nie spełniają, i gdzie dręczy nas przeczucie Raju, którego nie dosięgamy. Czy według Ciebie taki jest rys naszej ludzkiej kondycji: ciągłe aspirowanie do czegoś, czego nigdy nie osiągniemy?

Uważam, że jedną z ważniejszych cech człowieka jest to, że ciągle chce więcej. Kiedy już coś osiągnie, zaraz wyszukuje sobie coś innego, rzadko zadowala się tym, co dotychczas osiągnął i zdobył. Z jednej strony to może być stymulujące, bo dzięki temu się rozwija, ale z drugiej strony to przekleństwo. Znalezienie złotego środka byłoby zbawienne. I tu zaczyna być pod górkę.

Kiedy zagłębimy się w Twoje teksty, odkrywamy, że dopełnianie się przeciwieństw stanowi klucz do Twojej twórczości. Także nazwa „love metal“ zawiera w sobie pewne przeciwieństwo. Chciałabym zatrzymać się przy jednej z tych opozycji: „szczęście-nieszczęście“. Sądząc po tekstach, szczęście jest dla Ciebie podejrzane. Nie można mu ufać i trzeba wystawiać je na ciągłe próby. Odnajdujemy tu także poczucie niezasługiwania na szczęście oraz poczucie, że szczęście nie może trwać. Ciekawi mnie, skąd ten Twój pesymizm w stosunku do szczęścia?

 Pesymizm… Ja bym tego tak nie nazwał, ale fakt, że fascynuje mnie dualizm życia. Wiesz, nie ma szczęścia bez nieszczęścia, dobra bez zła, miłości bez nienawiści. Zupełnie tak, jak w symbolu Yin-Yang. Tylko dzięki istnieniu tych opozycji możemy konfrontować się sami ze sobą, możemy się czegoś uczyć i możemy siebie przekraczać. Gdybym był nieustannie szczęśliwy, to chyba bym sobie strzelił w łeb z tego szczęścia. Nie mówię, że jestem masochistą i szukam sytuacji, które skopią mi tyłek, ale kiedy patrzę wstecz, to właśnie z tych sytuacji wyniosłem najwięcej. Poza tym rodzi się pytanie: Co to jest szczęście? Dla każdego ma ono inne znaczenie.

A jakie ma dla Ciebie?

 Dla mnie szczęście to odnalezienie wewnętrznej równowagi. Zaprzyjaźnienie się ze swoimi demonami.

396

Koniec części pierwszej

Take Care Sweethearts And Have A Nice Day!

Ville przyprowadził swoją dziewczynę Christel na Iskelmä-gaala!

Hej 🙂

News z ostatniej chwili 😀

Ville pokazał się w towarzystwie swojej uroczej dziewczyny Christel Karhu (Sandra 2.0 hehehe) na Iskelmä-gaala. Jest to już jego druga gala po Emma-gaala, tym razem jednak nie otrzymał tam żadnej nagrody.

b

Iskelmä-gaala to jak „Top of the Pops” fińskiej sceny muzycznej. Jest to gala prezentująca fińskich artystów takich jak: Paula Koivuniemi, Pate Mustajärvi, Lauri Tähkä, Jonne Aaron…

Ehhh…Przecież i tak ich nie znamy XD Choć może niektórzy z was skojarzą nazwisko Jonne Aaaron, bo ktoś może pamięta niegdyś dość sławny zespół Negative 🙂

Para pokazała się na czerwonym dywanie i chętnie pozowała razem do zdjęć. Obydwoje ubrani byli w stroje tego samego koloru, czyli czerni oczywiście a Valo wyznał, że poznali się latem ubiegłego roku.

a

Wymieniali także między sobą znaczące spojrzenia.

c

d

f

gŹródło: Iltalehti

Przynajmniej z Christel nie obawia się pokazywać publicznie jak to miało miejsce w przypadku Sandry 🙂

Miłego wieczoru HimSteRy 😀

Take Care Sweethearts And Have A Nice Day!

Czy Ville Valo jest ”dzieckiem indigo”? – część druga

Dzień dobry!

Kolejny piękny dzień, a przynajmniej dla mnie bo mam wolne 😀 (choć swoją pracę uwielbiam 🙂 )

W poprzedniej notce, oprócz informacji o przyznaniu nagrody dla Ville, pojawił się artykuł napisany przez Ewę pod tytułem „Czy Ville Valo jest „dzieckiem indigo”?”.

Dzisiaj kontynuujemy ten temat i będzie to ostatnia część. Zapraszam do czytania i komentowania, wyrażenia własnej opinii, nawet jeśli nie wierzycie w takie rzeczy 🙂


Czy Ville Valo jest ”dzieckiem indigo” ? – część 2

18

  1. Duchowość, ale nie religia

Uważam, że  Ville Valo jest kimś o wysoko rozwiniętej duchowości. Według mnie, on bardzo dobrze zrozumiał różnicę pomiędzy duchowością a religią. Często podkreśla, że religia nie ma dla niego żadnego znaczenia, może poza czysto artystycznym i kulturalnym. Dokonując wielkiego skrótu, możemy powiedzieć, że ktoś uduchowiony żyje według swoich wewnętrznych odczuć, których często nie umie zintelektualizować, podczas gdy ktoś religijny żyje według ściśle określonych reguł narzuconych przez innych. Echo tej opinii znajdujemy w jego wypowiedziach.

„Może widziałem twarz Boga kilkakrotnie w muzyce i w moich przyjaciołach – widziałem miłość i prawdę – ale nie Boga biblijnego, z pewnością nie. Nie jestem wierzący.“

„Muzyka jest moim bogiem i jedyną miłością, która nigdy mnie nie opuściła.“

„Jestem dumny z bycia poganinem. Finlandia nie jest krajem religijnym. Wciąż szukam mojego własnego boga.“

  1. Cierpienie z powodu separacji

Dziecko indygo jest niezwykle wrażliwe i bardzo cierpi w razie separacji z tymi, których kocha. Potrzebuje być z nimi w kontakcie, szczególnie tym psychicznym, bliskim i autentycznym. Z powodu wielkiej wrażliwości i rozstań, które są dla niego bardzo trudnym przeżyciem, dziecko indygo często sięga po alkohol lub narkotyki, które maja mu ulżyć w cierpieniu. Oczywiście nie mogę być pewna bezpośrednich powodów, dla których Ville stał się alkoholikiem, ale to prawda, że jego wrażliwość prawie natychmiast mi się nasuwa. Kiedy natomiast myślę o separacji, z jaką musiał się zmierzyć, myślę przede wszystkim o jego relacji z Jonna Nygren. Relacji, która okazała się dla niego bardzo destrukcyjna, psychicznie i fizycznie. Nie mogę też pominąć utraty ukochanego psa, Samiego. Według samego Ville, dziecięca trauma spowodowana śmiercią Samiego przyczyniła się do jego zachorowania na astmę.

  1.   Oryginalność w wyglądzie

Dziecko indygo czuje się inne od swojego otoczenia i potrzebuje wyrazić to poprzez swój wygląd. Aby przyznać, że to dotyczy Ville, wystarczy przejrzeć jego liczne zdjęcia w internecie. Jego tatuaże i rożne style na przestrzeni lat dowodzą, że czerpie on dużą przyjemność ze zmiany wizerunku, z bawienia się nim, wzbogacania go i uzupełniania. To niekoniecznie dowodzi, że jest skoncentrowany na swoim ciele, albo że chce być zauważony. Według mnie wynika to z jego głębokiej potrzeby stworzenia pomostu pomiędzy fizycznością a muzyką, zjednoczenia ciała i umysłu, z potrzeby stania się kimś jedynym w swoim rodzaju.

  1. W poszukiwaniu piękna i harmonii, w sobie i na zewnątrz siebie

Dziecko indygo jest bardzo wrażliwe na piękno i harmonię, zarazem w nim samym jak i na zewnątrz. Uwielbia naturę, ale także sztukę.  Aby poczuć harmonię wewnętrzną oraz tę, która go otacza, często ucieka na łono natury, do muzeów albo w miejsca przepełnione zabytkami. Ville interesuje się sztuką i ogólnie kulturą, jest także kolekcjonerem dzieł sztuki, instrumentów i książek. Interesuje się fotografią i malarstwem, sam również maluje. Jak powiedział, lubi, kiedy rzeczy są przyjemne dla oka.

Jeśli natomiast chodzi o piękno wewnętrzne, Ville poświęca dużo uwagi myślom i nastawieniom.

„Myślę, że dobra receptą na piękno są dobre myśli każdego dnia. To zaczyna się od środka. To może niekoniecznie pozytywne myślenie, ale coś w tym stylu. Akceptacja i zrozumienie, na ile to tylko możliwe. A jeśli nie zrozumienie, to dyskusja o tym, czego nie rozumiemy i wysiłek, by zrozumieć. Ponieważ, jeśli pozwolisz tym niekończącym się pętlom myśli krążyć w twojej głowie, to sprawi, że się postarzejesz, że zbrzydniesz i to cie spustoszy od środka. Wszyscy przez to przeszli, ale zamiast mówić, że ten żel na pryszcze jest lepszy od tamtego, ja mowie, że wszystko zaczyna się od środka.“

Tym oto pięknym cytatem kończę mój artykuł, ale nie moje poszukiwania w tym temacie. Podobnie jak Ville, kiedy coś mnie fascynuje, łatwo nie odpuszczam.  Ktoś mógłby powiedzieć: „Dla zyskania większej pewności, czy Ville Valo jest dzieckiem indygo, wystarczyłoby się dowiedzieć, czy jego aura ma intensywnie niebieski kolor.“ Tak… delikatna sprawa… bo w moim wypadku, nawet jeśli by się okazało, że takiej nie ma, to i tak będę wyczuwała w nim kogoś „nie z tej ziemi“.

Koniec części 2 – ostatniej.

Tekst: Ewa Włodarczyk

Źródło: Ewa-Passions

Take Care Sweethearts And Have A Nice Day!

 

Emma-Gaala 2017 – Ville Valo z nagrodą: „Minęło trochę czasu od mojego ostatniego pobytu tutaj”

Dzień dobry!

Nareszcie coś ruszyło w newsach o zespole, a w zasadzie o Ville Valo, bo o nim będzie dzisiejszy wątek jak i cała notka. Otóż Ville otrzymał nagrodę Emma w kategorii najlepszy teledysk roku do utworu:

Emma-gaala to gala fińskiego przemysłu fonograficznego, organizowana przez Musiikkituottajat, IFPI Finland (fińska organizacja non-profit finansowana przez jej członków, reprezentująca przemysł muzyczny w Finlandii) W jej trakcie przyznawane są nagrody Emma lub Emma Muuvi. Wyróżnienia przyznano po raz pierwszy w 1983 roku.

Nagrody przyznawane są w dziewiętnastu kategoriach, w tym m.in.: Album hip-hopowy (Hiphop-albumi), Album rockowy (Rockalbumi), Album folkowy (Etnoalbumi) oraz Album popowy (Popalbumi).

16507973_743697739123597_4794841719809901705_n

Ville podziękował w krótkim wystąpieniu kiedy odbierał nagrodę:

Powiedział, że mu miło iż o nim sobie przypomniano ponieważ minęło sporo czasu odkąd ostatni raz się tu pojawił. Podziękował także swojej dziewczynie Christel, która z nim nie była bo świętowała urodziny swojej mamy 🙂 Urocze 😛

credit-to-omppudesignbest-video-of-the-year-credits-iltalethi

Gratulujemy a teraz weź się pan do roboty 😛

16473520_1417659768295732_5818236976521908548_n

W dalszej części zaprezentuję wam artykuł Ewy, która zdecydowała się napisać „parę” słów na temat naszego, a jakżeby inaczej, Valosa trochę z innej strony niż zazwyczaj 😀 Oczywiście niektórzy z was będą sceptyczni, bo nie wierzą w takie rzeczy, niektórzy się zgodzą ale myślę, że możecie przeczytać nawet jako ciekawostkę pośród braku informacjo związanej z działalnością zespołu. Z niektórych rzeczy pewnie już zdajecie sobie sprawę ale może i tak znajdziecie coś nowego 🙂

behind-the-scenes-photo

A Ville to temat rzeka więc czemu by nie pisać o nim skoro można 🙂 Jeśli więc i wy chcecie coś napisać, dajcie znać na maila Catherinenoir666@gmail.com


Czy Ville Valo jest ”dzieckiem indigo” ?

Myślę, że odpowiedź na to pytanie może być tylko bardzo subiektywna i niedefinitywna, oraz że każdy z nas może mieć własną opinię na ten temat. Jeśli o mnie chodzi, to kiedy moja koleżanka, Rachel, powiedziała mi o swoich spostrzeżeniach, uderzyło mnie to tak mocno, że długo pozostawałam w szoku. Natychmiast przebiegły mi przez głowę liczne fakty z życia Ville, ale także liczne cechy jego osobowości, które niesamowicie pasowały do tego, czym Rachel się ze mną podzieliła.

Wyczerpującą odpowiedź na pytanie “Kim jest “dziecko indygo”?” można znaleźć na licznych stronach w internecie i nie chce się tu rozpisywać o samym koncepcie, ale pragnę zilustrować go na przykładzie osoby Valo. Przychylenie się do teorii “dziecka indygo” jest bardziej kwestią światopoglądu, przekonań i sposobu patrzenia na życie w ogóle niż kwestią wymiernych dowodów. To także kwestia osobistego odczucia i intuicji. Bardzo często czujemy różne rzeczy, ale nie potrafimy ich udowodnić. Według mnie, to jest właśnie ten przypadek. Z pewnością więc znajdą się tacy, którzy się ze mną nie zgodzą,  ale i tacy, którzy nie wykluczą tej możliwości. Podkreślę, że nie napisałam tego artykułu, by skonstatować ostatecznie: “Tak jest i koniec!”. Napisałam ten artykuł, by odpowiedzieć na pytanie: “Dlaczego myślę, że Ville Valo może być “dzieckiem indygo” albo inaczej mówiąc “dusza, która inkarnowała sie, by wzbogacić naszą planetę o wysoką wibrację miłości i w ten sposób przyczynić się do jej ewolucji”.

Czy zdarzało się Wam myśleć o tym, co sama dla siebie nazywam “fenomenem Ville Valo”?   A może stanowicie jego część? Zwłaszcza na You Tube’ie jesteśmy świadkami prawdziwego poruszenia w jego temacie. Te wszystkie filmiki i dedykacje! I mnie to dotyczy, bo lubię sobie od czasu do czasu coś zmontować. Nigdy nie spotkałam się z takim zainteresowaniem w stosunku do artysty, naprawdę! W komentarzach do tych video często spotykamy opinie, które pokazują, jak bardzo dla wielu Ville Valo jest “wyjątkowy”, “wspaniały”, “genialny”, “uroczy” a nawet “anielski”. Jednak równie często poza okrzykami zachwytu trudno znaleźć rozwinięte uzasadnienie tych epitetów, tak jakby osoby je piszące coś wyczuwały, ale nie potrafiły tego dokładnie opisać słowami. W tekście poniżej spróbuję wyrazić słowami moje własne odczucia, wpisując je w kadr teorii o “dziecku indygo”. W osobowościach i w biografiach “dzieci indygo” można wyróżnić kilka istotnych cech, które są wspólne dla nich wszystkich.  To z  tych cech  postanowiłam zrobić mapę dla mojego artykułu.

  1. Miłość przede wszystkim

Cecha najważniejsza, więc znajdująca sie na czele listy: najistotniejszą wartością w życiu Ville wydaje się miłość.  Miłość i pasja (patrz: numer 2), ale pasję możemy zdefiniować jako miłość do tego, co nas fascynuje. Miłość jest jego największą motywacją i znajduje sie w centrum jego uwagi. Miłość jest wszechobecna w jego muzyce, którą zdefiniował jako “Love Metal”, co nie jest bez znaczenia. “Heartagram”, który narysował w dniu swoich dwudziestych urodzin i który stał się ważnym symbolem zespołu, zawiera serce, najbardziej uniwersalny symbol miłości. Miłość dominuje w jego tekstach, ale także zauważamy ją w jego zachowaniu, uśmiechu i  drobnych gestach.  No i miłość Ville do rodziców po prostu rzuca sie w oczy! Oto kilka cytatów.

“Fanka: Dlaczego piszesz tylko o miłości?

Ville: Nie jestem religijny, nie jestem zaangażowany politycznie, nie nalezę też do Greenpeace. Miłość i relacje międzyludzkie to coś, co naprawdę mnie interesuje.”

“Wierzę w muzykę. Wierzę w moc miłości, moich przyjaciół, ludzi, którzy mnie otaczają i w moc mojej rodziny.”

“Lubię serca. Są symbolem życia, miłości i człowieczeństwa. »

«Pytanie: Po co jest ci potrzebna kobieta ?

Ville: Potrzebuję bratniej duszy, z którą mogę być dokładnie taki, jaki jestem, nagi. To nie jest kwestia płci. Chciałbym, by ktoś wziął moje ciężkie, krwawiące serce i złożył je tam, gdzie jest ciepło i bezpiecznie. »

« Jeśli jesteś czyimś przyjacielem, to pie*rzysz fakt, ze twój przyjaciel lubi Madonnę, albo że jest chłopcem i lubi chłopców, albo że lubi czerwone mięso. To nie znaczy, że masz lubić chłopców albo jeść mięso czy lubić Madonnę. Możesz po prostu cieszyć się jego towarzystwem. »

  1. Misja

Dziecko indygo ma bardzo silne poczucie, że znalazło się tutaj, by wypełnić misję, którą  realizuje z wielkim oddaniem i miłością. Misją Ville byłoby więc tworzenie muzyki i jej prezentowanie, dzięki czemu może wpływać na ludzi, wzbudzać ich refleksje, sprawiać, że czują się lepiej i są zmotywowani do działania. Jego własne słowa zdają sie to potwierdzać.

« To było z Linde, około 1994 roku. To był czas pójścia na studia, rozpoczęcia czegoś, stania sie naprawdę dorosłym. Oboje czuliśmy, że muzyka jest o wiele ważniejsza, zrozumieliśmy, że jeżeli chcemy stać się rockerami, to nie możemy studiować w żadnej szkole. Musimy grac i tworzyć piosenki. Linde nadal mieszkał w Oulunkyläo, siedzieliśmy na jego balkonie i postanowiliśmy stworzyć zespól. Był letni wieczór, około ósmej. To był decydujący moment dotyczący zespołu. »

« Chciałem być w zespole, bo mam tą samą pasję, jaką miał Frodo z « Władcy Pierścieni ». Chcę umieścić gdzieś ten pierścień. Chcę stworzyć dzieło. Chcę stworzyć wielkie dzieło. Chcę robić rzeczy jak należy. »

« Wielu innych artystów, którzy śpiewają o nadziei, myśli, że to jest coś, co każdy nosi w sobie. Nie jestem pewien, czy to prawda. Dla mnie nadzieja to małe światełko, które nas prowadzi na naszej drodze, przypominając nam, że życie ma sens, kiedy mamy cele. Że w to wierzymy, to łatwiej powiedzieć niż zrobić. »

« Kiedy ludzie czują się źle, generalnie nie słuchają rzeczy pozytywnych. Słuchają zawsze czegoś mrocznego i depresyjnego. To jest coś w rodzaju katharsis. Przeżywają cierpienie z artystą, może tylko z innego punktu widzenia lub z innego poziomu. »

Pomimo, iż dziecko indygo ma głębokie poczucie, że znalazło się tutaj ze ściśle określonego powodu, nigdy nie czuje się tu naprawdę jak u siebie oraz czuje potrzebę ciągłego usprawiedliwiania swojego istnienia poprzez to, co robi. Pamiętam fragment audycji radiowej, w którym Ville zapytany « Dlaczego tyle pijesz ?», odpowiedział: « Kiedy wyszedłem z mojej mamy, no wiesz, stamtąd, to byłem tak przerażony, że natychmiast chciałem tam wrócić. To właśnie robię. Po prostu chcę się utopić.» Przychodzi mi też na myśl jedna z jego wypowiedzi, w której jasno mówi, że poprzez muzykę usprawiedliwia fakt, że żyje.

  1. Autentyczność i szczerość

334Uważam, że Ville Valo jest kimś bardzo autentycznym. Nawet jeśli jego fanom znane są dość częste zmiany jego wizerunku, którym się bawi, to wewnętrznie pozostaje wierny swoim wartościom. Bliscy mi ludzie wiedzą, że niespecjalnie wierzę w koncept « romantycznego mężczyzny » i Ville Valo jest pierwszym, któremu zaufałam w tej sprawie, przynajmniej jeśli chodzi o muzykę. Myślę też, że Ville tworzy przede wszystkim z powodu głębokiej potrzeby, a nie w celu uwodzenia publiczności czy manipulowania nią dla własnych korzyści.

Jeśli chodzi o jego szczerość, to pamiętam anegdotę, którą Ville opowiedział podczas jednego z wywiadów. Kiedy chodził do szkoły podstawowej, nauczycielka zorganizowała konkurs- zagadkę. Do wygrania była jedna marka fińska. Ville oszukał, posłużył sie słownikiem i zdobył nagrodę. Nie dawało mu to jednak spokoju i ostatecznie przybiegł do mamy z płaczem, pytając, co ma zrobić. Ta poradziła mu zanieść jabłko nauczycielce i powiedzieć jej prawdę. Tak też zrobił. « W głębi duszy zawsze byłem dobrym chłopcem », podsumował.

Kiedy ogląda się wywiady z Ville, często ma się wrażenie, że on nie mówi całej prawdy, oraz że prowadzi rodzaj gry z dziennikarzami i z odbiorcami, do których należy zgadnięcie, czy on kłamie lub żartuje czy tez nie. Nie myślę, żeby robił to w celu dezinformacji, ale raczej po to, by chronić coś, co jest dla niego bardzo cenne: swoje życie prywatne i życie wewnętrzne, do których dostęp mają jedynie osoby bardzo mu bliskie.

« Jakie jest największe kłamstwo, które powiedziałeś?

Nigdy nie byłem typem kłamcy. Kiedy byłem nastolatkiem i rodzice pytali mi się, czy paliłem trawkę, odpowiadałem po prostu „tak“. Było natomiast wiele kłamstw na temat mojego absolutnego szczęścia i na temat tego, że miałem się świetnie, podczas gdy byłem na granicy ataku serca, zaraz przed tym, kiedy zapisałem się na odwyk. Musisz czasem kłamać, inaczej stękasz cały czas o swoich problemach, a jest już wystarczająco wielu piosenkarzy rockowych, którzy spędzają na tym swoje życie, nie potrzeba jeszcze jednego na liście. Poddaję się bardzo rzadko i nigdy nie chcę zawieść ludzi, więc to nie było łatwe wytłumaczyć wszystkim: „Kur*a mać, potrzebuję przerwy. Staczam się.“ Musiałem sam siebie doprowadzić na granicę szaleństwa, zanim to się stało. Jesteś ciągle pod presją i nie chcesz zostawić przeszłości, podnosząc nogę z gazu, ale musiałem, inaczej kto wie, jak by się to skończyło.“

  1. Potrzeba samotności i niezależności

Dziecko indygo często potrzebuje być samo, żeby doładować baterie, i źle czuje się w tłumie. Natychmiast na myśl przychodzi mi to, co Ville mówi o koncertach, a mianowicie, że uwielbia śpiewać, natomiast bycie na scenie jest dla niego bardzo stresujące. Oglądałam kilka zarejestrowanych koncertów i za każdym razem mam wrażenie, że Ville jest chłodny w stosunku do publiczności, ale myślę, że nie jest to chłód emocjonalny, a raczej nieśmiałość i brak swobody w obecności dużej liczby ludzi. Myślę także o fankach, które szukają kontaktu z nim przy różnych okazjach. Zauważyłam, że nawet jeśli Ville stara się być uprzejmy, to nie bardzo umie się w tym odnaleźć i często obraca tego rodzaju sytuacje w żart, prawdopodobnie by pozbawić je znamion intymności.

Dziecko indygo ma wielką potrzebę kochania i bycia kochanym, ale jedynie przez osoby, które są mu drogie, które uwielbia i podziwia. Przypomina mi się, co Ville powiedział podczas jednego z wywiadów przy okazji promocji albumu „Love Metal“, odpowiadając na pytanie, czy członkom HIM zdarza się czasem wypić z fanami. Odpowiedział, że nie, i że to byłoby dziwne, bo bardzo trudne jeśli chodzi o konwersację. Powiedział, że ludzie są przekonani, iż znają chłopaków z zespołu, ponieważ słuchają ich muzyki, ale to iluzoryczne.

Ville przyznaje, że potrzebuje być sam, kiedy tworzy. Cytat poniżej pokazuje natomiast, że towarzystwo jego gitar jest tym, w którym czuje się najlepiej.

„Niektórzy czują się dobrze ze swoim partnerem, ja czuję się dobrze z muzyką. Z moimi gitarami wokół mnie zapominam o wszystkim, zapominam o presji prawdziwego życia.  Muzyka zawsze była ucieczką.“

mh3_a

Dziecko indygo jest bardzo niezależne i nie jest wpływowe. W przypadku Ville to także rodzice przyczynili się do jego niezależności.

„Moi rodzice są dość liberalni, co niekoniecznie dotyczy wszystkich w Finlandii. Na przykład nie byłem ochrzczony, kiedy się urodziłem. Moi rodzice pomyśleli, że jeżeli będę chciał wierzyć, zacząć wierzyć albo stanowić cześć jakiegoś kościoła, religii czy ruchu, będę mógł dokonać tej decyzji sam. To jest ten rodzaj zachowania, który naprawdę szanuję. Oni dali mi możliwość samodzielnego podjęcia wielu decyzji, co nie zdarza się często, w jakiejkolwiek części świata

Koniec części 1.

Tekst: Ewa Włodarczyk

Źródło: Ewa-Passions

Take Care Sweethearts And Have A Nice Day!

Out Of Control – Kim jest Daniel Graves?

Dobry wieczór!

Wiem, że czekacie na nowe newsy o HIM… Coś o płycie, coś o koncertach, coś o życiu prywatnym… Niestety na razie cisza i spokój – żadnych skandali, żadnych szokujących newsów, żadnych przecieków o płycie.

Jedyne informacje dotyczące zespołu to te o koncertach w sezonie letnim a mianowicie:

15665870_10154879180492704_7977792134724349614_n

Z tego co wiem, mamy już tutaj kogoś kto się wybiera na koncert w Hiszpanii, także pozostaje nam czekać na kilka słów relacji z tegoż właśnie koncertu 🙂

My tymczasem posłuchamy czegoś innego, bo kolejny miesiąc przynosi nam kolejny artykuł w dziale „Out Of Control” a swoją propozycję nadesłał LimaK, którego już pewnie znacie jeśli czytujecie naszego bloga.


Przypominam także: każdy kto chce, może napisać o swoim ulubionym artyście, który jego zdaniem jest wart szerszej uwagi oraz polecenia do posłuchania innym ludziom odwiedzającym bloga. Swoje teksty i propozycje nadsyłajcie na Catherinenoir666@gmail.com. Forma tekstu dowolna po prostu „Out Of Control”.


DANIEL GRAVES:

Jeśli istnieją artyści „bez biografii” to Daniel właśnie do takich się zalicza albo nie potrafię „wyszperać” w sieci nic na temat jego życia (może jest wampirem, istotą nie z tej Planety)? Kto wie…

Wiem jedynie tyle, że Daniel Graves jest wokalistą i tworzy muzykę (trochę mało).

Skoro nie wiadomo gdzie (prawdopodobnie w Stanach Zjednoczonych) i kiedy przyszedł na świat to przejdę do jego twórczości!
AESTHETIC PERFECTION:

Projekt założony w Stanach Zjednoczonych przez Daniela w 2000 roku.

Gatunek muzyczny: electro pop, dark electro, industrial.

Do tej pory Daniel wydał z tym projektem 5 albumów studyjnych, jedną EP’kę i jeden album typu „The Best Of”.
Na pierwszych albumach Graves głównie wrzeszczał lecz z czasem zaczął normalnie śpiewać przeplatając śpiew z wrzaskiem.

Albumy:

„Close to Human” – 2005
„A Violent Emotion” – 2008
„All Beauty Destroyed” – 2011
„‚Til Death” – 2014
„Blood Spills Not Far from the Wound” – 2015

Daniel Graves sam tworzy całą muzykę ale podczas koncertów towarzyszą mu:

Tim Van Horn – perkusja
David Dutton – klawisze (Trasa po Stanach Zjednoczonych)
Elliot Berlin – klawisze (Trasa po Europie)

Teledyski:

„The Great Depression” (album „A Violent Emotion):

„A Nice Place to Visit” (album „All Beauty Destryed”):

„Inhuman” (album „All Beauty Destroyed”):

„All Beauty Destroyed” (album „All Beauty Destroyed”):

„Antibody” (album „‚Til Death”):

„Never Enough” (album „Blood Spills Not Far from the Wound”):


NECESSARY RESPONSE:

Kolejny projekt założony w Stanach Zjednoczonych przez Daniela w 2000 roku.

Ten projekt został ponoć założony tylko dlatego by wydać album z utworami, które według Daniela nie pasowały do Aesthetic Perfection.

Album o którym mowa został wydany jednak dopiero w 2007 roku i jest jedynym albumem w dyskografii tego projektu.

Daniel Graves zrezygnował z tego projektu w 2009 roku.

Albumy:

„Blood Spills Not Far from the Wound” – 2007

Nie powstał żaden teledysk.

Przykładowy utwór:

„Devotion”

Jeśli czytaliście uważnie ten tekst pewnie zauważyliście, że tytuł albumu się powtarza.

Otóż Daniel, który twierdził, że utwory z albumu „Blood Spills Not Far from the Wound” nie pasują do Aesthetic Perfection po latach zmienił zdanie i postanowił nieco je „odświeżyć”.

Albumy różnią się od siebie również kilkoma utworami, które Daniel postanowił dodać w miejsce kilku starych.
Ciekawostka:

Na twórczość Daniela Graves’a wpadłem dzięki… Svenowi, który wystąpił wraz z Danielem na jednym z festiwali:

Od C.N. – Kolejna ciekawostka: pewnie niektórzy z was wiedzą, że bardzo lubię typa zwanego William Control… Otóż właśnie w tym roku, w marcu Aesthetic Perfection i William Control ruszają razem w trasę koncertową:

Myślałam nawet, że wybrać się na ich koncert bo Controla jakoś mi nigdy za dużo XD Ale ostatecznie stwierdziłam, że czas dać szansę zespołowi, który podobno na żywo jest bardzo dobry i wybrałam więc Counterfeit. No ale ciekawie się złożyło, że w tym samym czasie kiedy dowiedziałam się o trasie dostałam maila z tekstem do naszego działu o właśnie przedstawionym zespole.

Jak to mawia Valos: „To wszystko się jakoś łączy” 🙂

Take Care Sweethearts And Have A Nice Day!