«Bez syndromu sztokholmskiego» – część druga

Hej!

U mnie dziś dość deszczowo i ponuro, więc w sam raz najlepszy czas na trochę lektury 🙂 Jeśli i u was tak samo, to zapraszam do kontynuacji wywiadu, którego pierwsza część pojawiła się w poprzedniej notce.

A jeśli u was słonecznie i ciepło… cóż, czytać można w każdych warunkach XD

Także, kawa w dłoń i do dzieła 😀


To niesamowite, że o tym mówisz, bo my mamy dla Ciebie jeszcze dwa prezenty. Między innymi książkę Tsultrim Allione „Nakarmić swoje demony“. Do podarowania jej zainspirowała mnie Twoja wypowiedź o tym, że dla Ciebie pisanie tekstów, jest jak wywlekanie czegoś trudnego i brzydkiego z Twojego wnętrza na światło dzienne i konfrontowanie się z tym. Ta książka jest dokładnie o tym. Może Ci się spodoba.

 Dziękuję bardzo, na pewno przeczytam. Tak… większość ludzi ma tendencję do walki z tym, czego w sobie nie lubią, a ta walka tylko pogłębia konflikty. Ja już dawno się poddałem (śmiech).

A czego w sobie nie lubisz?

Może nie, żebym nie lubił, ale wiem, że pewne moje cechy czy zachowania ranią innych. Jestem na przykład zero-jedynkowy. Kiedy pracuję, nie ma mnie dla nikogo. Nie odbieram telefonu, nie odpowiadam na maile. Niektórzy czują się przez to zaniedbani. Potrzebuję dużo przestrzeni i często potrzebuję być sam. Bywam też humorzasty, bo jestem dość emocjonalny. Kiedy wpadam w melancholijny nastrój, wchodzę do swojej skorupy i nie chcę, by ktoś mnie stamtąd wyciągał.

W jednym z wywiadów powiedziałeś, że piosenka Neila Younga „Solitary Man“, którą HIM zinterpretował, dobrze Cię opisuje. Tu wyłania się kolejne przeciwieństwo. Czy postrzegasz siebie, jako samotnika poszukującego miłości?

Tak, ten opis dość dobrze do mnie pasuje. Wolność, kojarzona z samotnością, jest dla mnie tak samo ważna, jak miłość. I czasem bardzo trudno mi to pogodzić.

 No właśnie, czy myślisz, że można być zarazem związanym i wolnym?

To byłaby sytuacja idealna, natomiast życie rządzi się własnymi prawami. Znów podkreśliłbym w tym przypadku znaczenie równowagi. Wszystko jest kwestią dogadania się dwóch osób. Na pewno ważne dla mnie jest, by moja dziewczyna miała swój świat i by był to świat różniący się od mojego.  To sprawia, że w związku krąży świeże powietrze, że się nie dusimy.

Czy mógłbyś powiedzieć, co jest dla Ciebie najtrudniejsze w codzienności? Czego w niej nie lubisz i czego unikasz?

Nie cierpię monotonii i rutyny! I straszliwie męczy mnie wszystko, co związane jest z płaceniem rachunków i administracją, z tymi wszystkimi papierami. Unikam tego, jak ognia, i jak tylko mogę. Wstyd powiedzieć, ale zlecam to innym. Nie, żebym unikał odpowiedzialności, ale po prostu zaoszczędzam sobie cierpienia (śmiech).

 Wypowiadałeś się wiele razy, że sztuki wizualne są dla Ciebie rodzajem ucieczki od zwykłego życia. Czy szukasz w sztuce jakichś szczególnych doznań?

To dobry moment, aby wam jeszcze raz podziękować za albumy, które mi podarowałyście.  Obu panów znałem już wcześniej. U Beksińskiego, poza niesamowitym światem, jaki kreuje, urzekają mnie kolory. Jestem bardzo wrażliwy na kolory i ich połączenia. Już same kolory w jego obrazach przenoszą mnie w inną rzeczywistość. U Olbińskiego lubię te inteligentne malarskie metafory i wzrokowe łamigłówki. Dobrze mieć ich pod ręką.

A propos zabaw formalnych. Jesteś znany z faktu, że stanowisz wyzwanie dla dziennikarzy, którzy często muszą wręcz zgadywać, czy mówisz prawdę czy żartujesz. W związku z tym mam pytanie, jaki jest Twój stosunek do słowa, także w Twojej twórczości? Czy słowo jest dla Ciebie sposobem na wyrażanie uczuć i stanów umysłu czy może jest raczej rodzajem zasłony?

Staram się traktować słowo jak rodzaj klucza, którym każdy otwiera swoje własne drzwi. To dlatego moje teksty nie są zbyt dosłowne. Kryją się za nimi moje konkretne historie i moje uczucia, ale przekazuję je w taki sposób, by każdy mógł się w nich odnaleźć. Powiedziałbym,  że celem moich tekstów jest nie tyle dokumentacja, co przeniesienie słuchacza tam, gdzie chce być przeniesiony.

Z kim jesteś absolutnie szczery?

Z samym sobą! (śmiech) Poza tym nie lubię słowa „absolutnie“. I nie jestem pewien, czy absolutna szczerość jest konieczna. Staram się nie kłamać, ale staram się też nie ranić. Jeśli mogę komuś zaoszczędzić bólu, to to robię.  A jeśli chodzi o zwierzanie się, to zawsze mogę zwrócić się do zaufanych przyjaciół czy do rodziców, ale nie robię tego zbyt często. Najpierw sprawdzam, czy zrobiłem wszystko, by poradzić sobie z daną sytuacją sam. Wszystko zależy od okoliczności, od momentu i od mojej potrzeby.

Ville Valo GIF - Find & Share on GIPHY

Jakie było Twoje dzieciństwo? Jak je zapamiętałeś?

Przede wszystkim moi rodzice mieli dla mnie i dla mojego brata czas. Zawsze go znajdowali. Robiliśmy wiele rzeczy razem. Było w tym dzieciństwie dużo wolności. Rodzice liczyli się z naszym zdaniem i pozwalali nam popełniać błędy, zdzierać sobie kolana i próbować tyle razy, ile potrzebowaliśmy. Bardzo mnie wspierali, kiedy oświadczyłem, że ze śpiewania i grania w zespole chcę uczynić mój sposób na życie. Jestem im za to ogromnie wdzięczny.

A jakie były Twoje relacje z Jesse’em? Czy byłeś dla brata liderem i przykładem? A może konkurowaliście ze sobą?

Różnie z tym bywało. Jest między nami 6 lat różnicy, więc na początku siłą rzeczy byłem dla niego wzorem, ale z biegiem czasu to się zmieniło. Jesse znalazł swoją własną drogę, intensywnie zajął się sportem i był w tym naprawdę dobry. Podziwiałem jego zapał. A ponieważ muzyka jest w naszym domu obecna od zawsze, Jesse także i nią się zajął. To było zupełnie naturalne. Nie ma między nami rywalizacji. Czasem się nie zgadzamy i spieramy, ale to także jest zupełnie naturalne.

Jesteś liderem HIM, a czy w codziennym życiu przyjmujesz często rolę lidera?

Liderem HIM jestem, bo ktoś musiał, nie żebym specjalnie o to zabiegał. Przypadła mi rola złego strażnika. Wiem, że krążą o mnie żarty, że gdybym miał dwanaście rąk to na wszystkim grałbym sam (śmiech). W zespole są czasem sytuacje, w których ktoś musi mieć ostatnie słowo i tak się składa, że tym kimś jestem ja. W większości jednak podejmujemy decyzje wspólnie. Jesteśmy przede wszystkim grupą przyjaciół. Grupą, w której, od strony profesjonalnej, każdy zna swoje miejsce. Nie mam specjalnej potrzeby bycia liderem. Jestem kimś, kto, owszem, potrafi przekonywać innych, ale nie mam potrzeby tego robić. Jestem perswazyjny, ale nie inwazyjny (śmiech).

 Przekroczyłeś czterdziestkę. Wkroczenie w wiek średni to delikatny moment. Już nie jesteśmy młodzi, ale jeszcze nie sędziwi. Jaki jest Twój stosunek do upływającego czasu?

 Mówię sobie: całe szczęście, że czas płynie. Dla mnie to zupełnie naturalne. Ważne jest zamykanie cykli i przechodzenie do następnego. Zmiana w życiu jest nieodzowna i fascynująca. Dlatego też każdy z naszych albumów jest trochę inny. Powielanie własnych pomysłów zupełnie mnie nie interesuje. I za nic też nie chciałbym być wiecznie młody.

A propos młodości. Chciałabym poruszyć temat Twojego wizerunku z początku kariery, który był dość androgeniczny. Ciekawi mnie, czy ten image odzwierciedlał Twoje podejście do siebie, czy był raczej zabiegiem czysto artystycznym lub marketingowym, odpowiednim na tamten czas?

 Ach, ten wizerunek, wciąż budzi pytania! (śmiech) Powiem tak: nie robiłem niczego, do czego byłbym zmuszony, albo co byłoby nieszczere. Wiem, że niektórzy mieli i mają z tym problem. Valo, który przypomina kobietę! W naszym społeczeństwie kobieta, która jest męska, to synonim kobiety silnej, natomiast mężczyzna, który przejawia cechy kobiece, to słabeusz i ciota. Uważam, że kojarzenie kobiecości ze słabością jest bardzo niesprawiedliwe. Każdy z nas nosi w sobie obie cechy, które się dopełniają, więc nawet jeśli trochę prowokowałem i przy okazji wkurzałem ludzi, to po prostu uzewnętrzniałem to, co jest dla mnie dość ważne. Tak jak w innych sprawach, tak i w tej szukam równowagi.

Chyba nadszedł czas na wręczenie Ci drugiego prezentu. To szachy ceramiczne, wykonane przez moją koleżankę artystkę, Kris.

 Szachy! Są piękne! Tak, uwielbiam w nie grać, nawet z samym sobą. Niesamowicie gimnastykują umysł, no i to uczucie, kiedy się wygrywa! (śmiech)

 Czy masz jakieś szczególne sposoby na odstresowanie?

Uwielbiam siedzieć w wannie i w saunie. Lubię też spacery. Dla mnie to taki rodzaj medytacji w ruchu. A kiedy mam ochotę, to wsiadam na rower i robię kilkanaście kilometrów. Gorzej jest, kiedy jesteśmy w trasie. Terminy są napięte, mamy mało czasu dla siebie, ale kiedy potrzebuję się odizolować, to najzwyczajniej znikam na godzinę lub dwie. Czasem po prostu muszę, bo jak nie, to potrafię być nie do zniesienia.

Czy masz jakieś niezrealizowane marzenia? I czy mógłbyś zdradzić, o czym obecnie marzysz?

Oczywiście, że mam, ale niespecjalnie cierpię z tego powodu, jeśli o to ci chodzi. W życiu nie wszystko musi się udać. To byłoby wręcz przerażające. To, że robimy, co w naszej mocy, to już bardzo dużo. Reszta jest albo sukcesem albo lekcją. I tak jest dobrze. Tak, owszem, mam kilka marzeń czy raczej projektów, wszystkie związane z muzyką, ale co to takiego, to już zachowam dla siebie.

Jedną z motywacji do tworzenia muzyki może być chęć pozostawienia po sobie czegoś, czego nie nadszarpnie czas. Czy zdarza Ci się myśleć w ten sposób o swojej muzyce?

Tak, to miłe mieć świadomość, że muzyka nas przeżyje, że pozostaną piosenki, które wzruszają, bawią, a nawet inspirują. Natomiast na co dzień nie podchodzę tak do swojej muzyki. Myślę o kolejnym albumie czy kolejnym koncercie. Chcę, żeby wypadły jak najlepiej. Liczy się tu i teraz. Ten czas, te emocje. Nie fantazjuję o swoim pomniku. (śmiech)

 Jeszcze raz chcemy Ci bardzo podziękować za danie nam szansy na to spotkanie.

 Ja też wam dziękuję. I obyło się bez porwania! (śmiech)

 Helsinki, lipiec 2018

Koniec części drugiej – ostatniej

 


Valo jak zwykle mądry i filozoficzny facet, nawet jeśli tylko w wyimaginowanym wywiadzie 🙂

A teraz wy!?

Jakie zadalibyście pytanie panu Valo? Albo Linde, Mige czy komukolwiek z zespołu? A może ich menadżerowi? Czy tam papie Valo?

Osoba, która wymyśli ciekawe lub zabawne pytanie wygrywa karteczkę z Helsinek 😀

Bo myślę, że możemy już nieco rozjaśnić mroki tajemnicy i powiedzieć, że jadę do Helsinek 🙂 Ale z kim, kiedy i po co konkretnie, to niech jeszcze pozostanie do naszej wiadomości hehe

Take Care Sweethearts And Have A Nice Day!

Reklamy

43 thoughts on “«Bez syndromu sztokholmskiego» – część druga

  1. Catherine, ja mam jedno pytanie, o ktorym rozmawialysmy juz w innym miejscu, no ale trzeba by wziac pod uwage, ze to mogloby byc ostatnie pytanie jakie mialabym okazje zadac Valo: „Czy, kiedy robiles sobie tatuaz z Klausem Kinskim, wiedziales o pewnych kontrowersyjnych faktach w jego biografii?” Zalozylam biale rekawiczki, a i tak czuje, ze zabilby mnie wzrokiem! 😀

    • Co…??? Nieeee…? To moje pytanie… 😛 Specjalnie nic nie pisałam, żeby nie dawać podpowiedzi hahaha A poza tym, nie bierzesz udziału w konkursie bo sama jedziesz do Finlandii w tym roku XD

      • Sądzę, że powinnaś prowadzić go dalej. HIM się rozpadł, ale nie możemy pozwolić, aby odszedł od nas. Ja mam wrażenie, że właśnie tracę ważną część mnie. Ale dopóki będzie się działo coś wokół tematu HIMowego, tak długo będzie on żywy. Teraz los ich muzyki leży w naszych rękach, nie w nich.
        Choć, oczywiście, mam nadzieję, że to trik marketingowy. Ale czuję, że był konflikt w zespole. Czuję to w kościach. To przyjaciele. VV ma zawsze problemy. Może ktoś powiedział za dużo, może on źle coś odebrał. Konflikt interesów i rozbieżność życia – wszyscy mają rodzinę. Mam też wrażenie, że to się stało właśnie ze względu na rodzinę. Może to już czas. A VV mówił, że nie chciałby mieć rodziny, gdyby nie było go pół roku w domu. Może. Ale nie lubię gdybać. Stawiam na dwie opcje – albo zwrócenie na siebie uwagi, albo totalny koniec.
        Ale ja się pytam… CO Z MOJĄ PRACĄ BADAWCZĄ? :< Jak mam prowadzić wywiady z fanami HIMowymi, kiedy stało się coś takiego?

        • Cóż, czas pokaże co się stanie z chłopakami, czy Valo rozpocznie solową kariere czy zniknie całkowicie… Jutro przygotuję pożegnalną notkę, dzisiaj nie mam siły się za to zabrać.

      • A ja sądzę, że lepiej przygotować post z informacją, a nie pożegnanie. HIM to też fani. Zawsze to powtarzali. Jeśli za rok HIM wciąż będzie przekreślony, a pojawi się nowa osoba ich słuchająca, kogo pozna? Nikogo. Nie pozna prawdziwej siły tego zespołu. O nich i tak nie ma na bieżąco nowych informacji. Spójrz na bloga – wszystko kręci się wokół radości fanów, a nie nowych informacji. I wokół zespołu. Wciąż nie ma o nich wiadomości, albo są one nieusystematyzowane. I ja to widzę, kiedy chcę się zabrać za pisanie pracy. Zaglądam tu od dawna i najchętniej zawsze czytałam stare, perfekcyjnie przetłumaczone wywiady.

        • Haha napisałaś to samo co teraz my piszemy na konfie na FB 😀 Szkoda że nie masz FB XD Chodziło mi o notke pożegnania zespołu a nie że ja też idę i gaszę światło 😀 Poczekamy i zobaczymy jak sie sytuacja rozwinie

  2. Moja obawa co do upadku HIM okazała się być prawdą. Ich dorobek jest nieśmiertelny, zarówno w kwestii muzyki, jak i historii, którą stworzyli, ale nie mogę uwierzyć, że ta historia już nie będzie się tworzyć dalej. Żeby tylko Cradle Of Filth nie odwalili tego samego, bo się załamę do reszty… A co do HIM, mam jeszcze mały płomyczek nadziei…

    • Właśnie sobie przypomniałam Twoje obawy i to że nam się wierzyć nie chciało. Myślę jednak, że coś tam podświadomie czuliśmy, że coś się święci… No ale… jak to powiedziałam już dziewczynom na Fb… HIM zeszli ze sceny niepokonani – LONG LIVE HIM!

      • HIM mi towarzyszy przez 1/3 życia, mam tyle przepięknych wspomnień związanych z nimi. Zamiast wspominać je z radością, będą mnie przyprawiać o ataki serca…

        • Mnie towarzyszy przez pół życia, jestem z nimi prawie od samego początku… I mam sentyment do wszystkich chwil w których mi towarzyszyli nawet jeśli nie były miłe i wspaniałe… Mieli na mnie wpływ i to nieodwracalny także… Ale nie smucę się za bardzo, wydaje mi się, że to nie koniec jeszcze HIMowego rozdziału dla nas, może oddzielnie ale jednak 😀

    • Wiesz, coś tam podświadomie nie grało ale było u nich kilka takich sytuacji: kiedy nie odbyło się Helldone, wszyscy myśleli że to koniec, kiedy Gas zachorował to samo a kiedy Gas odszedł to już masakra… Pożyjemy, zobaczymy 😀 Poza tym, bardzo serdecznie witam kolejnego mężczyznę na blogu bo was strasznie mało XD A „nasz” biedny LimaK czasami z tymi babami ma przerąbane eheheh

      • Odnoszę wrażenie, że LimaK mimo wszystko nie narzeka 😀 Tzn. wie, że nie może, ale chyba mu się to trochę podoba.
        I właśnie nie wiem czemu ludzie gadają, że HIM już kiedyś kończyło działalność. Coś mnie ominęło, czy oni źle rozumieli chorobę Gasa?
        I ja mam straszny niedobór facetów tutaj. Bo lubię poznawać opinie obu płci. Czasem idzie fajne wnioski wyciągnąć.

    • Mam nadzieję! Może być też tak, że dostaną chcicy na płytę podczas koncertów. Może skończą trasę, wrócą, trzy miesiące i się stęsknią. A może każdy pójdzie w swoją stronę – mam nadzieję, że nie.
      Albo też ich powrót jest już zaplanowany. Takie chwyty marketingowe.

    • No też tak ludzie gadają ale czy ja wiem… Poza, strasznie bym się wkur*&^ła za taki chwyt :/ Ehhh Muszę jeszcze parę rzeczy porobić i siadam do notki… tylko nawet nie wiem co napisać XD

      • Ja też bym się wku, ale byłabym szczęśliwa! 😀 Ja już wczoraj zaczęłam pisać, dziś dokończyłam, choć mam wrażenie, że to nie jest to, co chciałam napisać.

    • Za chwyt bym się wkurzyła, bo jednak zjednali mnie swoją szczerością muzyczną i w ogóle. Ale tak szczerze, to ja widzę ich powrót za x lat. No błagam, oni są dopiero po 40tce. Gdzie tam do wieku kolesi z Aerosmith, czy Black Sabbath… Może być tak, że jeśli ich solowe projekty nie wypalą, to będą szukać funduszy itp. no i fanów. Bo o ile Valo może być podjarany wizją normalności, to nie wierzę, że długo wysiedzi w domu. Przecież HIM to całe jego życie jest. I zawsze zespół był takim jego „pewnikiem”. Że co by się nie działo i tak potem pojedzie w trasę. Na pewno zawsze będzie tworzyć. Pytanie tylko, czy to mu wystarczy, bo to jednak nie jest typowe przejście na emeryturę, a skok z jednego świata w drugi.
      Już pomijając wszystko, ja im nie wybaczę, dopóki nie dostanę choć jednego, ostatniego ich albumu. Bo jakoś mam wrażenie, że ta ich twórczość nie jest pełna, czegoś mi brakuje, w przeciwieństwie do kwiecistych porównań Valosa o ułożeniu puzzli.

      • Ja właśnie też powiedziałam, że Valo z czegoś musi żyć, a niedawno przecież dom kupił. Chyba że ruszą od technicznej sprawy, jakaś wytwórnia, czy coś. Ale ja sądzę, że wrócą.
        A jak nie… Powiedziałam mojemu chłopkowi, że Valo może poszedł na kurs aktorstwa, żeby kiedyś zagrać w ekranizacji mojej książki 😀

      • Swoją drogą, mi nie chodzi o solowe projekty. Ja chcę ich. Valo mówił, że solo i tak brzmiałby jak HIM, więc po co solo. No właśnie. A solo to niekompletny jest. Ja chcę ich wszystkich. No i Kosmo żeby był! Robi na mnie lepsze wrażenie niż Gas.

      • Pisałam teraz z koleżanką i ona właśnie powiedziała to co myślę i ja. Że w całej tej himowej układance brakuje zakończenia. Brakuje mi właśnie tej płyty, takiej wieńczącej dzieło. Podsumowującej. I ciągle, choć to wciąż świeże, trzyma mnie przekonanie, że oni jeszcze wrócą, albo chociaż pomyślą nad tym. Generalnie kiedyś byłam dobra w przeczuciach. Zobaczymy teraz. A jak nie, to ja pojadę do tych Helsinek, znajdę go i użyję wreszcie zdolności manipulacyjnych i namówię do powrotu, dla tego jednego krążka. (i do odkupienia tej wieży, cobym mogła być księżniczką na wieży)

      • Może będzie krążek… Live z koncertów pożegnalnych? Zamorduję, jeśli tak. Swoją drogą, VV mógłby opublikować w takim razie to, co to on ma jako jedyny jedną kopię, tej najpierwszej rzeczy. Bodajże jest tam piosenka 10-minutowa, którą później mieli niby przerobić na „Sleepwalking”.
        Zastanawiam się też nad jedną z najważniejszych osób w HIMie, ale niewidzialną. Seppo. On ma już swoje lata. Może tutaj coś się stało, a zespół uznał, że bez niego ani rusz. Jeśli tak jest, to ja deklaruje, że mogę zacząć bezpłatne praktyki u ich menadżera, żeby przejąć jego pałeczkę 😀
        Koniec to na pewno nie jest. Inaczej VV nie promowałby tak swojej dziewczyny. Gdyby miał się usunąć w cień, to wolałby zachować prywatność. No, chyba że to jakiś układ.

  3. Jej… Jak to dobrze, że wy mówicie wszystko to, o czym ja myślę…
    Jakoś nie chce mi się dzisiaj dużo mówić i pisać. Ewy coś nie widzę… Może w szoku jest tak wielkim, że milczy.

        • Po prostu zrobiliśmy sobie taką grupową konferencję na FB i tam często gadamy o wielu sprawach 🙂 Są tam osoby które tworzą blog i tak jakoś jak się poznawaliśmy tak się dodawaliśmy do tej konferencji – często robimy tam burze mózgów haha albo robimy z siebie głupków XD

    • RAnitka, dzieki za pamiec. ♥ Troche jestem w szoku, troche smutna i troche tez wsciekla… wybryki Valo popsuly mi kompletnie zamysl na moj potencjalny, realny wywiad z nim. 😀 Jak on mogl! 😀 Zaczynam wszystko od poczatku. No ale tak tez jest dobrze. 😉 Serdecznosci! 🙂

  4. Nie wykluczałbym powrotu HIM po kilku latach. 26 lat to naprawdę kawał czasu i chłopaki mają prawo czuć się zmęczeni sobą, muzyką, fanami…
    Być może po kilku latach powrócą ze „świeżymi umysłami” 😉

    Czas pokaże 🙂

    @Vixen
    Zgadza się, nie narzekam. Czasem trochę pomarudzicie czy zapodacie niezłym spamem ale ogólnie fajne babki z Was 😉
    Nie rozumiem tylko co miało znaczyć to „wie, że nie może”? 😀 😛

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s