Ville i system gwiazd

Cześć HIMstery 🙂

Jako iż mamy ładną pogodę, zapewne większość z was korzysta i spędza czas na świeżym powietrzu 🙂 No ale jeśli macie chwilę wieczorem, to może będziecie zainteresowani kolejnym nadesłanym tekstem, który porusza dość ciekawy temat.

Także bez zbędnego gadania – zapraszam do czytania i dyskusji.

PS. Przypominam także, że jeśli ktoś z was również ma ochotę coś napisać, to zapraszam do kontaktu ze mną:

Catherinenoir666@gmail.com

A już niedługo zaczną się koncerty z pożegnalnej trasy koncertowej więc zasadniczo powinno być więcej informacji o tym, co tam u panów z HIM słychać 😛


Ville i system gwiazd

Być może niektórzy z was zorientowali się już, że nie jestem obiektywna jeśli chodzi o Ville Valo, który niewątpliwie jest fundamentem zespołu HIM. Ale wcale nie zamierzam tego zmieniać, teraz skumulowałam cały ten subiektywizm i napisałam to, co właśnie czytacie.

Pierwszy raz świadomie zetknęłam się z ich twórczością w 2000. Mówię świadomie, ponieważ myślę, że wcześniej słyszałam chociażby „Wicked Game”, ale w ogóle nie kojarzyłam tego utworu z HIM. Jest to zespół, który od 2000 roku towarzyszy mi zawsze, w różnych momentach mojego życia. Jednak osobą Ville jak i innymi członkami grupy zainteresowałam się później, dokładnie nie wiem kiedy, byłam bowiem tak zaabsorbowana swoim pędzącym wówczas życiem, że trudno mi to ubrać w jakieś ramy czasowe. Myślę, że w 2003 byłam już dobrze zorientowana w temacie.

Gdy miałam jakieś 10 czy 12 lat uwielbiałam… Elvisa Presleya. Wówczas źródłem informacji na jego temat były czasopisma i biografie. Wtedy też dowiedziałam się o systemie gwiazd, którego ofiarom był również Król Rock and Rolla.

Opierał się on na promowaniu poszczególnych aktorów i piosenkarzy, budowaniu wokół ich biografii swoistego mitu, a następnie wykorzystywaniu go w celach marketingowych. System gwiazd zapoczątkował Carl Laemmle w 1911 roku, kiedy udało mu się podpisać kontrakt z dotychczasową „dziewczyną” (Florence Lawrence) wytwórni Biograph, który ,by dodać pikanterii całemu zdarzeniu, ogłosił publicznie jej śmierć, a następnie cudowne odrodzenie w jego własnej wytwórni. Fakt ten wywołał ogromne zainteresowanie wśród publiczności i stał się prawdziwym medialnym hitem. Tworzono wokół gwiazd mity, nie mające wiele wspólnego z rzeczywistością historie, a gwiazdy chcąc nie chcąc musiały dostosować się i grać narzuconą im rolę nawet w prywatnym życiu. Powodem takiego stanu rzeczy były oczywiście pieniądze.

Ale co to ma wspólnego z VIlle Valo? Myślę, że wiele. Co prawda nikt go nie uśmiercił dla pieniędzy, ale sądzę, że w pewnym stopniu zbudowano wokół niego mit, a przynajmniej próbowano to zrobić.

Od dłuższego już czasu trwają dyskusje na temat, alkoholizmu frontmana HIM, jego, problemów, które zakończyły się 10 lat temu odwykiem, a później kłopoty na scenie, utrata głosu, gorsza forma, kilka kiepskich występów i w końcu wiadomość z 5 marca. Wszyscy byliśmy zaskoczeni, chociaż wiedzieliśmy od kilku lat, że coś wisi w powietrzu. Wielu z pośród fanów HIM ma żal do Ville, że nie dbał o głos chociaż to właśnie głos był jego największym atutem. Że oddychał dymem papierosowym nawet podczas śpiewania (nie mam pojęcia jak tak można śpiewać mając astmę, ale on potrafił).

Że to nieprofesjonalne tak dalece nie zastanawiać się nad przyszłością swoją i tym samym reszty zespołu, o fanach nie wspomnę. Pojawiły się głosy o „szybkim, scenicznym zestarzeniu się Valo”  Chodzi zapewne o zanik charyzmy, świeżości, przebijającą się rutynę, brak fantazji i lekkości. Co się stało? Przecież jest wielu artystów dużo starszych od Ville Valo, którzy koncertują, nagrywają płyty, mają pomysł na siebie.

No właśnie, bo trzeba mieć jakiś pomysł na siebie. Wiele się zmieniło, Valo już nie jest młodziutkim, ślicznym chłopakiem, który powalał wdziękiem i urodą. Bo jak to właściwie z nim było? Wyjątkowo atrakcyjny zdolny chłopak założył zespół muzyczny z ludźmi dla których tylko muzyka była ważna. Grali w różnych klubach, za darmo, albo za jakieś symboliczne kwoty. Udało im się nagrać płytę. HIM zdobył pewną popularność w Finlandii. Chłopaki może po cichu marzyli o międzynarodowej karierze, ale wówczas chyba żaden z nich nie miał pojęcia, że za chwilę będą grali na wszystkich kontynentach. Młody Ville udzielał pierwszych wywiadów, unikając kontaktu wzrokowego z rozmówcą, nie patrzył w kamerą, chował się, za zasłoną bujnej czupryny, nieśmiały i skromny.

Wszelkie przejawy adoracji ze strony płci przeciwnej zawstydzały go.

 

Z pewnością nie posiadał on cech gwiazdy rocka. Pojawiły się osoby, dzięki którym zespół wypłyną na szersze wody. Jedna z fanek grupy przedstawiła niedawno artykuł w którym czytamy:

„Zespół zawsze miał  wokół siebie wielu doradców z Anglii, Niemiec .. Mimo to Valo zawsze trzymał wszystko we własnych  rękach i pod pełną kontrolą.”

Niestety nie mogę się z tym zgodzić. Weźmy pod uwagę chociażby fakt, że Valo nie mógł oficjalnie mieć dziewczyny (o Susannie pisała LIV)

A produkcja teledysku do „Funeral of Hearts”  w moim przekonaniu obrazuje uległość zespołu wobec ludzi „doświadczonych, znających ten biznes ”.  Muzycy na takim etapie kariery nie mają wiele do powiedzenia, to nie oni rozdają karty, robią to ci, którzy mają pieniądze. A co sobie chłopaki o tym myśleli myśleli to już inna sprawa.

Przecież po sukcesie albumu „Razorblade Romance” nie mieli grosza w kieszeni.

Wielu chciało wypromować zespół, ale nie oszukujmy się, każdy z nich musiał też swoje zarobić. To zmuszało zespół do ulegania różnym pomysłom i wizjom tych ludzi, także Bama Margery. Menadżerowie dyktowali tempo, organizowali wywiady i spotkania. Ville chciał sprostać oczekiwaniom, nawet znalazł złudny sposób jak dodać sobie odwagi, pewności siebie i radzić sobie ze stresem popadając tym samym w nałogi.  W pewnym momencie Valo wynurzył się z życia, które jak sam twierdzi przypominało niekończący się film Davida Lyncha, przystopował z piciem i paleniem, tylko dlaczego stało się to tak późno? Nikt nie widział, że Valo się stacza, czy może nikt nie miał na niego wpływu? A może po prostu wielu ludziom było nie na rękę go zatrzymywać.

Teraz Valo jest dojrzałym mężczyzną, którego życie prywatne nie układało się najlepiej. Historie jego kolejnych związków (już nie ukrywanych przed światem) znają wszyscy fani. Nadal interesujący i przystojny, ale już bardziej w stylu kobiet w moim wieku niż piszczących pod sceną nastolatek. Inni członkowie żenili się, rozwodzili, niektórzy mają dzieci.

Jaki jest powód rozpadu zespołu? Może dowiemy się tego kiedyś, może nie. Myślę, że w pewnym stopniu Ville podzielił los gwiazd, które spaliły się zbyt szybko w drodze na szczyt. On nawet tam dotarł, ale zapłacił za to sporą cenę. Nie, nie przekreślam jego kariery, bo myślę, że jeszcze coś ciekawego nam pokaże, ale myślę też, że HIM mogliby nadal trwać, byli jednak zbyt młodzi i zbyt naiwni gdy zaczynali karierą, łakomy kąsek dla tych, którzy na show biznesie zęby zjedli.

Co będą robili teraz Panowie, czym zajmie się Ville? Czy znajdzie pomysł na siebie? Czekam z niecierpliwością na to co się wydarzy. Pożegnalne tourne grupy ujawni w jakiej formie jest lider i cały zespół. Oczywiście mocno trzymam za nich kciuki cokolwiek postanowią.

Tekst: RAnitka

Take Care Sweethearts And Have A Nice Day!

 

 

 

Reklamy

Jak to z tą Susanną było… Czyli garść spekulacji i plotek …

Hello Sweethearts!

Nie mam dla was nowych, rewelacyjnych wieści poza tym oto zdjęciem, które się rozprzestrzeniło po sieci:

Zatem, skoro cisza trwa, my wracamy do wspomnień i przeszłości w dalszym ciągu podsumowując karierę zespołu, ale i zastanawiając się na osobistym aspektem członków (najczęściej jak wiadomo pana Valo), które także wpływały na twórczość zespołu HIM.

Dzisiaj chciałam wam zaprezentować tekst LIV o Susannie.

Wszyscy znamy historię związku Ville i Jonny -był bardzo medialny a i oni sami nie szczególnie się kryli przed obiektywami kamery bądź aparatu. Potem była Sandra no i teraz Christel… Ale niewielu wie o Susannie, bodajże jego pierwszej miłości, chyba najlepszej inspiracji i muzy oraz być może także największej jego miłości życia.

Ale to on wie tylko on sam…

Zapraszam do czytania!


Jak to z tą Susanną było… czyli garść spekulacji i plotek…

Zanim przejdę do wątku Susanny odwołam się nieco do realiów w jakich wówczas żyli członkowie zespołu HIM.

W roku 1996 byli już dość rozpoznawani w muzycznym światku Helsinek. W noworoczny wieczór grali koncert w klubie Leppako, (o którym często wspominają opowiadając o początkach swojej kariery), gdzie zauważyła ich Silke zwana przez zespół Mutti (pracująca wtedy w wytwórni płytowej w Niemczech), która zakochała się w ich muzyce od pierwszego wysłuchania. Dwa dni później, kiedy Ville Valo wytrzeźwiał po koncercie, spotkała się z nim i zaproponowała współpracę. Od tego czasu ich kariera nabrała tempa. Wydany jesienią 1997r. album „Greatests Lovesongs vol. 666” nie tylko okazał się ogromnym sukcesem w Finlandii, ale również wydarł się na listy przebojów w Niemczech czyniąc z nich najbardziej obiecujący młody zespół rockowo – metalowy.

Mniej więcej w tym czasie w okolicach Valo pojawiła się osoba Susanny, chociaż moment kiedy zostali parą sam Ville określił na 1998r. Patrząc na późniejsze relacje Valo z innym kobietami najprawdopodobniej poznali się na początku 1997r. Niestety nie wiadomo jak do tego doszło, sam Ville ani tym bardziej Susanna nie wypowiedzieli się na ten temat. Jedno jest pewne, od 1998r. kiedy to zostali „oficjalnie” parą, stała się ona jednocześnie najpilniej strzeżoną tajemnicą zespołu oraz managementu. Rzadko widywano ich razem na koncertach, spotkaniach po koncertach czy wywiadach. Nie trzymali się za ręce, nie wychodzili wspólnie do kawiarni, nikt z zespołu nie wspominał o niej. W Finlandii, gdzie jej obecność u boku VV była tajemnicą poliszynela, tego typu mistyfikacja była dość prosta do utrzymywania. Zapewne wynika to z mentalności Finów – ich skrytości, swoistego introwertyzmu czy wreszcie samego poszanowania dla prywatnych spraw innych. Były plotki, jakieś sugestie, ale nikt nie wiedział nic na pewno. Jednak w Niemczech, gdzie cały wizerunek zespołu opierał się na androgenicznym, nieszczęśliwym, spragnionym miłości Valo, jakakolwiek kobieta u jego boku była absolutnie zakazana. Tutaj Susanna częściej była traktowana jako jedna z groupie towarzyszących HIM i wszyscy starali się w ten sposób do niej odnosić. W jedynym wywiadzie, gdzie wspomniano o niej (era promowania „Rozroblade Romance”), dziennikarz musiał obiecać osobom związanym z zespołem, że prawdziwa relacja Valo i Susanny pozostanie nadal tajemnicą. Link do „wywiadu” tutaj, przedostatni akapit: Livejournal

Osoby związane z zespołem twierdziły, że takie podejście jest słuszne, zapewnia im minimum intymności i pozwala zachować ich relacje w sferze prywatnej. Tymczasem złośliwi twierdzili, że osoba Susanny jest mocno problematyczna dla wytwórni i managementu. Ewentualne ujawnienie jej związku z frontmanem HIM przeliczano na konkretne straty, spadek zainteresowania zespołem czy sprzedaży płyt.

 

Tę fotkę można by uznać za ich jedyne wspólne zdjęcie z początków znajomości, gdyby nie to, że jest … podróbką! Jak słusznie zauważyła Ewa, jest to bardzo dobry fotomontaż. Ze względu na deficyt zdjęć Susanny w sieci nie jestem jednak w stanie stwierdzić czy tylko twarz VV została tutaj wstawiona czy dotyczy to również Susanny. (Swoją drogą któż z nas nie zastanawiał się, gdzie podziały się te bicepsy Ville widoczne na owym zdjęciu … 😉 – Liv)

 

 

 

 

Pierwsza była … Susanna?

Jej imię i nazwisko brzmi Susanna Niiranen (ur. 5.11.1976r. w Helsinkach), wzrost ok. 1,73m lub 1,75m, wielbicielka koni (być może związana z hippiką – nie jestem pewna). I na tym w zasadzie można by było zakończyć wypowiedź, albowiem wszelkie pozostałe informacje to niczym niepoparte spekulacje i plotki.

Wiele wskazuje na to, że mogła być pierwszą kochanką Valo. W biografii zespołu „Synnin Viemää(ang. „Gone with the Sin”) VV stwierdza, że pierwszy raz uprawiał seks tak późno, że nie chce o tym mówić, aby nie niszczyć sobie opinii rockmana 😉 Z jednej strony można przyjąć, że jego pierwsze kontakty seksualne miały miejsce z dość przypadkowymi dziewczynami, ale równie dobrze może to świadczyć, że rzeczywiście swój „pierwszy raz” przeżył w dość późnym wieku z Susanną (oboje mieliby wtedy po 21 lat).

Muza …

Jednak jedno nie ulega wątpliwości – była muzą i pierwszą wielką miłością Ville Valo. Wszystko wskazuje na to, że album „Rozorblade Romance” powstał w czasie kiedy VV tworzył szczęśliwy związek z Susanną. Aczkolwiek trzeba tutaj podkreślić, że część materiału na ten krążek powstała wcześniej np. utwory Poison girl czy Right here in my arms. Chociaż Valo nie ukrywał, że nigdy nie byli w stanie wytrzymać ze sobą więcej niż 3 miesiące jednym ciągiem, to wielokrotnie powtarzał, że jest/była jego wielką miłością. Często się kłócili i żarliwie godzili. Po jednym z koncertów (w okolicach drugiej połowy 1998r.) w Niemczech (era „Greatest Lovesongs vol 666”) Ville powrócił do Finlandii bogatszy o nowy tatuaż – „S” wokół sutka – który zadedykował właśnie Susannie. W późniejszych latach wypowiedział się o nim 2 razy. Po raz pierwszy przyznał, że przeraża go popularność zespołu, bo kiedy zrobił prezent dla swojej dziewczyny w postaci pierwszej litery jej imienia wytatuowanej wokół swojego sutka, kilka dni później fani zespołu zaczęli robić sobie takie same tatuaże. Za drugim razem wyjaśnił, że tatuaż wokół sutka został przerobiony na heartagram, ponieważ rozstał się dawno temu z Susanną, a znudziło mu się mówienie, że to od słów „sex” lub „szatan”.

Próba sił …

Półtoraroczna trasa promująca album „Rozorblade Romance” zaowocowała coraz silniejszym napięciem w HIM. W jej trakcie, praktycznie bez żadnych przerw, zespół pisał materiał na album „Deep Shadows and Brilliant Highlights”. W salach prób, podczas nagrywania poszczególnych ścieżek dźwiękowych pojawiało się coraz więcej „doradców” (ludzi z wytwórni czy studia nagrań), którzy chcieli wymusić na członkach HIM realizację swoich wizji. Zespół był wykończony, jego członkowie chcieli odejść. Przemęczony Ville zrobił się nieznośny dla otoczenia, zachowywał się irracjonalnie, dodatkowo był cały czas denerwujący i złośliwy. Jako mistrz ataków słownych, potrafił ranić wszystkich dookoła na tyle mocno, że nawet Mige nie mógł go uspokoić i stwierdził, że nie jest w stanie wytrzymać tego dłużej. Cała sytuacja odbiła się na związku VV i Susanny. Ciągłe awantury (głownie przez telefon), presja podkręcana alkoholem powodowały, że Ville zrobił się nie do zniesienia. Kiedy nieco się uspokajał zaczynał tworzyć teksty i muzykę na album „DSABH”, jako swoiste wyznanie miłości, przeprosiny i zadośćuczynienie. Wystarczy prześledzić tytuły oraz słowa utworów, które znajdują się na wspomnianym albumie, aby poznać bardzo intymny pamiętnik tego co dzieje się w związku Ville i Susanny. Największym prezentem dla niej był niewątpliwie kawałek „Beautiful” – swoisty hymn pochwalny jej urody (mam nadzieję, że chodzi też o tę płynącą ze środka 😉 – Liv), w którym Valo zawarł głębię swojego uczucia. Piosenka ta była też swoistą kością niezgody między zespołem, a wytwórnią. Ci drudzy nie chcieli, aby znalazła się ona na płycie (oficjalnie jako zbyt sentymentalna), z kolei Ville był gotów przeforsować za wszelką cenę album w takiej postaci, jaką ostatecznie wydano. W 2000r. scenę rockową Europy obiegła także informacja o rzekomej próbie samobójczej VV. Prawda przedstawiała się nieco inaczej. Stres powodował, że pod wpływem alkoholu, Valo zachowywał się coraz dziwniej, tym razem postanowił uwolnić się od lęku wysokości … spacerując po balustradzie jednego z niemieckich hoteli. W ostatniej chwili uratował go Linde. Plotka jednak się rozeszła. Rodzice i dziewczyna Valo byli zszokowani, przebywając w Helsinkach mogli się tylko domyślać, co tak naprawdę zaszło.

Po tej sytuacji klawiszowiec, Zoltan Pluto, nie wytrzymał presji ciążącej na zespole. Zaczęły się eksperymenty z narkotykami i innymi używkami. Ostatni koncert z nim jako członkiem HIM zagrał 31.12.2000r., po czym wysłano go na odwyk. Wtedy już było wiadome, że zespół potrzebuje nowego klawiszowca. W miejsce Jussi’ego do HIM dołączył Emerson Burton, głos rozsądku. Kilka miesięcy później zespół wydał swój 3 – ci album. Wszystko działo się bardzo szybko, pod niesamowitą presją wytwórni płytowej. Wtedy doszło do pierwszego poważnego kryzysu i rozstania Susanny z Ville. Plotki mówią, że miała dość ciągłej niepewności związanej z trybem życia prowadzonym przez Valo. Na skutek wyczerpania psychicznego członków zespołu trasa promująca 3 – ci krążek musiała zostać odwołana. Sam Valo opisał to w następujący sposób: “Nie zmieniam się zbyt często, to dzieje się automatycznie – w naturalny sposób. Pod koniec 2001r. moja dziewczyna Susanna rzuciła mnie. Pogrążyłem się w najczarniejszej dziurze mojego życia, przez co nawet odwołałem trasę [koncertową]. Ale ból mnie oczyścił. Stałem się inną osobą.

Synnin Viemää i festiwal M’era Luna

 

Chociaż należy tutaj podkreślić, że nie rozstali się definitywnie. W 2002r. ukazała się biografia zespołu pt. „Synnin Viemää”, gdzie znajduje się kilka zdjęć z Susanną. Sam Ville nie chciał pozwolić Susannie odejść, chociaż uczucia powoli bledły. A może stwierdził, że przyjaźń to nie to co jego interesuje w tej relacji i zaczął powoli odpuszczać. Spotykali się jeszcze do wiosny 2003r., a Susanna była obecna w trakcie trasy promującej album „Love Metal” m.in. na festiwalu M’era Luna. Jednej z natrętnych fanek udało się nawet nagrać spotkanie VV i Susanny po występie na jednym z festiwali. (filmik poniżej) Zapytany o to Ville:

 

Czy to prawda, że piosenki z [płyty] Love Metal są pełne gniewu i wściekłości, ponieważ byłeś zły na swoją ex – dziewczynę, kiedy je pisałeś?

Susanna jest częścią mojej wielkiej miłości! Nigdy nie byłem prawdziwie zły na nią, ponieważ mnie rzuciła. Teraz próbujemy ustabilizować naszą relację. Mam nadzieję ją odzyskać! Byliśmy razem przez 5 lat – chociaż nigdy nie byliśmy w stanie wytrzymać razem dłużej niż 3 miesiące. A to ciężkie brzmienie jest rezultatem naszej pracy, nie wyrazem moich uczuć.

(przewińcie do 5 minuty)

Jak widzicie planował ją odzyskać, czego nigdy później już nie powiedział o żadnej ze swoich kobiet. Niestety jego starania nie zostały docenione. Moim zdaniem utwory z płyty „Love Metal” są jednak wyrazem natłoku uczuć jakie kotłowały się w Valo. Począwszy od resztek uczucia do Susanny, poprzez gniew, że nie docenia jego starań, a na pogodzeniu się ze stanem faktycznym i definitywnym rozstaniu kończąc. Kilka miesięcy później, w okolicach września 2003r. zaczął spotykać się już oficjalnie z Jonną.

Co dalej z Susanną?

W zasadzie nie można powiedzieć, że nagle słuch o niej zaginął, albowiem nie była w żaden sposób medialna, a jej osoba została mocno zmarginalizowana przez wytwórnię. Obecne źródła wskazują, że ma się całkiem nieźle. Ma męża oraz dziecko i mieszka w Valkeakoski (miasteczku niedaleko Tampere). Nie słucha HIM, a przynajmniej nie ma takiej opcji zaznaczonej na swoim profilu FB, aczkolwiek jej gust muzyczny zdecydowanie pokrywa się z często wspominanymi przez Ville inspiracjami muzycznymi 😉 Moim skromnym zdaniem niewiele się zmieniła. Chociaż wcześniej była piękną dziewczyną, obecnie jest piękną kobietą. Jej zachowanie zarówno wcześniejsze jak i obecne wskazuje też na swoistą klasę. I mimo wszystko nadal uważam, że była jedyną wielką miłością Valo, a pozostałe jego partnerki były tylko substytutami.

Tekst: Liv


Take Care Sweethearts And Have A Nice Day!

Out Of Control – Co może stworzyć architekt wnętrz i dwóch weterynarzy :)

Hello Sweethearts!

Miło znowu być w domu… 🙂

Dwa dni temu przyleciałam do Polski na wakacje a tu okazuję się, że ktoś widział Ville Valo w Londynie jak pomykał na rowerze z Christel 😀

Cóż, dobrze wiedzieć, że dbają o kondycję, bo przecież obydwoje mają taaaakie boczki, które muszą zrzucić XD Grubasy jedne 😛

Powoli zbliżają się koncerty z pożegnalnej trasy koncertowej i czeka nas wiele relacji, ale do tego czasu mam w zanadrzu parę innych fajnych artykułów, którymi się będę z wami stopniowo dzielić 🙂

Dzisiaj za to, na łamach bloga mamy debiut 🙂

Nasza Ola, na moją prośbę przeprowadziła wywiad z polskim zespołem Setheist. Zespół ten wypłynął gdzieś podczas naszej rozmowy i byłam zdziwiona, że jest to nasz rodzimy produkt, bo angielszczyzna wokalistki jest na bardzo dobrym poziomie a dlaczego, przekonacie się po przeczytaniu tekstu 😉

Prezentuję wam dzisiaj zatem mocne brzmienie i kobiecy wokal dla odmiany po ciągle męskich frontmanach. Sprawdźcie sami 🙂

Podziękowania dla Oli, która jak już wspomniałam debiutuje tym artykułem na blogu, oraz dla zespołu Setheist, a w szczególności pani Maksyminy Kuzianik za poświęcony nam czas.


SETHEIST

Witaj Maksymina. Na początku opowiedz proszę o składzie zespołu.

Hej 🙂 W Setheist oprócz mnie gra dwóch gitarzystów – Kieł i Longu, perkusista Długi i basista Konrad. Poza nimi istotną częścią składu jest nasz menadżer Szpaku i techniczny Kroczek.

Jak się poznaliście?

Prywatnie ja i Kiełson jesteśmy parą, więc było to naturalne, że zapoznał mnie z resztą zespołu. Chłopcy akurat szukali wokalisty – chociaż chyba przez całe istnienie zespołu mieli problem żeby znaleźć kogoś dobrego na dłużej – i pewnego dnia pod wpływem impulsu postanowiłam nagrać im jakiś numer i pokazać. Wstydziłam się straszliwie, ale chłopakom przypadło to do gustu i postanowili dać mi szansę. Żadna ze stron nie była pewna czy to wypali, ale po jakimś czasie okazało się, że nasza mieszanka, chociaż czasem bardzo wybuchowa, ma w sobie coś wyjątkowego.

Skąd jesteście?

Z Lublina – Setheist tam został założony, tam też mamy nasze centrum dowodzenia – salę prób. Nie każdy z nas jest rodowitym lubelakiem, ale każdego z nas wiążą z tym miastem szczególne więzi.

Dlaczego właśnie taka nazwa – SETHEIST?

Wcześniej zespół nazywał się SETH, jednak kiedy ja do niego dołączyłam nie był to już ten sam SETH, więc jako symbol zmian postanowiliśmy poszukać nowej nazwy. Chcieliśmy jednak, żeby w pewien sposób nawiązywała do starej, która symbolizuje przecież wiele lat wspólnego grania chłopaków. Spośród wielu propozycji wybraliśmy właśnie SETHEIST.

Zespół powstał w 2007 roku, ale Ty dołączyłaś do niego później. Jak dogadujesz się z chłopakami?

Moim zdaniem dogadujemy się bardzo dobrze. Słyszałam opinie od osób „z zewnątrz” że w naszym zespole panuje specyficzna, rodzinna atmosfera, i zgadzam się z tym. Wiesz, mamy swoje momenty sajgonu. Jestem jedyną kobietą w zespole, na dodatek sporo młodszą od reszty, więc mamy jakieś punkty zapalne, natomiast wszystko to blednie, kiedy przypominamy sobie po co właściwie gramy razem i jakie mamy cele. Czasem pod nosem ciskam w ich stronę różne plugastwa oraz klątwy, ale szczerze? Nie wyobrażam sobie żeby któregoś z nich mogło zabraknąć.

Wiem, że Ty, Maksi odpowiadasz za teksty zespołu. Skąd czerpiesz inspiracje do ich tworzenia?

Czasami przychodzą mi do głowy różne dziwne rzeczy, więc siadam i zapisuję pojedyncze myśli, ewentualnie szkicuję sobie jakiś obraz, który akurat wyświetla mi się w głowie. Inspirują mnie również filmy, dzieła sztuki, różne wydarzenia i postacie historyczne.

O czym traktują Wasze teksty? Masz jakiś swój ulubiony?

Teksty na nadchodzącym albumie „They” poruszają tematykę teorii spiskowych, a bliżej – teorii NWO Nowego Porządku Świata. Jednak pisząc teksty staram się, aby były wielowymiarowe, niejednoznaczne. Ważne jest dla mnie, aby przekazać innym swoje myśli i idee, ale jeszcze ważniejsze jest pozwolenie odbiorcy na swoją własną interpretację, swoje własne odczuwanie. Ciężko mi wskazać ulubiony, ale chyba byłby to ‚The Other Side’ oraz ’33.’ napisany na spółkę z Longiem.

Czy piszecie tylko w języku angielskim?

Kiedyś, jeszcze za czasów SETH poprzedni wokaliści śpiewali czasem po polsku, ale wraz z moim dołączeniem zdecydowaliśmy się na angielski. Tutaj muszę zwrócić uwagę na chyba najistotniejszy w tej materii fakt – nie zaśpiewałabym ani wersa po angielsku, gdyby nie Długi. Długi jest anglistą i koryguje moje „mężczyzna pies lizać jego noga” oraz stara się zapanować nad moim akcentem (czasem z miernym skutkiem, ale to tylko i wyłącznie moje niedbalstwo). Nasz język ojczysty jest piękny, ale jednocześnie bardzo trudny i wydaje mi się, że ciężko byłoby mi napisać naprawdę dobry tekst

A kto komponuje muzykę?

Zwykle jest tak, ze Longo przynosi jakiś zarys utworu, nad którym chłopaki pracują wspólnie, potem ja dostaję gotowe partie instrumentalne i robię do tego linie wokalne.

Kto ma decydujące zdanie? Czy może panuje u Was demokracja?

Zwykle panuje demokracja, ale w pewnych dziedzinach jedne osoby mają większy wpływ na decyzyjność niż reszta.

Jak określiłabyś rodzaj muzyki, którą gracie?

To jest bardzo ciężkie pytanie. Każda osoba, którą zapytam o to samo odpowiada z reguły, że nie wie, bo nikt tak nie gra. Więc skąd ja mam wiedzieć 😉 Na pewno jest to metal, ktoś kiedyś powiedział, że jest to metal nowoczesny i awangardowy, i bardzo podoba mi się to określenie.

Maksi, Ty skończyłaś architekturę wnętrz, a dwóch Twoich kolegów z zespołu to lekarze weterynarii. Moje pytanie zatem brzmi: czy pracujecie w swoich ,,wyuczonych’’ zawodach? Ciekawi mnie to, gdyż wiele zespołów ma, zwłaszcza na początku, trudności, gdy chcą się poświęcić tylko twórczości.

Zwłaszcza w naszym kraju 😉 Jeden ze znajomych muzyków, którego niezwykle cenię, powiedział kiedyś, że granie metalu to bardzo drogie hobby i podpisuję się pod tym obiema rękami. W tym momencie chyba nie ma szans, aby każdy z nas rzucił pracę i zajął się tworzeniem, mimo, że bardzo byśmy tego chcieli. Musimy pracować, aby stać nas było na rozwój zespołu. Niestety, ale dzisiaj samo kupno instrumentu nie wystarcza. Robienie wszystkiego po kosztach, „własnym sumptem” często ma odzwierciedlenie w marnej jakości. Jako Setheist przyjęliśmy sobie pewne standardy i bardzo mocno staramy się ich trzymać. Wychodzę z założenia, że produkt może się podobać lub nie, ale sposób jego podania nie powinien budzić wątpliwości. Dlatego też „po godzinach” każdy z nas normalnie pracuje. Ja akurat na co dzień nie zajmuję się architekturą, ale oddaję się mojej drugiej pasji – tatuowaniu.

Twoją idolką jest Floor Jansen (obecna wokalistka Nightwish). Czy mogłabyś powiedzieć o tym coś bliżej?

Uwielbiam Slayera i z zasady nigdy nie przespałabym się z żadnym Sabatonem 😉 a mówiąc serio Floor jest dla mnie wzorem jeśli chodzi o technikę śpiewu, według mnie jest jedną z najlepszych metalowych wokalistek.

Maksi, jak długo śpiewasz w ogóle? Czy uczęszczałaś do szkoły muzycznej?

Można powiedzieć że śpiewam od zawsze – muzykę mam w genach po ojcu który jest muzykiem. Nigdy nie chodziłam do szkoły muzycznej, ale odkąd śpiewam w Setheist mam swoją nauczycielkę śpiewu, dzięki czemu mogę ciągle polepszać swoją technikę i poszerzać możliwości wokalne.

Jak dotąd nagraliście EP pt.,, The Flash Of Creation’’. Która piosenka z tego minialbumu jest szczególnie dla Ciebie ważna?

Dwie – tytułowa ‚The Flash Of Creation’ oraz ‚Autumn Leaves’. ‚The Flash…’ jest jednym z moich ulubionych numerów w ogóle, a ‚Autumn…’ ma niesamowity klimat.

Czy możesz powiedzieć coś więcej o Waszej nadchodzącej płycie?

Nasz debiutancki długograj nazywa się THEY i znajdzie się na nim dziewięć premierowych, autorskich numerów. Rejestracja ścieżek nastąpiła w podwarszawskim HZ Studio, natomiast za mix i mastering odpowiedzialny jest -tak samo jak w przypadku naszej EP – Tomasz ‚ZED’ Zalewski. Płyta utrzymana jest w klimacie… setheistowym 😉 Ten album jest dla mnie szczególnie ważny również z tego względu, że zaprojektowałam, a ściślej namalowałam okładkę.

Jakie macie plany koncertowe? Może jakiś festiwal latem?

Jakiś czas temu dowiedzieliśmy się że powalczymy w tegorocznych eliminacjach do Przystanku Woodstock, więc tak, mamy nadzieję na jakiś festiwal latem 🙂 Mimo wszystko priorytetem dla nas jest nasza pierwsza długa płyta. Po dopieszczeniu wszystkich najmniejszych szczegółów na pewno będziemy ją promować na koncertach

Czy myślicie o podboju Europy czy na razie wystarczy Wam cały kraj 🙂 ? Jakie macie plany na przyszłość?

Chyba każdy, kto ma swój zespół marzy o tym, aby osiągnąć sukces nie tylko u siebie w kraju, ale też i poza jego granicami. Póki co naszym priorytetem jest wydanie i promocja naszego pierwszego długograja. Zobaczymy co przyniesie los 🙂

Jesteśmy świeżo po ogłoszeniu wiadomości o rozpadzie zespołu HIM. Jako, że to jest strona fanów tej grupy pragnę Cię zapytać co sądzisz o decyzji Finów. Co w ogóle sądzisz o tym zespole.

Chyba nie ma osoby, która nie znałaby piosenki ‚Join Me In Death’. Można ich lubić bądź nie, ale jednego nie można im odmówić – HIM osiągnęli ogromny międzynarodowy sukces. Po tylu latach grania zespół staje się tak naprawdę twoją pracą, i przejście na „emeryturę” jest chyba czymś oczywistym. Świadoma decyzja o zakończeniu działalności zespołu jest moim zdaniem o wiele lepszym rozwiązaniem niż granie do oporu, do momentu,w którym stajesz się parodią samego siebie.

Dziękuję za cierpliwość oraz wyrozumiałość, gdyż to jest mój pierwszy wywiad w życiu. Życzę Wam samych sukcesów:)

Dziękuję również, było mi naprawdę miło 🙂 Pozdrawiam i zachęcam do śledzenia poczynań Setheist.

————————————————————————-

08.05 to oficjalna data publikacji online wszystkich utworów z debiutanckiej płyty Setheist pt. „THEY”. Zapraszamy do słuchania.

SETHEIST.PL

SETHEIST FACEBOOK


I jak się wam podoba?

Ja na pewno, jeśli będę mogła ich zobaczyć na żywo, to skorzystam z okazji i nie omieszkam podzielić się swoją opinią w notatce uzupełniającej ten wywiad.

Dziękujemy Oli jeszcze raz,  dobra robota 🙂

Przypominam także: każdy kto chce, może napisać o swoim ulubionym artyście, który jego zdaniem jest wart szerszej uwagi oraz polecenia do posłuchania innym ludziom odwiedzającym bloga. Swoje teksty i propozycje nadsyłajcie na Catherinenoir666@gmail.com. Forma tekstu dowolna po prostu „Out Of Control”.

Take Care Sweethearts And Have A Nice Day!