ROZPOCZĘŁO SIĘ „FAREWELL TOUR” – emocje, latające majtki i kaszkiet :)

Hello Sweethearts!

Na samym początku przepraszam was HIMstery za opóźnienie z tą notką ale musicie wiedzieć, że nie stalkujemy zespołu codziennie i nie żyjemy ich życiem 😀 Mamy własne obowiązki i własne życie, także prosimy o wyrozumiałość 😀

Ale już lecimy z tematem hehe

Jednak zanim to nastąpi, to od razu się wytłumaczę, że cokolwiek się będzie działo w obozie HIM, nie będę w stanie przez cały tydzień was poinformować bo będę w…. HELSINKACH XD

Tak, moi drodzy – wybieram się na kilkudniowy wypad do stolicy HIMowej – zacierajcie rączki, będzie fajna relacja 😀

(choć w sumie się przyznam, że wolałabym lecieć na jakąś Ibizę czy tam Majorke – jestem ciepłolubna 🙂 No ale Mel – nasz korektorka i Ola – wywiadzistka 🙂 doprowadziły do tego, że kupiłam ten cholerny bilet no i co… Muszę lecieć 😀 )

A teraz Povalonki i Povaleni- cała ekipo Povalonej HIMowej grupy – zapraszam do przeczytania relacji naszej wysłanniczki, która wybrała się do Barcelony na pierwszy koncert z pożegnalnej trasy HIM.

Do tej pory panowie zagrali cztery pożegnalne koncerty: 3 w Hiszpani i 1 w Portugali (był tam też ktoś z was?)

Następny będzie koncert na festiwalu TUSKA, więc panowie powinni być „razem z nami” w tym samym czasie w Finlandii 😀 Kto wie, może uda nam się wpaść na ValoMendę 😛

No ale teraz zróbcie kawusię i poczytajcie co ma do powiedzenia RAnitka, która była na pierwszym koncercie HIM.


Już chwilę po koncercie każdy mógł obejrzeć dziesiątki zdjęć i filmów nagranych przez fanów. Pojawiało się też mnóstwo relacji i opinii, w związku z tym myślę, że nie powiem wam niczego o czym byście nie wiedzieli. Postaram się jednak przedstawić moje spostrzeżenia i wrażenia z tego wieczoru.

Barcelona, 14 czerwca gorące popołudnie, godzina 18.30 przed klubem Razzmatazz już jest sporo ludzi. Siedzą pod ścianą wokół klubu.

Obok Razzmatazz jest hotel, w którym na czas koncertu zameldował się zespół. Rozpiętość wiekowa fanów czekających na koncert spora, większość, jak na moje oko nie pamięta początków zespołu, oczywiście łatwo dostrzec przewagę płci pięknej. Wiele dziewcząt przywdziało wampirzaste ciuszki, mocny makijaż.

Stanęliśmy na końcu długiej kolejki i tam spotkaliśmy Sandrę i Krzyśka. Krzysiek podobnie jak  Tymoteusz (dla niezorientowanych – mój mąż) przyjechał tu z Sandrą – wielką fanką HIM głównie dla towarzystwa. Sandra, studentka fotografii z Londynu, ma na prawym przedramieniu tatuaż Ville i jeszcze parę innych, które nie umknęły mojej uwadze, gdyż sama się noszę z zamiarem zrobienia sobie tatuażu. Sandra miała kilkakrotnie sposobność rozmawiania z członkami HIM, ma wiele zdjęć z tych spotkań.

Już po 10 minutach rozmowy umówiliśmy się z nowo poznanymi ludźmi na piwo po koncercie ( na marginesie dodam, że był to świetny wieczór, który zakończył się około 5 rano 😀 ).

Mimo moich obaw udało mi się stanąć blisko sceny, na tyle blisko, że wyraźnie widziałam palce Linde przemykające po strunach gitary. Ale na początku oczywiście był support.

Zespół o nazwie Romantica został entuzjastycznie przyjęty przez publiczność. Śpiewali po hiszpańsku więc nie miałam pojęcia o czym, ale utwory były melodyjne. Później dowiedziałam się, że podobnie jak HIM, śpiewają głównie o miłości. To było naprawdę dobre granie, mnóstwo energii, wszyscy byli podekscytowani i śpiewali razem z zespołem. Pomyślałam, że to niesamowite, jeśli support tak rozkręcił publiczność, to co będzie dalej?

Romantica schodzi ze sceny, teraz kilku mężczyzn żwawo porusza się po  niej, przygotowując instrumenty i nagłośnienie dla gwiazd wieczoru.

Czekam niecierpliwie, wreszcie jest!

Pisk, wszystkie ręce w górze, szał. Zaczęli od „Buried Alive by Love”. Publiczność śpiewa razem z Ville.

Publiczność cały czas śpiewa kolejne utwory, Ville jest wyraźnie zadowolony z tego co widzi i słyszy.  Przy „Bleed Well” Valo nieco się pogubił, prawdopodobnie zapomniał tekstu?

 

Uśmiechnął się jednak uroczo, co spodobało się fanom. Osobiście nie mam nic przeciwko małym potknięciom na koncertach, przecież muzycy to też ludzie, a występ na żywo to nie nagranie studyjne.  Niestety  przy „It’s All Tears” musiałam przyznać, że Ville nie daje rady, miał problem z ustawieniem głosu, a utwór ten jest trudny wokalnie. Powiem szczerze, że na długo przed tym koncertem zastanawiałam się czy Ville zdecyduje się wykonać  „It’s All Tears”, uważałam, że powinien z tego utworu zrezygnować.

Mimo to, publiczność zdaje się nie dostrzegać wokalnych niedociągnięć (delikatnie to ujęłam). Podczas wykonywania utworu „Wicked Game” zrobiło się zabawnie, gdy jakaś dziewczyna rzuciła majtki na scenę.

Ville rozbawiony podniósł je, włożył do tylnej kieszeni spodni, a po chwili rzucił w kierunku dziewczyny swój ręcznik – w tym momencie rozległ się pisk, a ja zastanawiałam się co one tam teraz z tym ręcznikiem zrobią? Bo na 100%  z dziesięć kobiet go przechwyciło 😀 Na tym historia majtek się nie kończy, bo w pewnej chwili Valo podaje je Mige, a ten…je wącha, Ville śmiejąc się, gestem daje do zrozumienia, że basista jest pokręcony.

Niestety, co do wykonania „Wicked Game” również  miałam wrażenie, że Valo śpiewa momentami zbyt wysoko, w tonacji, która nie pasuje do tego . Potem HIM zagrali kolejne utwory z listy, aż nastąpił TEN moment – „The Funeral of Hearts”. Stałam teraz  niemal bez ruchu, wokół mnie dziewczyny piszczały, śpiewały machały rękami, a ja pomyślałam „Ville to już musi być ostatnia piosenka, musicie już kończyć” Było dziwnie, głos Valo brzmiał niemal groteskowo, jakby właśnie nawdychał się helu, przypomniała mi się kreskówka Chip i Dale. Nie mówię tego przez złośliwość, naprawdę właśnie to przyszło mi do głowy. Poczułam ulgę, gdy okazało się, że to był ostatni kawałek z listy.

Oczywiście publiczność domagała się więcej,  zespół zagrał jeszcze „Rebel Yell” i „When Love and Death Embrace”. Na szczęście zabrzmiały one lepiej niż „The Funeral of Hearts”. Później Ville szybko zszedł ze sceny nie czekając na wybrzmienie ostatnich dźwięków „When Love and Death Embrace” i już się nie pojawił. Wyglądało na to, że nie pożegna się z publicznością. Linde rzucił kostkę w tłum, Jukka zrobił to samo z pałkami, rzucił ich kilka, jedna przeleciał mi nad głową, mój mąż próbował wręcz heroicznie ją złapać 🙂 na szczęście nie udało mu się. Mówię na szczęście, bo w rezultacie pałeczkę złapało chyba z pięć osób :). Nie wiem czy doszli do porozumienia kto powinien ją zabrać. Panowie pomachali fanom, ale Ville już się nie pojawił.

Po koncercie rozmawialiśmy jeszcze z pewnym Finem po polsku, powiedział, że obecnie w Helsinkach jest jakieś 15 stopni, ale kogo to teraz interesuje 😀 (Mnie interesuje i to bardzo 😀 – przyp. C.N.), a później zgodnie z wcześniejszą umową poszliśmy z Sandra i Krzyśkiem na piwo. Po północy zespół zbierał się do drogi, chciałam jeszcze zrobić zdjęcie panom, ale tak szybko czmychnęli do autobusu podstawionego pod wyjście klubu, że nawet nie zdążyłam ich zobaczyć zza pleców wyższych ode mnie gapiów.

Jaki był ten koncert? Ekscytujący, sentymentalny, ciekawy, momentami zabawny, niepokojący, wiele wyjaśniający. Dokładnie w tej kolejności. Nie mogę powiedzieć, że czuję się zawiedziona częściową niedyspozycją wokalisty, bo spodziewałam się trudnych momentów, jest mi jednak trochę smutno, bo zrozumiałam powody decyzji zespołu HIM. Z drugiej strony dostrzegłam dobrą energię miedzi panami, miałam wrażenie, że ten koncert i śpiewanie nadal sprawia Ville  radość. Bardzo dużo się uśmiechał, flirtował z publicznością spojrzeniem (tak jak On to potrafi) czasami wydalało się, że patrzy właśnie na ciebie. Dostrzegał i odwzajemniał miłe gesty ze strony fanów. Nie mogłam oprzeć się wrażeniu , że to się jakoś kupy nie trzyma, jakby ktoś umierał za wcześnie,  a ma jeszcze sporo do zrobienia na tym świecie.

Jest jeszcze jedna ważna rzecz, o której celowo mówię na końcu by nikomu to nie umknęło. LINDE, był fenomenalny, grał doskonale, jest w znakomitej formie, czułam się zaszczycona, że mogłam przez cały koncert byś tak blisko, obserwować go i słuchać.

Niezależnie od wszystkiego, z wielką radością wybieram się na koncert w listopadzie i mam nadzieję, że jeszcze nie raz będę miała przyjemność zobaczyć i posłuchać każdego z panów, może w innej odsłonie.

Tekst: RAnitka


I co sądzicie?

Ja wam powiem, że ostatnio udało mi się spotkać z kilkoma HIMsterami (pozdrawiam Robaczki 🙂 ) i powiedziałam im to samo, co powiem wam teraz:

Uważam, że lepiej iż zespół kończy teraz karierę, schodząc ze sceny zanim będzie za późno i zanim pozostawiliby tylko niesmak ciągnięcia wszystkiego na siłę, kiedy nawet Ville już własnego głosu nie potrafi udźwignąć XD Jak to się mówi – trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść….

PS. Ale ode mnie i tak by dostał trampkiem w ryj – ostatnia trasa, ostatnie koncerty – wyjdź chłopie do ludzi, pouśmiechaj się, pożegnaj się jak należy, strzel parę fotek… W końcu kto był przy tobie tyle lat….

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Jeśli ktoś z was będzie na jakimś koncercie i chciałby przygotować relacje dla czytelników bloga, zapraszam do kontaktu ze mną:  CatherineNoir666@gmail.com

Take Care Sweethearts And Have A Nice Day!

Reklamy

40 thoughts on “ROZPOCZĘŁO SIĘ „FAREWELL TOUR” – emocje, latające majtki i kaszkiet :)

  1. Przyłączę się do wszystkich, nieco późno,ale zawsze lepiej niż wcale 😉 Świetna relacja! Ukłony również dla męża za cierpliwość i nagrywanie filmików – teraz czekam z niecierpliwością,aż je obrobisz i pochwalisz się nam tutaj 😀

    @ Vixen
    Czytałam tłumaczenie, od Twojej koleżanki, tego opisu po koncercie w Madrycie. Może warto je wrzucić też tutaj,żeby każdy mógł skomentować? Albo może @ Katrina chciałaby zrobić krótki wstęp do kolejnej notki o koncercie w Madrycie właśnie z tym tłumaczeniem? Ot tylko taka mała, luźna sugestia 😉

    I tak na koniec powiem od siebie,że są tylko dwie drogi, które prowadzą do koncertu w PL. Albo koncert będzie już tak wymęczony, Valo będzie rzęził, a fani będą już tak zdenerwowani,że wyjdzie kaszanka. Dojdzie do burd ulicznych, jak na pochodzie KOD’u, a Katrina teleportuje się z gigantycznym trampkiem wielkości słonia,żeby czynić swoją powinność 😉 😀 Albo nagle los się odmieni i głos Valosa będzie już w takim stanie,że jednak koncert akustyczny stanie się realną szansą 😀 Czego sobie i Wam życzę 😉

      • Hmm no ja nie wiem czy chcesz to wiedzieć ale…. Streszczenie artykułu o koncercie HIM w Hiszpanii –> W pierwszej części pisze, że koncerty HIM nigdy jakimś wielkim wyczynem nie były i że pierwsza cześć koncertu była okropna, a właściwie najgorsza jaką widział/a w przeciagu 3 lat haha I że koncerty HIM jedyną zasługę mają za to, że bardzo długo trwają hahha No i ogółem że było bardzo dużo błędów technicznych, potem się rozpisuje o supporcie, że dali dobry koncert, że piosenki były znane i takie tam… Następnie mówi, że HIM ogłosił rozpad grupy i że możliwe że to kolejne pożegnanie, ale biorac pod uwagę że w ciagu tych 2 godzin zaśpiewał piosenki ze wszystkich płyt, więc to może świadczyć, że tym razem jednak rozpadają się na serio. Dalej pisze, że dźwięk był okropny do tego stopnia, że czasami nie dało się rozróżnić piosenek. Wspomina, że ludzie znali wszystkie teksty piosenek i że ich śpiew kontrastowal z Valo, bo momentami fałszował haha I że nie dawal rady wyciągnąć takich samych nut jak na piosenkach i że czasami się zastanawiał/a czy to ten sam artysta. Wymienia parę piosenek, pisze np. że zaśpiewał „Rip out the wings of the butterfly” i „the sacrament” które zasługują być zaśpiewane na maksa albo że nie dało się rozpoznać „gone with the sin” albo „stigmata diaboli”. Potem że z wersją Chirsa Isaaka dźwięk się polepszył i że wreszcie było tak jak powinno, no i że nawet głos Valo się polepszył i że udowodnił to śpiewając „killing loneliness” i „poison girl”. Mówi też, że Valo nie był za bardzo rozrzutny i że nawet jak mu rzucili koszulkę to jej nie podniósł. Potem, że zaśpiewał „funeral of hearts” i że po tej piosence można było wyczuć, że ma jeszcze parę w zanadrzu, że dał radę z „rebel yell” i że po niej zaśpiewał spokojną „when love and death embrace”, że nie zaśpiewał „pretending” a myślał/a że zaśpiewają ją na sam koniec. Potem mówi, że na sam koniec Valo był pierwszy, który sobie poszedl bez pożegnania się praktycznie, i że Kosmo został, żeby zrobić sobie zdjęcie. I podsumowując mówi, że to był jej/jego pierwszy raz na koncercie HIM i że się zawiódł/zawiodła i że głównie Valo nie ma się nic do głosu z płyt,
        no i że jednak podziwia ich za to, że grają aż 2h i grają praktycznie wszystkie piosenki.”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s