ROZPOCZĘŁO SIĘ „FAREWELL TOUR” – emocje, latające majtki i kaszkiet :)

Hello Sweethearts!

Na samym początku przepraszam was HIMstery za opóźnienie z tą notką ale musicie wiedzieć, że nie stalkujemy zespołu codziennie i nie żyjemy ich życiem 😀 Mamy własne obowiązki i własne życie, także prosimy o wyrozumiałość 😀

Ale już lecimy z tematem hehe

Jednak zanim to nastąpi, to od razu się wytłumaczę, że cokolwiek się będzie działo w obozie HIM, nie będę w stanie przez cały tydzień was poinformować bo będę w…. HELSINKACH XD

Tak, moi drodzy – wybieram się na kilkudniowy wypad do stolicy HIMowej – zacierajcie rączki, będzie fajna relacja 😀

(choć w sumie się przyznam, że wolałabym lecieć na jakąś Ibizę czy tam Majorke – jestem ciepłolubna 🙂 No ale Mel – nasz korektorka i Ola – wywiadzistka 🙂 doprowadziły do tego, że kupiłam ten cholerny bilet no i co… Muszę lecieć 😀 )

A teraz Povalonki i Povaleni- cała ekipo Povalonej HIMowej grupy – zapraszam do przeczytania relacji naszej wysłanniczki, która wybrała się do Barcelony na pierwszy koncert z pożegnalnej trasy HIM.

Do tej pory panowie zagrali cztery pożegnalne koncerty: 3 w Hiszpani i 1 w Portugali (był tam też ktoś z was?)

Następny będzie koncert na festiwalu TUSKA, więc panowie powinni być „razem z nami” w tym samym czasie w Finlandii 😀 Kto wie, może uda nam się wpaść na ValoMendę 😛

No ale teraz zróbcie kawusię i poczytajcie co ma do powiedzenia RAnitka, która była na pierwszym koncercie HIM.


Już chwilę po koncercie każdy mógł obejrzeć dziesiątki zdjęć i filmów nagranych przez fanów. Pojawiało się też mnóstwo relacji i opinii, w związku z tym myślę, że nie powiem wam niczego o czym byście nie wiedzieli. Postaram się jednak przedstawić moje spostrzeżenia i wrażenia z tego wieczoru.

Barcelona, 14 czerwca gorące popołudnie, godzina 18.30 przed klubem Razzmatazz już jest sporo ludzi. Siedzą pod ścianą wokół klubu.

Obok Razzmatazz jest hotel, w którym na czas koncertu zameldował się zespół. Rozpiętość wiekowa fanów czekających na koncert spora, większość, jak na moje oko nie pamięta początków zespołu, oczywiście łatwo dostrzec przewagę płci pięknej. Wiele dziewcząt przywdziało wampirzaste ciuszki, mocny makijaż.

Stanęliśmy na końcu długiej kolejki i tam spotkaliśmy Sandrę i Krzyśka. Krzysiek podobnie jak  Tymoteusz (dla niezorientowanych – mój mąż) przyjechał tu z Sandrą – wielką fanką HIM głównie dla towarzystwa. Sandra, studentka fotografii z Londynu, ma na prawym przedramieniu tatuaż Ville i jeszcze parę innych, które nie umknęły mojej uwadze, gdyż sama się noszę z zamiarem zrobienia sobie tatuażu. Sandra miała kilkakrotnie sposobność rozmawiania z członkami HIM, ma wiele zdjęć z tych spotkań.

Już po 10 minutach rozmowy umówiliśmy się z nowo poznanymi ludźmi na piwo po koncercie ( na marginesie dodam, że był to świetny wieczór, który zakończył się około 5 rano 😀 ).

Mimo moich obaw udało mi się stanąć blisko sceny, na tyle blisko, że wyraźnie widziałam palce Linde przemykające po strunach gitary. Ale na początku oczywiście był support.

Zespół o nazwie Romantica został entuzjastycznie przyjęty przez publiczność. Śpiewali po hiszpańsku więc nie miałam pojęcia o czym, ale utwory były melodyjne. Później dowiedziałam się, że podobnie jak HIM, śpiewają głównie o miłości. To było naprawdę dobre granie, mnóstwo energii, wszyscy byli podekscytowani i śpiewali razem z zespołem. Pomyślałam, że to niesamowite, jeśli support tak rozkręcił publiczność, to co będzie dalej?

Romantica schodzi ze sceny, teraz kilku mężczyzn żwawo porusza się po  niej, przygotowując instrumenty i nagłośnienie dla gwiazd wieczoru.

Czekam niecierpliwie, wreszcie jest!

Pisk, wszystkie ręce w górze, szał. Zaczęli od „Buried Alive by Love”. Publiczność śpiewa razem z Ville.

Publiczność cały czas śpiewa kolejne utwory, Ville jest wyraźnie zadowolony z tego co widzi i słyszy.  Przy „Bleed Well” Valo nieco się pogubił, prawdopodobnie zapomniał tekstu?

 

Uśmiechnął się jednak uroczo, co spodobało się fanom. Osobiście nie mam nic przeciwko małym potknięciom na koncertach, przecież muzycy to też ludzie, a występ na żywo to nie nagranie studyjne.  Niestety  przy „It’s All Tears” musiałam przyznać, że Ville nie daje rady, miał problem z ustawieniem głosu, a utwór ten jest trudny wokalnie. Powiem szczerze, że na długo przed tym koncertem zastanawiałam się czy Ville zdecyduje się wykonać  „It’s All Tears”, uważałam, że powinien z tego utworu zrezygnować.

Mimo to, publiczność zdaje się nie dostrzegać wokalnych niedociągnięć (delikatnie to ujęłam). Podczas wykonywania utworu „Wicked Game” zrobiło się zabawnie, gdy jakaś dziewczyna rzuciła majtki na scenę.

Ville rozbawiony podniósł je, włożył do tylnej kieszeni spodni, a po chwili rzucił w kierunku dziewczyny swój ręcznik – w tym momencie rozległ się pisk, a ja zastanawiałam się co one tam teraz z tym ręcznikiem zrobią? Bo na 100%  z dziesięć kobiet go przechwyciło 😀 Na tym historia majtek się nie kończy, bo w pewnej chwili Valo podaje je Mige, a ten…je wącha, Ville śmiejąc się, gestem daje do zrozumienia, że basista jest pokręcony.

Niestety, co do wykonania „Wicked Game” również  miałam wrażenie, że Valo śpiewa momentami zbyt wysoko, w tonacji, która nie pasuje do tego . Potem HIM zagrali kolejne utwory z listy, aż nastąpił TEN moment – „The Funeral of Hearts”. Stałam teraz  niemal bez ruchu, wokół mnie dziewczyny piszczały, śpiewały machały rękami, a ja pomyślałam „Ville to już musi być ostatnia piosenka, musicie już kończyć” Było dziwnie, głos Valo brzmiał niemal groteskowo, jakby właśnie nawdychał się helu, przypomniała mi się kreskówka Chip i Dale. Nie mówię tego przez złośliwość, naprawdę właśnie to przyszło mi do głowy. Poczułam ulgę, gdy okazało się, że to był ostatni kawałek z listy.

Oczywiście publiczność domagała się więcej,  zespół zagrał jeszcze „Rebel Yell” i „When Love and Death Embrace”. Na szczęście zabrzmiały one lepiej niż „The Funeral of Hearts”. Później Ville szybko zszedł ze sceny nie czekając na wybrzmienie ostatnich dźwięków „When Love and Death Embrace” i już się nie pojawił. Wyglądało na to, że nie pożegna się z publicznością. Linde rzucił kostkę w tłum, Jukka zrobił to samo z pałkami, rzucił ich kilka, jedna przeleciał mi nad głową, mój mąż próbował wręcz heroicznie ją złapać 🙂 na szczęście nie udało mu się. Mówię na szczęście, bo w rezultacie pałeczkę złapało chyba z pięć osób :). Nie wiem czy doszli do porozumienia kto powinien ją zabrać. Panowie pomachali fanom, ale Ville już się nie pojawił.

Po koncercie rozmawialiśmy jeszcze z pewnym Finem po polsku, powiedział, że obecnie w Helsinkach jest jakieś 15 stopni, ale kogo to teraz interesuje 😀 (Mnie interesuje i to bardzo 😀 – przyp. C.N.), a później zgodnie z wcześniejszą umową poszliśmy z Sandra i Krzyśkiem na piwo. Po północy zespół zbierał się do drogi, chciałam jeszcze zrobić zdjęcie panom, ale tak szybko czmychnęli do autobusu podstawionego pod wyjście klubu, że nawet nie zdążyłam ich zobaczyć zza pleców wyższych ode mnie gapiów.

Jaki był ten koncert? Ekscytujący, sentymentalny, ciekawy, momentami zabawny, niepokojący, wiele wyjaśniający. Dokładnie w tej kolejności. Nie mogę powiedzieć, że czuję się zawiedziona częściową niedyspozycją wokalisty, bo spodziewałam się trudnych momentów, jest mi jednak trochę smutno, bo zrozumiałam powody decyzji zespołu HIM. Z drugiej strony dostrzegłam dobrą energię miedzi panami, miałam wrażenie, że ten koncert i śpiewanie nadal sprawia Ville  radość. Bardzo dużo się uśmiechał, flirtował z publicznością spojrzeniem (tak jak On to potrafi) czasami wydalało się, że patrzy właśnie na ciebie. Dostrzegał i odwzajemniał miłe gesty ze strony fanów. Nie mogłam oprzeć się wrażeniu , że to się jakoś kupy nie trzyma, jakby ktoś umierał za wcześnie,  a ma jeszcze sporo do zrobienia na tym świecie.

Jest jeszcze jedna ważna rzecz, o której celowo mówię na końcu by nikomu to nie umknęło. LINDE, był fenomenalny, grał doskonale, jest w znakomitej formie, czułam się zaszczycona, że mogłam przez cały koncert byś tak blisko, obserwować go i słuchać.

Niezależnie od wszystkiego, z wielką radością wybieram się na koncert w listopadzie i mam nadzieję, że jeszcze nie raz będę miała przyjemność zobaczyć i posłuchać każdego z panów, może w innej odsłonie.

Tekst: RAnitka


I co sądzicie?

Ja wam powiem, że ostatnio udało mi się spotkać z kilkoma HIMsterami (pozdrawiam Robaczki 🙂 ) i powiedziałam im to samo, co powiem wam teraz:

Uważam, że lepiej iż zespół kończy teraz karierę, schodząc ze sceny zanim będzie za późno i zanim pozostawiliby tylko niesmak ciągnięcia wszystkiego na siłę, kiedy nawet Ville już własnego głosu nie potrafi udźwignąć XD Jak to się mówi – trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść….

PS. Ale ode mnie i tak by dostał trampkiem w ryj – ostatnia trasa, ostatnie koncerty – wyjdź chłopie do ludzi, pouśmiechaj się, pożegnaj się jak należy, strzel parę fotek… W końcu kto był przy tobie tyle lat….

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Jeśli ktoś z was będzie na jakimś koncercie i chciałby przygotować relacje dla czytelników bloga, zapraszam do kontaktu ze mną:  CatherineNoir666@gmail.com

Take Care Sweethearts And Have A Nice Day!

Reklamy

40 thoughts on “ROZPOCZĘŁO SIĘ „FAREWELL TOUR” – emocje, latające majtki i kaszkiet :)

  1. Wspaniała relacja☺ Dzięki Ranitko😚 Naprawdę, nic dodać, nic ująć. Fajnie, że dostrzegłaś wszystko. I plusy i minusy tego występu. Miejmy nadzieję, że Ville da radę wokalnie podczas całej trasy.

  2. @RAnitka
    Będziesz mieć super wspomnienia, prawdopodobnie do końca życia 🙂
    Udana (jak się domyślam) podróż, fajny wypoczynek a do tego koncert ukochanej grupy u boku ukochanej osoby i nowe znajomości zwieńczone zabawą do białego rana!
    Czy można chcieć więcej? Pewnie można ale i tak zazdroszczę!!! 😉

    • A ja to jestem ciekawa co w ogóle mąż jej mówi – że łoo ale anorektyk na scenie i do tego rzęzi czy może – ooo spoko facet i zespół, nawet da się przeżyć lub może – jaa ale było fajnie 😀

      • Mówi, że narkoman… 🙂 Nieee, trochę lubi nawet i podobało mu się. To on mi kupił pierwszą płytę i był wdzięczny, że nigdy nie tapetowałam ścian Villusiem. 🙂 A fajnie to było, zwłaszcza jak po godzinie błądzenia po Barcelonie udało nam się wreszcie trafić do swojego pokoju 🙂

  3. Jeeeju RAnitka musisz więcej tutaj pisać, NO MUSISZ!
    Bardzo przyjemnie mi się to czytało. A co do nagrań, które są świetne, to mam wrażenie (może mylne), jakby Valo śpiewał totalnie bez ekspresji. Ja nie wymagam od niego nie wiadomo czego, ale naprawdę tak to odczułam.
    I też się powtórzę. Nie mam żalu o koniec (albo o przerwę, bo wciąż mam to dziwne przeczucie), bo to ich decyzja. Boli mnie tylko sposób zakomunikowania tego i robienie fanów w wiadomo co, gdy mówili o nowej płycie. Wystarczyłoby mi, gdyby nagrali film, albo coś i sami powiedzieli, że no tak bywa, czas kończyć. A tu też ostatnia trasa i wygląda na to, że jest jak każda inna. I tak, Ville mógłby się trochę pointegrować z fanami, raz na 26 lat bodajże, mógłby 😀

    I serio, dziewczyny, jak spotkacie go w Helsinkach, to możecie go zrzucić z roweru i zasadzić kopa. I możecie zwalić winę na mnie, że was zmanipulowałam. A co tam. Byleby była z tego relacja wideo 😀

    • No właśnie mnie tez to trochę rozczarowuję, że ta ostatnia trasa jest taka jak każda inna… Mówiliśmy o tym na spotkaniu nawet, że ktoś tam od marketingu ich daje d… na maksa… Ani spotkań meet&greet, bałagan z biletami i trasą, nic nowego, nawet nie ma tej „płachty” – kurde nie wiem jak to to się nazywa co tam z tyłu sceny wisi, najczęściej z nazwą lub logo zespołu 😀 a tu mogliby coś fajnego zrobić, dodatkowo jakieś fajne DVD jak to Controlczak zrobił na przykład do czego dołączył wywiad rzekę/wspominajkę czasy spędzone w zespole… A tu nic, null, zero.. Bałwany takie…

      • Moim zdaniem jest tak, bo oni wiedza, ze ludzie tak czy inaczej przyjda. To po co sie wysilac. I zaskoczylam sama siebie mysla: „Niech sie to juz skonczy”. Zal…

      • Myślę, że to było tak na baaaardzo szybko, kulisy tego całego bałaganu muszą być ciekawe. Ja myślę, że wokalnie nagrywanie płyty jest łatwiejsze niż koncertowanie, przerywasz jak ci głos siada.A ludzie od marketingu? To ja już pisałam kiedyś o tym. Ale przecież wszyscy zarobią (głównie „ludzie od marketingu”, bilety się wyprzedały i jest spoko

    • Dzięki, tylko ja wolno myślę i długo analizuję jak zauważyłaś pewnie 🙂 A trasa jest „na szybko” zrobiona to bez cudów. Mi bardzo brakuje jakiegoś sensownego, wyjaśniającego wywiadu. Nie chcę by się tłumaczyli, ale zawsze lubiłam wywiady z HIM (głównie z Ville) i nie wyobrażam sobie, by nie zakończyć tej historii fajnym wywiadem , z udziałem wszystkich byłych i obecnych członków. Taki prezent dla fanów na DVD. Jak myślicie? (Tylko dziennikarz do tego jakiś ogarnięty by się przydał)

      • No mi ciągle brakuje tej przysłowiowej kropeczki nad i. Tak jakby właśnie było tak, jak Ewa pisze, że kończmy to i nara. Wiadomo, że nie wymagam fajerwerków, ale osobiście jestem przewrażliwiona na punkcie sprawiedliwości i szacunku i tu tego szacunku do fanów nie widzę. To, że wokalnie Ville się kończy wiadome było od dawna. Ale i tak bilety poszły w ciągu paru chwil. Z sentymentu i szacunku. Fani nie chcą zobaczyć Ville z mocnym głosem. Chcą go TYLKO po prostu zobaczyć. A on zachowuje się tak, jakby nie chciał ich widzieć.
        I wciąż uważam, że już dużo lepiej by było, jakby zrobili trasę akustyczną, a np. Linde czy perkusiście, którego imienia wciąż nie pamiętam, kazali stworzyć odrębne solówki, żeby też mieli coś robić. Ville nie musiałby się wysilać, no bo byłoby go lepiej słychać i w ogóle, dzięki koncertowi akustycznemu ta swoista atmosfera sama by się wytworzyła, a fani by zapamiętali takie pożegnanie na dłuuugo.

        @Ranitka ja się zgłaszam na dziennikarza. Ale potrzebuję wsparcia z tłumaczem, bo jak Valo zacznie snuć swoje filozoficzne wizje, to się potracę. No i oni potrzebują ochroniarza, co bym ich wzrokiem czy trampkiem nie zabiła, a podobno wyglądam jak morderca 😀 Ale już ja bym go przyszpiliła… I nawet bym się nie obraziła gdyby już więcej nie chciał ze mną wywiadu, skoro to i tak byłby ostatni 😀

        HA! Ale by było, jakby na koniec jakiś dziennikarz im zalazł za skórę trudnymi pytaniami. Takie przemaglowanie przed wolnością.

        • Ogólnie się zgadzam , ale myślę też , że Ville mając świadomość swoich problemów wokalnych też źle się z tym czuje. Może z tego powodu unika fanów i dziennikarzy, bo niby co miałby powiedzieć? Znowu go tłumaczę co? He…. adwokat diabła 🙂

        • Domyśliłam się, że nagrania nie Twoje, bo Ty mówiłaś chyba, że Twoje są dłuuuuższe.
          A co do wokalu Valo, to on nie jest za dobry już od paru ładnych lat, a jednak się nie tłumaczy hahah. I nie musisz go bronić, ja to rozumiem i dlatego uważam, że lepszym wyjściem byłby koncert akustyczny, gdzie nie musiałby wyć, a mógłby pobawić się trochę resztką głosu + łatwiej byłoby mu śpiewać niżej, bo obniżyłby sobie odpowiednio nuty. No i wtedy też dobrze słychać szept, a Ville ma naprawdę cudnie głęboki głos♥ (i teraz sobie puszczę to: https://www.youtube.com/watch?v=43fPlvwPxTc )

        • Jaaa koncert akustyczny to byłoby coś świetnego – taki właśnie prezent, ukłon w stronę fanów – no ale kur… nikt tam nie pomyśli… Hajsy się tylko musza zgadzać, sorry ale moje stanowcze nie dla tak zjeb… trasy :/

  4. A po fińsku picie, w sensie chlanie, to jest „otta chapa” (pisze się pewnie inaczej” Może was zainteresuje 🙂 ) I podobno te 15,17 stopni to nie jest tak źle jak słońce świeci – Fin mi powiedział. A tej wystawy to wam baaardzo zazdroszczę. Może da się zdjęcia jakieś zrobić. Bo idziecie na nią prawda?

    • Dla Fina takie 15 stopni to już cieplutko 😉
      To tak jak w u Nas jest 18-20 stopni a np. Hiszpanie chodzą w jakiś płaszczach czy kurtkach bo im chłodno 😛

  5. Trasa sie dopiero rozpoczeła , skąd wiadomo że po drodze czegoś nie wymyślą ? A I trasa na szybko zrobiona …. Ogłosili koniec kariery jako zespół HIM,rzucili kilka miejsc i dat i czekali na odzew . Nie naczekali sie bo zainteresowanie jest ogromne, dlatego trasa sie rozrosła troszkę chaotycznie . Poczekajmy 🙂

    • Niestety nie mogę się z Tobą zgodzić 😦
      Zespół obgadał wszystko z managementem, to było wszystko zaplanowane wcześniej. Bo nie mogą powiedzieć 3 dni przed „Słuchajcie, kończymy to. Chcemy jechać w trasę, a wy tu się teraz główcie, jak to zrobić”. A ta trasa wygląda jak wygląda (nawet brak dekoracji), bo mają dość i nie chce im się już siedzieć i wymyślać jakiegoś wielkiego znaczenia dla tła. (chociaż to może być takim przekazem, że jak zaczynali to występowali bez dekoracji, nawet głośnika z Heartagramem) Setlista jest co koncert taka sama – dlatego nie spodziewam się po nich, że w Warszawie wyskoczą z czym nieoczekiwanym. Jedyne co się zmienić może, to publika – tak jak te majtki na scenie lub jak to miało miejsce w 2015 (w W-wie prosił fanów, żeby bezpiecznie wracali do domu po koncercie (tak słyszałam), a w Gdańsku śpiewał piosenkę o jeździe na łyżwach, bo ślizgali się po scenie od potu).
      Samo ogłoszenie w radio „po 26 latach kończymy karierę, cmoknijcie nas” było pozbawione szacunku dla fanów, bo tak rzucili to między piosenkami. Na odpi***ol, jak cała ta trasa.
      To oni o tym zadecydowali, jak ma to wyglądać, a nie pośpiech..
      Cenię sobie zespół, bo naprawdę w wielu rzeczach mi imponują i jestem fangirl (jakkolwiek to brzmi), ale to jest cios poniżej pasa z ich strony.. :/

      headspace 😉

      • Podpinam się pod tą wypowiedź – trasy się nie robi „ot tak, jedźmy sobie”. Sama logistyka zajmuje sporo czasu, zarezerwować hotele, bilety, zapłącić podatki, pozwolenia tez pewnie, negocjacje z klubami który ich chce a który nie bo chociażby nie ma terminów itp. Nie jestem ekspertem oczywiście ale to nie jest taki pikuś przecież. Jeśli coś miało by być to powinni z przytupem rozpocząć tą trasę a i potem to ciągnąć… A jeśli coś by się miało zmienić to może Hamerykanie coś wymyślą…. Poczekamy zobaczymy ale na razie wychodzi, że Valo to buc 😀

        • Też się podepnę. Nie wiem, jak z HIM ale BVB musi planować trasy na półtora/rok w przód. I już nawet nie chodzi o hotele itp ale nie są jedynymi artystami, którzy są w tym czasie w trasie więc muszą odpowiednio wcześniej przyklepać sobie datę w klubie.
          I zaplanowanie 5 koncertów w Niemczech na dzień dobry (pierwotna wersja trasy, bez nowych dat) to nie jest rzucenie paru koncertów.
          Planowali to od daaaaawna. I zapewne koniec zespołu ogłosili, gdy już byli pewni na 200% że już wszystko polizane zaklepane.
          Dla mnie to wygląda, że traktują tą trasę, jak każdą inną, bo nigdzie specjalnie się nie wysilali. I smutne to.

      • Na FB na profilu HIM Espana ktoś zamieścił filmik, na którym Valo żegna się z hiszpańskimi fanami w Madrycie i mówi „25 lat tego gówna to o wiele za długo” – tak to podsumował, no jak miło z jego strony… :-/ Kiedy on zrobił się aż tak cyniczny?? Mówią, że złośliwość to cecha ludzi inteligentnych, on bez wątpienia do takich należy, choć moim zdaniem, jego najlepszą cechą jest akurat fenomenalna inteligencja emocjonalna (tu zgadzam się z Jarzębinką w 100 %). To jest jedyne znane mi nagranie po 5. marca, na którym Valo odnosi się do decyzji zespołu (sądzę, że nie uniknie on wywiadu w którym będzie się musiał szerzej wytłumaczyć, ale według mnie to będzie raczej gdzieś między koncertami w Niemczech albo Anglii). Jednak najwięcej spekulacji w komentarzach sprowokowało to co powiedział na końcu tej swojej (krótkiej tym razem) pożegnalnej gadki : „We`ve been blessed that you`re so very easily fooled” – „mamy szczęście, że tak łatwo daliście się nabrać”. Wszyscy tam teraz zachodzą w głowę, co to miało znaczyć XD Ech, te jego enigmatyczne wywody… ;-/

        • No faktycznie, milutko 😀 A wczoraj pisałam, że ja, gdybym była artystą to wolałabym pozostawić po sobie dobre wrażenie, mając na uwadze, że fani są ze mną tyle lat, akceptując moje różne problemy, a nie traktować tę trasę, jak każdą inną. Chociaż może i dla niego to tak jest… Ale kto tam zrozumie, co mu siedzi w głowie.

          Obstawiam kilka opcji, ale w każdej wychodzi na buraka 😀 Choć i tak go lubię. No ale w paru kwestiach nim jest.

          A jeszcze wracając do tego pierwszego zdania, które zacytowałaś, zmuszał ich ktoś? Ciekawe, co Valo by robił, jakby mu nie wyszło z HIM.

        • No to ja już nie wiem co o tym myśleć… i co to ma znaczyć… Już się końca roku doczekać nie mogę… Co się jeszcze wydarzy? To czy milutko, czy nie, to mam w ***** ale te dwuznaczności. Sobie pogrywasz Panie Valo 🙂

  6. RAnitka, świetna relacja! Powinnaś częściej pisać 😀
    Linde chyba z nich wszystkich jest w najlepszej formie 😀 w Gdańsku miałam możliwość obserwowania jego gry, bo tak jak Ty, stałam blisko niego. Jako osoba totalnie nie umuzykalniona stałam tam jak kretynka z rozdziawioną paszczą 😀
    Zazdroszczę strasznie tego wyjazdu, wspaniały kraj i pierwszy koncert na liście ❤
    Patrząc na krążące po sieci zdjęcia koncertowego merchu, zaczynam odkładać kasę na koszulkę, bo jestem totalnie w nich zakochana (a zwłaszcza w tej fioletowej/różowej z Heartagramem <3) Czy mogłabyś mi powiedzieć (o ile zwracałaś na to uwagę), czy dobrze widziałam fragment plakatu z autografami, który był na sprzedaż? Bo to takie trochę dziwne się dla mnie wydawało 😛
    Nie umiem się doczekać tego listopadowego koncertu, chociaż mam z tyłu głowy to, że to będzie definitywny koniec :/
    Ville mógłby się zlitować i wyjść do fanów, jak człowiek. Korona mu z głowy nie spadnie, a w oczach fanów urósłby o paręnaście centymetrów.

    PS. to ja, headspace.
    Wygląda na to, że tak już zostanę pod tą nazwą 😛

    • Ja nic nie wiem o żadnym plakacie… Ale byłam tak zaaferowana wszystkim, że wielu rzeczy mogłam nie dostrzec. Dobrze, że mąż mi nagrał co trzeba, bo dopiero gdy obejrzałam nagranie na spokojnie, zrobiłam retrospekcję i mogłam coś sensownego spłodzić. Co do tych parunastu centymetrów to kudłato mi się skojarzyło 😉 . Chyba za dużo rozmawiam z Ewą he he he.

  7. Witajcie dziewczęta i chłopcy 🙂 Pewnie mnie trampkami obrzucicie, ale mi się to wykonanie The Funeral of hearts podobuje i już! 😀 Głos Valosa się zmienił z przyczyn ogólnie znanych i nie ma co ukrywać, że do sporej części repertuaru HIM się już nie nadaje niestety dlatego dobrze, że kończą teraz. Myślę sobie, że być może to jest główny (jedyny?) powód końca zespołu i braku obiecanej płyty. Jeśli tak to zachowanie Ville wcale mnie nie dziwi… 😦 Może wyjdę na nawiedzoną fankę, ale zaczynam się o niego martwić. Mógłby w końcu coś szepnąć o swoich planach zawodowych. Oby nie opuszczał świata sztuki choćby miał się ograniczyć jedynie do pisania poezji! Facet ma tak wysoki poziom inteligencji emocjonalnej jaki nieczęsto spotyka się u osobników jego płci, więc szkoda by było 😉 Jego udział w Madagaskarze udowodnił, że mam rację i powinien mu ktoś podpowiedzieć pomysł nagrywania audiobooków. 😀 Gdyby tak dobry horror jakiś… Eh, rozmarzyłam się 😀
    Bardzom ciekawa kiedy i gdzie zostało zrobione to zdjęcie na lotnisku?
    I mała odezwa do narodu obecnego na koncertach 🙂 NIECH MU KTOŚ ZAKOSI TEN KASZKIET na litość pańską bo wygląda w nim z 10 lat starzej :p Widziałam parę zdjęć z tej wystawy i nie podobają mi się za nic. Dziwna wizja artystyczna. Mam nieodparte wrażenie, że z jakiegoś powodu Valos próbuje za wszelką cenę uchodzić za 60-cio latka :p
    To rzekłam ja Jarzębinka 😉
    Miłego dzionka wszystkim i miłej zabawy na koncertach!

    • 1.Ten kaszkiecik zdjął dosyć szybko więc wyglądał ok. Ja tam nie mam uwag co do achów i ochów w stosunku do Valo, ja też jestem mało krytyczna co do niego, chociaż nawiedzoną fanką chyba nie jestem (a może
      jestem? kurcze, muszę się zastanowić nad sobą 🙂 ). Ale The Funeral… było ŻLE, może nagranie brzmi lepiej, nawet ja musiałam przyznać, że jest źle.
      2. Już mówiliśmy, że my tutaj z dzióbków sobie spijać nie musimy i każdy może mieć swoje zdanie. Jak wszyscy sobie przytakuję to jest nudno i można się rozejść, bo o czym gadać. I nie pochlebiaj sobie kochana… trampki są przeznaczone dla GVIAZDY 🙂

      • Dobrze, że zdjął ale szkoda, że przy okazji nie zgubił 😉
        Ja wolę się nie zastanawiać nad swoim ewentualnym nawiedzeniem bo co jeśli wnioski mi się nie spodobają? 😀 Co do rzeczonego wykonania kawałka uznawanego przeze mnie za arcydzieło wszechczasów (za to nie przepadam za Join me, który większość chyba uznaje za najlepszy ich hit)
        to możliwe, że masz racje i nagranie po prostu jest odpowiedniej jakości. Przekonam się pewnie na koncercie w stodole o ile nagłośnienie pozwoli…
        A co do trampków to ja tak czysto symbolicznie wirtualne miałam na myśli bo realne to oczywiście, że dla gwiazdy… 😀

        • Oj co do Join me ❤ to ja słyszałam ją już z milion razy a ZAWSZE, ZA KAŻDYM RAZEM gdy słyszę te dzwoneczki na początku to mi ciarki przechodzą …

  8. O masz następna! Dziewczyny a wy wiecie, że jak on się przez was zamiast sztuką zacznie zajmować sklepem obuwniczym to ja Was znajdę? :p

  9. Ten dzień był naprawdę niesamowity 🙂 ciepła i piękna Barcelona, fantastyczna okazja do fotografowania, koncert HIM oraz poznanie fantastycznych ludzi tak jak Aneta i jej mąż! BYŁO MEGA! Szkoda, że nie uda mi się iść na koncert HIM w Polsce. Niestety wszystkie bilety wyprzedane. No ale zaliczę chociaż kolejną trasę po UK i mam nadzieję że uda mi się zdobyć bilety na Helldone!

    A tak poza tym to fajny blog 🙂
    Pozdrawiam wszystkich fanów 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s