„Ta iskierka jest w tobie i nie możesz robić nic innego jak tylko za nią podążać…”

Hej!

Cytat zawarty w tytule pochodzi oczywiście od naszego Księcia Valczaka 🙂 Pewnie zastanawiacie się, dlaczego go użyłam w tym poście. Nie będzie dzisiaj newsów o HIM czy o Ville… Zwalniam tempo na Heartagram Poland ale… nie zawieszam strony, ani jej też nie zamykam, jak początkowo chodziło mi to po głowie…

Dużo pracy zostało włożone w tę stronę i to nie tylko mojej, więc byłoby wręcz zbrodnią ją zlikwidować 😀

Ponieważ HIM już nie istnieje (oficjalnie, bo nieoficjalnie wciąż pewnie wam tam jakoś ta informacja nie do końca się przyjęła :D) Ale dzisiaj nie będzie o tym. Chwilowo zapominam o wszystkim, co związane z Jego Piekielną Wysokością 😛

 

Każdy z nas ma swoje pasje i marzenia poza HIM. Jedną z moich jest podróżowanie. Niektórzy z was, przynajmniej ci, którzy są ze mną już długi czas, pamiętają może jak parę lat do tyłu starałam się o grant na pokrycie kosztów mojej wyprawy:

Offtop. Wielka Prośba o pomoc!

Wtedy się nie udało. Ale pamiętajcie – wytrwałość, to jest to, czego potrzebuje każdy chcący osiągnąć cokolwiek 😀

Minęło trochę czasu, odkąd podobnie jak pan Ville Valo, postanowiłam podążać za swoją iskierką i żyć swoim marzeniem. I dzisiaj właśnie zaczyna się ono spełniać, a wy możecie być tego świadkami i wesprzeć mnie chociażby tylko dobrym słowem, jeśli macie ochotę 🙂

Na Krawędzi Raju

Oto przedstawiam wam mojego nowego bloga, gdzie będę opisywać przygotowania, a także przebieg mojej podróży życia na wyspę Ponape, znajdującą się gdzieś na końcu świata 🙂 Pojadę tam śladami naszego „polskiego” badacza Jana Kubarego.

Zapraszam was serdecznie do zajrzenia, poczytania i wypowiedzenia się 😀 Dowiecie się przy tym czegoś więcej o mnie . Być może sami odnajdziecie tam także inspirację i odwagę, aby spełnić swoje podróżnicze marzenie…

A może i nie tylko podróżnicze 🙂

Sama historia wyspy, a szczególnie tajemniczego, kamiennego miasta Nan Madol, które się tam znajduje (nikt nie wie jak je zbudowano) oraz Jana Kubarego, którego grobu nie odnaleziono do dziś, jest niezwykle ciekawa. Poniżej mały przedsmak tego co znajdziecie na blogu.

ZAPRASZAM SERDECZNIE!

Jan Stanisław Kubary – ur. 13 listopada 1846 roku w Warszawie. Jego matka była Niemką, ojciec zaś Węgrem. Ojciec zmarł, kiedy Jan miał 6 lat a matka powtórnie wyszła za mąż, tym razem za Polaka – Tomasza Marcinkiewicza.

Kres życia Kubarego był dość smutny – po powstaniu krajowców na wyspie, za czasów panowania na niej Hiszpanów, jego plantacja została zniszczona. Nie mogąc znaleźć pracy, ani utrzymywać się dłużej ze swoich własnych zbiorów, żyje w skrajnej nędzy.

9 października 1986 roku opuścił dom i błądził kilka godzin po okolicy. Kiedy go znaleziono, siedział martwy pod drzewem (być może na grobie syna). Na temat jego śmierci są trzy hipotezy: samobójstwo, zawał serca, morderstwo.

Jego przyjaciele, dwa lata po śmierci zainicjowali budowę pomnika, który miał stanąć pod drzewem przy grobie syna, gdzie sam Kubary miał także być pochowany. Kiedy kilkanaście lat po śmierci otwarto trumnę, by przenieść zwłoki w inne miejsce, była ona pusta. Później wyszło na jaw, że pięciu oddanych mu przyjaciół, przeniosło ciało w inną część wyspy. Do dnia dzisiejszego nie odnaleziono jego grobu.

Ponape – znana wcześniej jako wyspa Ascension, dzisiaj także jako Wenecja Pacyfiku. Odkryta prawdopodobnie w 1595r. przez Pedro Fernandeza de Quiros. Ponownie odkryta w 1828r. przez rosyjskiego podróżnika Fjodora Litkiego. W chwili przybycia na nią Jana Kubarego Ponapejczycy byli już ucywilizowani, choć kilkadziesiąt lat wcześniej uchodzili za dzikich, a nawet za ludożerców.


Take Care Sweethearts And Have A Nice Day!

 

„Część z HIM jest skończona, rozdział został zamknięty, ale książka wciąż pozostała nieskończona…”

Dzień dobry!

Mam nadzieję, że niedziela mija wam spokojnie i leniwie 🙂 Dzisiaj do popołudniowej kawki mam dla was zapowiedź wywiadu, „finałowego”, „ostatniego” itp. choć kto wie, ile ich jeszcze będzie XD Metal Hammer już zarobił swoje, więc teraz czas na Kerrang! 😛

O ile MH kupiłam i żałowałam, bo nie było tam za wiele interesujących informacji, tak z Kerrangiem dam sobie już spokój. Podejrzewam – takie wyciągam wniosku po zapowiedzi – że raczej nic nowego to nie wniesie 😀

No ale mogę się oczywiście mylić, więc jeśli macie ten magazyn i wiecie, że jest tam coś ciekawego to dajcie znać 🙂

EDIT: Paulina podesłała mi skany tekstu z Kerranga, więc wrzucę prędzej czy później cały wywiad 🙂


W tym wydaniu magazynu Kerrang! nadrabiamy zaległości z Ville Valo. Jest to – jak zawsze – niezwykła rozrywka. Ale jest to także rozmowa, która jest też zabarwiona niesamowitym smutkiem, ponieważ jest to ostatni wywiad skupiający się na wszystkich rzeczach z HIM, zanim Fińska legenda metalu ostatecznie określi 26 wspaniałych lat razem podczas Noworocznego koncertu.

Poniżej, znajdziecie podgląd naszej rozmowy z wywiadu. Ponieważ właśnie tacy jesteśmy mili. Po całość, musicie sięgnąć po nasze wydanie, prawda?

O WSZYSTKICH TYCH OSTATNICH KILKU KONCERTACH

„Nie masz normalnie całej serii pogrzebów. Było ponad 40 pożegnalnych koncertów i każdy z nich był ostatni w danym mieście lub kraju czy cokolwiek. To jak mieć seks 40 razy bez ejakulacji!”

O POWODACH ROZPADU ZESPOŁU

„Byliśmy zmęczeni tym samym gównem. Kiedy robisz to przez bardzo długi czas, w którymś momencie nie smakuje to już dobrze. Zaczęliśmy pracować nad pewnymi rzeczami, ale nie brzmiały wystarczająco dobrze i nie mieliśmy tego nastoletniej frajdy, którą powinniśmy poczuć.”

O TYM CO BĘDZIE DALEJ

„Będę rozgryzał emocje, które będę doświadczał zaraz po tym, jak okres HIM dobiegnie końca. Tak właśnie doświadczam życia. Doświadczam je poprzez muzykę, podnoszę gitarę i zaczynam pisać oraz jestem pewien, że niektóre z tych emocji, wynikające z tej szalonej jazdy dojdą do głosu. Moje życie się jeszcze nie zakończyło. Część z HIM jest skończona, rozdział został zamknięty, ale książka wciąż pozostała nieskończona…”

O TYM JAKIE HIM MA „ZNACZENIE”

„Zespół był dla mnie Imodium (nazwa leku – przyp. C.N.) na biegunkę! Utrzymywał mnie w równowadze, pomagał mi funkcjonować cały ten czas. Ale dam ci znać, jeśli w końcu to rozgryzę. Wyślę ci pocztówkę.”

To tylko czubek góry lodowej oczywiście. Zaufajcie nam, cały wywiad jest skarbem od początku aż do końca.

Źródło: Kerrang


Take Care Sweethearts And Have A Nice Day!

 

Tak jak we wszystkim w życiu, musisz poświęcić swój czas i być uczciwym wobec siebie – wywiad z fotografem Johnem McMurtrim

Dobry wieczór 🙂

Niestety nie mam dla was wieści odnośnie HIM, czy też samego Ville Valo, ale za to mam dla was wywiad z fotografem Johnem McMurtrim, który pracował z Ville Valo nie raz i nie dwa. Ostatnia ich sesja to ta, którą już dobrze znamy – a mianowicie fotografie obrazujące artykuł „HIM is Dead”.

Przeczytajcie co John ma do powiedzenia na temat współpracy z Księciuniem oraz na temat własnej pracy. Może jest tutaj ktoś, kto marzy o pracy w takim zawodzie? A może już tu mamy jakiegoś fotografa? 😀

Pochwalcie się jeśli pracujecie w branży muzycznej 🙂


W 2013 roku, kiedy byłam oficjalnym liderem street teamu, miałam możliwość przeprowadzenia wywiadu z profesjonalnym fotografem Johnem McMurtriem. Podczas gdy kariera HIM dobiega końca, chciałam złapać raz jeszcze Johna i zapytać go o niesamowitą sesję zdjęciową w nowym wydaniu Metal Hammera, która nosi tytuł HIM is Dead.

Sandra: Dziękuję, John, za tą niesamowitą możliwość ponownej rozmowy!

John: Cała przyjemność po mojej stronie.

S: Porozmawiajmy o twojej niedawnej sesji zdjęciowej Villego Valo z HIM, która ukazała się w grudniowym wydaniu Metal Hammera. Numer cieszy się ogromnym zainteresowaniem i jest wprost poszukiwany przez fanów zespołu, a same zdjęcia wyszły oszołamiająco. Jak doszło do tej sesji?

J: O mały włos w ogóle by to niej nie doszło! Rozmawiałem kilka razy z Metal Hammerem i managementem HIM o zrobieniu specjalnej sesji. Na początku miałem lecieć do Helsinek, ale w ostatniej chwili plany się zmieniły i padło na Londyn. Miałem tylko kilka dni żeby wszystko zorganizować. To była naprawdę sesja „last minute”, od ostatnich rozmów minęło kilka miesięcy. Spotkałem się z wydawcą Metal Hammera i działem kreatywnym, żeby pokazać im parę szkiców, które wykonałem. Ujęcie z lewitującym Ville miało znaleźć się na głównej rozkładówce. Naprawdę chciałem pokazać go jako odrodzonego, powstającego z trumny. Sama trumna była dla mnie zbyt ostateczna.

S: Jaka była reakcja Villego, kiedy zobaczył co się kroi? Wiedział wcześniej o trumnie?

J: Tak, wiedział jakie są plany związane z okładką, ale resztę wizji zostawiłem dla siebie.

S: Czy Ville zachowywał się na planie inaczej niż wcześniej? Zastanawiam się czy świadomość faktu, że HIM kończy swoją drogę, wpłynęło w jakiś sposób na nastrój.

J: Świetnie było zobaczyć się znowu z Ville! Jest prawdziwym killerem – opanowanym i zrelaksowanym. Wyszedł świetnie. Jego nastrój był niesamowicie pozytywny. Porozmawialiśmy trochę o tym, co przyszłość ma do zaoferowania i mogę powiedzieć, że Ville wydaje się być człowiekiem, który ma nad wszystkim kontrolę.

S: To wspaniała wiadomość! Jak Ville przygotowywał się do sesji? Myślę, że z natury jest fotogeniczny. Na zdjęciach udaje Ci się jednak zawsze uchwycić tę specyficzną intensywność, która jest oszołamiająca. Jak to robisz?

J: Ville miał kilka minut z Paulem Xawierem, który zrobił mu fryzurę i makijaż, a krótko po tym byliśmy gotowi. Ville i Paul to starzy przyjaciele, dlatego na planie panowała atmosfera typowa dla spotkań po latach. Alex Milas, pisarz, przybył po Ville, więc było dużo śmiechu. W studiu panowała ciemność, dodatkowo w powietrzu unosił się dym, więc kiedy zaczęliśmy pracę, atmosfera była już gotowa. Czasem magia dzieje się w samym aparacie, wspomaganym fleszem, który tworzy wszystkie efekty. Tym razem połączyłem kinowe lampy wolframowe z fleszem studyjnym, więc nawet gołym okiem wyglądało to całkiem epicko. Zdjęcia z trumną zostały zrobione w pionie ze stojącym Ville. To wszystko wygląda dość symbolicznie. Chociaż Ville jest bardzo zrelaksowany i wyluzowany, jest również bardzo samoświadomy, jeśli chodzi o pozowanie i utrzymywanie kontaktu wzrokowego z obiektywem. Myślę, że to jego naturalna charyzma przemawia przez każdą sesję zdjęciową, którą wykonałem z nim. Najważniejszy jest kontakt wzrokowy i zdobycie uwagi fotografowanego. Czasem muszę mówić coś w stylu: „Zapomnij o wszystkich w pokoju i spójrz w tę stronę. To jest na okładkę, więc skup się” i praktycznie zawsze działa. Niektóre osoby czują się skrępowane przed obiektywem, ale Ville nie ma tego problemu.

S: Czy wydarzyły się jakieś śmieszne historie lub wpadki na planie zdjęciowym, o których możesz opowiedzieć?

J: Na chwilę przed przybyciem Ville testowaliśmy maszynę do wytwarzania dymu i po prostu przestała działać. Biorąc pod uwagę to, że plan sesji bazował na świetle reflektorów i dymie, był to poważny problem! Na szczęście – aż trudno w to uwierzyć – obok naszego studia znajdował się wynajem sprzętu audiowizualnego. Mój asystent, Chris, załatwił zastępczą maszynę w niecałe 10 minut. Naprawdę mieliśmy szczęście!

S: Oj tak! Czy Ville pomagał wybierać zdjęcia z sesji dla magazynu tak, jak to miało miejsce w zabawnym nagraniu opublikowanym przez Metal Hammera w 2013 roku?

J: Podczas sesji widział niektóre zdjęcia i wydawał się je akceptować. Tym razem nie mieliśmy tyle luksusu, żeby usiąść razem i przejść przez wszystkie zdjęcia. Ville zatrzymał się w Londynie w ramach drugiej części trasy koncertowej HIM, dlatego prosto po sesji zdjęciowej poleciał do Stanów Zjednoczonych. Wysłałem część zdjęć do niego i jego managementu mailem. Metal Hammer drukował wszystko cztery dni po sesji, więc całość odbywała się bardzo szybko.

S: Jesteś TYM fotografem, stojącym za większością najbardziej legendarnych zdjęć Villego, jakie kiedykolwiek powstały – Szalony Kapelusznik, Gotyckie Skrzydła, Maska z Czaszką i wszystkie promocyjne zdjęcia do Tears on Tape. Gdybyś miał wybrać ulubione, które by to było i dlaczego?

J: Osobiście kocham sesję Szalonego Kapelusznika, ponieważ była bardzo łatwa, ale ikoniczna i zapadająca w pamięć. Chociaż była pastiszem Johnny’ego Deppa z Alicji w Krainie Czarów, sądzę, że dodaliśmy jej więcej charakteru.

S: Cofnijmy się w czasie, w jaki sposób poznałeś Villego Valo?

J: Poznaliśmy się na rogu ulicy w londyńskim SoHo w późnych latach dziewięćdziesiątych. Robiliśmy zdjęcia w Agent Provocateur w starej dzielnicy czerwonych latarni. Miał bardzo ciepły uśmiech i oboje byliśmy podekscytowani sesją zdjęciową. Mieliśmy być w sklepie tylko przez 30 minut, ale Ville oczarował sprzedawczynię i pozwoliła nam robić zdjęcia znacznie dłużej (a to czaruś jeden!). Rozpięła nawet kilka guzików swojej bluzki do pozowania z Ville. Myślę, że była tam też butelka Jacka Danielsa i sesja zakończyła się z Ville pozującym w oknie sklepowym ze zdziwionymi przechodniami w tle.

S: Więc taka jest historia tych zdjęć! Pozwoliłeś mu kiedyś na chwilę wziąć aparat i spojrzeć na życie jego oczami?

J: Nie, to się nigdy nie zdarzyło. Jestem przeciwieństwem Ville i uśmiecham się jak idiota za każdym razem, kiedy aparat celuje we mnie!

S: Masz wspaniały uśmiech! Masz ulubioną piosenkę HIM?

J: „Funeral of Hearts” w wersji na żywo, studyjne „Join Me” i „Wicked Game”. Jestem wielkim fanem albumu „Tears on Tape”.

S: Porozmawiajmy teraz trochę więcej o tobie. Jakiego sprzętu używałeś w ostatniej sesji zdjęciowej?

J: Wszystko zostało wykonane aparatami Nikon i obiektywami Zeiss. Światła były kombinacją Red Head Tungsten i fleszem Elinchrom. Technicznie jest to trudne, ponieważ używasz dwóch różnych temperatur światła i różnej ekspozycji dla każdego z nich na jednym zdjęciu.

S: Co cię inspiruje?

J: Muzyka. Mogę usłyszeć fragment i zniknąć w różnych wizjach w swojej wyobraźni.

S: Jesteś bardzo utalentowany. Co będziesz robił później? Dalej masz w planach wydanie książki ze swoimi muzycznymi zdjęciami?

J: Książka z trasy Iron Maiden „Book of Souls” zajęła mi dwa lata. Byłem znowu wolny w maju, dlatego mogłem wnieść więcej do magazynu Metal Hammer i fotografować więcej mody. Dostałem propozycję wydania książki, która byłaby kolekcją nigdy niepublikowanych zdjęć i historii z kozami, samolotami i rock n’ rollem z ostatnich dwudziestu lat na pierwszym planie. Parę anegdot jest niedorzecznych i totalnie niewiarygodnych! Tworzenie książki jest jednak bardzo czasochłonne. Chciałem odpocząć z trzy miesiące, ale jeszcze do tego nie doszło. Chciałbym już skończyć ten projekt, ponieważ będzie w nim bardzo dużo Villego!

S: Będę musiała koniecznie zdobyć egzemplarz! Jak dostałeś się do świata fotografii i jaką radę dałbyś aspirującym fotografom rocka?

J: Aby zdobyć swoją pierwszą przepustkę, musiałem brać też inną robotę, później już wiedziałem, że jeśli wybiorę tę ścieżkę kariery, to nigdy nie będę mógł narzekać na nudę. Tak jak we wszystkim w życiu, musisz poświęcić swój czas i być uczciwym wobec siebie.

S: Wracając do sesji – czy zdjęcia z HIM is Dead trafią do sprzedaży?

J: Tak, zdecydowanie. Niektóre ujęcia są epickie i będą wyglądały niesamowicie w dużym formacie. Zrobię pierwszy rzut 50 kopii, które będą w sprzedaży w Sylwestra. Byłem pytany o zrobienie kolorowej wersji sesji Szalonego Kapelusznika, więc może niedługo zrobię testowe wydruki.

S: Czy możemy spodziewać się filmu z sesji, jak w przypadku Szalonego Kapelusznika? Oglądanie tego materiału było nie lada gratką!

J: Niestety, myślę, że nie będzie filmu. Chociaż sesja była bardzo prosta i stosunkowo spokojna, była intensywna. Planowałem przekazać komuś z ekipy kamerę, ale nie sądzę, żeby coś z tego wyszło. Ale nigdy nie mów nigdy. Może powstały jakieś filmiki, a ja nawet nie wiedziałem, że ktoś kręcił.

S: Dziękuję John, że miałeś chwilę czasu w swoim grafiku dla społeczności HIM! Kochamy twoją intuicję w sesjach zdjęciowych i doceniamy, że dzielisz się z nami swoim talentem. Jesteś najlepszy!


Tłumaczenie: Violet Hill

Korekta: Mel


Take Care Sweethearts And Have A Nice Day!

HIM w Helsinkach 27.12.2007 – pierwszy z pięciu Helldone

Hej 🙂

A mam dzisiaj dla was taką małą niespodziankę 😛 Sama była bardzo pozytywnie zaskoczona, bo myślałam że relacji z Helldone nie będzie żadnej a tu… Paulina była, Paulina widziała i słuchała, no i Paulina postanowiła podzielić się wrażeniami z nami wszystkimi 🙂

Przeczytajcie co na temat Helsinek, a także pierwszego koncertu Heldone, ma ona do powiedzenia (napisania :D)

Miłego czytania.


Witam serdecznie! Pragnę się podzielić tutaj moimi wrażeniami i zdjęciami z wyjazdu na koncert HIM w Helsinkach 27.12.2007 – pierwszy z pięciu Helldone.

Jak wiele ludzi na całym świecie, poniosłam porażkę podczas zakupu biletu na główny show 31.12 i po długim ładowaniu kolejki przywitał mnie komunikat SOLD OUT.  Potem jak było – każdy już wie. Dodano cztery dodatkowe koncerty w Finlandii, w tym jeszcze jeden w Helsinkach.

Strzeliłam focha xD i nie próbowałam kupować biletów na pozostałe daty. Później przeczytałam o dodatkowej puli biletów (dodanych przez ludzi do koszyka i nieopłaconych). Podjęłam próbę zdobycia takiego biletu i po kliknięciu kilkudziesięciu razy F5 na stronie tiketti.fi pokazał się ekran wyboru ilości biletów i tak udało mi się zdobyć wejściówkę na 27 grudnia.

HELSINKI

Była to moja pierwsza wizyta w Helsinkach, planowana od kilku lat. Ponieważ mieszkam w okolicy, gdzie od 10 lat wywieszają te same biedne dekoracje świąteczne, a na przeciwko mojego bloku stoi choinka sąsiada z krzywo zawieszonym łańcuchem – wygląd miasta zrobił na mnie ogromnie wrażenie. Wracając do hotelu po północy, na ulicach było pusto, co tworzyło niesamowity klimat, którego niestety nie udało mi się uchwycić na żadnym zdjęciu ani filmiku. Nawet w dzień panuje tam cisza, spokój, nie czuć pośpiechu – a przecież znajdujemy się w stolicy państwa.

 

KONCERT

Jak wiadomo, na początku koncert 27 grudnia miał się odbyć w innym miejscu, ale ze względu na duże zainteresowanie (serio to było trudne do przewidzenia) został przeniesiony na lodowisko Helsinki Ice Hall. Ponieważ jestem jedną z tych osób, które przychodzą pod klub nawet 4-5 godzin przed otwarciem bram, wyruszyłam  z hotelu po 13.30 i na miejsce dotarłam tramwajem. Około 4 h przed otwarciem bram. Byłam przekonana, że o tej porze zastanę już tłum ludzi i będzie cud, jeśli dostanę choćby trzeci rząd. Dzień wcześniej były ploty, że niektórzy planują kolejkować już od 9. Okazało się jednak, że stoi tam mniej ludzi, niż o tej godzinie w Warszawie oraz Pradze i udało mi się zdobyć barierkę!

Był to jedyny Helldone w tym roku, na którym przed HIM występowały aż dwa zespoły – Jimsonweed i The 69 Eyes. Eyesi wypadli poprawie, Jyrki w pewnym momencie zaczął wykonywać dziwne ruchy i szybko się przemieszczać wzdłuż sceny, na co myślałam tylko: wtf, ok 😀

Na pochwałę zasługiwał gest, który wykonał Jussi – wyszedł przed publikę na koniec koncertu i założył koszulkę z Heartagramem.

 

Chwila ciszy, ostatnie sprawdzanie sprzętu, piosenka BAJUBAJ i w końcu pojawiły się główne gwiazdy wieczoru. Sam koncert wyglądał tak samo jak wszystkie inne na tej trasie.

Skrycie liczyłam na to, że chociaż na bisie zagrają coś innego niż Rebell Yell i When Love and Death Embrace. Bardzo chciałam usłyszeć na żywo Razorblade Kiss (zagrali ją następnego dnia w Oulu zamiast WLADE!) albo jeszcze raz Sleepwalking Past Hope <marzyciel>

Chłopaki za to byli w świetnych nastrojach, pewnie czuli już ulgę związaną z końcem tej długiej trasy – teraz grali u siebie. Na ostatniej piosence hala wypełniła się światełkami, Ville uśmiechał się na ich widok co widać trochę na moim zamieszczonym poniżej filmiku. Potem nastąpił koniec, zostaliśmy z podświetlonym na czerwono Heartagramem i pustką w serduszkach 😦

(to uczucie gdy zdjęcia 69 Eyes wyszły lepiej niż HIM =(…)

AIKUISTEN LELUKAUPPA

Wizyta fana HIM w Helsinkach nie może się odbyć bez odwiedzenia słynnego sklepu taty Kari Valo – Aikuisten Lelukauppa. 26.12 był zamknięty, udało mi się zrobić tylko zdjęcie świątecznej witrynki z plakatem reklamującym koncert 27.12

Następnego dnia sklep był czynny normalnie. Kari powitał nas z uśmiechem na twarzy, spytał się skąd jesteśmy i gdy usłyszał że z Polski – pokazał nam obrazek, który dostał od fana z naszego kraju. Biały, zawieszony nad wejściem – gratuluję i pozdrawiam autora/autorkę 🙂


(Jeśli chodzi o ten, to Kari dostał go od Mel, kiedy byłyśmy we trzy w Helsinkach 😀

Heartagram Poland w Helsinkach

I jeśli to naprawdę ten… Raz, ale to RAZ pojechałyśmy i teraz wszyscy z PL będą z tym kojarzeni hehe Dzięki Kari XD :* – C.N)

 

Łupy zostały zdobyte i wyszłam zadowolona. Po koncercie 28.12 złożyłam tam ponowną wizytę. Chciałam dokupić kajdanki i zdobyć podpis na pocztówce. Moja kartka została ozdobiona z wielką starannością, sam dobór pisaka trwał dłuższą chwilę. Całość została zwieńczona rysunkiem Heartagrama, mewami, kwiatkami i nutkami. Po chwili pan Valo spytał się mnie czy widziałam już w gazecie artykuł na temat wczorajszego koncertu i mi go pokazał – widać było na twarzy dumę z syna.

Ilta-Sanomat to fiński dziennik i rzeczywiście – były tam aż trzy strony poświęcone HIM! Kari powiedział, że mam uważać żeby nie kupić przez przypadek innej gazety – Iltalehti (brzmią podobnie) ale chyba nie przejrzał dokładnie, bo w niej też był jednostronny artykuł 😦

Podczas drugiej wizyty moją uwagę przykuł też obraz podarowany przez fanów dzień wcześniej. Pomysł, staranność wykonania i efekt końcowy robi niesamowite wrażenie. Zdjęcie nie jest moje – znalazłam je po długich poszukiwaniach na stronie Heartagram Sacrament France Street Team na Facebooku!

(source: Heartagram Sacrament France Street Team FB)

CAŁA RESZTA

Nie mogło obyć się również bez pielgrzymki pod klub Tavastia, żeby zobaczyć jak wygląda chociaż z zewnątrz miejsce, gdzie nie udało mi się dostać biletu 😦

Obok znajduje się sklep muzyczny, gdzie udało mi się kupić dwa single na winylach. Pierwszy zawiera utwory The Kiss of Dawn & Passion’s Killing Floor (Herpe Rmx), drugi In Joy And Sorrow (String Version) &  Pretending (Acoustic Version).

Oprócz tego jeszcze kilka płyt – w tym ta, której długo szukałam: zieloną Uneasy Listening Vol. 1 & Vol. 2

W sklepach można znaleźć jeszcze inne perełki. Oto dwie gazety z których chyba najbardziej się cieszę: magazyn Suosikki. Jeden numer z marca 2000 roku, drugi marzec 2003! Jak wiele fanów zbieram wszystko co związane z zespołem, więc posiadanie takich rzeczy w kolekcji to dla mnie  wielka radość :)))

Dziękuję tym, którzy dotarli do końca mojej relacji.

Pozdrawiam czytelników – Trzymajcie się w tych trudnych chwilach 😦


Tekst i zdjęcia: Paulina


I jak się podobało? A może ktoś z was też był w Hellsinkach na jakimś koncercie? Podzielcie się wrażeniami 🙂 Nie musicie być gwiazdami pisarstwa itp. każdy pisze po swojemu tak jak potrafi więc się nie wstydźcie 🙂

Chodzi o podzielenie się swoimi przeżyciami a styl każdy ma swój 🙂

Take Care Sweethearts And Have A Nice Day!

World without HIM…

Hello Sweethearts!

Witam was serdecznie w tym nowym roku 🙂 Dla Himsterów to słodko-gorzki początek roku ale nie rozpaczajcie.

Od wielu tygodni trwała trasa pożegnalna, no i w końcu, parę dni temu w Helsinkach Farewell Tour zakończyło się na Helldone. HIM przestał istnieć. Została czarna strona.

Czy aby na pewno…? 🙂

Słuchajcie, wiem jak się niektórzy z was czują – jedni lepiej, inni gorzej.

„Nie powiem: Nie płaczcie, bo nie wszystkie łzy są złe.” – nie, jeśli chcecie to płaczcie, jeśli wzruszyliście się na koncercie to wspaniale, przecież o to w tym wszystkim chodzi prawda? O emocje, o uczucia – to tego szukamy w muzyce 🙂

Trzeba przyznać, że ta trasa była jednak nieregularna a i same opinie o koncertach bywały naprawdę różne 🙂

Chciałam wam bardzo wszystkim podziękować za to, że chcieliście się podzielić swoją opinią oraz wrażeniami z koncertów. Ale także za to, że czytacie, komentujecie a nawet tylko zerkacie cichaczem 😀 Fajnie, że jesteście ❤

Uściski dla was, uściski dla Valosa, uściski dla Linde, Mige, Burtona i Jukki ❤

Jeśli macie jakieś wieści o tym, jak było na ostatnim Helldone to piszcie – ja słyszałam, że jednak po ostatnim koncercie pan Valo jednak się rozczulił i uronił łezkę ale czy to prawda? Być może jest tak —> zacytuję Roxy:

„On taki hardy był…. Tymi mikrofonami tak napieprzał, i fakersy pokazywał, jak zbuntowany dzieciak co się nie chce przyznać że się boi i mu źle, to taką przykrywkę butną robi. A to mięciutkie jest w środku jak pianka z ogniska”

Podczas gdy Ville Valo stawał się na scenie „Drama Queen”

Jego rodzice popijali drinka obserwując syna na scenie 🙂

O ile pana Valo można jeszcze z łatwością spotkać (założę się, że przez ostatnie parę dni miał niezły najazd fanów w sklepie XD) to widok mamy Valo jest dość rzadki. Trzeba jednak przyznać, że obydwoje świetnie wyglądają 😀 To chyba przez ten zimny klimat, nieźle ich konserwuje huheue Tak na marginesie – ciekawe czy Kari podzielił się z nią cukierkami, które z dziewczynami mu dałyśmy będąc w Helsinkach ehehe

Również Jussi z 69 Eyes oddał hołd kończącemu karierę zespołowi – bardzo miły gest 🙂

 

 

 

 

Ostatni gasi światło 😀

Pytanie podstawowe, które sobie teraz wszyscy zadają: CO TERAZ?

Nic 😀 Dajmy panom czas na odpoczynek, zebranie myśli i wtedy się zobaczy. Nie wiem jak tam u reszty chłopaków, ale pan Valo już ma ambitne plany zagrania rólki w „Grze o Tron”… Tak, dobrze czytacie XD

Ciekawostka: kiedy byłam na koncercie w Londynie, tuż przed rozpoczęciem samego koncertu puszczono to właśnie intro XD Wtedy uznałam to za dość zabawne i szybko ten fakt uleciał mi z pamięci, dzisiaj nabrało to dla mnie nowego znaczenia 🙂

Jak zauważyła Lumnezia:

„Udział aktorów którzy grali we wcześniejszych częściach został już potwierdzony, jeśli wierzyć tej stronie http://gameofthrones.wikia.com/wiki/Season_8, a z postaci które pojawią się po raz pierwszy, przewidziano:

New characters:

Northern girl
Boy
Northern farmer
Sassy and attractive girl
Northern sentry
Sailor
Guard #1
Guard #2

Jedna z tych postaci będzie zatem grana przez Ville Valo – ciekawe która… 🙂”

Kogo obstawiacie? Chcielibyście zobaczyć Valczaka jako farmera? XD

No i tymczasem kiedy się Ville wyleguje w chacie, to tutaj trwa głosowanie na najseksowniejszego Fina (gdzie jest Kimi Raikkonen?)

Najseksowniejszy Fin – głosowanie

Ponadto w nowym Kerrangu pojawi się wywiad z Ville – dlatego powtarzam, nie martwy się za dużo i poczekajmy. A może czas przyniesie nam coś więcej, niż tylko powiew chłodu z dalekiej Finlandii… Może Ville już teraz właśnie siedzi i pisze…

Take Care Sweethearts And Have A Nice Day!