Seppo Vesterinen 1949-2020

Kochani,

kiedy tylko wróciłam z pracy dotarła do mnie smutna wiadomość… Seppo Vesterinen zmarł po długotrwałej chorobie w szpitalu w Finlandii.

Był legendą w świecie HIM i jego wkład w karierę zespołu jest ogromny.

„Ten zespół nie byłby tym, czym jest bez Silke i Seppo. Jest bardzo wiele czynników tak samo ważnych jak same piosenki. Rozumienie tego pomaga. To znaczy, Bill Gates nie byłby Billem Gatesem bez swoich asystentów, którzy pomogli mi przez całą drogę, którą przeszedł. Nic nie pochodzi tylko od jednej osoby, wszystko pochodzi od współpracy i docenianiu ludzi, którzy robią to co robią.”

Ville Valo

Seppo był fińskim producentem, menadżerem i ekspertem od muzyki rockowej. Był menadżerem zarówno zespołu Hanoi Rocks oraz The Rasmus ale potem zajmował się tylko zespołem HIM. Był bardzo wpływową osobą na fińskiej scenie muzycznej i pracował z wszystkimi najważniejszymi zespołami fińskimi za wyjątkiem Nighwish.

Jego kariera zaczęła się w latach 70’ gdzie jako producent zorganizował Helsinki Festival. Poznał także międzynarodowe gwiazdy takie jak Frank Zappa, Weather Report i Andrej Wajdan. W 1974 roku zorganizował show w Kaivopuiisto, jednym z najsławniejszych parków w Helsinkach, zaczynając tradycję która trwa do dziś. Podczas jesieni 1980 roku, został poproszony o zostanie menadżerem zespołu Hanoi Rocks, więc zaczął wtedy zagłębiać się w glam rocku, hard rocku i glam punku obecnych czasów. Od samego początku Seppo zauważył umiejętności zespołu, które pozwoliły mu twierdzić, że sukces był gwarantowany. Dane przez niego słowo zostało wynagrodzone w postaci wielkiego światowego sukcesu, jednak pomimo wszelkich starań w 1985 roku zespół się rozpadł. Mimo to, nadal był on w przyjacielskich stosunkach z wokalista Michaelem Monroe oraz gitarzystą Andym McCoyem.

Od 1990 do 1995 Seppo tymczasowo porzucił scenę muzyczną aby zająć się produkcjami teatralnymi, festiwalami oraz wydarzeniami kulturalnymi, współpracując przy tym z Uniwersytetem Helsińskim a także szkołą artystyczną. Od 1999 był osobistym menadżerem HIM i dbał nie tylko o koncerty ale także wywiady czy spotkania z fanami. W swoim czasie wolnym Seppo uprawiał kwiaty i inne roślinki ponieważ był zapalonym ogrodnikiem…

 

Salute mr. Valo!

Aaaaaaaaaaaaaa! 🙂

Tak własnie się witam 😀 Wczoraj na blogu małe pitu pitu jak to Valos mógłby coś zrobić, a dziś proszę – wywołały wilka z lasu!

Panie i panowie!

Ville Valo ogłosił swój powrót poprzez wypuszczenie w eter trzech utworów:

No cóż ja mogę powiedzieć… 3:) Wiem, oczekujecie mojego zrzędzenia huehuehue ale szczerze powiedziawszy… To utwory mi się podobają! Nie są rewelacją, czymś nowym i zaskakującym – Ville zawsze trzymał się bezpiecznych wód niż eksperymentów. Był to właściwie powód mojego zmęczenia ich brzmieniem, no bo ileż można słuchać tego samego…

Jednakże… może to przerwa sprawiła, że te utwory mi się po prostu podobają ❤ Mają w sobie tą piękną, melodyjną romantyczność, gdzieniegdzie gitarowe pierd*lnięcie, trochę dramatycznych, mrocznych uniesień ale i tego podnoszącego na duchu optymizmu, które skleja złamane serca. Tego mi właśnie trzeba i na wiosnę (a prawie nawet na moje urodziny hłehłe) Valos wpuścił do mojego serca trochę radości 🙂

Od strony technicznej się nie wypowiem, bom muzyczny ignorant, a i słuch coraz gorszy 😛

Gothica Fennica Vol. 1

Dostaliśmy także nową fotę znajomego ryjka 😛

A także nowe logo jego solowego projektu – jak to ktoś stwierdził –> żeby łatwiej było merch przerobić XD

Podsumowując – dzięki żeś wrócił chłopie 😀 I dziękuję wam, że nadal tu jesteście!

Take Care Sweethearts And Have A Nice Day!

„Straciłem z nim kontakt” – mówi Nergal… Ale to tak samo… Jak my wszyscy :)

Witajcie Himsterki 😀

Tak, jeszcze jestem, żyję, istnieję… A piszę tego posta bo….

Czy jeszcze tu ktoś zagląda? 😀

„Nergal wyznał, że chciał aby Ville Valo zaśpiewał na jego ostatnim albumie”

„Skontaktowałem się z Ville Valo, żeby zaśpiewał piosenkę „Coming Home” -mówi Nergal w wywiadzie dla Metal Hammera.

„Utwór mu się spodobał i powiedział, że naprawdę chciałby się tym zająć. Stwierdził, że mógłby się śpiewać refreny. Niestety potem zostawił mnie z tym. Straciłem z nim kontakt.”

Źródło: Metal Addicts

O projekcie „Me and that man” Nergal powiedział:

„Z największą dumą i zarazem z pewnego rodzaju ulgą przedstawiam Wam drugi materiał Me And That Man – „New Man, New Songs, Same Shit, vol.1″. Tym razem chciałem podjąć trochę inne wyzwanie i stworzyć album składający się z 11 utworów, ale tak, żeby każdy kawałek wyróżniał się odmiennym charakterem i klimatem. Album zarejestrowałem wraz z najbardziej utalentowanymi i najważniejszymi osobami z obecnej sceny i wspólnie wybieramy się na wycieczki do świata bluesa, folku, country, a nawet spaghetti westernu. Czas pokaże, czy osiągnęliśmy cel, ale głęboko wierzę, że tak będzie. Jestem bardzo dumny z tego dzieła. Chciałbym podziękować KAŻDEMU z naszych gości za udział w tym projekcie, a są to: Mat & Matt, Niklas i Jorgen, Corey, Alan, Addi, Brent, Vegard, Sivert, Anders, Rob, Jerome, Johanna i Nicke. KOCHAM Was wszystkich nieskończenie! Bez pasji i serca, które w te dźwięki włożyliście, powstanie „New Man, New Songs, Same Shit, vol.1” nie byłoby możliwe!”

No cóż… Znając technologiczne możliwości pana Valo… to może miał problem z obsługą telefonu komórkowego i dlatego nie oddzwonił hłe hłe hłe

A teraz pytanie na poważnie – robisz pan coś czy nadal się obijasz? Będzie jakieś dziecko…? 😀 W sensie nowa solowa płyta chociaż…. Kto wie 😛

Take Care Sweethearts And Have A Nice Day!

A co słychać u…? :)

Hej 😀

Wiem, kawałek czasu mnie nie było 😛 Ale nie obiecywałam przecież regularności hehe

Większość z was i tak zapewne wie, że Ville Valo żyje i ma się dobrze. Nadal koncertuje z Agentami i czy się to niektórym podoba czy nie, wydaje się, że ma całkiem nie zły ubaw i spędza miło czas śpiewając „do kotleta”.

Oczywiście nie ma co ukrywać, że i tak wszyscy czekamy na jego solowy projekt. Tym bardziej, że tak zwana „supergrupa”, czyli Flat Eart również muzycznie większości z was nie odpowiada 😛

No ale takie życie – jedyną stałą jest nieuchronność zmian 🙂 Sama się o tym przekonałam niedawno i cokolwiek by się nie działo, jak bardzo byśmy darzyli czasy HIM sympatią i nostalgią, to trzeba patrzeć na to co dzieje się teraz i opcjonalnie – nieco w przyszłość hehehe

Wiem, że blog trochę ucichł, jednak nadal są tu wierni fani co czasem zaglądają i z niektórymi nadal mam kontakt. Dlatego też, dzisiaj zaserwuję wam parę wrażeń od pani Basi, która to miała okazję pojawić się na… statku na którym Ville i Agenci mieli przyjemność zaśpiewać i umilić czas pasażerom.

Poczytajcie 😀

„Wybrałyśmy się z mamą w podróż do Turku z nadzieją, że Ville nam nigdzie nie ucieknie, ponieważ koncert miał się odbyć na statku i wreszcie zrobię sobie z nim zdjęcie! Niestety te promy są tak ogromne, że 100 Villusiów mogłoby się tam ukryć.
Ponieważ Ville wystąpić miał w nocy w czasie powrotu do Sztokholmu, więc obejrzałyśmy z mamą salę w której oni mieli zagrać. Chciałyśmy zobaczyć które miejsca są odpowiednie na wieczór, ponieważ sala miała być zamknięta dwie godziny przed koncertem. Stwierdziłam, że miejsca na balkonie tuż przy balustradzie przy małych stolikach , miały doskonały widok na scenę. Moja mama ma 85 lat, więc chciałam żeby mogła siedzieć a nie stać. Z zazdrosnym okiem patrzyłam na parkiet…
Pod wieczór postanowiłyśmy znaleźć jakiś  otwarty bar, żeby się napić kawy. Chciałyśmy przejść na następne piętro, ale na korytarzu przed salą koncertową zrobił się tłok… Ludzie wysypali się z windy i ja zdążyłam wejść kilka schodków w górę i odwróciłam się, żeby poczekać na mamę, która została trochę zablokowana przez to towarzystwo. Myślałam że spadnę ze schodów, kiedy zobaczyłam że moja mama i Ville się obejmują!
Cała  grupa wraz z Christel wytoczyła się z windy dokładnie w tym czasie, kiedy my przechodziliśmy. Dzięki temu, że moja mama chodzi powoli, nie zdążyła podejść po schodach i zderzyła się z Ville. Uścisnęli się i objęli, a ja stałam trzy schody dalej i tylko byłam w stanie wykrztusić „hej Ville”, oraz machnęłam ręka na powitanie. Obdarzył mnie promiennym uśmiechem.
Zgłupiałam i nie pomyślałam o zdjęciu albo autografie. Wszystko wydarzyło się tak szybko!
Miałam jeszcze raz okazję zobaczyć Ville z Christel na odległość, ale nie miałam okazji zrobić zdjęcia. Nie chciałam być nachalna.
Wałkowałam mamę o wrażenia etc…. jak to było w Villusiowch objęciach – mama powiedziała, że mogłaby w nich pozostać trochę dłużej…
Powiedziała też, że Ville miał ładne dłonie – długie palce i ciepłe ręce.
Godzinę przed koncertem zaczęło być tłoczno przed drzwiami na sale, więc stanęłyśmy w kolejce.
Prawie wszyscy mieli na sobie koszulki HIM… Uważam, że to nie było Ok, ponieważ to nie był HIM tylko The Agents . Stałyśmy około 1,5 godziny i jak otworzyli salę, tak wszyscy rzucili się na parkiet, a ja z mamą na balkon. Miałyśmy dobre miejsce, tuż przy balustradzie ze stolikiem na dwie osoby.
Stoczyłam bitwę z dwoma fankami, które jak się koncert rozpoczął, wcisnęły się przed nasz stolik, usiadły na nim i kompletnie zablokowały Ville.
Nigdy nie przypuszczałam, że mam tyle agresji w sobie, ale skutecznie z pomocą innych fanów, wypchnęłyśmy je z naszego stolika.
Ville był jak zwykle super, miał prawie ten sam repertuar jak na innych koncertach. Był bardzo zadowolony i dobrze bawił się na scenie. Otrzymał obraz, za który podziękował uśmiechem. Było widać, że ten występ na promie go bawił. Byłam na koncercie w Tavasti i wydaje mi się, że on był bardziej rozpromieniony na statku. Sala była większa i publika śpiewała o wiele lepiej na promie w porównaniu do Tavasti.
Ponieważ Ville rozmawiał po fińsku, więc nie bardzo go rozumiałam, ale po reakcji publiki można było się domyśleć że dowcipkował. Był naprawdę w dobrym nastroju, patrzył na salę z uśmiechem i jak wszyscy śpiewali był faktycznie bardzo poruszony.
Po koncercie poszłyśmy spać. Rano rozglądałam się po statku, ale nikogo z grupy już nie spotkałyśmy.”
Tekst: Barbara L.  🙂

Take Care Sweethearts And Have A Nice Day!

When Ville and Agents Embrance

Hej 😀

Można by powiedzieć, że nowa płyta Ville nagrana do spółki z Agentami odniosła sukces 🙂 Złota Płyta w mniej niż tydzień, numer jeden na fińskiej oficjalnej liście albumów i prawie w całości wyprzedana trasa. 

Na początek zapraszam was na bloga HIM- Archives, gdzie możecie przeczytać przetłumaczony artykuł  z czasopisma Soundi. Dobra robota i dużo wysiłku włożonego w tłumaczenie więc warto przysiąść z kawusią i poczytać 😀


Tłumaczenie artykułu z Soundi

A teraz niespodzianka 😀

Mamy już pierwszą „naoczną” relację z koncertu 😀 Adrianna wybrała się w dalekie strony, żeby zobaczyć i posłuchać na żywo tego, cotototo wyszło z projektu XD i była tak życzliwa, że napisała parę słów relacji własnej. Także, sporo czytania dzisiaj, ale po to własnie odwiedzacie bloga prawda? 😉

Na końcu relacji, prawdziwy news przekazany pocztą pantoflową hehehe

TO BYŁO JAK…

21 marca w Logomo odbył się jednen z koncertów nowej trasy Villego Valo wraz z legendarnym zespołem Agents, który już od kilku dziesięciu lat gości na fińskiej scenie muzycznej.

Jakich słów użyć, aby opisać to zdarzenie? Najbardziej odpowiednim wydaję się pojęcie magiczne, nie tylko przez obecność Villego, ale całego zespołu i przede wszystkim fanów (także tych HIMowych), którzy współtworzyli to wydarzenie.

Zaczęło się niewinnie, kilka instrumentalnych utworów, świetnie zresztą zagranych, a potem na scenę wkroczył On… Ten sam, a jednak odmieniony, odmłodzony, jakby szczęśliwszy i spokojniejszy. Powiedział kilka słów do tłumu, a potem rozpoczął swój pokaz.

Każdy, kto choć raz był na Jego koncercie, wie jak Pan Valo potrafi czarować, hipnotyzować i uwodzić swoim głosem i osobowością. Robił to i tym razem, z czego fiński klimat całego zdarzenia jeszcze przydawał mu uroku. Do kawałków, które mogliśmy usłyszeć, prócz tych zamieszczonej na najnowszej płycie, było też sporo takich, z dawnych lat np. Jykevӓӓ On Rakaus, czy też odnowiony himowy przebój – When Love and Death Embrance, który nawiasem mówiąc, brzmiał niezwykle w swojej nowej aranżacji.

Na pierwszy rzut oka widać było, że Ville cudownie czuje się w nowej roli, a także jest zachwycony tym, że może zaśpiewać napisane przez Baddinga utwory, zresztą obserwując Go na scenie miało się niejako wrażenie, że nie śpiewa tylko dla nas, czy tylko dla siebie, ale dla Baddinga właśnie, ukazując cały szacunek i respekt jakim darzy tego artystę i jego dorobek.

Koncert można jak najbardziej zaliczyć do udanych, głos Pana Valo uległ znacznej poprawie, a przynajmniej takie odnoszę wrażenie porównując do tego, co zaprezentował w warszawskiej Stodole, podczas ostatniej trasy HIMu. Serio, chyba porzucenie papierosów uczyniło jego głos na powrót jedwabisty 😀 Naprawdę się i było widać w tym występie jego duszę – no cóż powrót do ziemi przodków może też ma w tym jakiś udział.

Innym wartym wspomnienia członkiem zespołu, jest Pan perkusista, który przez połowę koncertu uśmiechał się do mnie i wyglądał, przy tym jak taki uroczy dziadek (stanowi poważną konkurencję dla uśmiechu Pana Valo). Dobrze było go zobaczyć i posłuchać jeszcze raz na żywo.

Dla tych, którzy nie mieli i nie będą mieć okazji zobaczyć Villego na żywo podczas tej trasy koncertowej mam jednak dobre wieści. W drodze z Helsinek do Turku miałam szczęście siedzieć koło dziennikarza, Jussiego Helle ( albo coś w tym stylu, można znaleźć jego zespół na spotify i youtubie, pod nazwą Helle – out of my head), który przeprowadzał z Ville telefoniczny wywiad jakiś miesiąc wcześniej i  który zwierzył mu się, że pracuje nad nowymi, solowymi kawałkami i może już wkrótce usłyszymy coś nowego 🙂

PS: Nigdy w życiu nie widziałam tylu szczęśliwych i uśmiechniętych Finów w jednym miejscu, co na tym koncercie.

Tekst: Adrianna Pasiut

Take Care Sweethearts And Have A Nice Day!

No i się zaczęło :D

Witam i pozdrawiam cieplutko 🙂

Tak wiem, mam zapłon szachisty jeśli o notki chodzi, ale moje obecne prywatne życie pozwala mi na mniej niż dotychczas więc proszę o zrozumienie heheh

No ale… lecimy 🙂 Ruszyła trasa koncertowa Ville Valo i Agentów, a co za tym idzie ruszyła także i promocja. Obecnie ryjek pana Valo atakuje mnie z każdej strony, toteż czasem boję się otworzyć nawet lodówkę 😛

 

 

Oczywiście na internecie jest już do przesłuchania nowy album. Przyznam się bez bicia, że jeszcze nie słuchałam, ale podczas tworzenia tej notki właśnie leci on w tle 😀

 

 

Jakby tego było mało to dostaliśmy wysyp artykułów – dosłownie jak grzyby po deszczu huehue Niestety po fińsku więc… „a idźta mi z tym językiem” XD Dlatego też nie silę się na to, aby wklejać tutaj linki, bo nic nam to nie wniesie… No chyba, że ktoś zna fiński i chciałby się przysłużyć HIMowej społeczności tłumacząc to czy tamto hehe

 

Ville Valo & Agents – Soundi 02/2019 photo by Tero Ahonen#VilleValo #EsaPulliainen #Agents #FinlandZhenia Kirsikkalove (universe-of-him.ucoz.com)

Posted by HIM Russia/Ukraine/Belarus on Friday, March 1, 2019

 

Piszoooo nawet w gazetkach, czyli jak mówiłam – ryj Valosa, wszędzie ryj Valosa 😀

 

 

Ale patrzcie tylko jak on się wczuwa 😀 Myślicie, że odzyskał miłość do muzyki?

 

 

Wygląda to bardzo HIMowo, choć nieco spokojniej ale, ale….

 

A to niespodzianka i gratka dla fanów 🙂 No i co myślicie o tym wszystkim? Ktoś z was wybiera się na koncertów Agentów? Może będzie chętna osóbka do napisania relacji na łamach naszego, starego, dobrego blogaska? 🙂

 

Take Care Sweethearts And Have A Nice Day!