ROZPOCZĘŁO SIĘ „FAREWELL TOUR” – emocje, latające majtki i kaszkiet :)

Hello Sweethearts!

Na samym początku przepraszam was HIMstery za opóźnienie z tą notką ale musicie wiedzieć, że nie stalkujemy zespołu codziennie i nie żyjemy ich życiem 😀 Mamy własne obowiązki i własne życie, także prosimy o wyrozumiałość 😀

Ale już lecimy z tematem hehe

Jednak zanim to nastąpi, to od razu się wytłumaczę, że cokolwiek się będzie działo w obozie HIM, nie będę w stanie przez cały tydzień was poinformować bo będę w…. HELSINKACH XD

Tak, moi drodzy – wybieram się na kilkudniowy wypad do stolicy HIMowej – zacierajcie rączki, będzie fajna relacja 😀

(choć w sumie się przyznam, że wolałabym lecieć na jakąś Ibizę czy tam Majorke – jestem ciepłolubna 🙂 No ale Mel – nasz korektorka i Ola – wywiadzistka 🙂 doprowadziły do tego, że kupiłam ten cholerny bilet no i co… Muszę lecieć 😀 )

A teraz Povalonki i Povaleni- cała ekipo Povalonej HIMowej grupy – zapraszam do przeczytania relacji naszej wysłanniczki, która wybrała się do Barcelony na pierwszy koncert z pożegnalnej trasy HIM.

Do tej pory panowie zagrali cztery pożegnalne koncerty: 3 w Hiszpani i 1 w Portugali (był tam też ktoś z was?)

Następny będzie koncert na festiwalu TUSKA, więc panowie powinni być „razem z nami” w tym samym czasie w Finlandii 😀 Kto wie, może uda nam się wpaść na ValoMendę 😛

No ale teraz zróbcie kawusię i poczytajcie co ma do powiedzenia RAnitka, która była na pierwszym koncercie HIM.


Już chwilę po koncercie każdy mógł obejrzeć dziesiątki zdjęć i filmów nagranych przez fanów. Pojawiało się też mnóstwo relacji i opinii, w związku z tym myślę, że nie powiem wam niczego o czym byście nie wiedzieli. Postaram się jednak przedstawić moje spostrzeżenia i wrażenia z tego wieczoru.

Barcelona, 14 czerwca gorące popołudnie, godzina 18.30 przed klubem Razzmatazz już jest sporo ludzi. Siedzą pod ścianą wokół klubu.

Obok Razzmatazz jest hotel, w którym na czas koncertu zameldował się zespół. Rozpiętość wiekowa fanów czekających na koncert spora, większość, jak na moje oko nie pamięta początków zespołu, oczywiście łatwo dostrzec przewagę płci pięknej. Wiele dziewcząt przywdziało wampirzaste ciuszki, mocny makijaż.

Stanęliśmy na końcu długiej kolejki i tam spotkaliśmy Sandrę i Krzyśka. Krzysiek podobnie jak  Tymoteusz (dla niezorientowanych – mój mąż) przyjechał tu z Sandrą – wielką fanką HIM głównie dla towarzystwa. Sandra, studentka fotografii z Londynu, ma na prawym przedramieniu tatuaż Ville i jeszcze parę innych, które nie umknęły mojej uwadze, gdyż sama się noszę z zamiarem zrobienia sobie tatuażu. Sandra miała kilkakrotnie sposobność rozmawiania z członkami HIM, ma wiele zdjęć z tych spotkań.

Już po 10 minutach rozmowy umówiliśmy się z nowo poznanymi ludźmi na piwo po koncercie ( na marginesie dodam, że był to świetny wieczór, który zakończył się około 5 rano 😀 ).

Mimo moich obaw udało mi się stanąć blisko sceny, na tyle blisko, że wyraźnie widziałam palce Linde przemykające po strunach gitary. Ale na początku oczywiście był support.

Zespół o nazwie Romantica został entuzjastycznie przyjęty przez publiczność. Śpiewali po hiszpańsku więc nie miałam pojęcia o czym, ale utwory były melodyjne. Później dowiedziałam się, że podobnie jak HIM, śpiewają głównie o miłości. To było naprawdę dobre granie, mnóstwo energii, wszyscy byli podekscytowani i śpiewali razem z zespołem. Pomyślałam, że to niesamowite, jeśli support tak rozkręcił publiczność, to co będzie dalej?

Romantica schodzi ze sceny, teraz kilku mężczyzn żwawo porusza się po  niej, przygotowując instrumenty i nagłośnienie dla gwiazd wieczoru.

Czekam niecierpliwie, wreszcie jest!

Pisk, wszystkie ręce w górze, szał. Zaczęli od „Buried Alive by Love”. Publiczność śpiewa razem z Ville.

Publiczność cały czas śpiewa kolejne utwory, Ville jest wyraźnie zadowolony z tego co widzi i słyszy.  Przy „Bleed Well” Valo nieco się pogubił, prawdopodobnie zapomniał tekstu?

 

Uśmiechnął się jednak uroczo, co spodobało się fanom. Osobiście nie mam nic przeciwko małym potknięciom na koncertach, przecież muzycy to też ludzie, a występ na żywo to nie nagranie studyjne.  Niestety  przy „It’s All Tears” musiałam przyznać, że Ville nie daje rady, miał problem z ustawieniem głosu, a utwór ten jest trudny wokalnie. Powiem szczerze, że na długo przed tym koncertem zastanawiałam się czy Ville zdecyduje się wykonać  „It’s All Tears”, uważałam, że powinien z tego utworu zrezygnować.

Mimo to, publiczność zdaje się nie dostrzegać wokalnych niedociągnięć (delikatnie to ujęłam). Podczas wykonywania utworu „Wicked Game” zrobiło się zabawnie, gdy jakaś dziewczyna rzuciła majtki na scenę.

Ville rozbawiony podniósł je, włożył do tylnej kieszeni spodni, a po chwili rzucił w kierunku dziewczyny swój ręcznik – w tym momencie rozległ się pisk, a ja zastanawiałam się co one tam teraz z tym ręcznikiem zrobią? Bo na 100%  z dziesięć kobiet go przechwyciło 😀 Na tym historia majtek się nie kończy, bo w pewnej chwili Valo podaje je Mige, a ten…je wącha, Ville śmiejąc się, gestem daje do zrozumienia, że basista jest pokręcony.

Niestety, co do wykonania „Wicked Game” również  miałam wrażenie, że Valo śpiewa momentami zbyt wysoko, w tonacji, która nie pasuje do tego . Potem HIM zagrali kolejne utwory z listy, aż nastąpił TEN moment – „The Funeral of Hearts”. Stałam teraz  niemal bez ruchu, wokół mnie dziewczyny piszczały, śpiewały machały rękami, a ja pomyślałam „Ville to już musi być ostatnia piosenka, musicie już kończyć” Było dziwnie, głos Valo brzmiał niemal groteskowo, jakby właśnie nawdychał się helu, przypomniała mi się kreskówka Chip i Dale. Nie mówię tego przez złośliwość, naprawdę właśnie to przyszło mi do głowy. Poczułam ulgę, gdy okazało się, że to był ostatni kawałek z listy.

Oczywiście publiczność domagała się więcej,  zespół zagrał jeszcze „Rebel Yell” i „When Love and Death Embrace”. Na szczęście zabrzmiały one lepiej niż „The Funeral of Hearts”. Później Ville szybko zszedł ze sceny nie czekając na wybrzmienie ostatnich dźwięków „When Love and Death Embrace” i już się nie pojawił. Wyglądało na to, że nie pożegna się z publicznością. Linde rzucił kostkę w tłum, Jukka zrobił to samo z pałkami, rzucił ich kilka, jedna przeleciał mi nad głową, mój mąż próbował wręcz heroicznie ją złapać 🙂 na szczęście nie udało mu się. Mówię na szczęście, bo w rezultacie pałeczkę złapało chyba z pięć osób :). Nie wiem czy doszli do porozumienia kto powinien ją zabrać. Panowie pomachali fanom, ale Ville już się nie pojawił.

Po koncercie rozmawialiśmy jeszcze z pewnym Finem po polsku, powiedział, że obecnie w Helsinkach jest jakieś 15 stopni, ale kogo to teraz interesuje 😀 (Mnie interesuje i to bardzo 😀 – przyp. C.N.), a później zgodnie z wcześniejszą umową poszliśmy z Sandra i Krzyśkiem na piwo. Po północy zespół zbierał się do drogi, chciałam jeszcze zrobić zdjęcie panom, ale tak szybko czmychnęli do autobusu podstawionego pod wyjście klubu, że nawet nie zdążyłam ich zobaczyć zza pleców wyższych ode mnie gapiów.

Jaki był ten koncert? Ekscytujący, sentymentalny, ciekawy, momentami zabawny, niepokojący, wiele wyjaśniający. Dokładnie w tej kolejności. Nie mogę powiedzieć, że czuję się zawiedziona częściową niedyspozycją wokalisty, bo spodziewałam się trudnych momentów, jest mi jednak trochę smutno, bo zrozumiałam powody decyzji zespołu HIM. Z drugiej strony dostrzegłam dobrą energię miedzi panami, miałam wrażenie, że ten koncert i śpiewanie nadal sprawia Ville  radość. Bardzo dużo się uśmiechał, flirtował z publicznością spojrzeniem (tak jak On to potrafi) czasami wydalało się, że patrzy właśnie na ciebie. Dostrzegał i odwzajemniał miłe gesty ze strony fanów. Nie mogłam oprzeć się wrażeniu , że to się jakoś kupy nie trzyma, jakby ktoś umierał za wcześnie,  a ma jeszcze sporo do zrobienia na tym świecie.

Jest jeszcze jedna ważna rzecz, o której celowo mówię na końcu by nikomu to nie umknęło. LINDE, był fenomenalny, grał doskonale, jest w znakomitej formie, czułam się zaszczycona, że mogłam przez cały koncert byś tak blisko, obserwować go i słuchać.

Niezależnie od wszystkiego, z wielką radością wybieram się na koncert w listopadzie i mam nadzieję, że jeszcze nie raz będę miała przyjemność zobaczyć i posłuchać każdego z panów, może w innej odsłonie.

Tekst: RAnitka


I co sądzicie?

Ja wam powiem, że ostatnio udało mi się spotkać z kilkoma HIMsterami (pozdrawiam Robaczki 🙂 ) i powiedziałam im to samo, co powiem wam teraz:

Uważam, że lepiej iż zespół kończy teraz karierę, schodząc ze sceny zanim będzie za późno i zanim pozostawiliby tylko niesmak ciągnięcia wszystkiego na siłę, kiedy nawet Ville już własnego głosu nie potrafi udźwignąć XD Jak to się mówi – trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść….

PS. Ale ode mnie i tak by dostał trampkiem w ryj – ostatnia trasa, ostatnie koncerty – wyjdź chłopie do ludzi, pouśmiechaj się, pożegnaj się jak należy, strzel parę fotek… W końcu kto był przy tobie tyle lat….

This slideshow requires JavaScript.

Jeśli ktoś z was będzie na jakimś koncercie i chciałby przygotować relacje dla czytelników bloga, zapraszam do kontaktu ze mną:  CatherineNoir666@gmail.com

Take Care Sweethearts And Have A Nice Day!

Klasyka, którą musisz znać – legendarne koncerty live

Witajcie kochani 🙂

Mam nadzieję, że początek weekendu mija wam miło i przyjemnie. Dzisiaj oddaję blogowy „głos” Ewie, którą mieliście już przyjemność poznać, jeśli czytujecie bloga regularnie.

Ale zanim to nastąpi chciałam poruszyć dwie kwestie z którymi warto się zapoznać 😀

Po pierwsze:

Uważajcie! Wiem, że sporo z was nie kupiło biletów i bardzo chcecie odkupić od kogoś ale… no właśnie… to doskonała okazja do oszustw (nie wspomnę już o tych, co publikują zdjęcia swoich biletów wraz z kodem kreskowym itp. – tu możecie sobie sami bilet wydrukować hehe :P) Jedna z fanek już niestety została oszukana, więc by ostrzec innych pisze o tym tutaj. Poza tym, jeśli chcecie wiedzieć więcej i wymieniać się informacjami to zapraszam na blogowe wydarzenie dotyczące koncertu na FB tutaj:

PoValonki – koncert HIM Warszawa 2017

Po drugie:

Niektórzy z was pytali mnie o „tajemniczą konferencję” w której biorą udział HIMowcy w tym także ja. Otóż wyjaśniam czym jest ta „tajemnicza konfa”:

 <bierze wdech>

Blog nie ma grupy na FB i nie istnieje grupa „Heartagram Poland”. Wszelkie informacje jakie mam, artykuły i rozmowy toczą się na blogu.

Z paroma osobami, które się udzielały i nadal udzielają na blogu się zaprzyjaźniłam i teraz one dla mnie piszą, niejako go ze mną współtworząc.
W konferencji są osoby, które się wspierają i które wymieniają pomysłami na artykuły, bloga itp. a nawet czasem gadamy o własnych problemach i  osobistych rzeczach a także o filmach, książkach, Ashley’u Purdym, Japonii lub Korei czy nawet o zanieczyszczeniu powietrza w Krakowie 😛

To nie jest fanclubowa grupa czy coś w tym stylu ale zupełnie prywatna konwersacja 🙂

Kilku z was pytało mnie czy taka blogowo – himowo grupa jest lub powstanie… Otóż, generalnie nie widzę sensu tworzenia takiej grupy, gdyż jeśli chcesz porozmawiać, możesz zrobić to tutaj – bo pewnie jak zauważyliście komentarze wyjściowe zaczynają się od tematu HIM a potem przechodzą w zupełnie inne…. 🙂 Także, jeśli szukasz kontaktu z innymi fanami i chce pogadać, śmiało pisz tutaj 🙂 Nawet ostatnio jedna z dziewczyn wspominała, że fajnie by było porozmawiać z kimś nowym, o odmiennym zdaniu, bo zazwyczaj my się tu wszyscy zgadzamy 😛 (znaczy się porozmawiać z klasą i szacunkiem do drugiej osoby, no ale tego chyba wam nie trzeba wyjaśniać 🙂 )
Także widzicie, że nie ma sensu tworzyć grupy FB skoro tutaj toczą się rozmowy a niektóre anonimki są zbyt nieśmiałe aby się włączyć, więc dlaczego miałby to robić pod własnym imieniem i nazwiskiem? Poza tym, nie każdy ma FB (tak to prawda i nie ma w tym nic złego)
<bierze wydech>

Oczywiście nie jest powiedziane, że ktoś tam do konferencji nie dołączy prędzej czy później ale na sam początek dobrze byłoby poznać jakoś tę osobę – przez bloga na przykład. Tu możesz rozmawiać z nami wszystkimi 🙂


A teraz oddaje miejsce Ewie, mojemu francuskiemu łącznikowi ehehe 🙂

A jeśli i Ty chcesz napisać jakiś artykuł lub masz pomysł na temat napisz do mnie na maila CatherineNoir666@gmail.com

———————————————————-

 

Na początku marca HIM oficjalnie ogłosił zakończenie kariery i trasę pożegnalną „Farewell Tour”. To skłania do refleksji. W ciągu ponad dwudziestu lat działalności zespół dał mnóstwo koncertów, które stały się cennymi wspomnieniami dla ogromnej rzeszy fanów, która miała okazję słuchać ich na żywo. Niektóre z tych koncertów, sfilmowane i obecne w internecie, zyskały miano „klasyków”, prezentując możliwości muzyczne, a niejednokrotnie także i „aktorskie” naszej piątki. W tym artykule przedstawię mój własny, nie ukrywam bardzo emocjonalny, ranking. Zachęcam Was serdecznie do komentowania tego wpisu i dzielenia się Waszymi faworytami. Nie ma to jak różnorodność opinii i wymiana zdań w przyjaznej atmosferze. 🙂

Zespołem HIM interesuję się niedługo, bo jedynie od października 2014 roku. Pierwszym ich gigiem, jaki obejrzałam na You Tube’ie, był koncert w Berlinie z 2000 roku i to on stał się moim koncertem Numer Jeden, żeby nie powiedzieć Koncertem Fetyszem 😀 Do tej pory obejrzałam go jakieś dziesięć razy i za każdym budził we mnie równie wielkie emocje. Ville emanuje tu tak intensywną energią seksualną, że mógłby oświetlić małe miasto… no przynajmniej ja tak go odbieram. 😀 Moim ulubionym momentem z tego koncertu są bisy, szczególnie „Our Diabolikal Rapture”. Tak, to istnie diabelska rozkosz!

 

 

 

Niejako bliźniaczym koncertem dla tego z Berlina jest koncert na festiwalu „Rockpalast”. Ten sam rok, ten sam repertuar, a także podobna atmosfera oraz ta sama dzikość serca zaakcentowana prowokacyjnym pocałunkiem Linde i Mige na zakończenie. 🙂

 

 

 

A teraz przenieśmy się dobrych kilka lat naprzód, gdyż moje osobiste miejsce drugie zajmuje „Digital Versatile Doom”, koncert w „Orpheum Theater” w listopadzie 2007 roku. Za każdym razem oglądam go ze ściśniętym gardłem i wilgotnymi oczami. Ville z tego koncertu to dojrzały „mężczyzna po przejściach”, który właśnie wyszedł z odwyku i pożegnał się na dobre ze swoją miłością. Jest ujmujący, momentami zabawny, ale wyczuwam w nim dużo smutku i straconych iluzji. Na zakończenie „It’s All Tears” dodaje, cały czas śpiewając: „Kochanie, wróciłem! Mam wacka z platyny!”. Możemy się tylko domyślać w czyim kierunku ta aluzja. I ciekawostka: ktoś policzył, że podczas tego koncertu Ville wypalił 23 papierosy. 😀 Czy znajdzie się chętny, by to zweryfikować ? 😉

 (Ja nie ale podoba mi się komentarz pod koncertem: „Thinking Lestat when he woke up after his long sleep and joined a band.” -C.N.) 😀

 

 

Moje osobiste miejsce trzecie to koncert HIM na „Taubertal Festival” w 2003 roku. Ville jest tu w doskonałym humorze podkręconym najprawdopodobniej „stanem nieważkości”, który nie przeszkadza mu jednak stawać na wysokości zadania. Dużo lekkości i pozytywnej energii.

 

 

A propos „stanu nieważkości”, to bardzo lubię jeszcze koncert na Helldone z 2003 roku. Osłabiony fizycznie, wokalnie Ville znów daje radę. I niesamowicie podoba mi się sposób, w jaki rozwiązał konflikt zaistniały na sali, podkreślając, że tu się gra rock’n roll’a a nie bije oraz zachęcając dwóch agresywnych fanów do pogodzenia się. Ville pacyfista. 😉

 

 

 

Za koncertem w Helsinkach plasuje się koncert w Turku z 2002 roku. I choć możemy tu doświadczać muzycznego „déjà vu”, to ujmuje mnie jego atmosfera, coś, co bardzo trudno argumentować. Uwielbiam zwłaszcza wykonanie „Hand of Doom” Black Sabbath.

 

 

 

Kolej na koncert w Hamburgu z 2003 roku, który bardzo lubię od strony muzycznej, natomiast nie mogę oprzeć się wrażeniu, że atmosfera na tym koncercie była dość chłodna. Zresztą często odnoszę wrażenie, ze Ville nie bardzo zależy na podtrzymywaniu kontaktu z publicznością i przypisuję to jego nieśmiałości oraz, lekkiemu bo lekkiemu, ale jednak poczuciu wyobcowania.

 

 

Zapewne niektórzy z Was zastanawiają się, gdzie się podział koncert na festiwalu “Rock am Ring” z 2001 roku? Dla wielu bowiem to ukochany gig HIM i “must” każdego fana. Jak mam to powiedzieć, bym nie została wywieziona na taczce…? 😀 Nie mam temu koncertowi nic do zarzucenia, ale po prostu nie jestem do niego emocjonalnie przywiązana. Może to kwestia światła dziennego, może samego Ville… bardzo trudno mi powiedzieć. I muszę się przyznać, że często mylę go z koncertem na festiwalu “Rock im Park”… ooops!

 

 

 

 

W moim rankingu nie mogę nie wspomnieć o koncercie studyjnym w “Viva Overdrive”. Młodziutki, ale już bardzo charyzmatyczny Ville, prezentuje tu niesamowite możliwości głosowe. Czuję wielkie zaangażowanie, pasję i wewnętrzny ogień całej piątki. A to wszystko otulone intensywną czerwienią niczym w filmie Davida Lyncha.

 

 

Na zakończenie wspomnę o jedynym koncercie HIM, na jakim miałam okazję być: w Gdańsku w 2015 roku. Razem z moim partnerem przyjechałam na niego z Francji, gdzie mieszkam od ponad ośmiu lat. Ulokowaliśmy się dość blisko sceny, więc kiedy popłynęły z niej pierwsze dźwięki, myślałam, że ich fala dosłownie mnie rozerwie, ale po kilku minutach jakoś się do tego przyzwyczaiłam. Cały koncert stałam jak wmurowana w podłogę i nie mogłam się ruszyć. Chciało mi się płakać. Wokół mnie ludzie skakali, śpiewali i krzyczeli, a ja byłam jak skamieniała, jedynie klaskając na zakończenie utworów. Czasami miałam wrażenie, że Ville spogląda mi prosto w oczy, ale kiedy po koncercie podzieliłam się tym spostrzeżeniem z Gillou, on powiedział, że też mu się tak wydawało. Tak więc to było tylko takie moje myślenie życzeniowe. 😉

 

 

Obecnie czekam z niecierpliwością na koncert w Zurychu w ramach “Farewell Tour”, 6 grudnia tego roku. Jestem niesamowicie ciekawa, jakie emocje i jakie myśli będą mi towarzyszyć przy okazji tego wyjątkowego pożegnania.

Tekst: Ewa Włodarczyk

Nooo…. bo już myślałam, że Ewa nie dodała tego koncertu „Rock am Ring” 😛 A to przecież legendarny ich występ hehe i mój ulubiony chyba 😀

A na koniec coś ode mnie XD

Take Care Sweethearts And Have A Nice Day!

Emma-Gaala 2017 – Ville Valo z nagrodą: „Minęło trochę czasu od mojego ostatniego pobytu tutaj”

Dzień dobry!

Nareszcie coś ruszyło w newsach o zespole, a w zasadzie o Ville Valo, bo o nim będzie dzisiejszy wątek jak i cała notka. Otóż Ville otrzymał nagrodę Emma w kategorii najlepszy teledysk roku do utworu:

Emma-gaala to gala fińskiego przemysłu fonograficznego, organizowana przez Musiikkituottajat, IFPI Finland (fińska organizacja non-profit finansowana przez jej członków, reprezentująca przemysł muzyczny w Finlandii) W jej trakcie przyznawane są nagrody Emma lub Emma Muuvi. Wyróżnienia przyznano po raz pierwszy w 1983 roku.

Nagrody przyznawane są w dziewiętnastu kategoriach, w tym m.in.: Album hip-hopowy (Hiphop-albumi), Album rockowy (Rockalbumi), Album folkowy (Etnoalbumi) oraz Album popowy (Popalbumi).

16507973_743697739123597_4794841719809901705_n

Ville podziękował w krótkim wystąpieniu kiedy odbierał nagrodę:

Powiedział, że mu miło iż o nim sobie przypomniano ponieważ minęło sporo czasu odkąd ostatni raz się tu pojawił. Podziękował także swojej dziewczynie Christel, która z nim nie była bo świętowała urodziny swojej mamy 🙂 Urocze 😛

credit-to-omppudesignbest-video-of-the-year-credits-iltalethi

Gratulujemy a teraz weź się pan do roboty 😛

16473520_1417659768295732_5818236976521908548_n

W dalszej części zaprezentuję wam artykuł Ewy, która zdecydowała się napisać „parę” słów na temat naszego, a jakżeby inaczej, Valosa trochę z innej strony niż zazwyczaj 😀 Oczywiście niektórzy z was będą sceptyczni, bo nie wierzą w takie rzeczy, niektórzy się zgodzą ale myślę, że możecie przeczytać nawet jako ciekawostkę pośród braku informacjo związanej z działalnością zespołu. Z niektórych rzeczy pewnie już zdajecie sobie sprawę ale może i tak znajdziecie coś nowego 🙂

behind-the-scenes-photo

A Ville to temat rzeka więc czemu by nie pisać o nim skoro można 🙂 Jeśli więc i wy chcecie coś napisać, dajcie znać na maila Catherinenoir666@gmail.com


Czy Ville Valo jest ”dzieckiem indigo” ?

Myślę, że odpowiedź na to pytanie może być tylko bardzo subiektywna i niedefinitywna, oraz że każdy z nas może mieć własną opinię na ten temat. Jeśli o mnie chodzi, to kiedy moja koleżanka, Rachel, powiedziała mi o swoich spostrzeżeniach, uderzyło mnie to tak mocno, że długo pozostawałam w szoku. Natychmiast przebiegły mi przez głowę liczne fakty z życia Ville, ale także liczne cechy jego osobowości, które niesamowicie pasowały do tego, czym Rachel się ze mną podzieliła.

Wyczerpującą odpowiedź na pytanie “Kim jest “dziecko indygo”?” można znaleźć na licznych stronach w internecie i nie chce się tu rozpisywać o samym koncepcie, ale pragnę zilustrować go na przykładzie osoby Valo. Przychylenie się do teorii “dziecka indygo” jest bardziej kwestią światopoglądu, przekonań i sposobu patrzenia na życie w ogóle niż kwestią wymiernych dowodów. To także kwestia osobistego odczucia i intuicji. Bardzo często czujemy różne rzeczy, ale nie potrafimy ich udowodnić. Według mnie, to jest właśnie ten przypadek. Z pewnością więc znajdą się tacy, którzy się ze mną nie zgodzą,  ale i tacy, którzy nie wykluczą tej możliwości. Podkreślę, że nie napisałam tego artykułu, by skonstatować ostatecznie: “Tak jest i koniec!”. Napisałam ten artykuł, by odpowiedzieć na pytanie: “Dlaczego myślę, że Ville Valo może być “dzieckiem indygo” albo inaczej mówiąc “dusza, która inkarnowała sie, by wzbogacić naszą planetę o wysoką wibrację miłości i w ten sposób przyczynić się do jej ewolucji”.

Czy zdarzało się Wam myśleć o tym, co sama dla siebie nazywam “fenomenem Ville Valo”?   A może stanowicie jego część? Zwłaszcza na You Tube’ie jesteśmy świadkami prawdziwego poruszenia w jego temacie. Te wszystkie filmiki i dedykacje! I mnie to dotyczy, bo lubię sobie od czasu do czasu coś zmontować. Nigdy nie spotkałam się z takim zainteresowaniem w stosunku do artysty, naprawdę! W komentarzach do tych video często spotykamy opinie, które pokazują, jak bardzo dla wielu Ville Valo jest “wyjątkowy”, “wspaniały”, “genialny”, “uroczy” a nawet “anielski”. Jednak równie często poza okrzykami zachwytu trudno znaleźć rozwinięte uzasadnienie tych epitetów, tak jakby osoby je piszące coś wyczuwały, ale nie potrafiły tego dokładnie opisać słowami. W tekście poniżej spróbuję wyrazić słowami moje własne odczucia, wpisując je w kadr teorii o “dziecku indygo”. W osobowościach i w biografiach “dzieci indygo” można wyróżnić kilka istotnych cech, które są wspólne dla nich wszystkich.  To z  tych cech  postanowiłam zrobić mapę dla mojego artykułu.

  1. Miłość przede wszystkim

Cecha najważniejsza, więc znajdująca sie na czele listy: najistotniejszą wartością w życiu Ville wydaje się miłość.  Miłość i pasja (patrz: numer 2), ale pasję możemy zdefiniować jako miłość do tego, co nas fascynuje. Miłość jest jego największą motywacją i znajduje sie w centrum jego uwagi. Miłość jest wszechobecna w jego muzyce, którą zdefiniował jako “Love Metal”, co nie jest bez znaczenia. “Heartagram”, który narysował w dniu swoich dwudziestych urodzin i który stał się ważnym symbolem zespołu, zawiera serce, najbardziej uniwersalny symbol miłości. Miłość dominuje w jego tekstach, ale także zauważamy ją w jego zachowaniu, uśmiechu i  drobnych gestach.  No i miłość Ville do rodziców po prostu rzuca sie w oczy! Oto kilka cytatów.

“Fanka: Dlaczego piszesz tylko o miłości?

Ville: Nie jestem religijny, nie jestem zaangażowany politycznie, nie nalezę też do Greenpeace. Miłość i relacje międzyludzkie to coś, co naprawdę mnie interesuje.”

“Wierzę w muzykę. Wierzę w moc miłości, moich przyjaciół, ludzi, którzy mnie otaczają i w moc mojej rodziny.”

“Lubię serca. Są symbolem życia, miłości i człowieczeństwa. »

«Pytanie: Po co jest ci potrzebna kobieta ?

Ville: Potrzebuję bratniej duszy, z którą mogę być dokładnie taki, jaki jestem, nagi. To nie jest kwestia płci. Chciałbym, by ktoś wziął moje ciężkie, krwawiące serce i złożył je tam, gdzie jest ciepło i bezpiecznie. »

« Jeśli jesteś czyimś przyjacielem, to pie*rzysz fakt, ze twój przyjaciel lubi Madonnę, albo że jest chłopcem i lubi chłopców, albo że lubi czerwone mięso. To nie znaczy, że masz lubić chłopców albo jeść mięso czy lubić Madonnę. Możesz po prostu cieszyć się jego towarzystwem. »

  1. Misja

Dziecko indygo ma bardzo silne poczucie, że znalazło się tutaj, by wypełnić misję, którą  realizuje z wielkim oddaniem i miłością. Misją Ville byłoby więc tworzenie muzyki i jej prezentowanie, dzięki czemu może wpływać na ludzi, wzbudzać ich refleksje, sprawiać, że czują się lepiej i są zmotywowani do działania. Jego własne słowa zdają sie to potwierdzać.

« To było z Linde, około 1994 roku. To był czas pójścia na studia, rozpoczęcia czegoś, stania sie naprawdę dorosłym. Oboje czuliśmy, że muzyka jest o wiele ważniejsza, zrozumieliśmy, że jeżeli chcemy stać się rockerami, to nie możemy studiować w żadnej szkole. Musimy grac i tworzyć piosenki. Linde nadal mieszkał w Oulunkyläo, siedzieliśmy na jego balkonie i postanowiliśmy stworzyć zespól. Był letni wieczór, około ósmej. To był decydujący moment dotyczący zespołu. »

« Chciałem być w zespole, bo mam tą samą pasję, jaką miał Frodo z « Władcy Pierścieni ». Chcę umieścić gdzieś ten pierścień. Chcę stworzyć dzieło. Chcę stworzyć wielkie dzieło. Chcę robić rzeczy jak należy. »

« Wielu innych artystów, którzy śpiewają o nadziei, myśli, że to jest coś, co każdy nosi w sobie. Nie jestem pewien, czy to prawda. Dla mnie nadzieja to małe światełko, które nas prowadzi na naszej drodze, przypominając nam, że życie ma sens, kiedy mamy cele. Że w to wierzymy, to łatwiej powiedzieć niż zrobić. »

« Kiedy ludzie czują się źle, generalnie nie słuchają rzeczy pozytywnych. Słuchają zawsze czegoś mrocznego i depresyjnego. To jest coś w rodzaju katharsis. Przeżywają cierpienie z artystą, może tylko z innego punktu widzenia lub z innego poziomu. »

Pomimo, iż dziecko indygo ma głębokie poczucie, że znalazło się tutaj ze ściśle określonego powodu, nigdy nie czuje się tu naprawdę jak u siebie oraz czuje potrzebę ciągłego usprawiedliwiania swojego istnienia poprzez to, co robi. Pamiętam fragment audycji radiowej, w którym Ville zapytany « Dlaczego tyle pijesz ?», odpowiedział: « Kiedy wyszedłem z mojej mamy, no wiesz, stamtąd, to byłem tak przerażony, że natychmiast chciałem tam wrócić. To właśnie robię. Po prostu chcę się utopić.» Przychodzi mi też na myśl jedna z jego wypowiedzi, w której jasno mówi, że poprzez muzykę usprawiedliwia fakt, że żyje.

  1. Autentyczność i szczerość

334Uważam, że Ville Valo jest kimś bardzo autentycznym. Nawet jeśli jego fanom znane są dość częste zmiany jego wizerunku, którym się bawi, to wewnętrznie pozostaje wierny swoim wartościom. Bliscy mi ludzie wiedzą, że niespecjalnie wierzę w koncept « romantycznego mężczyzny » i Ville Valo jest pierwszym, któremu zaufałam w tej sprawie, przynajmniej jeśli chodzi o muzykę. Myślę też, że Ville tworzy przede wszystkim z powodu głębokiej potrzeby, a nie w celu uwodzenia publiczności czy manipulowania nią dla własnych korzyści.

Jeśli chodzi o jego szczerość, to pamiętam anegdotę, którą Ville opowiedział podczas jednego z wywiadów. Kiedy chodził do szkoły podstawowej, nauczycielka zorganizowała konkurs- zagadkę. Do wygrania była jedna marka fińska. Ville oszukał, posłużył sie słownikiem i zdobył nagrodę. Nie dawało mu to jednak spokoju i ostatecznie przybiegł do mamy z płaczem, pytając, co ma zrobić. Ta poradziła mu zanieść jabłko nauczycielce i powiedzieć jej prawdę. Tak też zrobił. « W głębi duszy zawsze byłem dobrym chłopcem », podsumował.

Kiedy ogląda się wywiady z Ville, często ma się wrażenie, że on nie mówi całej prawdy, oraz że prowadzi rodzaj gry z dziennikarzami i z odbiorcami, do których należy zgadnięcie, czy on kłamie lub żartuje czy tez nie. Nie myślę, żeby robił to w celu dezinformacji, ale raczej po to, by chronić coś, co jest dla niego bardzo cenne: swoje życie prywatne i życie wewnętrzne, do których dostęp mają jedynie osoby bardzo mu bliskie.

« Jakie jest największe kłamstwo, które powiedziałeś?

Nigdy nie byłem typem kłamcy. Kiedy byłem nastolatkiem i rodzice pytali mi się, czy paliłem trawkę, odpowiadałem po prostu „tak“. Było natomiast wiele kłamstw na temat mojego absolutnego szczęścia i na temat tego, że miałem się świetnie, podczas gdy byłem na granicy ataku serca, zaraz przed tym, kiedy zapisałem się na odwyk. Musisz czasem kłamać, inaczej stękasz cały czas o swoich problemach, a jest już wystarczająco wielu piosenkarzy rockowych, którzy spędzają na tym swoje życie, nie potrzeba jeszcze jednego na liście. Poddaję się bardzo rzadko i nigdy nie chcę zawieść ludzi, więc to nie było łatwe wytłumaczyć wszystkim: „Kur*a mać, potrzebuję przerwy. Staczam się.“ Musiałem sam siebie doprowadzić na granicę szaleństwa, zanim to się stało. Jesteś ciągle pod presją i nie chcesz zostawić przeszłości, podnosząc nogę z gazu, ale musiałem, inaczej kto wie, jak by się to skończyło.“

  1. Potrzeba samotności i niezależności

Dziecko indygo często potrzebuje być samo, żeby doładować baterie, i źle czuje się w tłumie. Natychmiast na myśl przychodzi mi to, co Ville mówi o koncertach, a mianowicie, że uwielbia śpiewać, natomiast bycie na scenie jest dla niego bardzo stresujące. Oglądałam kilka zarejestrowanych koncertów i za każdym razem mam wrażenie, że Ville jest chłodny w stosunku do publiczności, ale myślę, że nie jest to chłód emocjonalny, a raczej nieśmiałość i brak swobody w obecności dużej liczby ludzi. Myślę także o fankach, które szukają kontaktu z nim przy różnych okazjach. Zauważyłam, że nawet jeśli Ville stara się być uprzejmy, to nie bardzo umie się w tym odnaleźć i często obraca tego rodzaju sytuacje w żart, prawdopodobnie by pozbawić je znamion intymności.

Dziecko indygo ma wielką potrzebę kochania i bycia kochanym, ale jedynie przez osoby, które są mu drogie, które uwielbia i podziwia. Przypomina mi się, co Ville powiedział podczas jednego z wywiadów przy okazji promocji albumu „Love Metal“, odpowiadając na pytanie, czy członkom HIM zdarza się czasem wypić z fanami. Odpowiedział, że nie, i że to byłoby dziwne, bo bardzo trudne jeśli chodzi o konwersację. Powiedział, że ludzie są przekonani, iż znają chłopaków z zespołu, ponieważ słuchają ich muzyki, ale to iluzoryczne.

Ville przyznaje, że potrzebuje być sam, kiedy tworzy. Cytat poniżej pokazuje natomiast, że towarzystwo jego gitar jest tym, w którym czuje się najlepiej.

„Niektórzy czują się dobrze ze swoim partnerem, ja czuję się dobrze z muzyką. Z moimi gitarami wokół mnie zapominam o wszystkim, zapominam o presji prawdziwego życia.  Muzyka zawsze była ucieczką.“

mh3_a

Dziecko indygo jest bardzo niezależne i nie jest wpływowe. W przypadku Ville to także rodzice przyczynili się do jego niezależności.

„Moi rodzice są dość liberalni, co niekoniecznie dotyczy wszystkich w Finlandii. Na przykład nie byłem ochrzczony, kiedy się urodziłem. Moi rodzice pomyśleli, że jeżeli będę chciał wierzyć, zacząć wierzyć albo stanowić cześć jakiegoś kościoła, religii czy ruchu, będę mógł dokonać tej decyzji sam. To jest ten rodzaj zachowania, który naprawdę szanuję. Oni dali mi możliwość samodzielnego podjęcia wielu decyzji, co nie zdarza się często, w jakiejkolwiek części świata

Koniec części 1.

Tekst: Ewa Włodarczyk

Źródło: Ewa-Passions

Take Care Sweethearts And Have A Nice Day!

Zagraj sobie HIM

Cześć,

Dzisiaj nic specjalnego dla was nie mam ale w oczekiwaniu na newsy postanowiłam coś wrzucić dla zabicia czasu 🙂

Pamiętacie nasze notki o coverach, które HIM zrobił na przestrzeni lat podczas swojej kariery? Możecie je zobaczyć tutaj:

original

Coverownia cz.1            Coverownia cz.2              Coverownia cz.3             Coverownia cz.4

Pomyślałam, że tym razem można by odwrócić sytuację i pokazać zespoły które zagrały jakiś kawałek HIM (pomijam wszelkie filmiki gdzie ktoś grał sobie po prostu na gitarze przed kamerą, chodziło mi o nieco zaawansowane produkcje)

Cóż, przyznam że nieco się rozczarowałam – nie wiem, może liczyłam na to że znajdę jakiś popularny zespół który zagrał naszego HIMka ale raczej wygrzebałam filmiki gdzie mniej znane zespoły nagrały swoją wersję HIMowych przebojów 🙂

Ale zanim do tego dojdziemy chwila na refleksje: ostatnio dostałam maila w którym jedna z fanek martwiła się, że brak wiadomości o HIM może oznaczać koniec zespołu (pozdrawiam Pauline 🙂 )

Gdyby ktoś myślał podobnie to napiszę to samo co jej:

Bez paniki! 😀

Wiem, że obecnie każdy z członków poszedł w inną stronę ale już nie raz bywało tak, że wydawało się że zespół ma się ku końcowi: jak na przykład choroba Gasa, tragiczny pamiętny występ chłopaków na Helldone, gdzie Valos rzęził a  nie śpiewał (serio wtedy myślałam że to koniec…), już raz odwołane Helldone czy odwyk Valosa i jakoś zawsze powracali.

Ja osobiście nie mam przeczucia, żeby zespół miał się ku końcowi, nawet żadnej plotki na ten temat nie słyszałam. Po prostu chyba tak wyszło. W sumie mam nadzieję, że jak tak długo odpoczną od siebie, nazbierają doświadczeń, pomysłów i energii to stworzą potem coś fajnego i w końcu wydadzą płytę.

A jakie jest wasze zdanie?

Tymczasem Valos albo znowu coś nagrywa:

Albo randkuje z Christel:

Lub po prostu robi zakupy (uwielbiam te ustawki z zakupów XD)

A tutaj macie krótki filmik z Sandrą M. – muszę przyznać, że wygląda tutaj bardzo sympatycznie jak zauważyła LIV, ma ładny, melodyjny i dość profesjonalny głos:


Zatem jazda 😀

  1. Pierwszy utwór, który wam zaprezentuję będzie od mojej drugiej miłości muzycznej – Williama Controla (pewnie już macie dość, że go wszędzie wciskam XD). Tym razem jednak, jakkolwiek go uwielbiam, to panie Control – oryginał jest zdecydowanie lepszy…

2. Uważni czytelnicy na pewno już gdzieś dojrzeli ten cover bo pojawił się on na blogu jakiś czas temu. Zespół Zeraphine i Sven oraz jego wykonanie „When Love and Death Embrance”:

3. Jeśli ktoś jest fanem techno/trance itp. to powinno mu się spodobać to (ale mnie bolały uszy więc ostrzegam XD):

4. Tutaj już nieco zacniejszy cover i panowie pozostali przy ciężkich brzmieniach:

5. A tutaj „śmiechłam” i to bardzo… a potem przestałam… a potem „śmiechłam” jeszcze bardziej 😀

6. Nieco mniej hałaśliwe, nieco bardziej akustycznie – zespół z Macedonii:

7. Tutaj wyczuwam nawet nutę Valosa w głosie wokalisty:

8. XD

9. Moje uszy krwawią….

10. Tego się da nawet posłuchać parę sekund bo po pół minuty wokal zaczyna strasznie wkurzać hehe

11. I ostatni rodzynek:

Take Care Sweethearts And Have A Nice Day!

Coverownia cz.4 – ostatnia

Witajcie,

Dzisiaj kończymy nasz przegląd coverowych kawałków 🙂

Ale zanim do tego przejdziemy, na początek pozwolę sobie wrzucić nowy kawałek Daniela Lioneye, czyli Linde 😛

Klip nieco niepokojący 😀

Daniel-Lioneye

W przygotowaniu także nowy wywiad z panem Valo pt.

„Ville Valo – Miłość, Narkotyki, Śmierć (oraz HIM)”

Niestety może to trochę potrwać bo w tym tygodniu jestem bardzo zajęta ale może, gdzieś nocami, przysiądę i uda mi się to sprawnie zrobić 🙂

Zatem kończmy naszą Coverownię teraz 🙂

7) Na koniec zostawiłam sobie duety, zarówno w coverach, jak i w oryginale 😀
Utworem, po którym znowu na VV posypały się gromy (wyzywano go od satanistów i nie tylko) był duet z Teho Majamäki, gdzie Ville śpiewa słowa XIXw. poematu „Lusifer”

Wielką furorę zrobił cover utworu „Summer wine” (cover Nancy Sinatry & Lee Hazlewood’a) w wykonaniu Ville Valo i Natali Avelon

oraz znany nam doskonale cover zespołu Abba, w duecie z MGT – „Knowing me knowing you”

Dość ciekawym utworem jest „Something diabolical” zaśpiewany z Bloodhound Gang


oraz „Byronic man” zaśpiewany z Cradle Of Filth –

(ok.3:45 min.). I oczywiście chórki w znacznej części utworów zespołu The 69 Eyes,ale jest tego zbyt dużo,aby podawać linki,więc tylko wymienię kilka z nich: „Wasting the Dawn”, „Lazarus Heart”, „All-american Dream”, “Blessed Be”, „Lay down your arms, girl”, „Hand of god” itd.

Chociaż dla mnie osobiście najpiękniejszym jego duetem jest ten z Manną (byłą żoną Lindego) „Just for tonight” –

Nie ukrywam, że jestem zafascynowana tym wykonaniem. Moim zdaniem Ville idealnie wczuł się w nastrój chwili, początkowo tworzył genialne tło dla głosu Manny, dopełniając tylko niektóre frazy, aby wreszcie w refrenie stworzyć z nią idealne połączenie 🙂 No coś genialnego 🙂

No i już myślałam, że to wszystko co dostanę, jeśli chodzi o covery ale nieee….. 😀 Liv dosłała jeszcze maila, jakby było ich mało hehe

„Teraz się zorientowałam,że zgubiłam jeszcze następujące covery/duety:

„Inner silence” – duet z zespołem Anathema

Co prawda wszelkie źródła podają, że nagrał z nimi jeszcze kawałek „Angels among us”, ale tam chyba śpiewa w chórkach,bo nie słyszę jego głosu na wokalu nigdzie 😦

„Hunningolla” – duet z Nelja Rusua

„Bittersweet” – znany wszystkim duet z Lauri Ylönen’em (The Rasmus) do utworu zespołu Apocalyptica

 

I na koniec totalna wisienka – Ville śpiewa „sto lat” po fińsku Mige –

To chyba tym razem wszystko :)”
No więc jak wszystko to wszystko hehe

Wielkie podziękowania dla Liv, która poświęciła swój czas na przygotowanie dla nas tego zestawu i świetnie ogarnęła ten temat:)

Muminek Zasługi dla Ciebie😀

muminek

A wy, znaleźliście jakiś cover którego wcześniej nie słyszeliście? A może znacie jakiś nieuwzględniony tutaj? Albo jeszcze inaczej, macie jakiś swój ukochany?

Take Care Sweethearts And Have A Nice Day!

 

Coverownia cz.3

Dzień dobry 🙂

Na rozpoczęcie weekendu proponuję troszkę muzyczki i ryjek Valosa na dobry dzień 😀

532

Kontynuacje coverowni zaczynamy od dodania kolejnych coverów koncertowych:

„Lonely Road” (cover Daniel Lioneye)


„Fade Into You” (cover Mazzy Star) – akustycznie

„Old Man” (cover Neil Young) – nadal akustycznie


„Some Kinda Hate” (cover Misfits) – jednak Ville świetnie brzmi w wersjach akustycznych


„We Are The World” – śpiewa kilku wokalistów, VV można usłyszeć m.in. ok.pierwszej minuty

„You Suffer” (cover Napalm Death) – jest to niewątpliwie najgenialniejszy cover ze wszystkich heh 😀

Gwoli ścisłości piosenka w originale trwa kilka sekund 😀

„Black no.1” (cover Type o Negative) – jest to cover nagrany z zespołem Roadrunner United, mam bardzo mieszane uczucia do tej piosenki, nie wiem co mnie bardziej uwiera – oryginał czy cover …

Jest też kilka coverów, o których wspomniano przy okazji jakichś wywiadów czy komentarzy,ale nigdzie nie znalazłam ich w wykonaniu VV ani HIM:
„More or Less” (cover Screaming Trees)
„I Just Died In Your Arms” (cover Cutting Crew)
„Live To Tell” (cover Madonna)
„Take My Breath Away” (cover Berlin)
(A może wy gdzieś wygrzebiecie te perełki? C.N)
6) Ville jako Rambo Rimbaud nagrał też „Solitude” (cover Black Sabbath) i „Song to the siren” (cover Tim Buckley) – w wersji koncertowej

W kolejnej części przedstawimy covery w duetach 🙂 Także to jeszcze nie koniec hehe A jeśli ktoś z was ma pomysł na jakiś fajny artykuł, zestawienie czy cokolwiek Himowego piszcie śmiało na:

CatherineNoir666@gmail.com

I nie bójcie się, że tam nie umiecie pisać czy coś, razem na pewno stworzymy coś fajnego 🙂

Take Care Sweethearts And Have A Nice Day!