Helsinki jak Helsinki, czyli przybyłam, zobaczyłam ale… jeszcze nie zwyciężyłam. #Przygodnik

Czeeeść!

Nie wiem jak u was, ale u mnie ostatnio że tak powiem… No jest szauuuu 😀 Ale jeszcze jakoś się wyrabiam i daję radę ogarnąć wszystko, nawet blogowo HIMowe sprawy hehe

Nowe zdjęcia pana Valczyńskiego! Nastał szauuuu, szok i niedowierzanie – patrzcie, on żyje – ekscytują się wszyscy a ja… Zaprawdę powiadam wam —> 😛

Co wy się tak jaracie XD Przecież wiadomo, że nie umarrrr 😛 😛 😛 Ryj ten sam, image ten sam, a kurde materiału nowego ni chu chu… Będę się jarać jak coś nowego wypuści, a tak to se może żyć nawet w Pcimie Dolnym – co mnie to 😛

No ale dobra – powiedzmy, że fajnie go zobaczyć ehehe Niektórzy mieli też okazję zrobić to nawet na żywo ale… to za chwileczkę 🙂

Flat Earth też już działa – grajooo i spiewajooo 😀 No także dzieje się, oby tak dalej. Dla mnie oczywiście, nie jest to zespół którego karierę będę drobiazgowo śledzić, ale fajnie wiedzieć, że chłopaki sobie coś tam działają.  W sumie kto wie, czy kiedyś przypadkiem na ich koncercie nie wyląduje? 😀 Życie jest pełne niespodzianek 🙂

Gasiątko też udzielił wywiadu, ale zabijcie mnie – nic nie rozumiem XD Flat Earth wystąpił na festiwalu TUSKA, który to kojarzy mi się tylko i wyłącznie już z tym tragikomicznym występem HIM z Farewell Tour 😛

Zostawmy jednak fiński i przerzućmy się na polski, bo mam dla was kolejną relację z Helsinek 😀

Ania aka Thea aka Stalker już napisała dla nas jedna relację, jeśli ją przegapiliście to zapraszam:

„Jak zostałam stalkerką roku” 

Teraz powróciła tam kolejny raz i… PRZECZYTAJCIE SAMI 😀


 

Helsinki jak Helsinki, czyli przybyłam, zobaczyłam ale…jeszcze nie zwyciężyłam.

Moje wewnętrzne zmagania stalkerki poznało już wiele osób. Za głosem serca i mając taką możliwość, postanowiłam kolejny raz rzucić wszystko i lecieć do pięknej Finlandii. 29 czerwca, spakowana i gotowa na nową przygodę, stałam o świcie w korku na autostradzie A4 w drodze na lotnisko w Krakowie Balicach, myśląc tylko w kółko: no pewnie, człowiek chce podążać za marzeniem ale się nie da! Spóźnię się na samolot! Nie spóźniłam się, dotarłam i…zobaczyłam 🙂 (niestety nie dotknęłam – jeszcze :P)
29 czerwca po południu, jak tylko zostawiłam swój bagaż w hotelu, tym razem w dzielnicy Toolo, pobiegłam szybko na miejsce mojego stalkingu. Stanęłam, odetchnęłam sobie koło supermarketu, odwracam się a tu… Ch.  – dziewczyna naszego ulubieńca. Prawie biegła i paliła, tyle napiszę. Zdjęć nie zrobiłam, bo nie umiem być nachalna. Niestety, trzymałam telefon w dłoni i pisałam sms-a, więc owa pani zerkała na mnie podejrzliwie. Ze wstydu uciekłam, jak tylko weszła do sklepu 🙂
Tak, nie czułam się dobrze z tym, że naprawdę wyszłam na stalkerkę, którą w jakimś sensie jestem (no i bądź tu mądra :P), więc w sobotę, 30 czerwca, wybrałam się na spacer wokół Helsinek.

 

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Piękne widoki, jak zawsze, ale co poruszyło mnie najbardziej to Helsinki Pride. Idę sobie opustoszałymi ulicami i docieram do placu senackiego, gdzie mnóstwo ludzi nosi jakieś tęczowe elementy. Flagi, naszyjniki, koszulki, itp. Słychać popularną muzykę, ludzie się cieszą. Dotarłam do centrum tego zamieszania i zauważyłam, o co chodzi. Parada ludzi każdej orientacji seksualnej, trzymali się za ręce, nieśli transparenty: „Are you loved?” Zauważyłam, że z nimi, ramię w ramię, szli np. przedstawiciele sklepów, mamy z dziećmi, na pałacu prezydenckim albo zaraz obok niego (nie jestem pewna) wisiał transparent: Helsinki Pride. Nikt nie wyzywał tych ludzi, nie było kontrmanifestacji. Grał im za to kwartet smyczkowy. A ja stałam w tym tłumie zadowolonych Finów i łzy mi poleciały…Tak bardzo się wzruszyłam.

 

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Wzruszyłam się i chciałam doświadczyć na własnej skórze białej nocy, tak więc „noc” z soboty na niedzielę przesiedziałam przy oknie hotelowego pokoju, robiąc zdjęcia budynków i nieba. Przemiłe wrażenie, i już teraz rozumiem zastosowanie genialnych zasłoń w każdym pokoju hotelowym. Nie przepuszczają nic 🙂

 

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Żeby nie odbiegać od tematu, w sobotę zrobiłam coś poza płakaniem w tłumie ludzi. Otóż, wybrałam się do Papy Valo. Asortyment był znów trochę wykruszony, ale zakupiłam sobie kajdanki, koszulkę, szczoteczkę do zębów kształtu wiadomego 😛 i…zostawiłam książki (o tym później).
Papa to tak miły człowiek, tak skromny ale jednocześnie tak dumny z synów, że brak mi słów 🙂 Mogę teraz śmiało napisać, że uwielbiam tego człowieka.

 

W poniedziałek (2 lipca) do Helsinek przyleciały dwie wspaniałe kobiety, Basia i jej Mama, Halina. (ich też już znacie jeśli czytacie bloga- Wiek to tylko liczba 🙂 – C.N.)
Byłyśmy w kontakcie od naszego ostatniego spotkania w Helsinkach, w kwietniu. Wymieniałyśmy myśli między sobą i bardzo się obie z Basią ucieszyłyśmy, że uda nam się znowu zobaczyć. Basia i jej Mama znów miały mniej czasu niż ja, więc go wykorzystałyśmy, jak tylko się dało. Stalkowałyśmy w barze zaraz obok domu Ville, w Feltbay. Widziałyśmy jego dziewczynę ale, co najważniejsze, widziałyśmy samego Ville!! (zawsze szedł sam).
Nie wiemy czy to pech, czy taktyka, ale śliczny rozmawiał przez telefon i nie wypadało mu przeszkadzać. Za to nam, 3 lipca, wypadało wystrzelić z siedzeń w Feltbay i biec za nim do supermarketu. Biegłyśmy i co? Nic. Szedł sobie rozmawiając przez telefon, zdecydowanie po fińsku (o rany, ten niski głos…)
Udało nam się dobrze przyjrzeć jego tatuażowi na tyle szyi, tak przynajmniej mówi Basia. Ja tam zerkałam dużo niżej 🙂 (prawie zawał). Cóż, piękny szedł dosyć szybko i wszedł do sklepu, gdzie nas dobrze mógł widzieć zza szyby. My nie miałyśmy nic, ani torebki, ani pieniędzy (torebek w Feltbay pilnowała Mama), żeby wyglądało, że też idziemy po zakupy. Ja przed drzwiami sklepu „zatańczyłam macarenę”, obszukując kieszenie w poszukiwaniu gotówki chociaż. No niestety. Wróciłyśmy do baru ocierając łzy, bo wyszedł z zakupami i szybkim krokiem udał się do domu. Zaznaczę tyko, że zanim wszedł do konkretnego sklepu, deptałyśmy mu po piętach. Nagle się zatrzymał i prawie na niego wpadłyśmy 🙂
W pogodny wieczór przed wylotem moich towarzyszek w stalkingu, zrobiłyśmy coś romantycznego. Basi bardzo zależało na tym, by też powiesić swoją kłódkę na moście. Zamówiłam ją w sklepie, kiedy obie z Mamą wyruszyły na wycieczkę objazdową autokarem, mądre one (dla mnie Helsinki to tylko jedno). Basia zdecydowała powiesić kłódkę obok mojej. Zaznaczam, moja trzyma się bardzo dobrze.
I mój ostatni dzień, kiedy byłam sama i nie miałam dużych nadziei na cokolwiek. Siedzę sobie w Feltbay, popijam białe wino i…? Idzie on, Ville, rozmawia przez telefon, podchodzi do drzwi Feltbay, a potem śmiało wkracza i siada sobie zaraz koło wyjścia z baru. Przez szybę widziałam, że zerkał na okno, gdzie ja siedziałam i lampa nad moją głową musiała mnie oświetlać. Pewnie sprawdzał, czy ktoś go nie filmuje. Byłam grzeczna, nie filmowałam, bo nie miałam jak. Siedziałam chwilę sparaliżowana, a potem nabrałam odwagi, by rozejrzeć się po barze. Wychylałam się na wszystkie strony, aż go zobaczyłam. Siedział sam, za sztuczną roślinką i patrzył w moją stronę…No i fajnie, pomyślałam. Psychofanka pełną gębą. Spanikowana przesiedziałam tam jeszcze ze 40 minut aż wyszłam, pakować się na samolot powrotny. Przy wyjściu widziałam tylko, jak z jakąś parą rozmawiał po fińsku. 🙂
Moja kolejna relacja, tym razem pełna emocji bo…widziałam Go 🙂 ❤
Co do książek, wydałam swój tomik poezji, po polsku i angielsku. Zostawiłam Papie w sklepie, jedną dla niego i jedną dla V. 🙂

I dodatkowo kilka info od autorki hehehe – C.N.

1. Śliczny wygląda dużo, dużo młodziej na żywo, chłopięco wręcz.

2. Zawsze nosi czarny plecak.

3. Chodzi dosyć ciepło ubrany.

4. Kaszkiet powrócił.

Take Care Sweethearts And Have A Nice Day!

Reklamy

Straight Outta Helsinki!

Dzień Dobry 😀

Skromne wieści o panu Valo ale za to jakie XD

Nasz Książe został ostatnio przyłapany jadąc na rowerze przez Helsinki. Jednak to nie była tylko zwykła, spokojna przejażdżka, o nie….!

Jak donosi HIM Archives:

„Gwiazda rocka Ville Valo często podróżuje przez Helsinki na rowerze. Nie dba o zasady ruchu dla rowerzystów i często można go zobaczyć ścinającego chodniki. W zeszły tydzień w czwartek, Ville ponownie jechał ścieżką dla pieszych w pobliżu restauracji „Elite” i jednocześnie rozmawiał przez telefon…” (tłum. z fińskiego z magazynu Seiska)

Wyjęty spod prawa helsiński kryminalista sprawia, iż Finlandia spada w rankingu najbezpieczniejszych państw na świecie… Jak się potoczy dalej ta historia? Czy nastanie panika? Czy Finowie zdzierżą takie rażące naruszenie ich spokoju? Tak dalece posunięty i widowiskowy obraz łamania przepisów???

TYLKO W KINACH!

Get Tickets Now!


Śmiechom nie było końca… 😀 Oczywiście to wszystko żart 🙂

(Powyższy plakat autorstwa HIM Archives :))

Choć… czy aby na pewno…?

 31.05.2018 Ville Valo okazuje się już być w Londynie… Czyżby uciekał przed wymiarem sprawiedliwości?

Credit to Dalila Parisi

😉


No cóż… Najpierw nie było nic o panu Światło słychać……

Być może się zagubił podróżując pomiędzy Londynem a Helsinkami…

Były podejrzenia że… Może go…

Ale nieeeee…. 😀 Bo przecież….

Taki mały ukłon w stronę czytelników i ludzi kochających książki 😛 Życzę udanej i spokojnej niedzieli 😉

Take Care Sweethearts And Have A Nice Day!

(Nie) Zakochaj się w muzyku :P

Cześć 🙂

O ile Ville śmiga sobie po Helsinkach, a wiemy to z pewnego krążącego w sieci filmiku, którego wrzucać tutaj nie będę, to chłopaki z Flat Earth zakasali rękawy i pracują 🙂

Mamy już oficjalne studio video z kawałka „Blame”. Jeśli o mnie chodzi, to ten utwór nie jest dla mnie objawieniem muzycznej sceny, ale przyznać muszę, że słucha się go dość dobrze i nawet mi się podoba 🙂 A co wy sądzicie?

Teraz przynajmniej można wiedzieć, czego mniej więcej mamy oczekiwać po reszcie płyty, a co za tym idzie – czy warto się wybrać na ich koncert 😀

Wszystkie koncerty odbędą się póki co w FI, ale oczywiście wiem, że kilku z was – HIMczaków, wybiera się do Helsinek więc może ktoś z was zahaczy o koncert? Jeśli tak, to oczywiście czekamy na relacje, obojętnie czy z waszych wypraw czy też koncertu hehe

Sprawdziłam także, jak tam wygląda ich zbiórka na FUNDYOU. Wygląda, że chłopakom nie uda się zebrać oczekiwanej kwoty. Obecnie mają połowę, a do końca zbiórki pozostał jeden dzień… No cóż, może trzeba zainwestować w samego siebie panie Linde? 😉

Zauważyłam także, że w ofercie jest spędzenie całego dnia z zespołem za koszt 500 ojro i tak sobie pomyślałam: wiemy wszyscy, że „wszyscy artyści to prostytutki”, jak mawiał klasyk 😀 Ale nie chodzi  mi tu o obrażanie kogokolwiek, po prostu u artystów często „kupuje” się ich czas, płaci za talent, umiejętności a nie za produkt na przykład 🙂 Wcale a wcale mnie to nie szokuje, ale teraz… zastanawiam się, jak nasi Finowie poradziliby sobie z takim zadaniem jak spędzenie całego dnia z obcym człowiekiem XD No wyobrażacie sobie Linde zabawiającego cały dzień jakąś fankę, która wykupiła taką możliwość? 😀


Wracając jeszcze do Ville i filmiku z Helsinek, na którym widać jak idzie ulicą… Początkowo mój komentarz był taki:

„Biedny nawet na zakupy nie może w spokoju pójść 😆 ale dopóki nikt w niego nie rzuca papierem toaletowym z okrzykami „Dawaaaaaj Płytęęę!!!” to jeszcze można zdzierżyć 😉😂🤣😎”

Natomiast postanowiłam jeszcze poruszyć ten temat w związku z tym, że ja tez publikuję wasze zdjęcia jego domu itp. oraz sama przecież byłam pod Książęcą Wieżą 😛  Moja opinia jest taka: NIE ROZUMIEM TYCH STALKEREK NIE MAJĄCYCH WŁASNEGO ŻYCIA I NAWET NIE PRÓBUJĘ – JEST TO DLA MNIE COŚ GŁUPIEGO, DZIECINNEGO I NIE DO KOŃCA RACJONALNEGO.

Nikt o zdrowych zmysłach nie siedzi 7 godzin w kawiarni, czekając na idola, który nie wiadomo nawet czy się zjawi (to ja czekałam 15 minut po koncercie i poszłam, bo stwierdziłam że nie ma sensu :D) O dziwo – to zawsze okazują się dziewczyny pochodzenia wschodniego – szalone ruskie – jak to mawiam XD NIE POCHWALAM, NIE ROZUMIEM I SAMA NIE STALKUJE 😀 Niemniej jednak nie sądzę, aby stała się naszemu Valczakowi straszna krzywda 😉 Ot, szedł z siatką i tyle, nikt się tam na niego nie rzucił jak były rezydent pokoju bez klamek XD

Co do zdjęć jego domu zamieszczanych przeze mnie na blogu – również nikt nie tam jego spokoju nie zakłóca dobijając się do jego drzwi z okrzykami „Dej autograf” XD I mam nadzieję, że nigdy tak nie będzie, że Polscy fani mają dużą klasę i szacunek do cudzej prywatności. Czasem pytacie mnie o wskazówki jak dotrzeć do Wieży czy teraz… hmmm  Mamy jaką nazwę na jego nowy domek? 😛 Więc je wam podaję, ale zaznaczam i apeluję:

DBAJMY O SPOKÓJ NASZEGO VALCZAKA, SZANUJMY JEGO PRZESTRZEŃ PRYWATNĄ I NIE GANIAJMY GO PO HELSINKACH WYZNAJĄC MU MIŁOŚĆ HEHE On to wie 😛 Jeśli już was tak korci, żeby porozmawiać z panem Valo, to sugeruję Kariego – człowiek złoto o cierpliwości i serdeczności, której chcielibyśmy spotkać u każdego.


A teraz coś na lekko 🙂

7 POWODÓW, DLA KTÓRYCH NIE WARTO CHODZIĆ Z MUZYKIEM

1. Zawsze będziecie na drugim miejscu. Zawsze. Niby się kochacie, ale on nadal spędza więcej czasu ze swoją gitarą albo perkusją 😀 No dobra, czasem taki Villeł wyjdzie z Tobą do sklepu na zakupy:

Ale jak tylko wróci to znów zaszyję się do swojego świata z gitarzyną i notesikiem co by rzewne teksty zapisywać hehe

2. Nie liczcie na to, że muzyk nie spóźni się na spotkanie. Dobrze, jeśli w ogóle się pojawi. Umówiliście się na walentynkową kolację w restauracji? Na pewno właśnie wtedy wypadnie mu dodatkowa próba. Albo rano niespodziewanie dowie się, że wieczorem ma koncert. Albo nie przyjdzie, bo wypadła mu z futerału kalafonia i jej szukał. Albo coś w tym stylu.

Także tego…. :D”

3. Oni pracują wieczorami. Wieczna druga zmiana. Możecie zapomnieć o wspólnych wieczornych pogaduszkach i oglądaniu seriali.

„Potwierdzam hehe”

4. Jak już są w domu to ćwiczą. Nieustannie. Wyobraźcie sobie taką scenę:
Ona: Kochanie, obiad na stole
On: (zza drzwi) gra po raz dziesiąty najtrudniejszy fragment koncertu
Ona: Stygnie…
On: (zza drzwi) piłuje trudny przebieg w akordach
Ona : Obia… a zapomnij, twoją porcję też zjem!

5. Ktoś musi zostać w domu, i to pewnie będziecie Wy. Międzynarodowe tournée, jeśli grają w orkiestrze, jeśli są solistami – częste koncerty w odległych miejscach… muzycy uwielbiają być wszędzie, byle nie w domu. A Wy czekacie.

„Wybacz kochanie, moi fani mnie potrzebują, jadę w trasę!”

6. Psychofani. Całe rzesze ludzi pałających uwielbieniem do Waszego partnera/partnerki.

Ruskie…Wszędzie ruskie… XD

7. Ponieważ tak bardzo Was na co dzień zaniedbają, muzycy będą starali się to jakoś Wam wynagrodzić. Zwykle w absurdalny sposób. Na przykład dedykując Wam utwory. Albo organizując dla Was urodzinowy koncert. Oświadczając Wam się podczas najbardziej obłożonego publicznością występu. Wspominając o Was przed wykonaniem na bis najbardziej romantycznego utworu… Ale kto by tam zwracał uwagę na takie drobiazgi. No chyba że… Chyba że jednak 😉

Tekst oryginalny znajdziecie tutaj: prostoomuzyce.pl


Take Care Sweethearts And Have A Nice Day!

Lucyfer na ulicy Valowskiej :D #Przygodnik

Dobry wieczór!
Piszę tę notkę, choć miałam w planach obejrzeć dzisiaj film „Lord Jim” w myśl zasady – najpierw książka, potem film no ale… Nie wykupiłam sobie konta VIP i tyle mam z oglądania dzisiaj filmu 😀
Także teeego… – jak mawiał klasyk 😛
A co do innych rzeczy, to Ville obecnie podkłada swój głos pod główną postać męską w serialu „Lucifer”. W fińskiej tv leci właśnie 2 sezon, no i wyraźnie go tam słychać – diabełek 🙂 Wiem też, że obecnie kręcony jest też trzeci sezon tego serialu.
Jako ciekawostkę dodam jeszcze, że w Finlandii bardzo rzadko filmy czy seriale zagraniczne są dubbingowane. Powszechne jest puszczanie ich z oryginalnym lektorem z dostępnymi napisami.” – takie newsy donosi nam Satelite 🙂
Hm…. Najpierw ta sprawa z „Grą o Tron”, teraz ten „Lucyfer” 🙂 Co myślicie na temat takiego romansowania Ville ze światkiem filmowym? Czyżby szukał tam nowych wrażeń i inspiracji? A może chce poszerzać swoje horyzonty i mieć więcej możliwości rozwoju to korzysta z propozycji? Widzicie go w roli aktora? 😀
———————————————————————————————————————
Natomiast teraz powracam do tematu z poprzedniej notki i dorzucam coś ekstra od Barbary, która była z Anną w Helsinkach (>‿◠)✌
———————————————————————————————————————-
Czas odlotu zbliżał się dużymi krokami i w końcu nadszedł dzień na który czekałam z ogromną niecierpliwością, Podwójną!!!!
Dzięki blogowi nawiązałam znajomość z bardzo milą osobą. Planowałyśmy razem nasz wyjazd i z ogromną ciekawością udałam się z moją mamą na spotkanie z Anią. Umówiłyśmy się przy klubie Tavastia i poznałyśmy się bez trudu. Godzina popołudniowa sprawiła, że przed klubem nie było ludzi.
Po przywitaniu, pognałyśmy do taty Ville – Kariego. Był to dla mnie pierwszy raz, a dla Ani drugi.
Tato zrobił na nas fantastyczne wrażenie. Był bardzo miły, cierpliwość ma niesamowitą. Mimo nawału villusiowych wielbicieli jest bardzo uczynny i przyjacielski. Podarowałam tacie i Villemu koszulki z nazwą miasta w którym mieszkam . Villemu podarowałam extra małą rzecz, ktorą sama zrobiłam w srebrze. Tato chciał zobaczyć co to jest, więc rozpakowałam paczuszkę, a on pochwalił moje dzieło i obiecał wszystkie nasze podarunki przekazać Villemu.
Zrujnowałam swój budżet na rożnego rodzaju pamiątki – nowe koszulki itp.
Kari jest bardzo dowcipny. W trakcie naszej wizyty weszła para z Moskwy  i zadała tacie pytania czy to on jest ojcem Ville Valo, on odpowiedział że to pytanie musi zadać jego żonie 😀
Napomniał że Ville obecnie przemieszcza się między Finlandią i Anglią. (czyżby GoT? XD – C.N.) Nie miałyśmy odwagi pompować go na więcej informacji.
Taksówki już nie posiada więc zadowoliłam się zdjęciem, które dostałam na pamiątkę:
 O ile dobrze zrozumiałam to sprzedał ją do jakiegoś filmu. (Dla mnie smuteczek z tego powodu – to była legendarna fura 😀 Wygląda więc na to, że z dziewczynami mamy tak samo legendarne zdjęcie 😛 – C.N.)
Ciężko było się rozstać, ale takie jest życie.
Potem pognałyśmy do nowego domu Villego i po którejś obiegówce, zauważyłyśmy parę młodych ludzi w koszulkach czerwonego krzyża, którzy zbierali datki na ulicy Valowskiej. Porzucając myśl rozebrania ich z koszulek, pomaszerowałyśmy za nimi z nadzieja, że Ville im otworzy drzwi. Z napięciem obserwowałyśmy jak dziewczyna podniosła rękę do dzwonka i natychmiast ją opuściła.
Kiedy podeszłyśmy do drzwi zobaczyłyśmy nad dzwonkiem tekst „nie przeszkadzać”.
Posłałam Villemu do kamery buziaka i pomachałyśmy mu  ręka na do widzenia. Ania opisała nasze dalsze poszukiwania wieży, ja mogę tylko dodać, że jest bardzo dobrym przewodnikiem.
(っ◔◡◔)っ ❤
Wieczorem udałyśmy się na odwiedzanie barów i klubów do których Ville lubi chodzić.
Niestety szczęście nam nie dopisało 😦
Reasumując:
Podróż była fantastyczna, poznałam przemiłą dziewczynę, uścisnęłam tatusia (bliżej syna jak w objęciach jego ojca nie można być :D)
Wspomnę jeszcze, że moja mama – lat 84, była po raz pierwszy w sexshopie i nocnym rockowym klubie.
PS. Planujemy nowy  wyjazd latem. Mamy nadzieję, że Ville lubi pracować w ogródku
(͠≖ ͜ʖ͠≖)👌

Take Care Sweethearts And Have A Nice Day!

„Jak zostałam stalkerką roku” – nie poradnik ale Przygodnik :D

Kochani, kochani!

Miałam jeszcze z opublikowaniem tego wpisu poczekać ale… W sumie nie mogłam się doczekać i chcę się nim z wam już podzielić, tym bardziej, że udzielił mi się wiosenny humor, bo u mnie w końcu zrobiło się cieplutko 🙂 Słychać latające bąki, kwiaty rozkwitły, zielono i słonecznie 😀 Pewnie tylko dzisiaj – wiecie jak to z angielską pogodą XD Zanim jednak pobiegnę z psem na spacer, przejdźmy do tego co ważne 🙂

Dziś internet obiegła informacja o nowym zespole w którym gra Burton.

Zespół nazywa się Solju i 25 kwietnia wydaje płytę, z której dwa single można już posłuchać na Spotify. Ja nie mam Spotki więc nie słuchałam, ale dajcie znać jeśli wy przesłuchacie. Znalazłam jedynie ich starszy kawałek:

Ciekawa jestem czy płyta też będzie utrzymana w takim stylu. Noo, powiem wam, że ciekawie by było widzieć Burtona w folkowej aranżacji 😀 Choć kolejny kawałek „Hold Your Colours” jest już całkiem przyjemnym popowym kawałkiem.


Poprzednio mieliście zajawkę artykułu w postaci dwóch, świeżutkich foteczek nowego domu Ville. Dzisiaj dowiecie się, skąd są te zdjęcia i jakie to uczucie spacerować w okolicy, gdzie mieszka Ville 🙂

Tylko nie mdlejcie 😛

Żeby jeszcze rozjaśnić wam nieco tło wszystkich wydarzeń, powiem wam, że w Helsinkach była Basia, która napisała ostatnio tekst w notce „Wiek to tylko liczba”  i wspomniała tam o kolejnym wyjeździe do Helsinek. Tak się złożyło, że Ania/Thea też postanowiła się tam wybrać więc dziewczyny/ kobietki 😀 zgadały się ze sobą i razem poleciały…. Hen, hen…. 🙂 Także jak widzicie – można tutaj poznać fajnych ludzików XD


 

Moje Helsinki czyli jak zostałam stalkerką roku 🙂

Pierwszy raz do Helsinek przyleciałam sama, na początku stycznia. Spędziłam w tym pięknym mieście wspaniały tydzień, wędrując ulicami z nadzieją, że spotkam wiadomo kogo. Odwiedziłam oczywiście sklep papy Valo i to było jedyne miejsce, które wtedy odnalazłam. Z perspektywy czasu myślę, że nie byłam przygotowana do tej wyprawy, gdyż nie udało mi się nawet odnaleźć sławnej wieży. Wizyta u papy była bardzo udana mimo, że dużo asortymentu wtedy nie posiadał jeśli chodzi o HIM. Pewnie wszystko wyprzedał przy okazji Helldone 🙂 Otrzymałam za to autograf Ville, ale więcej nie zdradzę (nie, nie spotkałam go). Moja słodka tajemnica 🙂

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Mam 32 lata, fanką HIM jestem od dawna, jednak nigdy nie porwałam się na taką wyprawę. Należałam do fanów, którzy wielbią z ukrycia. Gdy skończyłam 20-stkę, postanowiłam zostać bardzo poważną i dojrzałą osobą, więc bycie typową „fangirl” nie pasowało mi do tego wizerunku. Studiowałam i słuchałam w zaciszu domowym moich idoli, nie tylko HIM. Po studiach praca (nauczyciel), mało czasu i dobijając do 30-stki uznałam, że coś mnie ominęło. By nie czuć się stara i zmęczona, przytłoczona wręcz, szarą codziennością, wyszłam z ukrycia i zaczęłam robić rzeczy, których skrycie chciałam, a nie miałam na nie odwagi.

Jakie? Otóż zostałam stalkerką 🙂

Tutaj rozpoczyna się moja druga wyprawa do Helsinek, tym razem przygotowana, zaplanowana i w przemiłym towarzystwie Barbary i jej Mamy. Przyleciałyśmy do Helsinek 6 kwietnia i od razu skierowałyśmy kroki do sklepu papy. Umówiłyśmy się wcześniej, że przywieziemy jakieś drobiazgi od nas i wręczymy papie jako prezent. Moim była butelka polskiej wódki dębowej w pięknym, drewnianym opakowaniu w kształcie Polski dla papy, a dla Ville zostawiłam… szalik i dwie czapki (beanie, nie kaszkiety:-)).

Barbara napisze na pewno od siebie, co wręczyła, w swojej relacji z podróży. Po reakcji papy sądzę, że był zadowolony. Myślę, że być może i cała rodzina Valo się uśmiała z moich podarunków, ale to fajnie. Śmiech to zdrowie. Bardzo miło zaskoczył mnie asortyment. Tym razem było bardzo dużo gadżetów HIMowych, t-shirtów, pejczów, kajdanek i zawieszek. Papa bardzo chętnie rozdaje gratisy, taki „swój” człowiek, otwarty i pozytywny. Skusiłam się nawet na zdjęcie z nim, którego nie ujawnię, bo nigdy nie lubię siebie na zdjęciach. Na pożegnanie całą naszą trójkę serdecznie uściskał i zachęcał do powrotu.

7 kwietnia postanowiłyśmy udać się pod dom pana Valo. Od razu rzuciło nam się w oczy zdjęcie… jego oczu, przyklejone do szyby, oraz maska Elvisa Presleya w oknie na piętrze (czyżby dla fanów?:-)). Poza tymi elementami, nie zauważyłyśmy jednak innych śladów jego obecności. Zrobiłyśmy kilka kółek na około domu, robiłyśmy zdjęcia jak przystało na „fangirls”, mamy nawet zdjęcia spod drzwi V.V. Pozowałyśmy, poprawiałyśmy fryzury a potem… spojrzałyśmy w górę i zauważyłyśmy kamerę skierowaną na nas. Cóż, Ville, jeśli oglądasz zapis monitoringu, to baw się dobrze. 🙂 Okolica jest naprawdę bardzo przyjemna i spokojna. Nasz Valos ma piękny widok na park, stawy i… amatorów joggingu.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Prosto spod domu V. wyruszyłyśmy na poszukiwania wieży, co nie było łatwe. Kilku uprzejmych Finów źle nas pokierowało, i błądziłyśmy w okolicy wieży ponad godzinę. Jednak potęga internetu jest niezastąpiona i wygrzebałam w jego czeluściach nazwę ulicy, po czym już bez problemu odnalazłyśmy to miejsce. Wieża jest bardzo ładnym budynkiem jednak przyznam, że myślałam, że jest większa. Nie bez trudu odkryłyśmy jak Ville do niej wchodził. W naszych poszukiwaniach najpewniej naruszyłyśmy prywatność byłych sąsiadów Valosa, wchodząc na ich podwórka w poszukiwaniu ukrytego wejścia do zamku. Wejście znalezione, miejsce sfotografowane, więc zadowolone wróciłyśmy do centrum (zatrzymałyśmy się w samym centrum, na Kamppi).

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

8 kwietnia Barbara i Mama Halina mnie opuściły, a ja mając jeszcze kilka dni, zostałam stalkerką roku. Jako, że bardzo mi zależało i zależy na zdjęciu z Ville (tak, mimo, żem brzydka jak noc), poczynając od niedzieli a na środzie kończąc, wracałam pod dom Valosa i krążyłam jakiś czas w okolicy, mając ogromną nadzieję, że wyjdzie po zakupy. Uznałam to za swego rodzaju pielgrzymki, więc z Kamppi szłam pieszo ponad godzinę w jedną stronę. Niestety, mimo mego poświęcenia, nie wpadłam na niego (god damn it!). Odwiedziłam też ponownie papę i kupiłam dwie koszulki, żeby nie wyszło, że stalkuję całą rodzinę. Papa jak to papa, oczywiście zaprosił mnie znowu.

Nadszedł dzień ostatni, gdzie odpuściłam mój stalking a zrobiłam coś innego, również z repertuaru psychofanki. W Helsinkach, w okolicach Kamppi i Esplanadi, jest most miłości, gdzie ludzie zawieszają kłódki z wyznaniami. Postanowiłam zawiesić tam swoją, specjalnie dla V. oraz HIM. W centrum handlowym w Kamppi zamówiłam kłódkę z grawerem i w czwartkowy wieczór, o zachodzie słońca, zostawiłam mój mały wyraz miłości i szacunku, w przepięknym miejscu (jakie romantyczne…).

To moja mała relacja, wsparta zdjęciami. Może dziecinna, trochę szalona, ale nie wstydzę się niczego, co zrobiłam. Poczułam, że żyję.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Ania aka Thea aka Stalker


No i? Czyż nie warto czasem zaryzykować i spełnić marzenie? Pamiętajcie, podążajcie za głosem serducha i za własną intuicją – to najczęściej najlepsi doradcy ale… Jeśli któraś mi znowu napisze, że się nie lubi, że źle wychodzi na zdjęciach i generalnie nie grzeszy urodą…. To ma ode mnie taaaaaaaaaaaaakiego kopa 😀

Take Care Sweethearts And Have A Nice Day!

Całe życie w kłamstwie – Ziemia jest Płaska XD

Dzień Dobry 🙂

W nagłówku taki mały żarcik 😀 Ja nie z „tych” hehe

Ale „Flat Earth” naprawdę istnieje – to nowy zespół Linde, w którym na perkusji gra Gas 🙂 Nasz Gas, który odszedł jakiś czas temu z HIM. Z perspektywy czasu to można jednak stwierdzić, że był to początek końca.

Okazuje się, że nowa kapela Linde i Gasa zbiera fundusze na dokończenie prac nad debiutanckim albumem, a firma która im w tym pomaga to FundYou, gdzie w zarządzie zasiada Sandra Mittica, a marketingowcem jest żona Gasa – tak doniosła nam Lumnezia 🙂

Osobiście jestem bardzo sceptycznie nastawiona do tej zbiórki, ale to już pisałam w komentarzach do poprzedniej notki – jeśli więc chcecie wiedzieć co i jak, zajrzyjcie do komentarzy 🙂

Tutaj adres do stronki, która zbiera fundusze gdyby ktoś z was chciał wyskoczyć z paru euro 😀

fundyou.io

A tutaj strona internetowa zespołu:

flatearth.band

A tymczasem w Helsinkach 31.01.18…

Valo i pani Niedźwiadek pomykają przez zaśnieżone ulice Helsinek… Pewnie do spożywczaka, jak to najczęściej ich możemy razem zobaczyć huehuehe


Poprzednia notka na blogu była niejako wymuszona. FB Rambo Rimbaud napisało do mnie:

„Heartagram Day jest, weź dej notkę XD”

No to dałam 😀 Blog zaczynał umierać śmiercią naturalną, bo to przecież było nawet dość oczywiste, że tak się stanie kiedy HIM zakończy karierę. Jednakże, rozmowa jaka się wywiązała pod poprzednią notką sprawiła, że zobaczyłam tlące się jeszcze życie na blogu 🙂 Że jeszcze tu jesteście i zaglądacie, no i wdajecie się w dyskusję (do czego serdecznie zapraszam też tych „cicholukających” :D”. Uwierzcie mi, że naprawdę potrafią się w komentarzach ciekawe dyskusje wywiązać, a i punkt widzenia każdej osoby może nam uświadomić, że coś nam umknęło i czegoś nie zauważyliśmy. Warto poznać zdanie innej osoby, żeby mieć szerszy obraz 🙂

Dlatego teraz na deser, publikuję wam tekst Roxy – sławnej Roxy od transparentu :), który myślę trochę wpasowuje się w obecną sytuację.

Enjoy!


HELSINKI TRIP

             Podróże… podróże… podróże… Te tradycyjne, gdy pakujemy walizki, kupujemy bilety na pociąg, autobus czy samolot i te nasze wewnętrzne, gdy przemierzamy przestworza własnego umysłu, własnej podświadomości, swoich uczuć i emocji, które odkrywamy, których się po sobie nie spodziewamy.  Czasami coś się w nas rodzi, coś lub ktoś staje się inspiracją, powodem, dla którego czujemy, że musimy znaleźć się w danym miejscu.  Uczucie to początkowo nieśmiałe skłania nas do ostrożnego poszukiwanie informacji, myśl ta jest jeszcze niewyraźna, zamazana, ale powoli nabiera kształtów i ostrości, by zagnieździć się w naszej głowie i drążyć umysł niemal każdego dnia.

Potem nagle poznajesz ludzi, którzy karmią tą twoją myśl, podlewają, obdarzają Światłem, a ona rośnie i rośnie… I już nie ma wyjścia.

Tak właśnie było ze mną. Jakieś 3 lata temu  nagle pomyślała „A czemu nie? Może by tak pojechać do Helsinek”.  Było to w czasie, gdy doszłam do wniosku, że już najwyższa pora porzucić ten wiecznie osiadły tryb życia i może świat zobaczyć. Wszystko ma swój czas. Ja zaczęłam od rodzenia dzieci i budowania domu, gdy inni moi rówieśnicy bywali tu i tam, mój czas przyszedł 3 lata temu.  A rok temu pewne PoValone osoby sprawiły, że ta moja myśl stała się niemal obsesyjna, a do tego decyzja Panów z HIM zrobiła swoje.

Ten rok zaczął się dla mnie nie najlepiej. Z powodu problemów rodzinnych (kto ich nie ma?) prawie odłożyłam moje planu „na później”. Potem pomyślałam „ Jakie PÓŹNIEJ? Kiedy PÓŹNIEJ? Czy mam na to całe życie? A może to całe życie skończy się szybciej niż sądzę” Więc kupiłam bilet. W te nieciekawe, zimowe dni , gdy skubie mnie depresja miło jest uczepić się marzeń i planować ich realizację, przemierzać ulice Helsinek na mapie, szukać najciekawszych miejsc godnych obejrzenia, no i uczyć się angielskiego na wypadek jakiegoś nieoczekiwanego spotkania ;).

Oczywiście zastanawiam się, co poza TYMi warto zobaczyć w Helsinkach. Pewnie warto zobaczyć wszystko. Od najbardziej oczywistych miejsc zaczynając.

Może całkiem PRZYPADKOWO podczas spaceru natknę się na wieżę?

 

Mój małżonek PODOBNO zostaje w domu to może jakieś zakupy dla niego? 😀

 

O zmierzchu ( a to ciekawe biorąc pod uwagę, że lecę 12 czerwca) wpadnę na drinka…

…albo na jakieś fajne granie.

        No wiadomo… to jest lektura obowiązkowa, ale może coś więcej? Chętnie przyjmę sugestie z Waszej strony.

Szukam też jakiegoś niedrogiego lokum, bo raczej przy Paciuksenkaari się nie zatrzymam 🙂

Nie chcę was zanudzać wywodami na temat Helsinek, bo niejedna relacja z podróży tu już była, nie wiem czy jeszcze będzie tzn. ja napiszę na pewno ale… HIM-u (a) już nie ma i moje pytanie jest – co dalej? Wiem, że niektórzy nadal zastanawiają się jaki był prawdziwy powód rozstania się chłopaków, w jakich relacjach są teraz, czy jeszcze kiedyś usłyszymy ich razem, a ja się zastanawiam nad sprzątaniem. Tak, nad sprzątaniem po nieobecnych. Bo Oni już sobie poszli, pozostawiając nie tylko świetną muzykę, ale rzeszę fanów, którzy prowadzili nieoficjalne strony zespołu, blogi, Fun Cluby itp. I co… teraz wszyscy podamy sobie ręce i powiemy „fajnie było, a teraz każdy wraca do siebie”? Taka nostalgia mnie dopada czasami, ciekawa jestem jak widzą to inni.

      Ja tak króciutko dzisiaj, lubię dużo gadać, ale wiem, że ludzie nie słuchają połowy tego co mówię, więc staram się ograniczać do konkretów…


Też lubię dużo gadać 🙂 Niekoniecznie mnie słuchają, a już niekoniecznie rozumieją to, o czym mówię 😛 Zapraszam do dyskusji – fajnie czasem z kimś pogadać, czasem nawet łatwiej z obcym niż znajomym 🙂

Take Care Sweethearts And Have A Nice Day!