Out Of Control – „NOBODY but NOBODY out there is doing stuff like Les Friction is doing. Nobody dares!!!”

Cześć!

Już niedługo zaczyna się Amerykańska część trasy HIM – może znacie kogoś za Wielką Wodą kto się wybiera? 😀 Albo sami tam mieszkacie? Jeśli tak, dajcie znać i podzielcie się wrażeniami z pierwszych koncertów po przerwie z trasy pożegnalnej 🙂

Przypominam także tym co mają Fejsiki :P, że możecie dołączyć do naszego wydarzenia na FB o tutaj:

PoValonki – koncert HIM Warszawa 2017

Wiecie jak jest, w grupie siła 😀

——————————————————————————————————————

A zanim nastąpi początek końca i HIM zacznie w końcu ostatnie koncerty, zróbmy sobie przerywnik muzyczny XD

„NOBODY but NOBODY out there is doing stuff like Les Friction is doing. Nobody dares!!!” – Brian May, Queen.

Powyższy tekst można przeczytać wchodząc na stronę internetową Les Friction i w sumie nic w tym dziwnego, bo chyba nie można było wymarzyć sobie lepszej „reklamy” niż pochwała samego Briana, gitarzysty legendarnej grupy Queen.

Prawdę mówiąc nie byłem zdziwiony, gdy dowiedziałem się, że to właśnie gitarzysta Queen tak im „słodzi”, gdyż w ich muzyce można usłyszeć inspirację Freddym i spółką.

Les Friction to niezależna grupa muzyczna założona w Los Angeles. W jej skład wchodzą: Helmut Vonlichten (podobno tak naprawdę nazywa się Jeffrey Pfeifer), Nihl Finch (Christopher Jay Frankfort) oraz wokalista o pseudonimie Paint.

Helmut Vonlichten swoją przygodę muzyczną zaczynał w 2000 roku, w projekcie o nazwie E.S. Posthumus, który założył wraz ze swoim bratem Franzem. Projekt ten zakończył jednak swoją działalność w 2010 roku gdy zmarł brat Helmuta. Jako ciekawostkę dodam, że Helmut ukończył studia archeologiczne na Uniwersytecie Kalifornijskim.

Nihl Finch jest amerykańskim kompozytorem oraz producentem muzycznym. Urodził się 13 grudnia 1970 roku.
W 1996 roku zdobył nagrodę „Daytime Emmy” za muzyczny wkład do „Guiding Light”.

Niestety historia artysty o pseudonimie Paint jest mi zupełnie nieznana.

Wracając do Les Friction – zespół powstał w listopadzie 2011 roku a już w styczniu 2012 roku wydał debiutancki album o nazwie „Les Friction”. Grupa ma na swoim koncie dwa albumy studyjne.

Rodzaj muzyki, który grają to: Epic Music, Orchestral, Symphonic Rock, Modern Classical, Alternative Rock, Industrial Rock, Rock Opera. Wszystkie utwory komponuje Helmut wraz z Nihlem.

Albumy:

„Les Friction” – 2012

Les Friction” był promowany przez trzy single ale tylko do jednego powstał teledysk i to dopiero po dwóch latach:

 

 

„Torture” – pierwszy singiel:

„Louder than Words” – drugi singiel:

„Here Comes the Reign” – trzeci singiel:

Fragmenty utworu „Louder than Words” można było usłyszeć w trailerach do filmów „Harry Potter and the Deathly Hallows – Part 2” oraz „Oz the Great and Powerful”.

 

„Dark Matter” 2017

Album „Dark Matter” nie doczekał się jeszcze żadnego singla choć znajdują się na nim dwa utwory, które tak naprawdę krążą po sieci od kilku lat gdyż pierwotnie miały być chyba tylko pojedynczymi utworami ale w końcu i one trafiły na album.

 

 

 

„Who Will Save You Now” – singiel/nie singiel:

„Firewall” – singiel/nie singiel”

 

Jeszcze kilka utworów dla lepszego zapoznania się z twórczością tej grupy:

Tekst: LimaK

Take Care Sweethearts And Have A Nice Day!

Reklamy

Out Of Control – Blondynka w akcji :D

Hej 🙂

Ville się zaszył nie wiadomo gdzie, ale my nie próżnujemy i staramy się dla was co jakiś czas podrzucać fajną muzykę 🙂 Tym razem prezentuję wam Reckless Love, o którym tekst napisała Ewa a którą stali bywalcy już pewnie kojarzą, bo to nie pierwszy jej tekst tutaj 🙂

Zapraszam do czytania i słuchania kolejnego zespołu w naszym dziale OOC – Reckless Love z Ollim jako liderem, którego pieszczotliwie nazywam „Fajną Laską” XD


Reckless Love. Trywialnie o miłości?

Moja przygoda z “Reckless Love” rozpoczęła się pod koniec lipca tego roku. Szukałam jakiegoś zespołu, który mógłby mnie zaciekawić, a to ten zespół mnie znalazł. 🙂 Właściwy początek to wideo zamieszczone przez koleżankę na FB. Kilka minut z programu fińskiej telewizji, podczas których dwie dwuosobowe drużyny rywalizują w konkurencji brania pryszniców z nieznajomymi. Mnóstwo śmiechu z libertyńskich Finów, wśród których odznacza się wytatuowany, platynowy blondyn o niezwykle pogodnej twarzy i dużym poczuciu humoru. To Olli Herman z “Reckless Love”. Moje poszukiwania na jego temat dopiero się rozpoczęły, a to, co odkrywam, coraz bardziej pobudza moją wyobraźnie i mnie inspiruje.

“Reckless Love” powstał w 2001 roku w Kuopio w Finlandii jako “Reckless Life”. Założyli go trzej przyjaciele z dzieciństwa: Olli, Jalle i Pepe, którzy w garażu wykonywali covery Guns N’ Roses oraz inspirowali się kalifornijskim rockiem z lat 80-tych. Nie różnili się niczym od innych garażowych zespołów, poza jedną rzeczą: mieli więcej zacięcia i pasji. Byli też trochę bardziej pozytywni i pogodni od swoich rówieśników. Na wydanie pierwszego albumu “Reckless Love” przyszło im czekać do 2010 roku, następnie wydali albumy “Animal Attraction” (2011), “Spirit” (2013) i “InVander” (2016) oraz “Reckless Love. Cool Edition” i składankowy “Born to Break Your Heart” z wersjami koncertowymi i akustycznymi wybranych utworów.

Niewątpliwie w znacznej mierze za sukces zespołu odpowiedzialny jest wokalista, Olli Herman Kosunen (ur. 19 maja 1983), który przyciąga uwagę charakterystycznym imagem. Jako chłopiec Olli był poważny i nieśmiały. Bardziej interesowało go przysłuchiwanie się rozmowom dorosłych czy pójście z tatą do opery niż budowanie z klocków. Jako nastolatek grał na saksofonie w orkiestrze dętej. Kiedy wszedł w wiek dojrzewania i okres odkrywania siebie, z nieśmiałego stał się bardzo energiczny i zauważył, że fascynuje go wszystko, co niecodzienne, dziwne i prowokujące. Zaczął zapuszczać włosy i nosić obcisłe spodnie. Jego idolem był David Lee Roth. Natomiast, gdy patrzy się na jego fryzurę, porównanie z Michaelem Monroe z “Hanoi Rocks” nasuwa się samo.

Olli z ojcem.

Olli rozsmakował się też w zabawie kobiecym rysem swojej fizyczności. Przedłużanie włosów i rzęs, całkowity makijaż czy wypełnianie ust kwasem hialuronowym nie są mu obce. Pozostaje w absolutnej zgodzie z samym sobą i krytykę innych w tym temacie kwituje uśmiechem. Nie ranią go uwagi, że jest powierzchowny. Więcej, taka postawa to w jego przypadku wynik głębszych przemyśleń. “Próbowałem być mroczny, kiedy byłem młodszy i to nigdzie mnie nie zaprowadziło. To dlatego świadomie zadecydowałem, że będę radosny i powierzchowny.”* Olli ma też bardzo sprecyzowane zdanie na temat męskości. „Nie uważam, by męskość miała coś wspólnego z tym, jak wyglądasz. To branie innych pod uwagę, znanie swoich granic i dbanie o to, za co jesteś odpowiedzialny. Lubię się zmieniać i wprowadzać ludzi w zakłopotanie.”*

Jego oficjalna strona na Facebooku pełna jest selfie i zdjęć robionych zarówno na Ibizie, jak i w salonie fryzjerskim podczas farbowania włosów. W przeciwieństwie do królującego na tym blogu Ville Valo, Olli nie waha się używać mediów społecznościowych, by przypominać o sobie fanom. Jedną z jego pasji jest jazda na “Penelope” Harleya-Davidsona. Olli może i prowokuje zacieraniem granic między płciami, ale nie jest w żadnym wypadku zniewieściały. 😉

Jeśli chodzi o ich muzykę, panowie z “Reckless Love” nawet nie starają się przekonywać, że “wynaleźli proch”. Zdają się doskonale bawić konwencją heavy metalu z lat 80-tych. Zaliczani są do zespołów glam metalowych, a sam Olli nazywa ich muzykę „merry metalem“.

Teksty piosenek, dalekie od głębokich rozważań, mówią przede wszystkim o pięknych kobietach, pożądaniu i mile spędzanych wspólnych chwilach. Są lekkie, żartobliwe, ale nie głupawe. Wyczuwa się w nich przymrużenie oka i ogromny dystans do podejmowanych tematów. Glos Olliego nie ma specjalnie charakterystycznej barwy, ale doskonale wpisuje się w tę konwencję. W realizowanych wideo zespół nie boi się kiczu, przerysowań i zabawy stereotypami.

Tak, jak chociażby w “Animal Attraction”, ironicznej piosence o uprawianiu miłości gdzie tylko się da. Ciekawostka: w teledysku do tej piosenki wszystkie role kobiece zagrała żona Olliego, Noora, której imię wytatuował on sobie na piersi po stronie serca. Olli i Noora rozwiedli się w lutym tego roku.

W “Push” Olli znalazł bardzo przyjemny sposób na przeczekanie mroźnych fińskich zim. 😀

Piosenka “Sex”wyraża filozofię, że kochanie się może mieć aspekt oczyszczający i uzdrawiający. Jestem za! 😀

Natomiast ich koncerty to musi być naprawdę dynamit! A wspólnie z „Santa Cruz” po prostu eksplozja. 😀

Na ostatnim albumie “InVader” znajduje się utwór “Hands”, który zaskoczył mnie intrygującym, delikatnie erotycznym tekstem skontrastowanym z dynamiczną i rytmiczną muzyką. Pokusiłam się nawet o przetłumaczenie tego tekstu na polski. 🙂

Wspinając się po wnętrzu mojego uda, gdy jestem na scenie

Jesteś w stanie sprawić mi przyjemność i ból

Jesteś moim

Jesteś moim

Jesteś moim płonącym pożądaniem na dwóch nogach

Teraz pozwól mi poczuć twoje place biegnące w górę i w dół mojego kręgosłupa

A jeśli pozwolisz mi poczuć to gdzie indziej, to się uśmiechnę

Granica jest cienka, nie przekraczaj jej dopóki nie zobaczysz jej w twojej głowie

Mówią, że przyszłość nie jest nigdy w twoich

Rękach

Chcę zobaczyć twoje

Ręce

Och, czy rozumiesz

Twoje sprośne rączki

Chcę je zobaczyć w powietrzu

Tak wysoko jak

Tak wysoko jak tylko potrafisz

Ręce

Chcę zobaczyć Twoje

Ręce

Teraz pozwól mi zobaczyć twoje

Ręce

Och, czy rozumiesz

Twoje sprośne rączki

Chcę je zobaczyć w powietrzu

Tak wysoko jak

Tak wysoko jak tylko potrafisz

O tak!

Wierzę, że wszystko, co robisz i czego nie robisz

Jest powiązane z twoją przyszłością i z tym, co ona przynosi

Powinnaś być ostrożna, kiedy podejmujesz mądrą decyzję tego rozmiaru

To żywe piekło na zewnątrz mnie jest naprawdę przerażające, kiedy wiem

Że jest ktoś taki jak ja, naciągający struny aż do utraty kontroli

Chodząca katastrofa, dokładnie jak ludzka katastrofa mojego rodzaju

To zdanie to: Przyszłość jest zapisana w twoich […]

O taaaaaaaaaak!”

W autobiograficznym utworze “Edge of Our Dreams” wyrażona jest cała determinacja, jaką członkowie “Reckless Love” wkładają w to, co robią. Moim zdaniem zespół ten jest świetnym przykładem, że można być szczerym i autentycznym, a zarazem dobrze się przy tym bawić, a nawet błaznować. Byłoby wspaniale, gdyby udało mi się trafić na ich koncert. Tego się trzymam! 🙂

* Cytaty pochodzą z artykułu “Olli the oddball” dla fińskiego magazynu “Trendi”. Wersja angielska tutaj: a no-star blog Tłumaczenie z angielskiego na polski: moje.

Tekst: Ewa Włodarczyk

Take Care Sweethearts And Have A Nice Day!

 

 

Out Of Control – Dziewczyny potrafią screamować

Cześć HIMstery!

Coraz bliżej do pierwszego koncertu pożegnalnego HIM, który odbędzie się w Barcelonie. Jestem bardzo ciekawa w jakiej formie chłopcy rozpoczną trasę. Na szczęście będziemy mieć tam „Naszego” wysłannika, który po powrocie zda nam relację jak było 🙂

Pozwoli nam to  przetrwać ten czas, kiedy sami się wybierzemy by ich zobaczyć na własne oczy – ten jeden, ostatni raz… 🙂

(Czy na pewno…? 😀 )

Jukka na tą okazję ma już nawet nowe pałeczki do perkusji – ciekawe czy komuś z was uda się jedną taką dorwać 🙂

Tymczasem w „Teraz Rock” ukazało się 10-stronicowe podsumowanie kariery HIM, w tym także recenzje ich płyt. Moje „ptaszki” mi doniosły, że nie ma tam niczego nad wyraz ciekawego, czego fan zespołu już by nie wiedział. Niemniej miło z ich strony, że postanowili poświęcić HIM nieco uwagi.

My tymczasem poświęćmy trochę uwagi byłemu członkowi zespołu – Gasowi, którego możecie zobaczyć w tym teledysku:

„Jestem bardzo wdzięczny i zaszczycony, że zostałem poproszony o dołączenie do zespołu” – mówi Gas.

W skład zespołu poza Gasem, wchodzą Juha Raivio i Tomi Joutsen.

„Juha jest moim bliskim przyjacielem od wielu lat i kiedy powiedział mi o swojej wizji zespołu Hallatar oraz zapytał, czy bym do niego nie dołączył, zgodziłem się natychmiast – chciałem być częścią tej niesamowitej podróży. Nie słyszałem nawet pojedynczego wersu nim nie powiedziałem „Tak”, ponieważ nawet nie musiałem. Juha był zawsze jednym z moich ulubionym autorów tekstów piosenek od lat i wiedziałem, że Hallatar będzie bardzo głęboki, osobisty oraz jedyny w swoim rodzaju, dlatego bardzo chciałem pomóc przy jego powstaniu.”

Ostatnia nowinka dotyczy już samego pana Valo:

W Helsinkach, a dokładniej w muzeum HAM, odbędzie się wystawa jego ryjka 😀 Zdjęcia osoby pana Valo wykonał jego imiennik – Ville Juurikkala.

Ville Juurikkala jest sławnym fińskim fotografem zespołów rockowych. Dokumentuje on przygotowania HIM do pożegnalnej trasy koncertowej zespołu. Sam fotograf pracował z wieloma sławami, takimi jak Slash of Guns N’ Roses czy Steven Tyler z Aerosmith, jednak to Ville Valo uznaje właśnie za najbardziej charyzmatycznego.

Wystawę można obejrzeć od 15 czerwca do 3 lipca, poniedziałek- niedziela w godzinach 11.00-19.00 poza dniami 23-24 czerwca.

Jako, iż będę w tym czasie w Helsinkach mam nadzieję, że uda mi się tę wystawę zobaczyć 🙂


A teraz czas na nasz comiesięczny przerywnik muzyczny 😀

Przypominam także: każdy kto chce, może napisać o swoim ulubionym artyście, który jego zdaniem jest wart polecenia do posłuchania innym ludziom odwiedzającym bloga. Swoje teksty i propozycje nadsyłajcie na Catherinenoir666@gmail.com. Forma tekstu dowolna po prostu „Out Of Control”.

„In This Moment”

Amerykański zespół metalcorowy, założony w 2005r. w Los Angeles, działający początkowo pod nazwą „Dying Star”. Od 2016r. grupę tworzą: wokalistka Maria Brink, gitarzyści Chris Howorth i Randy Weitzel, basista Kyle Konkiel i perkusista Kent Dimmel.

Jak większość amerykańskich zespołów reprezentujących ten (i nie tylko) gatunek muzyczny, In This Moment rozpoczęło swoją karierę od umieszczania piosenek w serwisie MySpace. W końcu natknął się na nich niejaki Rob „Blasko” Nicholson, basista znany ze współpracy z takimi sławami, jak: „Danzig”, Rob Zombie czy Ozzy Ossbourne. Widocznie muzyka ITM przemówiła do Blasko, bo ostatecznie został ich managerem (ciekawostka: Rob jest managerem Black Veil Brides, o których pisałam ostatnio. Udzielił nawet ślubu frontmanowi BVB, Andy’emu B. i jego wieloletniej partnerce). Wkrótce potem ich współpraca przyniosła pierwsze sukcesy jakimi było podpisanie kontraktu z wytwórnią i wydanie debiutanckiego albumu.

I to by było na tyle z faktów. Ogólnie wszystko to jest łatwo dostępne w internecie. Szukałam jakichś ciekawostek, jak zwykle zarywając noc, ale nie znalazłam za wiele, co zdziwiło nawet mnie. Dlatego teraz czas na prywatę.

In This Moment poznałam stosunkowo niedawno. Czy lubię ten zespół? Sama nie wiem. Nawet teraz, gdy piszę ten artykuł, mam problem z określeniem moich uczuć.

Pierwsze co wpada w ucho, to muzyka. Większość piosenek zaczyna się dość spokojnie, by w miarę upływu czasu przyspieszyć. Każdy dźwięk przepełniony jest jednak pewnego rodzaju mrocznością, co całkiem nieźle buduje napięcie. Nie jest to dla mnie jakieś arcydzieło, ale nie ma też do czego się przyczepić. Jednak najlepsze, jak i najgorsze w In This Moment to wokal.

Maria ma bardzo charakterystyczną barwę głosu, dodatkowo świetnie screamuje, co na pewno zwraca uwagę i przysparza im fanów, ale… No właśnie. Mając TAKI głos, bardzo łatwo wpaść w pułapkę. I jak część piosenek ITM jest według mnie świetna, idealnie wyważona, tak znajdą się też takie, których nie mogę słuchać, bo mam wrażenie, że Maria po prostu przedobrzyła. Dlatego zaznaczam, że każdy powinien wyrobić sobie własną opinię na ten temat.

 

Jeśli chodzi o teksty to cóż. Są mocne. Czasem nawet bardzo. O miłości, o seksie, o złamanej psychice. Generalnie odnoszę wrażenie, że wizerunek sceniczny Marii, to taka typowa domina (ale taka prawdziwa, nie to, co w Grey’u). Może to tylko moje wyobrażenie, ale na pewno pomaga mi w tym jej wygląd. Długie blond włosy, ładna buzia, mocny makijaż, niewinny uśmiech i diabelskie iskierki w oczach. W skrócie: metalowy króliczek Playboy’a (jedna z ich piosenek nosi tytuł Sex Metal Barbie – bardzo trafnie).

Dopiero przygotowując się do tego artykułu, poczytałam trochę o życiu prywatnym wokalistki. Pierwsze, co mnie zaskoczyło, to jej wiek. Wiedziałam, że na pewno ma 30 lat, ale nie przypuszczałam, że w tym roku stuknie jej 40tka.

Drugi szok wywołała u mnie jej przeszłość. Nie wiem, ile w tym prawdy, ale podobno Maria w dzieciństwie była wykorzystywana seksualnie przez ojca. To wszystko odcisnęło na niej i jej matce piętno. Maria miała depresję, myśli samobójcze, a jej mama uzależniła się od narkotyków. Dopiero po urodzeniu syna, w wieku 15 lat, Maria zrozumiała, że teraz ma dla kogo żyć i powoli uporała się ze swoimi demonami. Wszystkie te przeżycia były inspiracją do tekstów, które znalazły się na debiutanckim albumie „Beautiful Tragedy”.

Dotychczas In This Moment wydało pięć płyt, z czego do mnie personalnie, przemawiają jedynie dwie ostatnie.

  • Beautiful Tragedy (2007)
  • The Dream (2008)
  • A Star-Crossed Wasteland (2010)
  • Blood (2012)
  • Black Widow (2014)

Co do teledysków, ciężko mi się tutaj wypowiedzieć. Widziałam może z sześć, przez co znowu dopadła mnie mieszanka różnych uczuć. Ogólnie rzecz biorąc, koncept klipów, jak i gra aktorska Marii, nijak ma się do jej głosu. Może to celowy zabieg, może nie. Dlatego skupię się na piosenkach, które lubię i często słucham, za to niekoniecznie oglądam:

  • „Whore” (z gościnnym udziałem Chris’a Motionless’a z Motionless In White)

  • „Blood”

  • „Big Bad Wolf”

  • „The Fighther”

Poza tym, Maria ma na koncie kilka gościnnych występów u innych wykonawców, z czego najbardziej podoba mi się piosenka Papa Roach „Gravity”

Jestem ciekawa, co Wy sądzicie na temat zespołu, głosu Marii itp. A może już znacie ten zespół, bądź podobne do niego?

Tekst: Vixen Black

Take Care Sweethearts And Have A Nice Day!

Out Of Control – Co może stworzyć architekt wnętrz i dwóch weterynarzy :)

Hello Sweethearts!

Miło znowu być w domu… 🙂

Dwa dni temu przyleciałam do Polski na wakacje a tu okazuję się, że ktoś widział Ville Valo w Londynie jak pomykał na rowerze z Christel 😀

Cóż, dobrze wiedzieć, że dbają o kondycję, bo przecież obydwoje mają taaaakie boczki, które muszą zrzucić XD Grubasy jedne 😛

Powoli zbliżają się koncerty z pożegnalnej trasy koncertowej i czeka nas wiele relacji, ale do tego czasu mam w zanadrzu parę innych fajnych artykułów, którymi się będę z wami stopniowo dzielić 🙂

Dzisiaj za to, na łamach bloga mamy debiut 🙂

Nasza Ola, na moją prośbę przeprowadziła wywiad z polskim zespołem Setheist. Zespół ten wypłynął gdzieś podczas naszej rozmowy i byłam zdziwiona, że jest to nasz rodzimy produkt, bo angielszczyzna wokalistki jest na bardzo dobrym poziomie a dlaczego, przekonacie się po przeczytaniu tekstu 😉

Prezentuję wam dzisiaj zatem mocne brzmienie i kobiecy wokal dla odmiany po ciągle męskich frontmanach. Sprawdźcie sami 🙂

Podziękowania dla Oli, która jak już wspomniałam debiutuje tym artykułem na blogu, oraz dla zespołu Setheist, a w szczególności pani Maksyminy Kuzianik za poświęcony nam czas.


SETHEIST

Witaj Maksymina. Na początku opowiedz proszę o składzie zespołu.

Hej 🙂 W Setheist oprócz mnie gra dwóch gitarzystów – Kieł i Longu, perkusista Długi i basista Konrad. Poza nimi istotną częścią składu jest nasz menadżer Szpaku i techniczny Kroczek.

Jak się poznaliście?

Prywatnie ja i Kiełson jesteśmy parą, więc było to naturalne, że zapoznał mnie z resztą zespołu. Chłopcy akurat szukali wokalisty – chociaż chyba przez całe istnienie zespołu mieli problem żeby znaleźć kogoś dobrego na dłużej – i pewnego dnia pod wpływem impulsu postanowiłam nagrać im jakiś numer i pokazać. Wstydziłam się straszliwie, ale chłopakom przypadło to do gustu i postanowili dać mi szansę. Żadna ze stron nie była pewna czy to wypali, ale po jakimś czasie okazało się, że nasza mieszanka, chociaż czasem bardzo wybuchowa, ma w sobie coś wyjątkowego.

Skąd jesteście?

Z Lublina – Setheist tam został założony, tam też mamy nasze centrum dowodzenia – salę prób. Nie każdy z nas jest rodowitym lubelakiem, ale każdego z nas wiążą z tym miastem szczególne więzi.

Dlaczego właśnie taka nazwa – SETHEIST?

Wcześniej zespół nazywał się SETH, jednak kiedy ja do niego dołączyłam nie był to już ten sam SETH, więc jako symbol zmian postanowiliśmy poszukać nowej nazwy. Chcieliśmy jednak, żeby w pewien sposób nawiązywała do starej, która symbolizuje przecież wiele lat wspólnego grania chłopaków. Spośród wielu propozycji wybraliśmy właśnie SETHEIST.

Zespół powstał w 2007 roku, ale Ty dołączyłaś do niego później. Jak dogadujesz się z chłopakami?

Moim zdaniem dogadujemy się bardzo dobrze. Słyszałam opinie od osób „z zewnątrz” że w naszym zespole panuje specyficzna, rodzinna atmosfera, i zgadzam się z tym. Wiesz, mamy swoje momenty sajgonu. Jestem jedyną kobietą w zespole, na dodatek sporo młodszą od reszty, więc mamy jakieś punkty zapalne, natomiast wszystko to blednie, kiedy przypominamy sobie po co właściwie gramy razem i jakie mamy cele. Czasem pod nosem ciskam w ich stronę różne plugastwa oraz klątwy, ale szczerze? Nie wyobrażam sobie żeby któregoś z nich mogło zabraknąć.

Wiem, że Ty, Maksi odpowiadasz za teksty zespołu. Skąd czerpiesz inspiracje do ich tworzenia?

Czasami przychodzą mi do głowy różne dziwne rzeczy, więc siadam i zapisuję pojedyncze myśli, ewentualnie szkicuję sobie jakiś obraz, który akurat wyświetla mi się w głowie. Inspirują mnie również filmy, dzieła sztuki, różne wydarzenia i postacie historyczne.

O czym traktują Wasze teksty? Masz jakiś swój ulubiony?

Teksty na nadchodzącym albumie „They” poruszają tematykę teorii spiskowych, a bliżej – teorii NWO Nowego Porządku Świata. Jednak pisząc teksty staram się, aby były wielowymiarowe, niejednoznaczne. Ważne jest dla mnie, aby przekazać innym swoje myśli i idee, ale jeszcze ważniejsze jest pozwolenie odbiorcy na swoją własną interpretację, swoje własne odczuwanie. Ciężko mi wskazać ulubiony, ale chyba byłby to ‚The Other Side’ oraz ’33.’ napisany na spółkę z Longiem.

Czy piszecie tylko w języku angielskim?

Kiedyś, jeszcze za czasów SETH poprzedni wokaliści śpiewali czasem po polsku, ale wraz z moim dołączeniem zdecydowaliśmy się na angielski. Tutaj muszę zwrócić uwagę na chyba najistotniejszy w tej materii fakt – nie zaśpiewałabym ani wersa po angielsku, gdyby nie Długi. Długi jest anglistą i koryguje moje „mężczyzna pies lizać jego noga” oraz stara się zapanować nad moim akcentem (czasem z miernym skutkiem, ale to tylko i wyłącznie moje niedbalstwo). Nasz język ojczysty jest piękny, ale jednocześnie bardzo trudny i wydaje mi się, że ciężko byłoby mi napisać naprawdę dobry tekst

A kto komponuje muzykę?

Zwykle jest tak, ze Longo przynosi jakiś zarys utworu, nad którym chłopaki pracują wspólnie, potem ja dostaję gotowe partie instrumentalne i robię do tego linie wokalne.

Kto ma decydujące zdanie? Czy może panuje u Was demokracja?

Zwykle panuje demokracja, ale w pewnych dziedzinach jedne osoby mają większy wpływ na decyzyjność niż reszta.

Jak określiłabyś rodzaj muzyki, którą gracie?

To jest bardzo ciężkie pytanie. Każda osoba, którą zapytam o to samo odpowiada z reguły, że nie wie, bo nikt tak nie gra. Więc skąd ja mam wiedzieć 😉 Na pewno jest to metal, ktoś kiedyś powiedział, że jest to metal nowoczesny i awangardowy, i bardzo podoba mi się to określenie.

Maksi, Ty skończyłaś architekturę wnętrz, a dwóch Twoich kolegów z zespołu to lekarze weterynarii. Moje pytanie zatem brzmi: czy pracujecie w swoich ,,wyuczonych’’ zawodach? Ciekawi mnie to, gdyż wiele zespołów ma, zwłaszcza na początku, trudności, gdy chcą się poświęcić tylko twórczości.

Zwłaszcza w naszym kraju 😉 Jeden ze znajomych muzyków, którego niezwykle cenię, powiedział kiedyś, że granie metalu to bardzo drogie hobby i podpisuję się pod tym obiema rękami. W tym momencie chyba nie ma szans, aby każdy z nas rzucił pracę i zajął się tworzeniem, mimo, że bardzo byśmy tego chcieli. Musimy pracować, aby stać nas było na rozwój zespołu. Niestety, ale dzisiaj samo kupno instrumentu nie wystarcza. Robienie wszystkiego po kosztach, „własnym sumptem” często ma odzwierciedlenie w marnej jakości. Jako Setheist przyjęliśmy sobie pewne standardy i bardzo mocno staramy się ich trzymać. Wychodzę z założenia, że produkt może się podobać lub nie, ale sposób jego podania nie powinien budzić wątpliwości. Dlatego też „po godzinach” każdy z nas normalnie pracuje. Ja akurat na co dzień nie zajmuję się architekturą, ale oddaję się mojej drugiej pasji – tatuowaniu.

Twoją idolką jest Floor Jansen (obecna wokalistka Nightwish). Czy mogłabyś powiedzieć o tym coś bliżej?

Uwielbiam Slayera i z zasady nigdy nie przespałabym się z żadnym Sabatonem 😉 a mówiąc serio Floor jest dla mnie wzorem jeśli chodzi o technikę śpiewu, według mnie jest jedną z najlepszych metalowych wokalistek.

Maksi, jak długo śpiewasz w ogóle? Czy uczęszczałaś do szkoły muzycznej?

Można powiedzieć że śpiewam od zawsze – muzykę mam w genach po ojcu który jest muzykiem. Nigdy nie chodziłam do szkoły muzycznej, ale odkąd śpiewam w Setheist mam swoją nauczycielkę śpiewu, dzięki czemu mogę ciągle polepszać swoją technikę i poszerzać możliwości wokalne.

Jak dotąd nagraliście EP pt.,, The Flash Of Creation’’. Która piosenka z tego minialbumu jest szczególnie dla Ciebie ważna?

Dwie – tytułowa ‚The Flash Of Creation’ oraz ‚Autumn Leaves’. ‚The Flash…’ jest jednym z moich ulubionych numerów w ogóle, a ‚Autumn…’ ma niesamowity klimat.

Czy możesz powiedzieć coś więcej o Waszej nadchodzącej płycie?

Nasz debiutancki długograj nazywa się THEY i znajdzie się na nim dziewięć premierowych, autorskich numerów. Rejestracja ścieżek nastąpiła w podwarszawskim HZ Studio, natomiast za mix i mastering odpowiedzialny jest -tak samo jak w przypadku naszej EP – Tomasz ‚ZED’ Zalewski. Płyta utrzymana jest w klimacie… setheistowym 😉 Ten album jest dla mnie szczególnie ważny również z tego względu, że zaprojektowałam, a ściślej namalowałam okładkę.

Jakie macie plany koncertowe? Może jakiś festiwal latem?

Jakiś czas temu dowiedzieliśmy się że powalczymy w tegorocznych eliminacjach do Przystanku Woodstock, więc tak, mamy nadzieję na jakiś festiwal latem 🙂 Mimo wszystko priorytetem dla nas jest nasza pierwsza długa płyta. Po dopieszczeniu wszystkich najmniejszych szczegółów na pewno będziemy ją promować na koncertach

Czy myślicie o podboju Europy czy na razie wystarczy Wam cały kraj 🙂 ? Jakie macie plany na przyszłość?

Chyba każdy, kto ma swój zespół marzy o tym, aby osiągnąć sukces nie tylko u siebie w kraju, ale też i poza jego granicami. Póki co naszym priorytetem jest wydanie i promocja naszego pierwszego długograja. Zobaczymy co przyniesie los 🙂

Jesteśmy świeżo po ogłoszeniu wiadomości o rozpadzie zespołu HIM. Jako, że to jest strona fanów tej grupy pragnę Cię zapytać co sądzisz o decyzji Finów. Co w ogóle sądzisz o tym zespole.

Chyba nie ma osoby, która nie znałaby piosenki ‚Join Me In Death’. Można ich lubić bądź nie, ale jednego nie można im odmówić – HIM osiągnęli ogromny międzynarodowy sukces. Po tylu latach grania zespół staje się tak naprawdę twoją pracą, i przejście na „emeryturę” jest chyba czymś oczywistym. Świadoma decyzja o zakończeniu działalności zespołu jest moim zdaniem o wiele lepszym rozwiązaniem niż granie do oporu, do momentu,w którym stajesz się parodią samego siebie.

Dziękuję za cierpliwość oraz wyrozumiałość, gdyż to jest mój pierwszy wywiad w życiu. Życzę Wam samych sukcesów:)

Dziękuję również, było mi naprawdę miło 🙂 Pozdrawiam i zachęcam do śledzenia poczynań Setheist.

————————————————————————-

08.05 to oficjalna data publikacji online wszystkich utworów z debiutanckiej płyty Setheist pt. „THEY”. Zapraszamy do słuchania.

SETHEIST.PL

SETHEIST FACEBOOK


I jak się wam podoba?

Ja na pewno, jeśli będę mogła ich zobaczyć na żywo, to skorzystam z okazji i nie omieszkam podzielić się swoją opinią w notatce uzupełniającej ten wywiad.

Dziękujemy Oli jeszcze raz,  dobra robota 🙂

Przypominam także: każdy kto chce, może napisać o swoim ulubionym artyście, który jego zdaniem jest wart szerszej uwagi oraz polecenia do posłuchania innym ludziom odwiedzającym bloga. Swoje teksty i propozycje nadsyłajcie na Catherinenoir666@gmail.com. Forma tekstu dowolna po prostu „Out Of Control”.

Take Care Sweethearts And Have A Nice Day!

Out Of Control – Nocny Łowca

Cześć 🙂

Jak widzę na naszej grupie FB w związku z koncertem, duża część was chce zakupić bilety… No cóż, czekajcie cierpliwie być może ktoś bliżej terminu nie będzie mógł iść i wam się poszczęści 🙂

Jak dotąd brak informacji o HIM – Valo podobno nie odbiera telefonu nawet od Kerranga 😛 No ale po co? Z Christel chodzi ulicami Nowego Jorku i niczym się nie przejmuje:

31.12.2016 credit to Christel Karhu

Być może ten wyjazd związany był z projektem Ville który… stworzył muzykę do gry!

Tak, dobrze słyszeliście – Ville tworzy muzykę do gry 😀

Kto nie czuje się zaskoczony niech pierwszy rzuci trampkiem 😀

Co będzie dalej? Muzyka do filmów? Valo kompozytorem? Czas pokaże… 🙂


My tymczasem przenieśmy się do innego świata muzycznego.

Jak niektórzy z naszej blogowej kompanii już wiedzą, trochę się z tym bujałam czy napisać ten artykuł. Napisać, nie napisać, napisać nie napisać… Natłok zajęć i brak czasu sprawił, że chciałam w końcu darować sobie pisanie o tym zespole. Ostatecznie jednak stwierdziłam, że niepotrzebnie się stresuję, bo mnie nikt batem nie pogoni, jeśli napisze go kiedy tylko będę miała ochotę 😀

I tak w wolnych chwilach, na raty, powoli, kawałek po kawałku, przegrzebywałam się przez informacje i wywiady, (nieliczne zresztą) o zespole, który mam przyjemność wam dzisiaj zaprezentować.

COUNTERFEIT

Pewnie niektórzy z was kojarzą film „Dary Anioła”, oczywiście są także książki ale myślę, że film w większości bardziej się obił wam gdzieś o uszy, bądź nawet niektórzy z was go obejrzeli. Dziewczyny się pewnie podkochiwały w tajemniczym blondasku, który to był Nocnym Łowcą i walczył z demonami  itp. itd.

Z całej serii książek miałam wątpliwą przyjemność przeczytać pierwsze dwa tomy a ten tajemniczy blondasek nazywa się Jace Wayland i tyle mi było o nim wiadomo, bo film jak i książka niestety są takim samym moim źródłem frustracji, że oto w swojej naiwności mogłam pomyśleć, że ta skierowana do nastolatków opowieść mnie zainteresuje. Ostatecznie książki przekazałam mojej nastoletniej siostrzenicy… A niech się jara Jacem 😀

Ale… no właśnie  – tajemniczy blondasek nie grywał tylko w filmach ale i jak się potem okazało potrafił także grywać na gitarze a nawet – uwaga- całkiem dobrze śpiewać!

Pierwsza moja myśl, kiedy dowiedziałam się o zespole Jamiego Campbella Bowera, bo tak brzmi pełne imię i nazwisko owego tajemniczego blondaska, to że świat totalnie nie potrzebuje kolejnego aktora usiłującego zrobić karierę muzyczną. No i mam za swoje, że wydałam taki szybki werdykt…

Zespół nazywa się Counterfeit i jest moim osobistym odkryciem roku poprzedniego a i kto wie czy nie zdominuje obecnego, zwłaszcza że w kwietniu wybieram się zobaczyć go na żywo… ale o tym za chwilę.

Jak już wspomniałam głównym motorem napędowym zespołu jest Jamie Campbell Bower, pozostali członkowie to: brat Jamiego – Sam Bower, Tristan Marmont, Roland Johnson, Jimmy Craig.

Formacja Counterfeit (a wyrosła na gruzach zespołu The Darling Buds ) jest stosunkowo młoda, bo powstała w Londynie w 2015 roku i dopiero w tym roku wydała swoją pierwszą długogrającą płytę). Co ciekawsze chłopcy mają już na swoim koncie EP-kę „Come Get Some” z którą koncertowali i nawet byli na kilku koncertach w Polsce! (Warszawie, Wrocławiu i Poznaniu) oraz „Enough”.

Na okładce widzimy szkielet i naga dziewczynę, jest to motyw danse macabre, który mówi o tym, że każdy jest równy w obliczu śmierci. Oto jak tłumaczy ten wybór Jamie:

„Materiał na pierwszej EPce dotyczy idei śmierci, pogodzenia się ze śmiercią duszy, śmierci w relacjach, śmierci w czymkolwiek. Podoba mi się pomysł posiadania czegoś czystego w przeciwieństwie  do obrazu, który jest dość ciemny.”

„Druga okładka została zaprojektowana przeze mnie. Piosenka „Enough” została napisana po ataku w Paryżu. Zawsze rysowałem, starałem się  projektować rzeczy i tak dalej. Od zawsze  też fascynowałem się różami i czaszkami oraz podobnymi  rzeczami. Wszystko, co pojawia się na naszej płycie, to rzeczy o których myślałam od jakiegoś czasu, miałem je z tyłu głowy. Idea umierającej róży – pomyślałem, że jest to potrzebne. Nie lubię, gdy nasze prace nic nie mówią. Wydaje mi się, że jest to silny obraz, który sam w sobie odnosi się do czystości i śmierci, jak również smutku. Możesz odwiedzić dowolny pomnik w każdym mieście i zobaczysz kwiaty, które tam leżą, które zostały złożone dla tych, którzy zostali straceni.  To chciałem pokazać.”

No więc w porządku, skoro okazało się że śpiewać jednak potrafi no to pewnie śpiewa o: miłości, nieszczęśliwej miłości, kwiatkach i łączce, miłości, dziewczynach…

Znów się pomyliłam…

Piosenka „Enough” nawiązuję do tragedii podczas koncertu w paryskim Bataclanie, o czym zostało już wspomniane, kiedy to muzułmańscy terroryści strzelali zarówno do muzyków jak i fanów oraz przypadkowych osób na ulicy.

„To wszystko jest bardzo frustrujące dla mnie, cała ta idea niepotrzebnej przemocy dla czegoś, co w coś ktoś powinien wierzyć”

Natomiast piosenka „Letter To The Lost” jest to piosenka napisana przez Jamie’go po samobójstwie jego najlepszego przyjaciela, który przez lata walczył z depresją.

Kolejny kawałek Jamie skomentował:

Wierzę, że możemy stać się od czegoś uzależnieni. Obojętnie czy substancji, uczucia, osób, miejsc… Lista jest nieskończona, ale ostatecznie ta obsesja na punkcie trucizny twojego wyboru sprawia, że stajesz się pusty. „Addiction” to kawałek o pokonywaniu tej potrzeby i jakichkolwiek form zniewolenia. Powinniśmy raczej zgodzić się z tym, że świat się kręci, niż próbować go kontrolować. Ta piosenka jest punktem startowym nowego początku, a nadejdzie dużo więcej.

Sam o sobie mówi, że zawsze był trochę dziwakiem i wybrykiem natury oraz że to zawsze jest trochę lepsze, niż bycie zupełnie normalnym.

Counterfeit jest zespołem, który jeśli ma coś do powiedzenia to po prostu to robi. Poza tym ich charyzma przyniosła efekty, bo w eter poszła informacja, że na żywo są naprawdę świetni a każdej nocy, frontman i reszta wydają się dawać z siebie wszystko na scenie, nie ważne jak duży tłum przed sobą mają.

„Zazwyczaj jestem bardzo wyczerpany po każdym koncercie i dosłownie nie mogę mówić aż do następnego” – mówi Jamie.

Czy tak jest naprawdę? Być może będę miała okazję się sama przekonać 26 kwietnia w londyńskim klubie „Underworld” i nic to, że pewnie będę tam najstarsza, myślę że będzie warto 😀 Mam bilet ale czy się tam pojawię, czas pokaże…

Ich debiutancki album „Together We Are Stronger” ukazał się 17 marca 2017.

A taką koszulkę dostał jeden z panów na koncercie w PL, który miał miejsce wczoraj XD My co najwyżej możemy zrobić Valo – Tralalalo 🙂

Ps. Uwielbiam akcent Jamiego, choć on sam nieszczególnie mi się podoba (nie zabijcie XD)

Take Care Sweethearts And Have A Nice Day!

PS. Zerknijcie też na zakładkę „Tatuaże fanów” gdzie dodałam kolejne zdjęcie:

Out Of Control – Kim jest Daniel Graves?

Dobry wieczór!

Wiem, że czekacie na nowe newsy o HIM… Coś o płycie, coś o koncertach, coś o życiu prywatnym… Niestety na razie cisza i spokój – żadnych skandali, żadnych szokujących newsów, żadnych przecieków o płycie.

Jedyne informacje dotyczące zespołu to te o koncertach w sezonie letnim a mianowicie:

15665870_10154879180492704_7977792134724349614_n

Z tego co wiem, mamy już tutaj kogoś kto się wybiera na koncert w Hiszpanii, także pozostaje nam czekać na kilka słów relacji z tegoż właśnie koncertu 🙂

My tymczasem posłuchamy czegoś innego, bo kolejny miesiąc przynosi nam kolejny artykuł w dziale „Out Of Control” a swoją propozycję nadesłał LimaK, którego już pewnie znacie jeśli czytujecie naszego bloga.


Przypominam także: każdy kto chce, może napisać o swoim ulubionym artyście, który jego zdaniem jest wart szerszej uwagi oraz polecenia do posłuchania innym ludziom odwiedzającym bloga. Swoje teksty i propozycje nadsyłajcie na Catherinenoir666@gmail.com. Forma tekstu dowolna po prostu „Out Of Control”.


DANIEL GRAVES:

Jeśli istnieją artyści „bez biografii” to Daniel właśnie do takich się zalicza albo nie potrafię „wyszperać” w sieci nic na temat jego życia (może jest wampirem, istotą nie z tej Planety)? Kto wie…

Wiem jedynie tyle, że Daniel Graves jest wokalistą i tworzy muzykę (trochę mało).

Skoro nie wiadomo gdzie (prawdopodobnie w Stanach Zjednoczonych) i kiedy przyszedł na świat to przejdę do jego twórczości!
AESTHETIC PERFECTION:

Projekt założony w Stanach Zjednoczonych przez Daniela w 2000 roku.

Gatunek muzyczny: electro pop, dark electro, industrial.

Do tej pory Daniel wydał z tym projektem 5 albumów studyjnych, jedną EP’kę i jeden album typu „The Best Of”.
Na pierwszych albumach Graves głównie wrzeszczał lecz z czasem zaczął normalnie śpiewać przeplatając śpiew z wrzaskiem.

Albumy:

„Close to Human” – 2005
„A Violent Emotion” – 2008
„All Beauty Destroyed” – 2011
„‚Til Death” – 2014
„Blood Spills Not Far from the Wound” – 2015

Daniel Graves sam tworzy całą muzykę ale podczas koncertów towarzyszą mu:

Tim Van Horn – perkusja
David Dutton – klawisze (Trasa po Stanach Zjednoczonych)
Elliot Berlin – klawisze (Trasa po Europie)

Teledyski:

„The Great Depression” (album „A Violent Emotion):

„A Nice Place to Visit” (album „All Beauty Destryed”):

„Inhuman” (album „All Beauty Destroyed”):

„All Beauty Destroyed” (album „All Beauty Destroyed”):

„Antibody” (album „‚Til Death”):

„Never Enough” (album „Blood Spills Not Far from the Wound”):


NECESSARY RESPONSE:

Kolejny projekt założony w Stanach Zjednoczonych przez Daniela w 2000 roku.

Ten projekt został ponoć założony tylko dlatego by wydać album z utworami, które według Daniela nie pasowały do Aesthetic Perfection.

Album o którym mowa został wydany jednak dopiero w 2007 roku i jest jedynym albumem w dyskografii tego projektu.

Daniel Graves zrezygnował z tego projektu w 2009 roku.

Albumy:

„Blood Spills Not Far from the Wound” – 2007

Nie powstał żaden teledysk.

Przykładowy utwór:

„Devotion”

Jeśli czytaliście uważnie ten tekst pewnie zauważyliście, że tytuł albumu się powtarza.

Otóż Daniel, który twierdził, że utwory z albumu „Blood Spills Not Far from the Wound” nie pasują do Aesthetic Perfection po latach zmienił zdanie i postanowił nieco je „odświeżyć”.

Albumy różnią się od siebie również kilkoma utworami, które Daniel postanowił dodać w miejsce kilku starych.
Ciekawostka:

Na twórczość Daniela Graves’a wpadłem dzięki… Svenowi, który wystąpił wraz z Danielem na jednym z festiwali:

Od C.N. – Kolejna ciekawostka: pewnie niektórzy z was wiedzą, że bardzo lubię typa zwanego William Control… Otóż właśnie w tym roku, w marcu Aesthetic Perfection i William Control ruszają razem w trasę koncertową:

Myślałam nawet, że wybrać się na ich koncert bo Controla jakoś mi nigdy za dużo XD Ale ostatecznie stwierdziłam, że czas dać szansę zespołowi, który podobno na żywo jest bardzo dobry i wybrałam więc Counterfeit. No ale ciekawie się złożyło, że w tym samym czasie kiedy dowiedziałam się o trasie dostałam maila z tekstem do naszego działu o właśnie przedstawionym zespole.

Jak to mawia Valos: „To wszystko się jakoś łączy” 🙂

Take Care Sweethearts And Have A Nice Day!