Ewa w krainie Muminków :) #Przygodnik

Hej 🙂

Dzisiaj w niedzielę, mam dla was kolejną relację z wyjazdu do Finlandii. Ewa- fanka HIM mieszkająca we Francji postanowiła wyruszyć tropem pana Valo do jego ojczyzny i tak jak wcześniej Doris, postanowiła się podzielić z nami swoimi wrażeniami z podróży.

Także nalejcie sobie rosołku albo zróbcie kawy i przeczytajcie co też ją spotkało w krainie Muminków 😀


Chcąc przekazać Wam relację z mojej podróży do Helsinek, muszę cofnąć się do samego początku… Nie, nie do moich narodzin :D… Jedynie do momentu, w którym zainteresowałam się HIM i Ville Valo, a było to całkiem niedawno, bo w październiku 2014 roku.

Wszystko dzięki „Bittersweet” zespołu Apokalyptica, który to utwór znałam już kilka lat, ale tamtej jesieni przechodziłam trudne chwile i słuchałam tego utworu na okrągło, oglądając teledysk na You Tube’ie. W pewnym momencie zatrzymałam się i pomyślałam : „Zaraz, zaraz, ale właściwie kim jest ten przystojniak o aksamitnym głosie?”

Zaczęłam szperać w internecie i… wsiąkłam kompletnie. Równolegle z rosnącą fascynacja Valo i HIM wzrastało moje zainteresowanie Finlandia i Helsinkami. Poczułam się wręcz przyciągana przez  tamte rejony, a towarzyszyła temu bardzo dziwna, niewytłumaczalna tęsknota. Poczułam dosłownie, jakby Ville Valo „dał” mi Helsinki. Ta fascynacja narodziła się dzięki niemu i zaczęła żyć własnym życiem. Po koncercie HIM w Gdańsku, w sierpniu 2015, postanowiłam uroczyście: latem 2016 roku polecę sama do Helsinek na kilka dni!

Dotychczas nie miałam zwyczaju podróżować sama, ale tym razem wiedziałam, że tak po prostu musi być. Nie chciałam robić z mojego ukochanego «bodyguarda». On ma swoje pasje, ale Finlandia nią nie jest. Poza tym finansowo samotna podróż jest łatwiejsza do zrealizowania.

cien

Jesienią 2015 na Facebooku poznałam Doris z HIM Poland – Polish Fans (Pozdrawiamy 🙂 ) i zaczęłam z nią korespondować. Dowiedziałam się, że odwiedzenie Helsinek to również jej marzenie i że ona także planuje podróż tego samego lata.

Dużo pisałyśmy do siebie na ten temat i to ona zainspirowała mnie, aby szukać hotelu już w lutym. Udało mi się znaleźć pokój w hotelu położonym bardzo blisko ścisłego centrum, z 40% zniżką, bez możliwości anulowania rezerwacji. Podjęłam to ryzyko. Następnie kupiłam bilet na lot ze Strasbourga przez Amsterdam, również ze znaczną zniżką. (Ze Strasbourga, bo od ośmiu lat mieszkam we Francji, w małym miasteczku w Wogezach)

Doris poleciała do Finlandii w czerwcu i jej relacje mogliście przeczytać na tej stronie już jakiś czas temu 😀 Moja podroż miała się odbyć pomiędzy 11 a 15 lipca. Do  samego końca przygotowań towarzyszyła mi mapa Helsinek zawieszona na ścianie po mojej stronie łóżka, a ze stoliczka nocnego nie znikał przewodnik „Helsinki” z serii „Miasta Marzen” Gazety Wyborczej. 😀

Kiedy samolot zniżał się do lądowania, poczułam, że mam kule w gardle i byłam bliska płaczu. Nie mogłam uwierzyć, że to się dzieje, i nawet szczypałam się w przedramię, aby się upewnić, że to nie sen.

ladowanie

To tylko wyjazd do Helsinek, powiecie… ale dla mnie to było coś bardzo ważnego. Dla mnie to była podroż wewnętrzna odbywająca się w trzech wymiarach. Za moment miałam zobaczyć na własne oczy to, co dotychczas zwiedzałam jedynie wirtualnie i o czym czytałam.

Po opuszczeniu lotniskselfiefontannahavisamandaa wsiadłam w autobus, który dojeżdżał do Głównego Dworca Kolejowego w Helsinkach. Wysiadłam i… byłam kompletnie zagubiona, a jednocześnie miałam przedziwne, kojące uczucie, że jestem u siebie. (Ja miałam to samo uczucie, kiedy pierwszy raz pojawiłam się w Wenecji – jakbym wróciła do domu 🙂 Do tej pory to moje ukochane miasto i doskonale wiem o czym mówisz 🙂 -C.N.)

To dobry moment, aby Wam powiedzieć, że nie mam smartphona, więc byłam offline. Do mojej dyspozycji miałam przewodnik, papierową mapę i moją łamaną angielszczyznę. 😀 Tak, total vintage! 😀 O drogę do hotelu zapytałam przechodniów. Finowie, lepiej lub gorzej, ale mówią po angielsku. Podczas całego pobytu, za każdym razem, kiedy pytałam o drogę, z uśmiechem odpalali swoje smartphony i notbooki, tłumacząc mi cierpliwie „Pani jet tutaj i idzie tam.” 😀

Do hotelu dotarłam przed 15.00 czasu fińskiego i o 16.00 byłam już gotowa do wyjścia. Z radością skonstatowałam, ze Kościół w Skale, ten, który z lotu ptaka przypomina latający spodek, znajduje się na końcu jednej z przecznic, tuż przy hotelu (Dlaczego na mapie to nie było takie oczywiste?! :D).

Kiedy wyszłam z kościoła, rozpadało się. Zdecydowałam, że nie wracam do hotelu po kurtkę, tylko ruszam naprzód. Padało coraz bardziej, a ja dosłownie biegłam w stronę Centrum, od czasu do czasu chowając się przed deszczem pod zadaszeniami. W pewnym momencie z zaskoczeniem stwierdziłam, że moja chaotyczna bieganina zawiodła mnie prosto pod klub „Tavastia” ! 😀 To był naprawdę piękny dzień! 😀

tavastia

Wszystkie pozostałe dni były równie piękne, a do tego słoneczne i cieple (około 20-22°C). Z hotelu wychodziłam przed 10.00, a wracałam po 20.00. Celowo w ogóle nie korzystałam z komunikacji miejskiej, tylko chodziłam… chodziłam… chodziłam. (Ja też uwielbiam takie spacery – uważam, że to najlepszy sposób na poznanie miasta – C.N.) Przez cztery dni (15 lipca nie liczę, bo samolot miałam wcześnie rano) zobaczyłam prawie wszystko, co sobie zaplanowałam. Nie byłam tylko na wyspie Seurasaari, na której znajduje się skansen Finlandii „w pigułce”.

piwko

 

Rozkoszowałam się każdym widokiem, głęboko oddychałam, i od czasu do czasu… szczypałam się w przedramię. 😀 Piłam herbatę rooibos w nadmorskiej kafejce „Ursula”, jadłam mięso z renifera na placu Kauppatori , piłam fińskie piwko i zatrzymywałam się, by posłuchać i wesprzeć ulicznych muzyków, miedzy innymi Henry’ego Vistbacke, który przykuł moją uwagę swoim wykonaniem „Wicked Game”.

Odwiedziłam też Kariego Valo w jego sex-shopie.

Po drodze do Dzielnicy Kallio, w której znajduje się sex-shop, zaintrygowała mnie witryna sklepu muzycznego «Music Hunter» (Unioninkatu 45). Weszłam do środka i myślałam, że już stamtąd nie wyjdę! Płyty cd i analogowe, dvd i mnóstwo gadżetów, wszystko w kilku połączonych ze sobą pomieszczeniach, w których panuje duszna metalowa atmosfera. 😀

This slideshow requires JavaScript.

To najprawdopodobniej komis, bo ceny są naprawdę atrakcyjne. Od razu wiedziałam, że zostawię tu pieniądze. 🙂 Zapytałam właściciela, gdzie znajdę płyty HIM, a on wskazał mi «HIM section». 😀 Kopiłam dwie części „Uneasy listening”, dvd „Love Metal Archives vol. 1” i  HIMowy prezent dla koleżanki. Kiedy płaciłam, właściciel spojrzał na dvd i powiedział: „To wydanie nie jest najlepsze. Dam pani pierwsze wydanie w tej samej cenie”. Z płytami w plecaku i z szerokim uśmiechem ruszyłam do sex-shopu KariegoValo.

sexshop

Weszłam do sklepu z szybko bijącym sercem, przedstawiłam się i uścisnęliśmy sobie dłonie. Po wymianie kilku uprzejmości, Kari zapytał mnie, czy widziałam video do „Olet Mun Kaikuluotain”.

Odpowiedziałam, że  słyszałam tylko piosenkę, no to on poszukał video na You Tube’ie i tak sobie oglądaliśmy przez moment jego syna na ekranie laptopa. To znaczy, ja próbowałam, ale czułam się jakoś dziwnie… 😀 W ogóle nie wiedziałam, gdzie mam patrzeć, żeby nie wybuchnąć śmiechem, bo sklep jest malutki i zewsząd atakują rozmaite kurioza :D, wiec skupiłam się na Karim i na rozmowie z nim. Zapytał mi się też, czy chciałabym może kupić koszulkę. Powiedziałam, że chętnie, ale nie noszę czarnego (Całą młodość byłam czarna i w kolorach ziemi, to w wieku dojrzałym noszę wszystkie kolory tęczy i biały.) i zapytałam, czy nie ma białych, a on na to, że niestety nie, ale powie Ville, żeby zrobili białe! 😀 Kiedy zaproponował mi kupno pejczyka z inskrypcja HIM, myślałam, że się posiusiam, ale dałam rade. 😀 Do końca nie wiedziałam, jak będzie ze zdjęciem, bo to byłoby selfie, ale na szczęście w odpowiednim momencie do sklepu wszedł klient i od razu się zaoferował. Kari spojrzał na zdjęcia i skwitował «Very romantic pictures.» A jak! 😀

karivalo

Helsinki i Finlandia to nie jest dla mnie historia jednej podroży. Już oszczędzam na powrót tam w przyszłym roku, tym razem na tydzień. Marzy mi się także Laponia i obserwowanie zorzy polarnej. Często śnię o Helsinkach i nieustannie czuję tę tęsknotę…

Tekst i zdjęcia: Ewa Włodarczyk

No cóż, jak wiadomo wszystko co dobre kiedyś się kończy😦 Jeśli jednak ktoś z was również był w Finlandii lub dopiero ma taki zamiar i chciałby się podzielić z nami swoimi wrażeniami, zdjęciami, napiszcie maila: CatherineNoir666@gmail.com

                                                                       w tytule mail wpisując PRZYGODNIK😀

Być może i wkrótce przeczytacie moją relację, kto wie…? 🙂

Na sam koniec, ponieważ zapomniałam podać tę informację w poprzedniej notce zapodaję newsa dotyczącego koncertu HIM na Tuska Festival 😀

Take Care Sweethearts And Have A Nice Day!

Welcome to Finland! Doris w Krainie Czarów #Przygodnik

Hello Sweethearts!

Gdybym was zapytała z czym wam się kojarzy Finlandia, pewnie wiele z was odparłoby, że oczywiście z HIM i Ville Valo… No i oczywiście mielibyście rację 🙂 Co tam historia kraju, jego zabytki, bajkowe krajobrazy, cudowna zima i elfy śmigające podczas zorzy polarnej 😀

Nas interesuje pan Światło 🙂

Jako iż podróże są moją pasją, wypadałoby żebym w końcu ruszyła tam zadek i zwiedziła chociaż osławione Helsinki. No ale tak się składa, że zawsze coś mi wypada i moja wizyta w kraju skażonym oparami etanolu % w powietrzu 🙂 zawsze się jakoś przekłada.

Tym chętniej publikuję dzisiaj ten post, a w nim relację Doris, która odwiedziła to wyjątkowe, melancholijne państwo z dobrą wódką (Doris to prawda? :D) i Muminkami hasającymi gdzieś w tle hehe

A że wakacje zachęcają do wojaży, to post jak najbardziej na miejscu 😛 Tym bardziej, jeśli prowadzą one w odwiedziny do taty Valo ehehe No, ale poczytajcie sami:

„Chciałabym opowiedzieć wam o moim, dość spontanicznym, wakacyjnym wyjeździe do Finlandii, gdzie odwiedziłam dwa miasta m.in. Turku i Helsinki.

Na początku muszę wam powiedzieć, że polowałam na stronie Skyscanner na tanie bilety, bo wiadomo, że ceny codziennie się zmieniają i okazja mogła się trafić prędzej czy później. Był marzec, gdy weszłam na stronę Skyscanner żeby zobaczyć najtańszy miesiąc na wylot do Turku. Wyskoczył mi czerwiec – wybrałam więc sobie pobyt od 16.06 do 19.06.

Planowałam jeszcze w tym czasie odwiedzić Helsinki, bo wiedziałam że jeden, góra dwa dni wystarczą na zwiedzenie miasta Turku. Ostatecznie kupiłam bilety w okazyjnej cenie, bo za jedną osobę wyszło mi niecałe 140 zł, chociaż teraz w sierpniu można lecieć nawet za 89zł.

Sama nie mogłam w to uwierzyć ale byłam bardzo podekscytowana, ponieważ prędzej czy później i tak planowałam sobie zwiedzić Finlandię. Wylot miałam z Gdańska do Turku o godzinie 06:10. Lot był bezpośredni liniami Wizz Air. Czekałam już na odprawę o godzinie 3:30 a odbyła się ona dość szybko i bezproblemowo.

Lotnisko w TurkuNa lotnisku kupiłam jeszcze Żubrówkę (! – ładnie się zaczyna hehe -C.N.) dla kolegi Jyri, który jest finem i poznałam go przez stronę couchsurfing. Jest to strona internetowa, dzięki której można zaoferować darmowe zakwaterowanie lub znaleźć użytkowników oferujących nocleg we własnym domu czy mieszkaniu w wielu zakątkach świata. Na początku było bardzo ciężko znaleźć kogoś, kto zadeklarowałby przyjęcie mnie pod swój dach, ponieważ nie miałam żadnych referencji od hostów. Byłam nową i świeżą osobą na tej stronie więc musiałam zapracować sobie na jakąś referencję. Miałam tylko jedną prywatną referencje od koleżanki ale i tak to nie wystarczało. Logiczne jest, że ludzie nie chcą brać osób nie mających opinii na swój temat.

W odpowiednim czasie przyjął mnie pod swój dach Jyri. To u niego zatrzymałam się z moim chłopakiem na te kilka dni w Turku, by zwiedzić ten piękny kraj. Jako iż Couchsurfing jest darmowy, to za nocleg się nie płaci, jednak w zamian wypadałoby coś przywieźć bądź kupić przyjmującemu nas gospodarzowi, wystarczy jakiś drobiazg bądź mały upominek z naszego kraju. Myślałam również nad jakimś noclegiem w hotelu ale to niestety nie są to sprawy tanie.
Z tego co wiem, w Finlandii można prawie wszędzie się rozbić, mając namiot pod pachą, ale trzeba mieć szczęście do pogody.

Z moich doświadczeń w Turku wywnioskowałam, że Finowie lubią sobie CZASEM wypić. 🙂
Na miejscu byliśmy o godzinie 9:30, lot przebiegł naprawdę szybko. W Finlandii jest godzina do przodu więc musieliśmy się przestawić.

Lotnisko w Turku jest bardzo malutkie i jest położone 8 km na północ od centrum Turku. Posiada ono dwa terminale, w tym jeden przeznaczony specjalnie dla tanich linii lotniczych (obecnie wyłącznie Wizz Air).

Istotna wiadomość: Lotnisko w Turku niestety nie jest otwarte przez cały czas. Zamykane jest chyba koło 01:00 w nocy, a otwierane koło 04:10 bądź 05:00 rano.

Kiedy wylądowaliśmy pogoda w Turku niestety nam nie dopisała. Było deszczowo i dość chłodno, pomimo tego towarzyszyły nam wielkie emocje ponieważ wreszcie byliśmy w Finlandii.Z lotniska odebrał nas Jyri.

Jeżeli chodzi Karta turystycznao transport do centrum Turku to kursuje tam autobus numer 1, który zatrzymuje się od razu przy wyjściu z lotniska. Bilet kosztuje dla jednej osoby 3€. Taki bilet za 3€ jest ważny przez 2h i możecie ten bilet wykorzystać na wszystkie linie autobusowe. Podaje stronę – Foli
Jyri okazał się bardzo pomocną osobą. Oprowadził nas po mieście i wszystko wytłumaczył. Pokazał nam bibliotekę miejską ( Turun pääkirjasto) która znajduje się pod adresem Linnankatu 2, Keskusta 20100 Turku. Znajdował się tam darmowy dostęp do internetu.

Z racji takiej, że nasz kolega mieszkał 30 min od centrum Turku a dokładniej w VAALA to było nam wskazane jeździć autobusem codziennie i dość często.

Wykupiliśmy sobie bilet ważny na 4 dni, który kosztuje 16€ na jedna osobę. Taki bilet można kopić w centrum handlowym Skanssi (Kauppakeskus Skanssi), które znajduje się na ulicy Skanssinkatu 10 w Turku, bądź w jednym z punktów w samym środku Turku. Bilet wygląda jak karta, którą przykłada się za każdym razem do takiego urządzenia, które znajduje się przy kierowcy od razu przy wejściu do autobusu. Jest to TRAVEL CARDS i można się nią posługiwać w każdym autobusie który znajduje się w Turku. Są to specjalne karty przeznaczone dla turystów.

W pierwszym dniu pobytu w Turku 16 czerwca zarezerwowałam na stronie OnniBus dwa bilety autobusowe do Helsinek.  Płatność online jest tylko możliwe za pomocą waszej karty płatniczej. Następnie dostajecie numer rezerwacji, który musicie posiadać przy sobie w czasie wyjazdu.
Przepłaciłam dość sporo bo można taki bilet kupić nawet za 1 euro! Tyle, że rezerwacji można dokonać miesiąc wcześniej przed wyjazdem! Nie wcześniej!

autobus onnibus
Podróż do Helsinek przebiegła naprawdę szybko.
Z Turku do Helsinek Kampii jedzie się niecałe 2h i 15min! Nie odczuwa się tego przejazdu, w ogóle są zupełnie inne drogi niż u nas, a widoki są godne uwagi! Na miejsce dotarliśmy o 11:35. Onnibus zatrzymał się na stacji końcowej Kamppi, więc jest to środek samego centrum.

Panorama helsinek

Do Helsinek pojechałam z myślą, by zwiedzić najważniejsze punkty, te które sobie zaplanowałam i oczywiście odwiedzić obowiązkowo Kari Valo w Aikuisten Lelukauppa i zrobić u niego zakupy! Bo od dawna polowałam na tę słynną bluzę z logo jego sklepu. Pokazywał się w niej ostatnimi czasy sam Ville Valo!

Przed katedrą w HelsinkachOczywiście pogoda w Helsinkach nie była lepsza niż w Turku ale cóż… Byłam tak szczęśliwa, że tam jestem, że nic mi nie przeszkadzało! Kupiliśmy nawet na stacji autobusowej parasol za 5 euro, który był lekko uszkodzony ale co tam!
Nawet w tym deszczu zamierzałam chodzić i zwiedzać. Byłam oczywiście wcześniej przygotowana jak trafić na słynną ulicę Viides linja 7.
W domu zrobiłam zrzuty ekranu jak tam trafić pieszo. Jak się okazało na miejscu, to nie jest takie łatwe haha! Helsinki to dość duże miasto więc można się w nich zgubić ale i bardzo przytulne. Na szczęście była tam duża mapa miasta i punkt w którym się znajdujemy. Pamiętam jak mocno padało i było 13 stopni!

Po chwili się odnaleźliśmy i wiedzieliśmy już jak tam trafić! Droga okazała się bardzo banalna! Zdecydowaliśmy się przejść tam pieszo a zajęło nam to zaledwie 15-20 min choć oczywiście można było podjechać tam tramwajem lub autobusem.

Kiedy stałam na ulicy Viides linja 7, nie wierzyłam, że tam jestem. Cieszyłam się jak małe dziecko! Nie ukrywam, że się troszkę stresowałam, czy wejść i przywitać się i zapoznać z Kari Valo czy jednak zawrócić!

Przed sklepem taty Ville

Pomyślałam sobie: „Kurde! Tyle kilometrów wreszcie przebyłam, żeby tam wejść!” No i stało się… Weszłam do sexshopu taty Valo, po czym przywitał mnie on sam po fińsku z wielkim uśmiechem na twarzy! Pomijam fakt, że siedział sobie z kolegą hehe! Ale chyba kolega się spłoszył i żeby nie przeszkadzać po prostu wyszedł.

Przywitałam się więc z tatą Ville Valo, przedstawiłam mu się i rozmowa sama się potoczyła! Chciałam jeszcze dodać, że przed wyjazdem pisałam do Kari maile, więc mnie skojarzył kiedy mu się przedstawiłam!

Stałam w tym sklepie jakbym była w siódmym niebie: koszulki z HIM, zdjęcia Ville Valo, naklejki z heartagramem i oczywiście jakieś małe gadżety z HIM! DUŻO, DUŻO było ciekawych koszulek z nadrukami, no po prostu RAJ! Pierwsze co powiedziałam, to to że chciałabym kupić sobie tę bluzę co ma Ville. Kosztowała ona 45 euro. Kari zaproponował mi super promocje na dwie koszulki z logo heartagramem po 10 euro ale wzięłam jedną koszulkę z nadrukiem Aikuisten Lelukauppa i z ostatnią trasą koncernową naszego zespołu HIM, gdzie widniały także daty koncertów z Gdańska i Warszawy. Koszulka z nadrukiem logo sklepu kosztowała bodajże 10 euro, a z ostatnią trasą koncertową 15 euro, ale teraz dobrze nie pamiętam.

z Kari Valo

Zobaczyłam zdjęcie Ville z jego autografem ale Kari Valo powiedział, że ma tylko jedno takie zdjęcie z autografem jednak ma takie same zdjęcia niepodpisane i on sam może się tam podpisać! Powiedział, że zrobi mi super promocję i to zdjęcie będzie mnie kosztowało 2 euro haha! Przy kasie jeszcze mnie namówił na dwie naklejki!

Na tym zdjęciu z Ville napisał mi kilka miłych słów i nawet narysował mi różne obrazki. Wzięła Pana Valo wena twórcza haha! 🙂

Zakupy zrobione u taty Valo (5)

Ten człowiek jest tak przesympatyczną osobą, ciepłą i zabawną a do tego rozgadaną, że było nam szkoda się żegnać. Pogadaliśmy sobie o pewnych sprawach, no i zaprosił nas na grudzień na Helldone, gdzie HIM gra co roku! Mówił żebyśmy wpadli, a ja nie ukrywam, że myślałam o tym wcześniej, by się w tym roku wybrać na koncert Helldone! Bardzo mnie to ucieszyło! Schował mi zdjęcie Valo do koperty po czym chciał mi je wygnieść haha!

IMG_1605Naprawdę tata Ville Valo ma poczucie humoru! Byłam też bardzo mile zaskoczona jak dobrze mówi po angielsku! Bo powiem wam, że Jyri jest Finem ale bardzo ciężko było go czasami zrozumieć. Oczywiście większość Finów świetnie mówi w języku angielskim. Za to ja byłam zachwycona językiem fińskim… Powiem tak… Zakochałam się w tym języku i kraju. Przybywając tam na prawdę idzie się go nauczyć jeżeli chodzi o wymowę i akcent!

Kari Valo dał nam kilka ulotek, map i różnych informacji niezbędnych o Helsinkach. Za co ślicznie mu DZIĘKUJĘ! Generalnie z mojego punktu widzenia Finowie są bardzo romantyczni na swój sposób, uczuciowi i zdecydowanie lubią słuchać piosenek, gdzie w tekście występuje miłość. Dzięki Jyri poznałam zespół, który pochodzi z Finlandii i nazywa się Yö, a szczególnie chodzi mi o piosenkę zatytułowaną „Rakkaus On Lumivalkoinen” a po angielsku „Love me like you never did before”. Jest naprawdę urokliwa.

(Bez kitu ale mnie się naprawdę spodobała 😀 –> jak w końcu pojadę do Helsinek to już mam podkład muzyczny ehehe -C.N.)

Piosenka występuje w dwóch tłumaczeniach: po fińsku i angielsku.

Czasami się nie dziwie, że Valo ma takie teksty piosenek, gdzie głównie śpiewa o miłości i śmierci. To są Finowie! Chciałam jeszcze dodać, że Finowie jako ludzie są na swój sposób też bardzo specyficzni… Owszem cenią swoją prywatność ale zdarzają się wyjątki, chodzi mi głównie o to, że są niezłymi bałaganiarzami!

Akurat w Turku spotkałam się z takimi młodymi ludźmi, którzy przybywali w Burger Kingu od godziny 23:00 do 05:00 rano… (Ja się pytam, czy oni w ogóle śpią?!) Owszem byli już nieźle wstawieni, bo nie da się ukryć, że piją bardzo duużo alkoholu i palą ale trafili się tacy ludzie, którzy byli na prawdę niekulturalni. Zostawiali po sobie niezły bałagan! Ulica w Turku o godzinie 05:00 wyglądała jak po nocy sylwestrowej!

This slideshow requires JavaScript.

Były chwile dobre i złe w Turku, bo przecież idealnie nie mogło być. Poleciłabym na pewno osobom, które chciałyby się wybrać do stolicy Finlandii drogę, którą ja przybyłam, czyli wziąć samolot do Turku i z Turku autobusem Onnibus pojechać do Helsinek. Jest to opcja naprawdę korzystna i bardzo tania, jeśli ktoś chce tanim kosztem zwiedzić Finlandię. Wcześniej chciałam lecieć bezpośrednio do Helsinek ale ceny biletów były bardzo wysokie.

Ceny są tam znacznie wyższe – nie jest to tani kraj. Chodzi mi tu o produkty np. spożywcze – chleb w Finlandii jest drogi bo trzeba było dać powyżej 1 euro, ale ich chleb jest naprawdę smaczny! Najtańszą siecią handlową jest LIDL. Jeżeli chodzi o telefony czy zasięg to nie ma najmniejszego problemu. ”

No cóż, jak wiadomo wszystko co dobre kiedyś się kończy 😦 Jeśli jednak ktoś z was również był w Finlandii lub dopiero ma taki zamiar i chciałby się podzielić z nami swoimi wrażeniami, zdjęciami, napiszcie maila: CatherineNoir666@gmail.com

w tytule mail wpisując PRZYGODNIK 😀

img_7829_klein Helsinki-postcard-4

Jeżeli macie jakieś pytania odnośnie wyjazdu do Doris to śmiało piszcie do niej a ona z chęcią odpowie. Prowadzi ona stronkę:

HIM Poland – Polish Fans

I tam też możecie ją złapać o zapytać o cokolwiek tylko chcecie 🙂 A ja dziękuję Doris za poświęcony czas na przygotowanie tej relacji, oraz że w ogóle chciałaś się z nami podzielić swoimi wrażeniami 🙂 I może… Do zobaczenia kiedyś w Finlandii… Kto wie 😛

PS. Linde zarzucił nowym utworem więc jednak chłopcy się tylko lenią hehe

Natomiast Valos otacza się cały czas jakimiś pannami 😀

13438810_906003052879632_1058424279059358077_n

Ups, sorrka jest jeden rodzynek hehe Ej a czy ta z lewej to nie jest Sandra?

 Take Care Sweethearts And Have A Nice Day!