Helsinki jak Helsinki, czyli przybyłam, zobaczyłam ale… jeszcze nie zwyciężyłam. #Przygodnik

Czeeeść!

Nie wiem jak u was, ale u mnie ostatnio że tak powiem… No jest szauuuu 😀 Ale jeszcze jakoś się wyrabiam i daję radę ogarnąć wszystko, nawet blogowo HIMowe sprawy hehe

Nowe zdjęcia pana Valczyńskiego! Nastał szauuuu, szok i niedowierzanie – patrzcie, on żyje – ekscytują się wszyscy a ja… Zaprawdę powiadam wam —> 😛

Co wy się tak jaracie XD Przecież wiadomo, że nie umarrrr 😛 😛 😛 Ryj ten sam, image ten sam, a kurde materiału nowego ni chu chu… Będę się jarać jak coś nowego wypuści, a tak to se może żyć nawet w Pcimie Dolnym – co mnie to 😛

No ale dobra – powiedzmy, że fajnie go zobaczyć ehehe Niektórzy mieli też okazję zrobić to nawet na żywo ale… to za chwileczkę 🙂

Flat Earth też już działa – grajooo i spiewajooo 😀 No także dzieje się, oby tak dalej. Dla mnie oczywiście, nie jest to zespół którego karierę będę drobiazgowo śledzić, ale fajnie wiedzieć, że chłopaki sobie coś tam działają.  W sumie kto wie, czy kiedyś przypadkiem na ich koncercie nie wyląduje? 😀 Życie jest pełne niespodzianek 🙂

Gasiątko też udzielił wywiadu, ale zabijcie mnie – nic nie rozumiem XD Flat Earth wystąpił na festiwalu TUSKA, który to kojarzy mi się tylko i wyłącznie już z tym tragikomicznym występem HIM z Farewell Tour 😛

Zostawmy jednak fiński i przerzućmy się na polski, bo mam dla was kolejną relację z Helsinek 😀

Ania aka Thea aka Stalker już napisała dla nas jedna relację, jeśli ją przegapiliście to zapraszam:

„Jak zostałam stalkerką roku” 

Teraz powróciła tam kolejny raz i… PRZECZYTAJCIE SAMI 😀


 

Helsinki jak Helsinki, czyli przybyłam, zobaczyłam ale…jeszcze nie zwyciężyłam.

Moje wewnętrzne zmagania stalkerki poznało już wiele osób. Za głosem serca i mając taką możliwość, postanowiłam kolejny raz rzucić wszystko i lecieć do pięknej Finlandii. 29 czerwca, spakowana i gotowa na nową przygodę, stałam o świcie w korku na autostradzie A4 w drodze na lotnisko w Krakowie Balicach, myśląc tylko w kółko: no pewnie, człowiek chce podążać za marzeniem ale się nie da! Spóźnię się na samolot! Nie spóźniłam się, dotarłam i…zobaczyłam 🙂 (niestety nie dotknęłam – jeszcze :P)
29 czerwca po południu, jak tylko zostawiłam swój bagaż w hotelu, tym razem w dzielnicy Toolo, pobiegłam szybko na miejsce mojego stalkingu. Stanęłam, odetchnęłam sobie koło supermarketu, odwracam się a tu… Ch.  – dziewczyna naszego ulubieńca. Prawie biegła i paliła, tyle napiszę. Zdjęć nie zrobiłam, bo nie umiem być nachalna. Niestety, trzymałam telefon w dłoni i pisałam sms-a, więc owa pani zerkała na mnie podejrzliwie. Ze wstydu uciekłam, jak tylko weszła do sklepu 🙂
Tak, nie czułam się dobrze z tym, że naprawdę wyszłam na stalkerkę, którą w jakimś sensie jestem (no i bądź tu mądra :P), więc w sobotę, 30 czerwca, wybrałam się na spacer wokół Helsinek.

 

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Piękne widoki, jak zawsze, ale co poruszyło mnie najbardziej to Helsinki Pride. Idę sobie opustoszałymi ulicami i docieram do placu senackiego, gdzie mnóstwo ludzi nosi jakieś tęczowe elementy. Flagi, naszyjniki, koszulki, itp. Słychać popularną muzykę, ludzie się cieszą. Dotarłam do centrum tego zamieszania i zauważyłam, o co chodzi. Parada ludzi każdej orientacji seksualnej, trzymali się za ręce, nieśli transparenty: „Are you loved?” Zauważyłam, że z nimi, ramię w ramię, szli np. przedstawiciele sklepów, mamy z dziećmi, na pałacu prezydenckim albo zaraz obok niego (nie jestem pewna) wisiał transparent: Helsinki Pride. Nikt nie wyzywał tych ludzi, nie było kontrmanifestacji. Grał im za to kwartet smyczkowy. A ja stałam w tym tłumie zadowolonych Finów i łzy mi poleciały…Tak bardzo się wzruszyłam.

 

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Wzruszyłam się i chciałam doświadczyć na własnej skórze białej nocy, tak więc „noc” z soboty na niedzielę przesiedziałam przy oknie hotelowego pokoju, robiąc zdjęcia budynków i nieba. Przemiłe wrażenie, i już teraz rozumiem zastosowanie genialnych zasłoń w każdym pokoju hotelowym. Nie przepuszczają nic 🙂

 

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Żeby nie odbiegać od tematu, w sobotę zrobiłam coś poza płakaniem w tłumie ludzi. Otóż, wybrałam się do Papy Valo. Asortyment był znów trochę wykruszony, ale zakupiłam sobie kajdanki, koszulkę, szczoteczkę do zębów kształtu wiadomego 😛 i…zostawiłam książki (o tym później).
Papa to tak miły człowiek, tak skromny ale jednocześnie tak dumny z synów, że brak mi słów 🙂 Mogę teraz śmiało napisać, że uwielbiam tego człowieka.

 

W poniedziałek (2 lipca) do Helsinek przyleciały dwie wspaniałe kobiety, Basia i jej Mama, Halina. (ich też już znacie jeśli czytacie bloga- Wiek to tylko liczba 🙂 – C.N.)
Byłyśmy w kontakcie od naszego ostatniego spotkania w Helsinkach, w kwietniu. Wymieniałyśmy myśli między sobą i bardzo się obie z Basią ucieszyłyśmy, że uda nam się znowu zobaczyć. Basia i jej Mama znów miały mniej czasu niż ja, więc go wykorzystałyśmy, jak tylko się dało. Stalkowałyśmy w barze zaraz obok domu Ville, w Feltbay. Widziałyśmy jego dziewczynę ale, co najważniejsze, widziałyśmy samego Ville!! (zawsze szedł sam).
Nie wiemy czy to pech, czy taktyka, ale śliczny rozmawiał przez telefon i nie wypadało mu przeszkadzać. Za to nam, 3 lipca, wypadało wystrzelić z siedzeń w Feltbay i biec za nim do supermarketu. Biegłyśmy i co? Nic. Szedł sobie rozmawiając przez telefon, zdecydowanie po fińsku (o rany, ten niski głos…)
Udało nam się dobrze przyjrzeć jego tatuażowi na tyle szyi, tak przynajmniej mówi Basia. Ja tam zerkałam dużo niżej 🙂 (prawie zawał). Cóż, piękny szedł dosyć szybko i wszedł do sklepu, gdzie nas dobrze mógł widzieć zza szyby. My nie miałyśmy nic, ani torebki, ani pieniędzy (torebek w Feltbay pilnowała Mama), żeby wyglądało, że też idziemy po zakupy. Ja przed drzwiami sklepu „zatańczyłam macarenę”, obszukując kieszenie w poszukiwaniu gotówki chociaż. No niestety. Wróciłyśmy do baru ocierając łzy, bo wyszedł z zakupami i szybkim krokiem udał się do domu. Zaznaczę tyko, że zanim wszedł do konkretnego sklepu, deptałyśmy mu po piętach. Nagle się zatrzymał i prawie na niego wpadłyśmy 🙂
W pogodny wieczór przed wylotem moich towarzyszek w stalkingu, zrobiłyśmy coś romantycznego. Basi bardzo zależało na tym, by też powiesić swoją kłódkę na moście. Zamówiłam ją w sklepie, kiedy obie z Mamą wyruszyły na wycieczkę objazdową autokarem, mądre one (dla mnie Helsinki to tylko jedno). Basia zdecydowała powiesić kłódkę obok mojej. Zaznaczam, moja trzyma się bardzo dobrze.
I mój ostatni dzień, kiedy byłam sama i nie miałam dużych nadziei na cokolwiek. Siedzę sobie w Feltbay, popijam białe wino i…? Idzie on, Ville, rozmawia przez telefon, podchodzi do drzwi Feltbay, a potem śmiało wkracza i siada sobie zaraz koło wyjścia z baru. Przez szybę widziałam, że zerkał na okno, gdzie ja siedziałam i lampa nad moją głową musiała mnie oświetlać. Pewnie sprawdzał, czy ktoś go nie filmuje. Byłam grzeczna, nie filmowałam, bo nie miałam jak. Siedziałam chwilę sparaliżowana, a potem nabrałam odwagi, by rozejrzeć się po barze. Wychylałam się na wszystkie strony, aż go zobaczyłam. Siedział sam, za sztuczną roślinką i patrzył w moją stronę…No i fajnie, pomyślałam. Psychofanka pełną gębą. Spanikowana przesiedziałam tam jeszcze ze 40 minut aż wyszłam, pakować się na samolot powrotny. Przy wyjściu widziałam tylko, jak z jakąś parą rozmawiał po fińsku. 🙂
Moja kolejna relacja, tym razem pełna emocji bo…widziałam Go 🙂 ❤
Co do książek, wydałam swój tomik poezji, po polsku i angielsku. Zostawiłam Papie w sklepie, jedną dla niego i jedną dla V. 🙂

I dodatkowo kilka info od autorki hehehe – C.N.

1. Śliczny wygląda dużo, dużo młodziej na żywo, chłopięco wręcz.

2. Zawsze nosi czarny plecak.

3. Chodzi dosyć ciepło ubrany.

4. Kaszkiet powrócił.

Take Care Sweethearts And Have A Nice Day!

Reklamy

Tam i z powrotem :) #Przygodnik

Dzień dobry!

Jak widzicie, wróciłam cała i zdrowa 😀 Nikt mnie nie okradł, nikt mi krzywdy nie zrobił, nie utopiłam się, ani też nie zaginęłam w dżungli XD Węgorze ani miejscowi też mnie nie zjedli 😛

Moja przygoda życia zakończyła się szczęśliwie, co zabawniejsze, pojechałam tam śladem historii innego Polaka, a co się stało? Okazało się, że moja historia tam się właśnie rozpoczęła… Ale to zupełnie inny temat 🙂 Byłam tam szczęśliwa – no ale, nawet z raju trzeba wrócić i brać się do roboty 😀

Nie było mnie jakiś czas, a już podobno ktoś chciał ukraść Ville XD XD XD

Niegrzeczne wy 😛

Ponieważ mamy wakacyjny czas, rozpoczęły się pielgrzymki do Helsinek. Od dawna zapowiadana podróż naszej blogowej fanki numeros 1 doszła w końcu do skutku 😀 Relacja Ranitki trochę czekała na to, by ujrzeć światło dzienne… Natomiast za cały ten czas nieobecności wrzucam wam cały tekścior, nie podzielony na części, żeby wam wynagrodzić ciszę w eterze XD Teraz już, bez zbędnych ceregieli – oto on:

In the World of Ville

 

Helsinki – miejsce pielgrzymek fanów fińskiej muzyki rockowej, a przede wszystkim HIM. Obowiązkowe miejsca na trasie to: Obecny dom Pana Valo, były dom Pana Valo, świątynia zwana The Riff, miejsce gdzie wszystko się zaczęło –Tavastaia Club i wizyta w przybytku przedstawiciela rodu Valo – sex shopie Kariego Valo. Oczywiście powód mojego wyjazdu do Helsinek był dokładnie pielgrzymkowy. Nie sądzę, bym zainteresowała się Finlandią gdyby nie zespół HIM.

Dotarłam do stolicy tego chłodnego kraju po niezapomnianej dwugodzinnej podróży autobusem z Turku. „Leć do Turku, po drodze do Helsinek trochę Finlandii zobaczysz” mówił mój mąż.

Pomysł całkiem rozsądny. Zobaczyłam więc drzewa, trawę, skały… i więcej drzew, trawę i skały… zielone, zielone, zielone… całe dwie godziny. Wysiadłam na dworcu Kamppi i zobaczyłam miasto, z niewysoką zabudową, żadnych oszklonych drapaczy chmur, pretensjonalnych budowli. Za to swojski, niemal domowy klimacik: zielone tramwaje jadące nieustannie jeden za drugim, autobusy, tuż obok centrum handlowe, przede mną stara zabudowa ścisłego centrum miasta. Ludzi sporo, dużo rowerzystów. Ja zagubiona, na pieszo, z walizką, toczę się w stronę hostelu uroczym parkiem, brzegiem jeziorka. Jeszcze tego samego dnia po ogarnięciu tematu zakwaterowania poszłam w miasto, docierając do The Riff. Nie weszłam tam wówczas, speszona grupką swobodnie zachowujących się mężczyzn przy barze.

Drugiego dnia postanowiłam odwiedzić kolejny punkt obowiązkowy – dom Ville. Ponieważ wielokrotnie czytałam, że Helsinki są tak małe, że można je zwiedzić pieszo, to poszłam pieszo. Trochę pobłądziłam, gdyż GPS stwierdził, że najkrótsza droga prowadzi przez park (racja, tylko, że to nie był TEN park) Idę więc wreszcie wąską, zadrzewioną uliczką i nagle u jej wylotu widzę znajomy parking. Tyle razy oglądałam tą okolice w Google map, że poznałam ją od razu. Znalazłam się tuż pod Jego domem.

Powinnam być podekscytowana, szczęśliwa, mieć motyle w brzuchu… prawda? Otóż było inaczej. Poczułam się momentalnie strasznie smutna, zrobiłam dwa zdjęcia, co było żenujące, bo miałam wrażenie, że naruszam prywatność ważnej dla mnie osoby. No jestem tutaj i co? Znam to miejsce z widzenia, wygląda dokładnie jak na wszystkich widzianych zdjęciach. Z jakiegoś powodu dotarło wówczas do mnie, że nie zależy mi na tym, by stać tam i gapić się w niczym niezasłonięte okna. Był na scenie, tak blisko, patrzył na nas, uśmiechał się, ukłonił się w naszą stronę, powiedział: ” Good luck to you as well” Śpiewał i słuchał jak my się wydzieramy i śpiewamy. To było fajne, tego mi brakuje, chcę usłyszeć jakieś nowe piosenki, które przecież zawsze oddają Jego stan ducha.

To właśnie wtedy czułam. Zupełnie się nie spodziewałam takiej swojej reakcji. Przeszłam się po osiedlu w okolicy domu Ville. Całkiem zwyczajne miejsce, jak wiele polskich osiedli. Pod ładnymi blokami ogródki ze szczypiorkiem, krzakami porzeczek, różnymi warzywami i kwiatami. Dalej mała zatoczka, ławeczki, drzewa. Sklepik tuż obok domu Ville i straganik z owocami. Dodam, że sklepik całkiem niedrogi, taniej niż w dyskoncie  Alepa.

No i co dla naszego Ville pewnie jest ważne, dobrze zaopatrzony monopolowy 😀 Kupiłam jakieś jedzonko, potem usiadłam w pubie obok i na tarasie sączyłam sobie kawę, zadziwiona jakie to wspaniałe miejsce do stalkowania (ale nie zachęcam). Kawa jednak przyzwoita, za 2 euro… można pokontemplować.

Na ulicę „Paciulowatą” dotrzecie tramwajem linii 10, lub 4. Jadąc czwórką jeden przystanek dalej, dojedziecie do osiedla na którym jest wieża Ville. Kolejne ciche osiedle (jak zresztą wszystkie w Helsinkach). Wybrałam się tam następnego dnia, już tramwajem i bez tych emocji, które towarzyszyły mi wcześniej. Pozwoliłam sobie podejść bliżej wieży, mając świadomość, że nikogo tam nie ma, ale też nie spędziłam tam dużo czasu, szanując prywatność innych mieszkańców ulicy. Okolica wieży jest przepiękna. Cichy park, zatoczka, naprawdę uroczo.

Tego dnia odważyłam się również pójść sama do The Riff. Tak mi to weszło w krew, że  chodziłam tam już przez kolejne dni na drinka. Miła barmanka zaproponowała mi fajny trunek. Sfilmowałam sobie Riff, a potem usiadłam w głębi pubu, otoczona fotografiami Ville, z muzyką HIM w tle, sącząc słodycz przez słomkę.

 

Oooo i mamy ołtarzyk 😀

Boszsze jak ja się dobrze tam czułam. Jakbym była na właściwym miejscu, kompletnie nie byłam skrępowana tym, że jestem tam solo. Zresztą Finowie chyba nie mają zwyczaju mierzyć obcych kobiet wzrokiem tak jak ciągle mi się to zdarza w Polsce.  No ale muszę się przyznać do małej psoty. Było to w piątek. Poszłam tam około 19.00 Przy barze siedział młody, może 25 letni chłopak w kaszkiecie, marynarce i ze związanymi w koczek włosami. Obok siedziała młoda dziewczyna o długich ciemnych włosach. „Ooo… dobra stylizacja” –pomyślałam” 😉 Ale kiedy usiadłam z tyłu, na „moim„ miejscu, to z profilu chłopak wyglądał podobnie jak Ville. Zrobiłam zdjęcie. I tu szok. Na zdjęciu zobaczyłam Ville Valo ze swoją ciemnowłosą Karhu.

    

Tak mnie to ubawiło, że wysłałam fotki do dziewczyn z Povalonej Ekipy. Jak ja się uśmiałam… Dałam im czas na reakcje… Messenger zaczął się palić… Wyobrażałam sobie wasze miny dziewczyny. Na ale pomysł z wysłaniem foty do Ressu był chyba Diablicy od The 69 Eyes- cicha woda (Ola). No i się troszkę porobiło. Nawet Cat dała się nabrać. (Jasne kurde, że dałam się nabrać 😀 Siedzi człowiek na końcu świata i dostaje TAKIE foty… 😀 Aż musiałam przetrzeć oczy czy ja dobrze widzę, czy to pot ściekający ze mnie zewsząd majaczy mi wzrok XD. Przecież ten kolo z tyłu to identyczny Valos XD – C.N.)

Przepraszam jeśli ktoś poczuł się urażony moim żartem (a wiem, że tak było, bo mi takie informacje ze świata przyszły)ale przyznam się, że niczego nie żałuję 😀 Pochwaliłam później chłopaka, że bardzo mu się udała stylizacja, a on się strasznie ucieszył i mi podziękował. Już w Polsce dziewczyny poinformowały mnie, kim jest ten gość. To Juho Ranta, trochę nawiedzony fan HIM. (Boshheee co za patafiany mogły się poczuć urażone… 😛 Ej a podpisał Ci się na cy… biuście też? 😀 😀 😀 – C.N.)

Było jeszcze jedno miejsce, w którym świetnie się czułam. Miejsce, o którym miałam nawet nie wspominać, bo przecież to ma być relacja dotycząca HIM, a nie studium Helsinek. Było to miejsce na skale, w parku blisko centrum. Lubiłam tam sobie odpoczywać, bo naprawdę całymi dniami łaziłam po mieście i nóżki bolały. Mogłam tam spokojnie wypić piwo i zjeść coś, nie było tam dużo ludzi, a widok na jeziorko był uroczy. I jakoś tak sobie nuciłam „Jos lähdet mun luotain ajaudun haaksirikkoon ,oot mun kaikuluotain minut viet satamaan…” Ponieważ słuchałam tej piosenki dziesiątki razy (i oglądałam) to sporo tekstu zapamiętałam. Ale oświeciło mnie dopiero po powrocie do Polski, gdy ponownie włączyłam sobie do snu  „Olet mun kaikuluotain”

Nie szukałam tego miejsca… ono mnie znalazło 🙂

❤ Nie powiem, że się nie wzruszyłam, bo nie lubię kłamać ❤

Dotarłam też pod drzwi Tavastii… i tyle. Nie wlazłam tam, bo koncerty były wieczorami, a i  tak przedstawione zespoły mnie nie interesowały raczej. No może następnym razem…

Osobna sprawa to wizyta u Papy Valo. Oooo stresowałam się bardzo. Nigdy nie byłam w sex shopie, no i tak w ogóle, co ja miałam powiedzieć? W Polsce kupiłam Papie upominek (Dzięki Cat za pomysł) (Aaa polecam się 😀 – C.N) spakowałam do plecaka i  zebrałam się w sobie.

Musiałam chwilkę poczekać, bo Kari jakoś później otwierał tego dnia. Jak tam weszłam to zwyczajnie zapytał mnie czym może służyć, po fińsku, a potem po angielsku, no bo wyglądałam pewnie jak niemota. Poprosiłam o koszulki. Od razu się nie ujawniłam, ale później powołałam się na obrazek Mel (dzięki Mel) no i już poszło. Kiedy zapytałam Papę czy mogę sobie zrobić z nim zdjęcie to się rozpromienił i pokazał mi swoje kciuki 😀 Oba kciuki ma zwichnięte, czy tam wybite (jak to się mówi) palce latają mu we wszystkie strony. Powiedział, że żona mu tak zrobiła za to, że się fotografuje z ładnymi kobietami. Jak mnie objął w pasie, to aż mi się gorąco zrobiło. Nie wiem jak synuś, ale tatuś to ma ogień w sobie. Teraz już pod przysięgą mogę zeznać, że mnie Valo obejmował 😀 Zapytał mnie o koncerty HIM i czy byłam ( Heee… heee… mały teścik) Prezent bardzo mu się podobał. Ja kupiłam jeszcze kilka pocztówek, niby jedną dostałam gratis. Ale nie wiem jak jedną, skoro gdy podliczyłam zakupy, to się okazał, że zapłaciłam o 10 euro mniej niż powinnam. Taka uwaga: Kari potrafi zachęcać do zakupów… oj potrafi. Więc jak coś, to przygotujcie sobie większą kwotę.

Oczywiście nie myślcie sobie, że cały czas w Helsinkach spędziłam rozglądając się za Ville. Miasto początkowo bardzo niepozorne, każdego dnia intrygowało mnie bardziej. Nie jest prawdą, że z buta zwiedzisz Helsinki. No chyba, że interesuje was tylko centrum i wybrzeże. Ja łaziłam po osiedlach. Szłam tam, gdzie zazwyczaj nie chodzą turyści. Przyglądałam się ludziom, rozmawiałam z tubylcami. Spotkałam Polaków mieszkających w Helsinkach. Poznałam chłopaka z Łodzi (moje miasto) który 10 tygodni pracował na statkach w Raumie, wracaliśmy razem do Polski, więc dużo rzeczy mi opowiedział. Dużo by pisać…

Ostatniego dnia zastanawiałam się gdzie się udać na pożegnanie Helsinek i tak mi coś przyszło do głowy, żeby jeszcze raz pojechać do dzielnicy Ville Valo, mimo, że jak wspominałam, nie jestem zwolenniczką nieustannego snucia się pod jego domem. Przeszłam się po osiedlu i miałam wracać tramwajem ale… „A nie, polezę tamtędy… między tymi blokami” pomyślałam. Z ruchliwej ulicy weszła między bloki wklejone w zieleń. Tak, tak, nie inaczej. W Helsinkach domy wklejone są między drzewa, a nie drzewa sadzi się pod domami. Momentalnie zapada cisza, nie słychać samochodów i hałasu ulicy. Doszłam do miejsca, które wyglądało jak leśna ścieżka. Po trzech sekundach byłam w górskim raju. Zmienił się mikroklimat, otaczały mnie skały i powalone drzewa. Po chwili doszłam do miejsca, które okazało się wielką stajnią na ponad 100 koni. Była to szkoła jazdy konnej, ale nie będę was zanudzała szczegółami, bo to nie blog koński tylko HIMowy. W każdym razie okazuje się, że chwilę od domu naszego Księcia, po drugiej stronie ulicy, znajduje się taki raj dla koniarzy, kolejne miejsce, które mnie znalazło.  – Tramwajem linii 10, na prawo do Ville, na lewo do koni. 🙂

Ech … to naprawdę bardzo skrótowa notatka. Jeśli kogoś coś jeszcze interesuje to pytać, pytać…

Oczywiście muszę wrócić za rok do Helsinek z bardzo prostej przyczyn – ostatniego dnia zgubiłam mój telefon, miałam tam sporo filmów i zdjęć. Na szczęście najważniejsze przesyłałam od razu do „moich” dziewczyn, to się uchowały. Część filmów robiłam aparatem, coś tam poskładam i wam niebawem pokażę to, o czym tutaj nie pisałam. Więc dziewczyny (i chłopaki też)… za rok jedziemy na poszukiwania mojego telefonu 😀 CO WY NA TO?

Będzie się działo.

Tekst i zdjęcia: Ranitka


Take Care Sweethearts And Have A Nice Day!

Straight Outta Helsinki!

Dzień Dobry 😀

Skromne wieści o panu Valo ale za to jakie XD

Nasz Książe został ostatnio przyłapany jadąc na rowerze przez Helsinki. Jednak to nie była tylko zwykła, spokojna przejażdżka, o nie….!

Jak donosi HIM Archives:

„Gwiazda rocka Ville Valo często podróżuje przez Helsinki na rowerze. Nie dba o zasady ruchu dla rowerzystów i często można go zobaczyć ścinającego chodniki. W zeszły tydzień w czwartek, Ville ponownie jechał ścieżką dla pieszych w pobliżu restauracji „Elite” i jednocześnie rozmawiał przez telefon…” (tłum. z fińskiego z magazynu Seiska)

Wyjęty spod prawa helsiński kryminalista sprawia, iż Finlandia spada w rankingu najbezpieczniejszych państw na świecie… Jak się potoczy dalej ta historia? Czy nastanie panika? Czy Finowie zdzierżą takie rażące naruszenie ich spokoju? Tak dalece posunięty i widowiskowy obraz łamania przepisów???

TYLKO W KINACH!

Get Tickets Now!


Śmiechom nie było końca… 😀 Oczywiście to wszystko żart 🙂

(Powyższy plakat autorstwa HIM Archives :))

Choć… czy aby na pewno…?

 31.05.2018 Ville Valo okazuje się już być w Londynie… Czyżby uciekał przed wymiarem sprawiedliwości?

Credit to Dalila Parisi

😉


No cóż… Najpierw nie było nic o panu Światło słychać……

Być może się zagubił podróżując pomiędzy Londynem a Helsinkami…

Były podejrzenia że… Może go…

Ale nieeeee…. 😀 Bo przecież….

Taki mały ukłon w stronę czytelników i ludzi kochających książki 😛 Życzę udanej i spokojnej niedzieli 😉

Take Care Sweethearts And Have A Nice Day!

Red wine and cigarettes – sentymentalny powrót do początków + niespodzianka :D

Cześć 🙂

Tęsknicie za HIM i Valosem? Wiem że tak 🙂 Podczas gdy zespół Flat Earth zapowiedział już koncert na festiwalu Qstock, choć nawet nie wypuścili żadnego singla do tej pory… no ale… dobra XD Nie chcę być złośliwa czy coś i to na samym początku, bo mam dla was niespodziankę w postaci dwóch fotek 😀

Czy to chatka Puchatka….?

Dom Muminków….?

A może wioska Smerfów i domek Papcia Smerfa….?

 

Tak – to nowy domek Villego 🙂 Zainteresowani? Niestety musicie uzbroić się w cierpliwość, aby posłuchać skąd się wzięły te zdjęcia 3:)

Póki co, mam dla was również coś fajnego. Sentymentalny powrót do lat ’90, gdzie HIM powoli wybijał się na szczyty swoich możliwości, a ja – będąc jeszcze gówniakiem 14 letnim, nie miałam nawet dostępu do internetu (tak młodzieży dzisiejsza 😛 tak właśnie było hehe)

To były jeszcze te czasy, kiedy internet dopiero się rozwijał, a w moim otoczeniu tylko jedna koleżanka go miała (a raczej jej brat) i używaliśmy go raczej do grania, lub ściągania obrazków, co trwało wieki 😀 Potem nastała era kawiarenek internetowych (najlepsze miejsce na wagary :D), rozkwit HIM no i następnie – wszystko potoczyło się już bardzo szybko. Zarówno rozwój internetu jak i kariera HIM. Ale… czy ktoś z was pamięta TE początki???


Witam serdecznie! Odbyłam ostatnio podróż w czasie po zakątkach internetu i wpadłam na pomysł odkopania starych stron internetowych poświęconych oczywiście HIM. Znalazłam wiele polskich i zagranicznych adresów, materiału jest więc sporo. Pierwszy wpis chciałabym poświęcić stronie heartagram.com – obecnie nieaktywnej – niegdyś często aktualizowanej oraz zmienianej wraz z pojawianiem się kolejnych albumów. Historia będzie podzielona na kilka postów, nie przedłużając już zaczynamy:

Przedstawiam I część historii strony heartagram.com
Jesteśmy w roku 1999. Wejście na stronę wygląda następująco: czarne tło, okładka „Greatest Lovesongs Vol. 666” wpisana w heartagram.
Na dole mały napis The Official Website.
Całość oczywiście bardzo mroczna, utrzymana w klimacie płyty. Monitory miały kiedyś mniejszą rozdzielczość, więc wypełniało to cały ekran. Niestety grafika nie pokazała mi się w całości – u mnie brakowało jednego „kafelka” grafiki, jednak stronie HIM Mania udało się uzyskać trochę pełniejszy zrzut.
(źródło HIM Mania)
Strona zawierała następujące działy:

Biography ~ Discography ~ News ~ Discussion ~ Games

Contact information

Przedstawię krótko to, co udało mi się odtworzyć w każdym z nich. Są tu głównie teksty.
****
Dział Biography to oczywiście krótka historia zespołu do czasów ówczesnych.

Let us take you on a tour to HIM and Back. Dwell in the past, look in to the future. See where it all got started and read where it’s heading to. Know the history.

There he was, working behing the counter of his father’s sex shop. It was all right for the time being, but the boy with an angel’s face and a devilish smile had a dream. Disillusioned with the music he heard around him, he wanted something more. The music was lacking in soul and imagination. He wanted something that could move you, bring you to the verge of tears, leave a mark on you. And he fulfilled his dream.

Ville Hermanni Valo formed HIM in the summer of 1995, gathering around him some old friends who shared his vision of a brand of rock Ville himself calls ‚love metal’. Depeche Mode meets Dimmu Borgir in a David Lynch movie…

You’re so close! Love metal is music that includes elements of pop, metal, goth, glam… It’s music inspired by the feelings you have before the first touch, before the first kiss. Love metal is like the movie poster of Gone with the Wind, you know, Clark Gable embracing Vivien Leigh in the sunset.

Red wine and cigarettes

No wonder then that HIM has chosen to cover Chris Isaak’s Wicked Game. The HIM version has layers of hard-edged guitars on it but the soul-searching inner qualities of that song are left intact.

„I could relate to the mood in that song, it contains that same kind of melancholy feeling that you can find in our music. After all, we have much more in common with a guy like Chris Isaak than any testosterone-heavy metal band. I hate joyful music! For You is my ‚headbanging anthem’, if you know what I mean? When Love and Death Embrace on the other hand is my version of all those cheesy 80’s pop ballads.”

Ville Hermanni Valo – half sneering hard rock front man, half suffering poet. On stage with a bottle of red wine in one hand and a cigarette in the other, a Jim Morrisonesque figure (in Jimbo’s slimmer days, that is…) with a deeply emotional voice, he instantly demands your attention. His mother’s Hungarian ancestors are responsible for his dark looks and that drop of Dracula’s blood that he has in his system. HIM stands for His Infernal Majesty.

„It stands entirely for my reputation of being a truly infernal ladies’ man, totally hopeless. I get burned time after time again. His Infernal Majesty has nothing whatsoever to do with ANY kind religious beliefs or ideologies – just as in our context 666 has nothing to do with the number of the beast. When I read about those people that burned historical Finnish churches and who names us along with Black Sabbath and Dimmu Borgir as being their main source of inspiration, I was deeply offended!”

The Good and the Evil

HIM’s debut album is entitled Greatest Lovesongs, Vol. 666 and it has a track on it called Your Sweet Six Six Six. For Ville and HIM, 666 is all about contradictions, the Good and the Evil in love. Love that’s larger than life and yet very close to death, the neverending duel between the carnal and the pure, spiritual sides.

„666 is something you’re posessed with, something you just have to get although you know it will destroy you in the end. It’s something sweet but it has a bitter aftertaste, like Belgian beer or something, ha-ha…”

Greatest Lovesongs, Vol. 666 contains nine songs of which seven are originals written by Ville Valo. A second cover version is a stunning, slowed down reading of Blue Öyster Cult’s mid-70’s classic (Don’t Fear) The Reaper.

„You could say that Romeo and Juliet are the hero and heroine in our music – that’s why we chose to cover (Don’t Fear) The Reaper. I heard the original for the first time on the soundtrack of Halloween and it has stayed with me ever since.”

That androgynous figure on the cover of Greatest Lovesongs, Vol. 666, burning in the fires of hell and staring into nowhere, that is Ville Valo. A guy who started his musical career learning the bass entirely because of Gene Simmons’ pyrotechnics and for whom performing is a kind of mental masturbation. The sex shop boy who with his band HIM has just delivered one of the most impressive debut albums of the 90’s.

„What next? You just wait”, Ville says with a sly smile. „It could be anything I just may have a plan V, you know. I might go full time into the family business.”

****

W dziale Discography na górze umieszczono cytat:

It’s no karaoke, but it kicks ass. This disco goes up to eleven, so better adjust your soundsystem right. No jacket required, come as you are. Just listen to the audioclips and check out the lyrics. Free of charge.

Niżej znajdował się spis utworów z Greatest Lovesongs Vol. 666. Po kliknięciu w każdy tytuł piosenki następowało przekierowanie to tekstu.

Pod spisem dodatkowo dział Singles w którym umieszczono listę zawierającą aż 3 pozycje:

666 Ways to love: Prologue

When Love And Death Embrace

Your Sweet Six Six Six

Obok każdego była prawdopodobnie okładka, niestety żadna się nie załadowała.

*****

Dalej dział News. Tutaj znajdziemy przeprosiny za to, że nowa strona nie jest jeszcze otwarta, ale powinna być gotowa przed połową marca – w sam raz na niemiecką trasę. Przepraszają za problemy z forum oraz zapraszają do korzystania z tego na niemieckiej stronie himclub.de

Drugi wpis dotyczy wydania nowego signla – Right Here in My Arms 6 marca w Niemczech. Teledysk został nakręcony w Finlandii w Styczniu wraz z z ulubioną modelką Jeana-Paula Gaultier’a (francuski projektant mody) – Ninja.

Dalej jest wzmianka o wydaniu „Razorblade Romance” na wiosnę oraz nowych wersjach piosenek „Wicked Game” i „Your Sweet 666”. HIM nakręci też nowy teledysk do „Join Me” – prawdopodbnie w Laplandzie.

Trzeci wpis zawierał daty koncertów w Finlandii i reszcie Europy.

Czwarty to dane kontaktowe do niemieckiego Fan Clubu.

 

*****

Dopiero zaglądając do działu Discussion pokazało mi się więcej elementów grafiki – nagłówek i kilka napisów. Z pewnością nie jest to jednak pełny szablon. Biały tekst na poniższym zdjęciu był czarny.

Umieszczono tam link do wejścia na forum dyskusyjne

*****

Dział Games to aż jedna gra polegająca na obliczeniu swojego HIM-Biorythmu:

The name of the game is foreplay. Before you make any crucial decisions, see what the near future has in store for you. The HIM-Biorythm gives all the answers regarding your lovelife. We know you far better than you ever imagined.

Calculate your love, death, lust and wealth status for the near future! Just enter your birthdate below, select if you want the biorhythm for 1 week, 2 weeks or a month and click „Calculate”:

Zatem aby obliczyć swój HIM-Biorythm należało wpisać datę urodzenia, datę dzisiejszą oraz liczbę dni do obliczenia (7,14 lub 30). Nie wiem jak wyglądał wynik, bo kalkulator był nieaktywny gdy wpisałam dane.

Poniżej, obok zdjęcia wyświetlił się jeszcze tekst (naturalnie po angielsku – ja przytaczam polską wersję – C.N.):

Zapachów lekkich pełne będą nasze łoza,
Łoża jak grób głębokie – a w środku komnaty
Będą dla nas w wazonach kwitły dziwne kwiaty,
Rozkwitłe pod jaśniejszym błękitem przestworza.

Wśród mdlejących upałów ich woni ostatnich
Dwa nasze serca będą jako dwie pochodnie,
Co odbiją swe blaski szeroko i zgodnie
W duchach naszych złączonych, tych zwierciadłach bratnich.

W mistyczny zmierzch, przez róże i błękity senne,
Niby łkanie przeciągłe, żegnaniem brzemienne,
Zamienimy jedynej błyskawicy lśnienie…

A potem drzwi otworzy lekka dłoń anioła,
Co radosny i wierny do życia powoła
Zamącone zwierciadła i martwe płomienie.

– „Śmierć Kochanków” Charles Baudelaire 

*****

Ostatni dział to Contact information z całą listą danych kontaktowych:

To by było na tyle z mojej strony jeśli chodzi o pierwszą odsłonę. Druga część to już okres Razorblade Romance, będzie więcej zdjęć oraz odkryjemy co zawiera tajemniczy plik razorblade_teaser.exe

Pozdrawiam! Paulina.


Paulina założyła na Fb stronkę HIM Archives, gdzie dzieli się swoim archiwum dotyczącym zespołu HIM. Zajrzyjcie, może znajdziecie coś ciekawego. A może sami czegoś szukacie? Możecie ją zapytać, być może będzie w stanie wam pomóc 🙂


Take Care Sweethearts And Have A Nice Day!

HIM w Helsinkach 27.12.2007 – pierwszy z pięciu Helldone

Hej 🙂

A mam dzisiaj dla was taką małą niespodziankę 😛 Sama była bardzo pozytywnie zaskoczona, bo myślałam że relacji z Helldone nie będzie żadnej a tu… Paulina była, Paulina widziała i słuchała, no i Paulina postanowiła podzielić się wrażeniami z nami wszystkimi 🙂

Przeczytajcie co na temat Helsinek, a także pierwszego koncertu Heldone, ma ona do powiedzenia (napisania :D)

Miłego czytania.


Witam serdecznie! Pragnę się podzielić tutaj moimi wrażeniami i zdjęciami z wyjazdu na koncert HIM w Helsinkach 27.12.2007 – pierwszy z pięciu Helldone.

Jak wiele ludzi na całym świecie, poniosłam porażkę podczas zakupu biletu na główny show 31.12 i po długim ładowaniu kolejki przywitał mnie komunikat SOLD OUT.  Potem jak było – każdy już wie. Dodano cztery dodatkowe koncerty w Finlandii, w tym jeszcze jeden w Helsinkach.

Strzeliłam focha xD i nie próbowałam kupować biletów na pozostałe daty. Później przeczytałam o dodatkowej puli biletów (dodanych przez ludzi do koszyka i nieopłaconych). Podjęłam próbę zdobycia takiego biletu i po kliknięciu kilkudziesięciu razy F5 na stronie tiketti.fi pokazał się ekran wyboru ilości biletów i tak udało mi się zdobyć wejściówkę na 27 grudnia.

HELSINKI

Była to moja pierwsza wizyta w Helsinkach, planowana od kilku lat. Ponieważ mieszkam w okolicy, gdzie od 10 lat wywieszają te same biedne dekoracje świąteczne, a na przeciwko mojego bloku stoi choinka sąsiada z krzywo zawieszonym łańcuchem – wygląd miasta zrobił na mnie ogromnie wrażenie. Wracając do hotelu po północy, na ulicach było pusto, co tworzyło niesamowity klimat, którego niestety nie udało mi się uchwycić na żadnym zdjęciu ani filmiku. Nawet w dzień panuje tam cisza, spokój, nie czuć pośpiechu – a przecież znajdujemy się w stolicy państwa.

 

KONCERT

Jak wiadomo, na początku koncert 27 grudnia miał się odbyć w innym miejscu, ale ze względu na duże zainteresowanie (serio to było trudne do przewidzenia) został przeniesiony na lodowisko Helsinki Ice Hall. Ponieważ jestem jedną z tych osób, które przychodzą pod klub nawet 4-5 godzin przed otwarciem bram, wyruszyłam  z hotelu po 13.30 i na miejsce dotarłam tramwajem. Około 4 h przed otwarciem bram. Byłam przekonana, że o tej porze zastanę już tłum ludzi i będzie cud, jeśli dostanę choćby trzeci rząd. Dzień wcześniej były ploty, że niektórzy planują kolejkować już od 9. Okazało się jednak, że stoi tam mniej ludzi, niż o tej godzinie w Warszawie oraz Pradze i udało mi się zdobyć barierkę!

Był to jedyny Helldone w tym roku, na którym przed HIM występowały aż dwa zespoły – Jimsonweed i The 69 Eyes. Eyesi wypadli poprawie, Jyrki w pewnym momencie zaczął wykonywać dziwne ruchy i szybko się przemieszczać wzdłuż sceny, na co myślałam tylko: wtf, ok 😀

Na pochwałę zasługiwał gest, który wykonał Jussi – wyszedł przed publikę na koniec koncertu i założył koszulkę z Heartagramem.

 

Chwila ciszy, ostatnie sprawdzanie sprzętu, piosenka BAJUBAJ i w końcu pojawiły się główne gwiazdy wieczoru. Sam koncert wyglądał tak samo jak wszystkie inne na tej trasie.

Skrycie liczyłam na to, że chociaż na bisie zagrają coś innego niż Rebell Yell i When Love and Death Embrace. Bardzo chciałam usłyszeć na żywo Razorblade Kiss (zagrali ją następnego dnia w Oulu zamiast WLADE!) albo jeszcze raz Sleepwalking Past Hope <marzyciel>

Chłopaki za to byli w świetnych nastrojach, pewnie czuli już ulgę związaną z końcem tej długiej trasy – teraz grali u siebie. Na ostatniej piosence hala wypełniła się światełkami, Ville uśmiechał się na ich widok co widać trochę na moim zamieszczonym poniżej filmiku. Potem nastąpił koniec, zostaliśmy z podświetlonym na czerwono Heartagramem i pustką w serduszkach 😦

(to uczucie gdy zdjęcia 69 Eyes wyszły lepiej niż HIM =(…)

AIKUISTEN LELUKAUPPA

Wizyta fana HIM w Helsinkach nie może się odbyć bez odwiedzenia słynnego sklepu taty Kari Valo – Aikuisten Lelukauppa. 26.12 był zamknięty, udało mi się zrobić tylko zdjęcie świątecznej witrynki z plakatem reklamującym koncert 27.12

Następnego dnia sklep był czynny normalnie. Kari powitał nas z uśmiechem na twarzy, spytał się skąd jesteśmy i gdy usłyszał że z Polski – pokazał nam obrazek, który dostał od fana z naszego kraju. Biały, zawieszony nad wejściem – gratuluję i pozdrawiam autora/autorkę 🙂


(Jeśli chodzi o ten, to Kari dostał go od Mel, kiedy byłyśmy we trzy w Helsinkach 😀

Heartagram Poland w Helsinkach

I jeśli to naprawdę ten… Raz, ale to RAZ pojechałyśmy i teraz wszyscy z PL będą z tym kojarzeni hehe Dzięki Kari XD :* – C.N)

 

Łupy zostały zdobyte i wyszłam zadowolona. Po koncercie 28.12 złożyłam tam ponowną wizytę. Chciałam dokupić kajdanki i zdobyć podpis na pocztówce. Moja kartka została ozdobiona z wielką starannością, sam dobór pisaka trwał dłuższą chwilę. Całość została zwieńczona rysunkiem Heartagrama, mewami, kwiatkami i nutkami. Po chwili pan Valo spytał się mnie czy widziałam już w gazecie artykuł na temat wczorajszego koncertu i mi go pokazał – widać było na twarzy dumę z syna.

Ilta-Sanomat to fiński dziennik i rzeczywiście – były tam aż trzy strony poświęcone HIM! Kari powiedział, że mam uważać żeby nie kupić przez przypadek innej gazety – Iltalehti (brzmią podobnie) ale chyba nie przejrzał dokładnie, bo w niej też był jednostronny artykuł 😦

Podczas drugiej wizyty moją uwagę przykuł też obraz podarowany przez fanów dzień wcześniej. Pomysł, staranność wykonania i efekt końcowy robi niesamowite wrażenie. Zdjęcie nie jest moje – znalazłam je po długich poszukiwaniach na stronie Heartagram Sacrament France Street Team na Facebooku!

(source: Heartagram Sacrament France Street Team FB)

CAŁA RESZTA

Nie mogło obyć się również bez pielgrzymki pod klub Tavastia, żeby zobaczyć jak wygląda chociaż z zewnątrz miejsce, gdzie nie udało mi się dostać biletu 😦

Obok znajduje się sklep muzyczny, gdzie udało mi się kupić dwa single na winylach. Pierwszy zawiera utwory The Kiss of Dawn & Passion’s Killing Floor (Herpe Rmx), drugi In Joy And Sorrow (String Version) &  Pretending (Acoustic Version).

Oprócz tego jeszcze kilka płyt – w tym ta, której długo szukałam: zieloną Uneasy Listening Vol. 1 & Vol. 2

W sklepach można znaleźć jeszcze inne perełki. Oto dwie gazety z których chyba najbardziej się cieszę: magazyn Suosikki. Jeden numer z marca 2000 roku, drugi marzec 2003! Jak wiele fanów zbieram wszystko co związane z zespołem, więc posiadanie takich rzeczy w kolekcji to dla mnie  wielka radość :)))

Dziękuję tym, którzy dotarli do końca mojej relacji.

Pozdrawiam czytelników – Trzymajcie się w tych trudnych chwilach 😦


Tekst i zdjęcia: Paulina


I jak się podobało? A może ktoś z was też był w Hellsinkach na jakimś koncercie? Podzielcie się wrażeniami 🙂 Nie musicie być gwiazdami pisarstwa itp. każdy pisze po swojemu tak jak potrafi więc się nie wstydźcie 🙂

Chodzi o podzielenie się swoimi przeżyciami a styl każdy ma swój 🙂

Take Care Sweethearts And Have A Nice Day!

World without HIM…

Hello Sweethearts!

Witam was serdecznie w tym nowym roku 🙂 Dla Himsterów to słodko-gorzki początek roku ale nie rozpaczajcie.

Od wielu tygodni trwała trasa pożegnalna, no i w końcu, parę dni temu w Helsinkach Farewell Tour zakończyło się na Helldone. HIM przestał istnieć. Została czarna strona.

Czy aby na pewno…? 🙂

Słuchajcie, wiem jak się niektórzy z was czują – jedni lepiej, inni gorzej.

„Nie powiem: Nie płaczcie, bo nie wszystkie łzy są złe.” – nie, jeśli chcecie to płaczcie, jeśli wzruszyliście się na koncercie to wspaniale, przecież o to w tym wszystkim chodzi prawda? O emocje, o uczucia – to tego szukamy w muzyce 🙂

Trzeba przyznać, że ta trasa była jednak nieregularna a i same opinie o koncertach bywały naprawdę różne 🙂

Chciałam wam bardzo wszystkim podziękować za to, że chcieliście się podzielić swoją opinią oraz wrażeniami z koncertów. Ale także za to, że czytacie, komentujecie a nawet tylko zerkacie cichaczem 😀 Fajnie, że jesteście ❤

Uściski dla was, uściski dla Valosa, uściski dla Linde, Mige, Burtona i Jukki ❤

Jeśli macie jakieś wieści o tym, jak było na ostatnim Helldone to piszcie – ja słyszałam, że jednak po ostatnim koncercie pan Valo jednak się rozczulił i uronił łezkę ale czy to prawda? Być może jest tak —> zacytuję Roxy:

„On taki hardy był…. Tymi mikrofonami tak napieprzał, i fakersy pokazywał, jak zbuntowany dzieciak co się nie chce przyznać że się boi i mu źle, to taką przykrywkę butną robi. A to mięciutkie jest w środku jak pianka z ogniska”

Podczas gdy Ville Valo stawał się na scenie „Drama Queen”

Jego rodzice popijali drinka obserwując syna na scenie 🙂

O ile pana Valo można jeszcze z łatwością spotkać (założę się, że przez ostatnie parę dni miał niezły najazd fanów w sklepie XD) to widok mamy Valo jest dość rzadki. Trzeba jednak przyznać, że obydwoje świetnie wyglądają 😀 To chyba przez ten zimny klimat, nieźle ich konserwuje huheue Tak na marginesie – ciekawe czy Kari podzielił się z nią cukierkami, które z dziewczynami mu dałyśmy będąc w Helsinkach ehehe

Również Jussi z 69 Eyes oddał hołd kończącemu karierę zespołowi – bardzo miły gest 🙂

 

 

 

 

Ostatni gasi światło 😀

Pytanie podstawowe, które sobie teraz wszyscy zadają: CO TERAZ?

Nic 😀 Dajmy panom czas na odpoczynek, zebranie myśli i wtedy się zobaczy. Nie wiem jak tam u reszty chłopaków, ale pan Valo już ma ambitne plany zagrania rólki w „Grze o Tron”… Tak, dobrze czytacie XD

Ciekawostka: kiedy byłam na koncercie w Londynie, tuż przed rozpoczęciem samego koncertu puszczono to właśnie intro XD Wtedy uznałam to za dość zabawne i szybko ten fakt uleciał mi z pamięci, dzisiaj nabrało to dla mnie nowego znaczenia 🙂

Jak zauważyła Lumnezia:

„Udział aktorów którzy grali we wcześniejszych częściach został już potwierdzony, jeśli wierzyć tej stronie http://gameofthrones.wikia.com/wiki/Season_8, a z postaci które pojawią się po raz pierwszy, przewidziano:

New characters:

Northern girl
Boy
Northern farmer
Sassy and attractive girl
Northern sentry
Sailor
Guard #1
Guard #2

Jedna z tych postaci będzie zatem grana przez Ville Valo – ciekawe która… 🙂”

Kogo obstawiacie? Chcielibyście zobaczyć Valczaka jako farmera? XD

No i tymczasem kiedy się Ville wyleguje w chacie, to tutaj trwa głosowanie na najseksowniejszego Fina (gdzie jest Kimi Raikkonen?)

Najseksowniejszy Fin – głosowanie

Ponadto w nowym Kerrangu pojawi się wywiad z Ville – dlatego powtarzam, nie martwy się za dużo i poczekajmy. A może czas przyniesie nam coś więcej, niż tylko powiew chłodu z dalekiej Finlandii… Może Ville już teraz właśnie siedzi i pisze…

Take Care Sweethearts And Have A Nice Day!