ROZPOCZĘŁO SIĘ „FAREWELL TOUR” – emocje, latające majtki i kaszkiet :)

Hello Sweethearts!

Na samym początku przepraszam was HIMstery za opóźnienie z tą notką ale musicie wiedzieć, że nie stalkujemy zespołu codziennie i nie żyjemy ich życiem 😀 Mamy własne obowiązki i własne życie, także prosimy o wyrozumiałość 😀

Ale już lecimy z tematem hehe

Jednak zanim to nastąpi, to od razu się wytłumaczę, że cokolwiek się będzie działo w obozie HIM, nie będę w stanie przez cały tydzień was poinformować bo będę w…. HELSINKACH XD

Tak, moi drodzy – wybieram się na kilkudniowy wypad do stolicy HIMowej – zacierajcie rączki, będzie fajna relacja 😀

(choć w sumie się przyznam, że wolałabym lecieć na jakąś Ibizę czy tam Majorke – jestem ciepłolubna 🙂 No ale Mel – nasz korektorka i Ola – wywiadzistka 🙂 doprowadziły do tego, że kupiłam ten cholerny bilet no i co… Muszę lecieć 😀 )

A teraz Povalonki i Povaleni- cała ekipo Povalonej HIMowej grupy – zapraszam do przeczytania relacji naszej wysłanniczki, która wybrała się do Barcelony na pierwszy koncert z pożegnalnej trasy HIM.

Do tej pory panowie zagrali cztery pożegnalne koncerty: 3 w Hiszpani i 1 w Portugali (był tam też ktoś z was?)

Następny będzie koncert na festiwalu TUSKA, więc panowie powinni być „razem z nami” w tym samym czasie w Finlandii 😀 Kto wie, może uda nam się wpaść na ValoMendę 😛

No ale teraz zróbcie kawusię i poczytajcie co ma do powiedzenia RAnitka, która była na pierwszym koncercie HIM.


Już chwilę po koncercie każdy mógł obejrzeć dziesiątki zdjęć i filmów nagranych przez fanów. Pojawiało się też mnóstwo relacji i opinii, w związku z tym myślę, że nie powiem wam niczego o czym byście nie wiedzieli. Postaram się jednak przedstawić moje spostrzeżenia i wrażenia z tego wieczoru.

Barcelona, 14 czerwca gorące popołudnie, godzina 18.30 przed klubem Razzmatazz już jest sporo ludzi. Siedzą pod ścianą wokół klubu.

Obok Razzmatazz jest hotel, w którym na czas koncertu zameldował się zespół. Rozpiętość wiekowa fanów czekających na koncert spora, większość, jak na moje oko nie pamięta początków zespołu, oczywiście łatwo dostrzec przewagę płci pięknej. Wiele dziewcząt przywdziało wampirzaste ciuszki, mocny makijaż.

Stanęliśmy na końcu długiej kolejki i tam spotkaliśmy Sandrę i Krzyśka. Krzysiek podobnie jak  Tymoteusz (dla niezorientowanych – mój mąż) przyjechał tu z Sandrą – wielką fanką HIM głównie dla towarzystwa. Sandra, studentka fotografii z Londynu, ma na prawym przedramieniu tatuaż Ville i jeszcze parę innych, które nie umknęły mojej uwadze, gdyż sama się noszę z zamiarem zrobienia sobie tatuażu. Sandra miała kilkakrotnie sposobność rozmawiania z członkami HIM, ma wiele zdjęć z tych spotkań.

Już po 10 minutach rozmowy umówiliśmy się z nowo poznanymi ludźmi na piwo po koncercie ( na marginesie dodam, że był to świetny wieczór, który zakończył się około 5 rano 😀 ).

Mimo moich obaw udało mi się stanąć blisko sceny, na tyle blisko, że wyraźnie widziałam palce Linde przemykające po strunach gitary. Ale na początku oczywiście był support.

Zespół o nazwie Romantica został entuzjastycznie przyjęty przez publiczność. Śpiewali po hiszpańsku więc nie miałam pojęcia o czym, ale utwory były melodyjne. Później dowiedziałam się, że podobnie jak HIM, śpiewają głównie o miłości. To było naprawdę dobre granie, mnóstwo energii, wszyscy byli podekscytowani i śpiewali razem z zespołem. Pomyślałam, że to niesamowite, jeśli support tak rozkręcił publiczność, to co będzie dalej?

Romantica schodzi ze sceny, teraz kilku mężczyzn żwawo porusza się po  niej, przygotowując instrumenty i nagłośnienie dla gwiazd wieczoru.

Czekam niecierpliwie, wreszcie jest!

Pisk, wszystkie ręce w górze, szał. Zaczęli od „Buried Alive by Love”. Publiczność śpiewa razem z Ville.

Publiczność cały czas śpiewa kolejne utwory, Ville jest wyraźnie zadowolony z tego co widzi i słyszy.  Przy „Bleed Well” Valo nieco się pogubił, prawdopodobnie zapomniał tekstu?

 

Uśmiechnął się jednak uroczo, co spodobało się fanom. Osobiście nie mam nic przeciwko małym potknięciom na koncertach, przecież muzycy to też ludzie, a występ na żywo to nie nagranie studyjne.  Niestety  przy „It’s All Tears” musiałam przyznać, że Ville nie daje rady, miał problem z ustawieniem głosu, a utwór ten jest trudny wokalnie. Powiem szczerze, że na długo przed tym koncertem zastanawiałam się czy Ville zdecyduje się wykonać  „It’s All Tears”, uważałam, że powinien z tego utworu zrezygnować.

Mimo to, publiczność zdaje się nie dostrzegać wokalnych niedociągnięć (delikatnie to ujęłam). Podczas wykonywania utworu „Wicked Game” zrobiło się zabawnie, gdy jakaś dziewczyna rzuciła majtki na scenę.

Ville rozbawiony podniósł je, włożył do tylnej kieszeni spodni, a po chwili rzucił w kierunku dziewczyny swój ręcznik – w tym momencie rozległ się pisk, a ja zastanawiałam się co one tam teraz z tym ręcznikiem zrobią? Bo na 100%  z dziesięć kobiet go przechwyciło 😀 Na tym historia majtek się nie kończy, bo w pewnej chwili Valo podaje je Mige, a ten…je wącha, Ville śmiejąc się, gestem daje do zrozumienia, że basista jest pokręcony.

Niestety, co do wykonania „Wicked Game” również  miałam wrażenie, że Valo śpiewa momentami zbyt wysoko, w tonacji, która nie pasuje do tego . Potem HIM zagrali kolejne utwory z listy, aż nastąpił TEN moment – „The Funeral of Hearts”. Stałam teraz  niemal bez ruchu, wokół mnie dziewczyny piszczały, śpiewały machały rękami, a ja pomyślałam „Ville to już musi być ostatnia piosenka, musicie już kończyć” Było dziwnie, głos Valo brzmiał niemal groteskowo, jakby właśnie nawdychał się helu, przypomniała mi się kreskówka Chip i Dale. Nie mówię tego przez złośliwość, naprawdę właśnie to przyszło mi do głowy. Poczułam ulgę, gdy okazało się, że to był ostatni kawałek z listy.

Oczywiście publiczność domagała się więcej,  zespół zagrał jeszcze „Rebel Yell” i „When Love and Death Embrace”. Na szczęście zabrzmiały one lepiej niż „The Funeral of Hearts”. Później Ville szybko zszedł ze sceny nie czekając na wybrzmienie ostatnich dźwięków „When Love and Death Embrace” i już się nie pojawił. Wyglądało na to, że nie pożegna się z publicznością. Linde rzucił kostkę w tłum, Jukka zrobił to samo z pałkami, rzucił ich kilka, jedna przeleciał mi nad głową, mój mąż próbował wręcz heroicznie ją złapać 🙂 na szczęście nie udało mu się. Mówię na szczęście, bo w rezultacie pałeczkę złapało chyba z pięć osób :). Nie wiem czy doszli do porozumienia kto powinien ją zabrać. Panowie pomachali fanom, ale Ville już się nie pojawił.

Po koncercie rozmawialiśmy jeszcze z pewnym Finem po polsku, powiedział, że obecnie w Helsinkach jest jakieś 15 stopni, ale kogo to teraz interesuje 😀 (Mnie interesuje i to bardzo 😀 – przyp. C.N.), a później zgodnie z wcześniejszą umową poszliśmy z Sandra i Krzyśkiem na piwo. Po północy zespół zbierał się do drogi, chciałam jeszcze zrobić zdjęcie panom, ale tak szybko czmychnęli do autobusu podstawionego pod wyjście klubu, że nawet nie zdążyłam ich zobaczyć zza pleców wyższych ode mnie gapiów.

Jaki był ten koncert? Ekscytujący, sentymentalny, ciekawy, momentami zabawny, niepokojący, wiele wyjaśniający. Dokładnie w tej kolejności. Nie mogę powiedzieć, że czuję się zawiedziona częściową niedyspozycją wokalisty, bo spodziewałam się trudnych momentów, jest mi jednak trochę smutno, bo zrozumiałam powody decyzji zespołu HIM. Z drugiej strony dostrzegłam dobrą energię miedzi panami, miałam wrażenie, że ten koncert i śpiewanie nadal sprawia Ville  radość. Bardzo dużo się uśmiechał, flirtował z publicznością spojrzeniem (tak jak On to potrafi) czasami wydalało się, że patrzy właśnie na ciebie. Dostrzegał i odwzajemniał miłe gesty ze strony fanów. Nie mogłam oprzeć się wrażeniu , że to się jakoś kupy nie trzyma, jakby ktoś umierał za wcześnie,  a ma jeszcze sporo do zrobienia na tym świecie.

Jest jeszcze jedna ważna rzecz, o której celowo mówię na końcu by nikomu to nie umknęło. LINDE, był fenomenalny, grał doskonale, jest w znakomitej formie, czułam się zaszczycona, że mogłam przez cały koncert byś tak blisko, obserwować go i słuchać.

Niezależnie od wszystkiego, z wielką radością wybieram się na koncert w listopadzie i mam nadzieję, że jeszcze nie raz będę miała przyjemność zobaczyć i posłuchać każdego z panów, może w innej odsłonie.

Tekst: RAnitka


I co sądzicie?

Ja wam powiem, że ostatnio udało mi się spotkać z kilkoma HIMsterami (pozdrawiam Robaczki 🙂 ) i powiedziałam im to samo, co powiem wam teraz:

Uważam, że lepiej iż zespół kończy teraz karierę, schodząc ze sceny zanim będzie za późno i zanim pozostawiliby tylko niesmak ciągnięcia wszystkiego na siłę, kiedy nawet Ville już własnego głosu nie potrafi udźwignąć XD Jak to się mówi – trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść….

PS. Ale ode mnie i tak by dostał trampkiem w ryj – ostatnia trasa, ostatnie koncerty – wyjdź chłopie do ludzi, pouśmiechaj się, pożegnaj się jak należy, strzel parę fotek… W końcu kto był przy tobie tyle lat….

This slideshow requires JavaScript.

Jeśli ktoś z was będzie na jakimś koncercie i chciałby przygotować relacje dla czytelników bloga, zapraszam do kontaktu ze mną:  CatherineNoir666@gmail.com

Take Care Sweethearts And Have A Nice Day!

Ville przyprowadził swoją dziewczynę Christel na Iskelmä-gaala!

Hej 🙂

News z ostatniej chwili 😀

Ville pokazał się w towarzystwie swojej uroczej dziewczyny Christel Karhu (Sandra 2.0 hehehe) na Iskelmä-gaala. Jest to już jego druga gala po Emma-gaala, tym razem jednak nie otrzymał tam żadnej nagrody.

b

Iskelmä-gaala to jak „Top of the Pops” fińskiej sceny muzycznej. Jest to gala prezentująca fińskich artystów takich jak: Paula Koivuniemi, Pate Mustajärvi, Lauri Tähkä, Jonne Aaron…

Ehhh…Przecież i tak ich nie znamy XD Choć może niektórzy z was skojarzą nazwisko Jonne Aaaron, bo ktoś może pamięta niegdyś dość sławny zespół Negative 🙂

Para pokazała się na czerwonym dywanie i chętnie pozowała razem do zdjęć. Obydwoje ubrani byli w stroje tego samego koloru, czyli czerni oczywiście a Valo wyznał, że poznali się latem ubiegłego roku.

a

Wymieniali także między sobą znaczące spojrzenia.

c

d

f

gŹródło: Iltalehti

Przynajmniej z Christel nie obawia się pokazywać publicznie jak to miało miejsce w przypadku Sandry 🙂

Miłego wieczoru HimSteRy 😀

Take Care Sweethearts And Have A Nice Day!

Zagraj sobie HIM

Cześć,

Dzisiaj nic specjalnego dla was nie mam ale w oczekiwaniu na newsy postanowiłam coś wrzucić dla zabicia czasu 🙂

Pamiętacie nasze notki o coverach, które HIM zrobił na przestrzeni lat podczas swojej kariery? Możecie je zobaczyć tutaj:

original

Coverownia cz.1            Coverownia cz.2              Coverownia cz.3             Coverownia cz.4

Pomyślałam, że tym razem można by odwrócić sytuację i pokazać zespoły które zagrały jakiś kawałek HIM (pomijam wszelkie filmiki gdzie ktoś grał sobie po prostu na gitarze przed kamerą, chodziło mi o nieco zaawansowane produkcje)

Cóż, przyznam że nieco się rozczarowałam – nie wiem, może liczyłam na to że znajdę jakiś popularny zespół który zagrał naszego HIMka ale raczej wygrzebałam filmiki gdzie mniej znane zespoły nagrały swoją wersję HIMowych przebojów 🙂

Ale zanim do tego dojdziemy chwila na refleksje: ostatnio dostałam maila w którym jedna z fanek martwiła się, że brak wiadomości o HIM może oznaczać koniec zespołu (pozdrawiam Pauline 🙂 )

Gdyby ktoś myślał podobnie to napiszę to samo co jej:

Bez paniki! 😀

Wiem, że obecnie każdy z członków poszedł w inną stronę ale już nie raz bywało tak, że wydawało się że zespół ma się ku końcowi: jak na przykład choroba Gasa, tragiczny pamiętny występ chłopaków na Helldone, gdzie Valos rzęził a  nie śpiewał (serio wtedy myślałam że to koniec…), już raz odwołane Helldone czy odwyk Valosa i jakoś zawsze powracali.

Ja osobiście nie mam przeczucia, żeby zespół miał się ku końcowi, nawet żadnej plotki na ten temat nie słyszałam. Po prostu chyba tak wyszło. W sumie mam nadzieję, że jak tak długo odpoczną od siebie, nazbierają doświadczeń, pomysłów i energii to stworzą potem coś fajnego i w końcu wydadzą płytę.

A jakie jest wasze zdanie?

Tymczasem Valos albo znowu coś nagrywa:

Albo randkuje z Christel:

Lub po prostu robi zakupy (uwielbiam te ustawki z zakupów XD)

A tutaj macie krótki filmik z Sandrą M. – muszę przyznać, że wygląda tutaj bardzo sympatycznie jak zauważyła LIV, ma ładny, melodyjny i dość profesjonalny głos:


Zatem jazda 😀

  1. Pierwszy utwór, który wam zaprezentuję będzie od mojej drugiej miłości muzycznej – Williama Controla (pewnie już macie dość, że go wszędzie wciskam XD). Tym razem jednak, jakkolwiek go uwielbiam, to panie Control – oryginał jest zdecydowanie lepszy…

2. Uważni czytelnicy na pewno już gdzieś dojrzeli ten cover bo pojawił się on na blogu jakiś czas temu. Zespół Zeraphine i Sven oraz jego wykonanie „When Love and Death Embrance”:

3. Jeśli ktoś jest fanem techno/trance itp. to powinno mu się spodobać to (ale mnie bolały uszy więc ostrzegam XD):

4. Tutaj już nieco zacniejszy cover i panowie pozostali przy ciężkich brzmieniach:

5. A tutaj „śmiechłam” i to bardzo… a potem przestałam… a potem „śmiechłam” jeszcze bardziej 😀

6. Nieco mniej hałaśliwe, nieco bardziej akustycznie – zespół z Macedonii:

7. Tutaj wyczuwam nawet nutę Valosa w głosie wokalisty:

8. XD

9. Moje uszy krwawią….

10. Tego się da nawet posłuchać parę sekund bo po pół minuty wokal zaczyna strasznie wkurzać hehe

11. I ostatni rodzynek:

Take Care Sweethearts And Have A Nice Day!

Right Here In His Arms ❤ Nowa dziewczyna Ville Valo

Och! Jakże mam dzisiaj wspaniałe nowiny 🙂

Ville Valo radosny, kwitnący, zakochany!

540

Przyjemny widok aczkolwiek… Ale o tym za chwilę 🙂

Wstaję dzisiaj rano i popijając poranną kawusię przeglądam na szybko Fb i co widzę? Valosa czule całującego jakąś pannę 🙂 Moja pierwsza myśl: jeeeżuuu jak dobrze, że to nie Sandra 😛 Druga myśl: ma facet swój stały gust jeśli chodzi o partnerki 🙂 Wszystkie ciemnowłose, szczupłe, modelki…

A kim jest ta szczęśliwa osóbka w ramionach Ville?

545

Pani nazywa się Christel Karhu i jest modelką (co ciekawe należy do tej samej agencji modelek co kiedyś Jonna – może Ville ma tam takie jakieś wtyki co mu podsyłają najlepsze kobiety 😛 )

543Pamiętacie także wizytę Ville w Londynie? Był tam dość znaczny kawałek czasu i jak się teraz okazuje Christel również tam była. Jeden z fanów, któremu udało się zrobić zdjęcie z Ville, kiedy ten odwiedzał muzeum Tate powiedział, że był on tam z dziewczyną o imieniu Christel. Także śledztwo fanów potrwa chwilkę i już będzie wiadomo wszystko 🙂

538539No i tu została poruszona także kwestia wieku tej pani, ponieważ ma ona  22 lata i wielu uskarża się, że jest za młoda dla Valosa i że ten chyba ma kryzys wieku średniego. Co ciekawe, jak na tak inteligentnego faceta dziwne jest to, że nigdy nie umawiał się z kimś o profesji całkiem poważnej tylko są to zawsze modelki, które stereotypowo kojarzą się raczej z głupiutkimi dziewczynami.

541

No i kolejna kwestia: czy ta pani nie zechce wykorzystać chwili atencji do rozwoju własnej kariery? Pamiętamy jak związek z Ville wykorzystywała Sandra :/

Jednak szczerze mówiąc, moje zdanie jest takie że jest dorosłym facetem i sam podejmuje decyzje. Kwestia wieku czy profesji nie musi wiele znaczyć kiedy pojawia się uczucie. No a spójrzcie na niego:

542

Czyż nie wygląda na szczęśliwego? 😀

537

I nawet jeśli to tylko zwykłe randkowanie a nie początek związku to w sumie jego życie, jego sprawa a nam chciałoby się tylko powiedzieć: Valos – daj nam nową płytę a nie dziewczynę XD

Take Care Sweethearts And Have A Nice Day!

 

 

Ville Valo mówi o początkach, załamaniach i byciu symbolem seksu cz.3

Dzień dobry,

Dzisiaj publikuję ostatnią część naszego długiego wywiadu i na razie kończymy z filozofowaniem Ville. Tymczasem wiemy już, że w końcu opuścił Londyn i jest już w Finlandii, gdzie wiele osób złapało go na koncercie Daniela Lioneye w Turku 🙂 Posypały się fotki z wszystkimi panami:

lol14225447_10154398386651718_7224910327225453102_n

pol14232995_10154399475656718_3568658486592971134_n

bez-tytulu

A dzisiaj Linde jest już w Rosji na Guitar Master Class, oto zdjęcia z Backstage’u:

14212762_1763696567181542_3324422999669152599_n

14322373_1763696563848209_1589875479156629294_n


Porozmawiajmy o austin-osman-spareczymś mniej mrocznym. Kto jest twoim ulubionym artystą?

Jestem fanem sztuki, ale jestem takim typem człowieka, który wolałby posiadać raczej pędzel Picassa niż jego obraz. Zawsze uważałem proces i pomysł za bardziej interesujący niż samo dzieło sztuki. Ostatnio strasznie zaintrygował mnie Austin Osman Spare, będący kimś więcej niż zwykłym artystą – również magikiem i wolnomyślicielem. Czasy,  w których żył, przemiany w XX wieku – były bardzo interesujące, co ma wiele wspólnego z aktualną sztuką – jak, gdzie, kiedy i dlaczego dzieło zostało stworzone?  Caravaggio albo ktokolwiek inny – ich prace są wspaniałe pod względem technicznym, ale nie przemawiają do mnie, ponieważ nie rozumiem życia, kiedy to się wszystko działo.

 

Co z filmami? Postrzegasz je w ten sam sposób?

Uwielbiam ludzi, którzy przemycają swoją własną osobowość do filmów. Mam fazy.  Zawsze mam. Miewam obsesję na punkcie jednej rzeczy przez jakiś czas. Raz kocham prace Hitchcocka, raz Luisa Bunuela. Mayę Deren także – była reżyserką surrealistką, szaloną osobą w pozytywnym znaczeniu tego słowa. Przez większość czasu chodzi bardziej o charakter danego człowieka. Byłem kiedyś uzależniony od biografii gwiazd rock’n’rolla. Czytałem o artystach, których nawet nie lubiłem za bardzo. Zawsze byłem zainteresowany, jak dotarli do miejsca, w którym się znajdowali. Może miałem być antropologiem. Nie wiem, wszystko jest interesujące.

Czy byłeś kiedyś kuszony propozycją, aby zaangażować się jako aktor?

Miałem takie oferty w przeszłości. Nic specjalnie dużego, nic specjalnie interesującego. Ale nie jestem aktorem. Zawsze czułem, że musimy sprzedać 80 milionów płyt więcej zanim stanę się aktorem, malarzem, śpiewakiem operowym czy osobowością telewizyjną. Myślę, że potrzeba określonej dawki nudy, aby chcieć podążyć tą ścieżką.

539„To be, or not to be- that is the question”

Jakich trzech ludzi – żyjących lub nie – zaprosiłbyś na kolację?

Ku*wa… to trudne pytanie. Jezus Chrystus byłby oczywiście jedną z nich. Albo ktoś taki, jak Edgar Allan Poe, HP Lovecraft, Austin Osman Spare. Ale w sumie, nie wybrałbyś ludzi z podobnych miejsc, potrzebujesz ludzi, którzy prowadziliby kłótnię. Kaczor Donald, Mussolini i Anton LaVey. Właściwie, jeśli mam być z tobą szczery, to prawdopodobnie zaprosiłbym moich kolegów. Mógłbym być lokajem, starającym się dowiedzieć, o czym oni w ogóle rozmawiają.

Wspomniałeś, że wiele gwiazd rocka jest w gruncie rzeczy niepewnych tego, co robi. Jak to wygląda u ciebie?

To przychodzi fazami. Dobre w naszym zespole jest to, że może jesteśmy pretensjonalni i zbyt ekstrawaganccy jeśli chodzi o muzykę, ale nie mamy swojego alter-ego, jeśli chodzi o nas, jako o ludzi – jesteśmy tym, kim jesteśmy, a to co widzisz jest tym, co dostajesz – na dobre i na złe. To znacznie ułatwia sprawy – jeśli ludzie cię nie lubią, mogą się odpier*olić. To najłatwiejsze podejście. Ponieważ oszczędzi ci wiele zastanawiania się. To pozwala twojemu małemu dyskowi twardemu, twojemu mózgowi, skoncentrować się na tym, co najważniejsze – co w naszym przypadku oznacza kradzież riffów i składanie kawałków w innej kolejności oraz zarzekanie się, że jest to naszą własną pracą.

Czy istnieje jakaś część ciebie, która myśli: “Zrobiłem wszystko co miałem do zrobienia. Mogę już to sobie wybić z głowy”?

Nie. Są czasem takie chwile, kiedy jestem znudzony albo kiedy odpycha mnie na widok gitary akustycznej. Po długiej trasie koncertowej albo po nagraniu albumu odczuwasz coś w rodzaju muzycznej blokady. Myślisz „Po co ja to właściwie robię? To koniec, skończyłem z tym.” Ale wtedy pojawiają się rozmowy, których nie mogę przeprowadzić werbalnie – lecz muzycznie. To tylko ta jedna melodia, tylko ten jeden moment… To komunikacja bez słów, komunikacja z samym sobą, rodzaj medytacji. Gdzieś wewnątrz znajdujesz nuty, które zabierają cię do wewnątrz twojego umysłu, miejsca, gdzie dotąd nie byłeś; zdarzają się też nuty, które przenoszą cię do twojego dzieciństwa, do jesieni albo gdzieś, gdzie nigdy przedtem nie byłeś. To sprawia, że muzyka jest naprawdę interesująca. Dla mnie jest miejscem, w którym mogę się ukryć, drogą ucieczki. To znacznie lepsze niż wódka i narkotyki.

350

Czy jeśli zdarza ci się słuchać twoich starych nagrań, myślisz sobie „kim jest ten koleś”?

Och, tak. Nie spędzam czasu słuchając naszych starych albumów, ale kiedy zaczynaliśmy tworzyć ostatnią płytę, zerknąłem wstecz, aby sprawdzić, co zrobiliśmy. W chwili, kiedy jesteś bardzo zaangażowany w to, co robisz, myślisz, że na nowo wynalazłeś koło, a potem wracasz do poprzednich rzeczy i słuchasz piosenki, a tu okazuje się: „Oh, ku*wa, to dokładnie ten sam riff, jaki napisałem w ’99 roku”. To zdarza się cały czas. Istnieje mnóstwo rzeczy, których bym teraz nie zrobił, ale z drugiej strony rozumiem, że zrobiliśmy wtedy wszystko z jakiegoś powodu. Tak czuliśmy się w tamtym momencie i myślę, że uczciwość jest ważną rzeczą, kiedy do tego [tworzenia] dochodzi.

 

Jak bardzo jesteś dumny z dziedzictwa HIM?

Cóż, jestem dumny z przyjaźni z tymi chłopakami, którzy wspierali mnie przez wiele strasznych i przerażających oraz cudownych lat. To mój osobisty sposób myślenia o dziedzictwie. Wieść życie ze swoimi najlepszymi kumplami, podróżować z nimi dookoła całego świata, doświadczając tych wszystkich cudownych i przerażających rzeczy, spotykać wspaniałych ludzi, zawierać nowe przyjaźnie w dalekich krajach – to prawdziwa rzadkość. Na pewno nie mam daru do zostania już nikim innym. To uszkodzenie mózgu, które sam sobie zrobiłem.

359

Take Care Sweethearts And Have A Nice Day!

Hot in Here :D

Ehh ciepełko, wakacje, słodkie lenistwo i szaleństwa letnich dni hehe Kto z nas tego nie zna?

Valos również ma przerwę w muzykowaniu więc się relaksuje ze znajomymi, to nic, że my tu czekamy na jakiś koncercik, bo płyta to mam nadzieję się powoli tam jakoś robi 😛

531

 Zresztą o płytę nie pytam bo jeszcze odpowie w ten sposób hehehe:

529

 

Strasznie fajnie widzieć Valosa takiego zrelaksowanego. A niech się bawi, każdemu wolno 🙂 Sami wiecie o tym najlepiej a propo niedawno skończonej majówki 😀

532

533

534

535

536

A na koniec poortrety Ville’go Valo autorstwa Terhi Ylimäinen:

539

Więcej zdjęć tutaj:   Terhi Ylimäinen Photography

Bez tytułu

Take Care Sweethearts And Have A Nice Day!