Klasyka, którą musisz znać – legendarne koncerty live

Witajcie kochani 🙂

Mam nadzieję, że początek weekendu mija wam miło i przyjemnie. Dzisiaj oddaję blogowy „głos” Ewie, którą mieliście już przyjemność poznać, jeśli czytujecie bloga regularnie.

Ale zanim to nastąpi chciałam poruszyć dwie kwestie z którymi warto się zapoznać 😀

Po pierwsze:

Uważajcie! Wiem, że sporo z was nie kupiło biletów i bardzo chcecie odkupić od kogoś ale… no właśnie… to doskonała okazja do oszustw (nie wspomnę już o tych, co publikują zdjęcia swoich biletów wraz z kodem kreskowym itp. – tu możecie sobie sami bilet wydrukować hehe :P) Jedna z fanek już niestety została oszukana, więc by ostrzec innych pisze o tym tutaj. Poza tym, jeśli chcecie wiedzieć więcej i wymieniać się informacjami to zapraszam na blogowe wydarzenie dotyczące koncertu na FB tutaj:

PoValonki – koncert HIM Warszawa 2017

Po drugie:

Niektórzy z was pytali mnie o „tajemniczą konferencję” w której biorą udział HIMowcy w tym także ja. Otóż wyjaśniam czym jest ta „tajemnicza konfa”:

 <bierze wdech>

Blog nie ma grupy na FB i nie istnieje grupa „Heartagram Poland”. Wszelkie informacje jakie mam, artykuły i rozmowy toczą się na blogu.

Z paroma osobami, które się udzielały i nadal udzielają na blogu się zaprzyjaźniłam i teraz one dla mnie piszą, niejako go ze mną współtworząc.
W konferencji są osoby, które się wspierają i które wymieniają pomysłami na artykuły, bloga itp. a nawet czasem gadamy o własnych problemach i  osobistych rzeczach a także o filmach, książkach, Ashley’u Purdym, Japonii lub Korei czy nawet o zanieczyszczeniu powietrza w Krakowie 😛

To nie jest fanclubowa grupa czy coś w tym stylu ale zupełnie prywatna konwersacja 🙂

Kilku z was pytało mnie czy taka blogowo – himowo grupa jest lub powstanie… Otóż, generalnie nie widzę sensu tworzenia takiej grupy, gdyż jeśli chcesz porozmawiać, możesz zrobić to tutaj – bo pewnie jak zauważyliście komentarze wyjściowe zaczynają się od tematu HIM a potem przechodzą w zupełnie inne…. 🙂 Także, jeśli szukasz kontaktu z innymi fanami i chce pogadać, śmiało pisz tutaj 🙂 Nawet ostatnio jedna z dziewczyn wspominała, że fajnie by było porozmawiać z kimś nowym, o odmiennym zdaniu, bo zazwyczaj my się tu wszyscy zgadzamy 😛 (znaczy się porozmawiać z klasą i szacunkiem do drugiej osoby, no ale tego chyba wam nie trzeba wyjaśniać 🙂 )
Także widzicie, że nie ma sensu tworzyć grupy FB skoro tutaj toczą się rozmowy a niektóre anonimki są zbyt nieśmiałe aby się włączyć, więc dlaczego miałby to robić pod własnym imieniem i nazwiskiem? Poza tym, nie każdy ma FB (tak to prawda i nie ma w tym nic złego)
<bierze wydech>

Oczywiście nie jest powiedziane, że ktoś tam do konferencji nie dołączy prędzej czy później ale na sam początek dobrze byłoby poznać jakoś tę osobę – przez bloga na przykład. Tu możesz rozmawiać z nami wszystkimi 🙂


A teraz oddaje miejsce Ewie, mojemu francuskiemu łącznikowi ehehe 🙂

A jeśli i Ty chcesz napisać jakiś artykuł lub masz pomysł na temat napisz do mnie na maila CatherineNoir666@gmail.com

———————————————————-

 

Na początku marca HIM oficjalnie ogłosił zakończenie kariery i trasę pożegnalną „Farewell Tour”. To skłania do refleksji. W ciągu ponad dwudziestu lat działalności zespół dał mnóstwo koncertów, które stały się cennymi wspomnieniami dla ogromnej rzeszy fanów, która miała okazję słuchać ich na żywo. Niektóre z tych koncertów, sfilmowane i obecne w internecie, zyskały miano „klasyków”, prezentując możliwości muzyczne, a niejednokrotnie także i „aktorskie” naszej piątki. W tym artykule przedstawię mój własny, nie ukrywam bardzo emocjonalny, ranking. Zachęcam Was serdecznie do komentowania tego wpisu i dzielenia się Waszymi faworytami. Nie ma to jak różnorodność opinii i wymiana zdań w przyjaznej atmosferze. 🙂

Zespołem HIM interesuję się niedługo, bo jedynie od października 2014 roku. Pierwszym ich gigiem, jaki obejrzałam na You Tube’ie, był koncert w Berlinie z 2000 roku i to on stał się moim koncertem Numer Jeden, żeby nie powiedzieć Koncertem Fetyszem 😀 Do tej pory obejrzałam go jakieś dziesięć razy i za każdym budził we mnie równie wielkie emocje. Ville emanuje tu tak intensywną energią seksualną, że mógłby oświetlić małe miasto… no przynajmniej ja tak go odbieram. 😀 Moim ulubionym momentem z tego koncertu są bisy, szczególnie „Our Diabolikal Rapture”. Tak, to istnie diabelska rozkosz!

 

 

 

Niejako bliźniaczym koncertem dla tego z Berlina jest koncert na festiwalu „Rockpalast”. Ten sam rok, ten sam repertuar, a także podobna atmosfera oraz ta sama dzikość serca zaakcentowana prowokacyjnym pocałunkiem Linde i Mige na zakończenie. 🙂

 

 

 

A teraz przenieśmy się dobrych kilka lat naprzód, gdyż moje osobiste miejsce drugie zajmuje „Digital Versatile Doom”, koncert w „Orpheum Theater” w listopadzie 2007 roku. Za każdym razem oglądam go ze ściśniętym gardłem i wilgotnymi oczami. Ville z tego koncertu to dojrzały „mężczyzna po przejściach”, który właśnie wyszedł z odwyku i pożegnał się na dobre ze swoją miłością. Jest ujmujący, momentami zabawny, ale wyczuwam w nim dużo smutku i straconych iluzji. Na zakończenie „It’s All Tears” dodaje, cały czas śpiewając: „Kochanie, wróciłem! Mam wacka z platyny!”. Możemy się tylko domyślać w czyim kierunku ta aluzja. I ciekawostka: ktoś policzył, że podczas tego koncertu Ville wypalił 23 papierosy. 😀 Czy znajdzie się chętny, by to zweryfikować ? 😉

 (Ja nie ale podoba mi się komentarz pod koncertem: „Thinking Lestat when he woke up after his long sleep and joined a band.” -C.N.) 😀

 

 

Moje osobiste miejsce trzecie to koncert HIM na „Taubertal Festival” w 2003 roku. Ville jest tu w doskonałym humorze podkręconym najprawdopodobniej „stanem nieważkości”, który nie przeszkadza mu jednak stawać na wysokości zadania. Dużo lekkości i pozytywnej energii.

 

 

A propos „stanu nieważkości”, to bardzo lubię jeszcze koncert na Helldone z 2003 roku. Osłabiony fizycznie, wokalnie Ville znów daje radę. I niesamowicie podoba mi się sposób, w jaki rozwiązał konflikt zaistniały na sali, podkreślając, że tu się gra rock’n roll’a a nie bije oraz zachęcając dwóch agresywnych fanów do pogodzenia się. Ville pacyfista. 😉

 

 

 

Za koncertem w Helsinkach plasuje się koncert w Turku z 2002 roku. I choć możemy tu doświadczać muzycznego „déjà vu”, to ujmuje mnie jego atmosfera, coś, co bardzo trudno argumentować. Uwielbiam zwłaszcza wykonanie „Hand of Doom” Black Sabbath.

 

 

 

Kolej na koncert w Hamburgu z 2003 roku, który bardzo lubię od strony muzycznej, natomiast nie mogę oprzeć się wrażeniu, że atmosfera na tym koncercie była dość chłodna. Zresztą często odnoszę wrażenie, ze Ville nie bardzo zależy na podtrzymywaniu kontaktu z publicznością i przypisuję to jego nieśmiałości oraz, lekkiemu bo lekkiemu, ale jednak poczuciu wyobcowania.

 

 

Zapewne niektórzy z Was zastanawiają się, gdzie się podział koncert na festiwalu “Rock am Ring” z 2001 roku? Dla wielu bowiem to ukochany gig HIM i “must” każdego fana. Jak mam to powiedzieć, bym nie została wywieziona na taczce…? 😀 Nie mam temu koncertowi nic do zarzucenia, ale po prostu nie jestem do niego emocjonalnie przywiązana. Może to kwestia światła dziennego, może samego Ville… bardzo trudno mi powiedzieć. I muszę się przyznać, że często mylę go z koncertem na festiwalu “Rock im Park”… ooops!

 

 

 

 

W moim rankingu nie mogę nie wspomnieć o koncercie studyjnym w “Viva Overdrive”. Młodziutki, ale już bardzo charyzmatyczny Ville, prezentuje tu niesamowite możliwości głosowe. Czuję wielkie zaangażowanie, pasję i wewnętrzny ogień całej piątki. A to wszystko otulone intensywną czerwienią niczym w filmie Davida Lyncha.

 

 

Na zakończenie wspomnę o jedynym koncercie HIM, na jakim miałam okazję być: w Gdańsku w 2015 roku. Razem z moim partnerem przyjechałam na niego z Francji, gdzie mieszkam od ponad ośmiu lat. Ulokowaliśmy się dość blisko sceny, więc kiedy popłynęły z niej pierwsze dźwięki, myślałam, że ich fala dosłownie mnie rozerwie, ale po kilku minutach jakoś się do tego przyzwyczaiłam. Cały koncert stałam jak wmurowana w podłogę i nie mogłam się ruszyć. Chciało mi się płakać. Wokół mnie ludzie skakali, śpiewali i krzyczeli, a ja byłam jak skamieniała, jedynie klaskając na zakończenie utworów. Czasami miałam wrażenie, że Ville spogląda mi prosto w oczy, ale kiedy po koncercie podzieliłam się tym spostrzeżeniem z Gillou, on powiedział, że też mu się tak wydawało. Tak więc to było tylko takie moje myślenie życzeniowe. 😉

 

 

Obecnie czekam z niecierpliwością na koncert w Zurychu w ramach “Farewell Tour”, 6 grudnia tego roku. Jestem niesamowicie ciekawa, jakie emocje i jakie myśli będą mi towarzyszyć przy okazji tego wyjątkowego pożegnania.

Tekst: Ewa Włodarczyk

Nooo…. bo już myślałam, że Ewa nie dodała tego koncertu „Rock am Ring” 😛 A to przecież legendarny ich występ hehe i mój ulubiony chyba 😀

A na koniec coś ode mnie XD

Take Care Sweethearts And Have A Nice Day!

Reklamy